Seksualna energia

.
Kobra, 6 marca 2018
 .
Seksualna energia  jest połączona z jedną z najgłębszych tajemnic Bogini, tajemnicą reintegracji kobiecej i męskiej polaryzacji w kierunku Wzniesienia. To jest prawdziwe znaczenie alchemicznej formuły „solve et coagula”  [„rozpuścić i skoagulować”. Oznacza to, że coś musi najpierw zostać rozbite, zanim będzie można to odbudować. – kr]

.

Archonci manipulowali ludzką energią seksualną od późnego okresu Atlantydy, starając się stworzyć jak największą separację.  Zrobili to poprzez zaimplantowanie kobiet i mężczyzn, tworząc podział psychologiczny i  podział na osobowości żeńskie i męskie. Ten pierwotny podział z czasów Atlantydy jest głównym powodem nieporozumień w relacjach żeńsko-męskich.

Kobiety zostały zaimplantowane w specjalny sposób, gdzie zachowały swoje połączenie z bliźniaczą duszą w stanie nienaruszonym, ale implant stłumił połączenia seksualne ze wszystkimi innymi mężczyznami.  Doprowadziło to kobiety do monogamii, gdzie kobiety mają skłonność do projekcji swojej bliźniaczej duszy na swojego obecnego partnera.

Mężczyźni zostali zaimplantowani w specjalny sposób, co zablokowało ich połączenie z ich bliźniaczą duszą, ale ten implant umożliwił kontakty seksualne ze wszystkimi innymi kobietami.  To uwarunkowało mężczyzn w poliamorię, gdzie mężczyźni zaprzeczają istnieniu swojej bliźniaczej duszy i unikają jej, będąc z wieloma kobietami.

Dodatkowo, zarówno kobiety, jak i mężczyźni mieli wszczepiony implant, który oddzielił energię seksualną od energii serca.  Otrzymali diametralnie przeciwne implanty, aby zapewnić maksymalną separację i konflikt.

Kobiety zostały zaimplantowane programem, który pozwala tylko na miłość bez seksu.  Tylko w szczególnych okolicznościach, gdy spełnione są liczne warunki, kobieta poczuje się na tyle bezpiecznie, aby pozwolić energii seksualnej połączyć się z jej miłością.

Mężczyznom wszczepiono program umożliwiający tylko seks bez miłości. Tylko w szczególnych okolicznościach, gdy spełni się wiele warunków, mężczyzna poczuje się na tyle bezpieczny, aby energia miłości mogła złączyć się z popędem seksualnym.

Co więcej, Archonci zaczęli gwałtownie tłumić kobiecą energię seksualną na planecie poprzez systematyczne traumatyczne programowanie kobiet poprzez brutalne gwałty podczas inwazji archonckich Kurhanów [pochodzących ze środkowej Rosji – kr] ponad 5000 lat temu:

 .
 .
 .
 .
W latach 3000 pne i 300 ne, kobiety były w stanie wyrażać siebie jako seksualne uzdrowicielki w świątyniach Bogini:
.
 .
 .
 .

Następnie najazd chazarskich Kurhanów w IV wieku brutalnie zakończył tę tradycję i jeszcze bardziej seksualnie stłumił kobiety.  W średniowieczu Inkwizycja poszła o krok dalej, paląc wiele kobiet na stosie.

To programowanie oparte na traumie trwa przez ostatnie 5.000 lat i stworzyło głębokie blizny w kobiecej psychice. Niestety, do marca 2018 r. takie samo programowanie stosowane jest przez tych samych sprawców na całym świecie:

 .
 .

Archonci manipulują kabałem i narzucają homoseksualną agendę wśród członków kabała, ponieważ wiedzą bardzo dobrze, że prawdziwa pozytywna interakcja seksualna między męskim członkiem kabała i kobietą jest najpotężniejszą siłą, która może faktycznie przekształcić członka kabała w kogoś, kto wspiera Światło.

Wielu członków kabała ma pokręcony i zniekształcony dostęp do niektórych mniejszych tajemnic Bogini, które otrzymali w ramach szkolenia okultystycznego.  Wielu członków kabała to odrzutki ze starożytnych tajemniczych szkół w starożytności w przeszłych inkarnacjach, kiedy nie zdali egzaminów, aby zdobyć dostęp do większych tajemnic, a następnie zachowali, niewłaściwie wykorzystali i zniekształcili mniejsze tajemnice, do których już mieli dostęp:

 

.
Głównym kluczem do planetarnego uzdrowienia są kobiety, które pozwalają sobie poczuć i wyrazić swoją energię seksualną.  Niejednokrotnie nie musi być ona wyrażana poprzez związek seksualny, może być wyrażona poprzez zmysłowy dotyk, lub przez taniec:
 .
 .

Kabał próbuje narzucać swoje zniekształcone postrzeganie mniejszych tajemnic na ogólną populację poprzez Hollywood i środki masowego przekazu.

Wszystko to spowodowało, że populacja na powierzchni Ziemi jest bardzo fragmentaryczna.

Wielu mężczyzn, sfrustrowanych tą sytuacją, zaczęło grać w tę Grę:

 .
 .

Prawdziwe uzdrowienie fragmentarycznego stanu ludzkiej seksualności nastąpi tylko po przybyciu energii Bogini na powierzchnię planety.

Aby tak się stało, musimy pozwolić sobie na odczuwanie i wyrażanie naszych emocji:

 .

Celem energii seksualnej jest połączenie żeńskiej i męskiej polaryzacji w Jedność.  Jest to klucz do nieśmiertelności i Wzniesienia.

Seksualne połączenie w ramach procesu Wzniesienia jest częścią większej tajemnicy Bogini.

Zostało to doskonale opisane w „Spiritus Eros”, tajnej doktrynie pozytywnej grupy Templariuszy o nazwie Ordo Bucintoro:

 .
Możecie przeczytać opis tekstu „Spiritus Eros” w języku niemieckim tutaj (można przetłumaczyć go przez google , jeśli nie mówisz po niemiecku):
 .
 .
 .
 .
Wiele sekretów seksualnego połączenia się z Jednym jest głęboko zamknięte w systemie Tantry Kaula:
 .
 .
I na koniec możecie przeczytać tę książkę:
 .
 .
Zwycięstwo Światła!
 .
Przetłumaczyła Krystal
 .
http://2012portal.blogspot.com/2018/03/sexual-energy.html

90 Komentarzy (+add yours?)

  1. anna
    Maj 17, 2018 @ 15:31:06

  2. ASTRA
    Mar 19, 2018 @ 23:40:36

    https://www.youtube.com/watch?v=57NOaBIlgzU najmowszywywiad simona parkersa może ktoś z was go przetłumaczy dla nas bardzo prosze

  3. Krystyna11
    Mar 19, 2018 @ 21:20:06

    Witajcie! Taką informację znalazłam.

    https://kochanezdrowie.blogspot.com/2018/03/the-portal-cobra-update-contact-18.html?view=magazine.

    A tu wydaje mi się, że jest dosyć ważny przekaz kodu połączenia z Wyższą świadomością z tego , co zrozumiałam.

    Ashtar Command 19 marca 2018r.:

    🙂

  4. Paweł Giszczak
    Mar 19, 2018 @ 18:21:46

    witaj,
    Doskonale naszą sutuacje w teraz przedstawił w swioim raporcie Sananda, jest gdzies tu odnosnik do jego pełnego raportu zamieścił go użytkownik Omstan13.03 godz 16:53, znajdź sobie prosze i otwórz , będziesz spokojniejszy.

  5. awakened soul
    Mar 19, 2018 @ 14:09:29

    Witam was wszystkich serdecznie
    Mam jedno pytanie odnośnie wydarzenia Czytam tego bloga od około 3 lat nie jestem osobą przebudzoną, obudzoną nie medytuję choć modlę się codziennie o energię miłości szczęścia i zdrowia dla mnie i i mojej rodziny, nazwał bym się osobą uświadomioną, która wie co się dzieje na świecie i która wie że czeka nas już niedługo coś co będzie można nazwać końcem świata który znamy. Impuls energii światła który ma uderzyć w ziemie oraz reset finansowy ( nie wiem co ma być pierwsze bo różne strony różnie podają) mają być początkiem tego tak zwanego wydarzenia które zmieni ziemie w lepszy świat. Tylko jedno pytanie co się stanie z osobą taką jak ja po wydarzeniu?z ludzmi którzy są świadomi tego wszystkiego? z ich rodzinami ( mam dwójkę małych dzieci co z nimi?) Dalej będziemy żyć jak do tej pory? Co się zmieni w naszym codziennym życiu? Nigdzie nie mogę znaleść odpowiedzi na te pytania wszyscy piszą bardzo wzniośle o wyższej świadomości własnej duchowości o tym że cześć ludzi opuści planetę, cześc tu zostanie gdzie my się z rodziną kwalifikujemy? Proszę was o pomoc i pozdrawiam z całego serca

  6. STRUMYK
    Mar 19, 2018 @ 08:50:37

    Witam!
    Naszła mnie dzisiaj taka refleksja. Mianowicie, może będzie tak jak w filmie i książce pod tym samym tytułem “Niebiańska Przepowiednia”. Chodzi o coś takiego w skrócie, że zaczynamy się budzić z letargu, zauważamy istniejacy bieg zdarzeń, pod względem historycznym, zauważamy także zbiegi okoliczności. I jeśli podnosimy swoje wibracje, to stajemy się niezauważalni dla innych pod względem wibracyjnym. Może tak właśnie Majowie zniknęli z naszego świata, kto wie.
    Trzeba zauważyć, że rozdzielenie Ziemi na różne jej wersje może się obecnie odbywać od pamiętnej daty 21.12.2012 roku do dzisiaj i ten proces pewnie nie jest jeszcze zakończony. Zastanawia mnie tylko fakt, co się stanie z ludźmi w podeszłym wieku, z chorymi, z ludźmi osadzonymi w więzieniach i w psychiatrykach i z ludźmi, którzy żyją od pierwszego do pierwszego i są tak zajęci życiem codziennym, że niczego innego nie są w stanie zauważyć. Tak więc dla nich zmiana jakakolwiek może być dużym szokiem.
    Pozdrawiam was wszystkich

  7. SzurniętyMędrzec
    Mar 18, 2018 @ 15:34:10

    Zerknijcie na to, od razu poprawi się wam humoe 😉
    https://www.disclosurenews.it/en/schumann-resonance-today-update/

  8. Turi Dredy
    Mar 18, 2018 @ 09:04:22

    Witam.Wszystko wskazuje na zbliżające sie wydarzenie które rozsadzi ludzi do swoich miejsc w bycie.Upierająca sie ludzkość wzbrania sie przed falami miłośći i światła i ci co chca pozostać w starym paradygmacie pozostaną w nim,lecz doświadcza pewnego szoku i szybko wruca na stare śmieci na nastepne tysiace lat. Simon Parkes wspominał że negatywni ludzie doświadcza się w mgle która nie przepuszcza nowych fal światła i to prawda dokładnie to widziałem na lini beda chodzili po ziemi ale zszokowani i zdezorientowani dopuki nie zostana przeniesieni tam gdzie pasuja wibracyjnie.Rozbłysk uaktywni nowa siec swiatła i wszyscy co sa gotowi zaczna nowe życia na nowej ziemi i to ustanowi nowy poczate i koniec starego świata.LOVE LIGHT

    • Omstan
      Mar 18, 2018 @ 20:12:40

      Turi wyjaśnij dokładnie, czy te smutasy, które nie chcą się wznosić będą chodzić pomiędzy wznoszącymi się do swojej śmierci i dopiero wtedy przejdą na inną planetę 3G, czy stanie się to nagle w momencie rozbłysku? Czytałem prognozę, że opóźnieni zostaną tu na tej ziemi 3G, a reszta przeskoczy na dwie inne linie czasowe. Jedna będzie dla tych bardziej zaawansowanych tzw. szybka ścieżka wzniesienia i tych jest mało, a reszta czyli większość będzie podążać powolną łagodną ścieżką ale bez przeszkód i zakłóceń ze strony tych niedostosowanych. Ziemia 3G po jakimś czasie zostanie odrzucona przez Gaję np w wyniku katastrofy kosmicznej lub spowodowanej przez ludzi i przestanie istnieć podobnie jak człowiek który w chwili śmierci odrzuca swoje fizyczne ciało.
      Jahn Johann Kasl, medium z Galaktycznej Kawiarenki nieraz przekazywał przekazy wzniesionych istot o rozdzieleniu wymiarów czyli o tym, że w jednym momencie każdy znajdzie się na miejscu odpowiadającym jego wibracjom i drodze którą podąża.bo w tej chwili mamy w jednym miejscu istoty niskowibracyjne, przebudzone i wzniesione co tym dwóm ostatnim grupom za dobrze nie służy.
      Z przekazu Sanandy na ten temat trudno to jasno wydedukować gdyż zwraca on uwagę na duchowy aspekt Wzniesienia. Jeśli masz komkretne wizje o tym to się podziel.

      • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
        Mar 19, 2018 @ 02:39:54

        sadzac po moim zyciu ja zostane na tej 3g ziemi. nie mam zadnych oczekiwan ze sie wzniose zeby sie nie rozczarowac

      • Turi Dredy
        Mar 19, 2018 @ 09:15:51

        Hej. zawsze to był trudny i dość drażniący temat ponieważ ile ludzi tyle postrzegań. Napewno bedzie taki moment gdzie całkowicie jedni stracą z oczu drugich jest okno czasowe które bedzie otwarte do 2025 roku.po rozbłysku żeczywiśće niektóre istoty poznikaja już odrazu z pola widzenia bo beda w innych chologramach kontynuować lekcje, bedzie to dla tych istot wyglądało tak ze zostana zabrani w najwiękrzej pomyłce i iluzji jaka mogła im sie wydarzyć i natychmiast beda przeniesieni gdzie indziej beda takie przypadki.Po wydarzeniu i rozblysku ziemia nie bedzie przyjemna dla istot które pozostana w starych poziomach 3 d i ich czas dobiegnie końca po 2025. Wtedy obudza sie na innych poziomach planetach 3d i dalej beda robili co robia nawet nie zdadza sobie sprawy co sie naprawde wydarzyło.To jest wszechświatowa inteligencja i rozłonczenie hologramatyczne jest perfekcyja iluzją której nasz umysł 3 wymiarowy nie umie pojać dlatego jest nieskonczona ilość wyobrażen na ten temat.Ten rozbłysk to przypieczętowanie decyzji i wyborów jednostki zweryfikowanie jej świadomośći i pokazanie jej co dalej ale to ona decyduje co chce wybrać.

        • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
          Mar 19, 2018 @ 17:16:18

          Nie jestem duchowym mistrzem. wiem tylko wiecej od niektorych ludzi. niestety z wiedza nie idzie praktyka bo musze miec prace i zarabiac. oczywiscie moglbym sie wzniesc gdyz uwazam ze w nowym srodowisku szybko bym sie zaaklimatyzowal ale wiem ze mam duzo rzeczy do przerobienia wiec nie nastawiam sie na wzniesienie zeby sie nie rozczarowac.

  9. Berry
    Mar 17, 2018 @ 21:45:13

    O Bogu który jest dobrem i miłością… Lepiej nie da się tego opisać.
    🙂
    Wpadło mi to dzisiaj na FB i posyłam pod rozwagę.
    Pewnego dnia rozmawiałam ze słynnym reżyserem Krzysztofem Zanussim. Siedzieliśmy przy długim stole w jego posiadłości, jedliśmy ogromne krewetki i dyskutowaliśmy o sztuce, filmach, książkach, podróżach, o życiu. Nagle rozmowa zeszła na temat Boga.
    – Moim zdaniem Bóg nie ma żadnej postaci – powiedziałam. – Nie jest Jezusem Chrystusem ani jego ojcem, bo Bóg nie potrzebuje mieć ojca, rodziny, krewnych ani w ogóle żadnego z ludzkich pojęć.
    – To kim lub czym w takim razie jest według pani Bóg? – zapytał Krzysztof Zanussi.
    – Bóg jest energią – odpowiedziałam.
    – To niech mi pani wytłumaczy jaką energią jest Bóg, bo ja jestem z wykształcenia fizykiem i bardzo chciałbym to zrozumieć.
    Bóg jest energią w sensie życiowej siły, ale nie jest jedną z energii znanych ludziom. Gdyby ludzie znali i rozumieli ten rodzaj Siły (czy Energii), to pewnie byliby w stanie sami stworzyć Boga i wydrukować go na drukarce 3D.
    Bóg jest Siłą Wyższą. W tym znaczeniu, że przewyższa nasze możliwości i jest ponad wszystkim, co istnieje.
    Bóg jest źródłem wszystkiego, co jest. Całe nasze życie i cały wszechświat jest w pewien sposób zrodzony z niego, ale jednocześnie jest nim.
    Bóg jest wszystkoprzenikającą Mocą zbudowaną wyłącznie z tego, co stanowi Prawdę, Miłość, Dobro i Harmonię w ich najbardziej bezwzględnych, pierwotnych postaciach, niepodlegających naszym ludzkim akceptacjom, definicjom, próbom opisania.
    Bóg jest tym wszystkim, co skupia w sobie uniwersalny sens i istotę życia. Jest wszystkowiedzący nie dlatego, że posiada całą wiedzę świata, ale dlatego, że jest stwórcą całej wiedzy, możliwości pojmowania i wyrażania jej zmiennych.
    Bóg jest właścicielem wszystkiego, choć jednocześnie niczego nie posiada, bo nie musi niczego mieć, żeby mieć wszystko.
    Bóg nie tylko posiada mądrość, ale jest mądrością. Nie tylko kieruje się dobrem, ale jest nim, nie tylko zna całą prawdę, ale jest prawdą. Nie tylko kocha, ale po prostu jest miłością.
    Bóg jest w pewien sposób całym światem i całym życiem. Bóg jest całym tobą, ponieważ przenika wszystko, co istnieje i co jest otwarte na doświadczanie jego mocy.
    Bóg to siła większa ode mnie. Większa od wszystkich ludzi, ich maszyn i pomysłów.
    Bóg jest wszędzie dookoła. W każdym źdźble trawy, każdym płatku kwiatu, w każdym powiewie wiatru, w słońcu, w powietrzu i w przelatującym ptaku. Bóg jest rodzajem niezmierzalnej i niemożliwej do opisania energii, która przenika wszystko i utrzymuje wszystko przy życiu.
    Gdyby istniała możliwość zgromadzenia w jednym miejscu dobra, prawdy, mądrości, miłości i życia, to tak właśnie wyglądałby Bóg.
    Ale dobro nie ma kształtu, prawda? A jednak jesteś w stanie poczuć dobro w sercu, kierować się nim i dzielić się nim z innymi.
    Jeżeli jesteś w stanie zaufać tej Sile Większej od ciebie, to stajesz się jej częścią. Czujesz w sobie jej moc.
    Znika wtedy strach i poczucie, że musisz wiecznie z czymś walczyć.
    Znika konieczność udawania, że musisz sobie ze wszystkim poradzić, bo nie musisz. Są rzeczy, które przerastają twoją silną wolę, twoją wiedzę i możliwość kontroli. Tymi wszystkimi rzeczami zajmuje się Bóg i robi to w sposób bosko mądry.
    Fragment ksiązki Beaty Pawlikowskiej “Jestem szczęśliwym singlem”, http://www.empik.com/jestem-szczesliwym-singlem-beata-pawli…

  10. Paweł Giszczak
    Mar 17, 2018 @ 13:00:24

    Do mr .nie
    W kościele żadnej pozytywnej energii nie znajdziesz .
    Pokarz jeden przykład , gdzie w kościele jest energia MIŁOŚCI.
    Jeżeli ktoś dał się zmanipulować to jego sprawa ale nie wypisuj tu nikomu ,że w kościele znajdzie coś co przypomina MIŁOŚĆ, tam jej nie ma .
    Odpowiedz sobie czym jest ta energia i jak ona działa , porównaj to z tym co wiesz o kościele czy innych religiach i dostaniesz odpowiedź

    • Weronika
      Mar 17, 2018 @ 17:30:24

      Pawle
      Wybacz, że odpisuję tu,gdzie zwracasz się do Mr. Nie.
      Ja nie znajduję w komentarzu Mr.Nie tekstu, że w kościele jest miłość. Również zgadzam się z Tobą, że w kościele nie znalazłam miłości. Masz więc rację, że miłości tam nie znajdujemy. Ja tam odnajdywałam miłość w Bogu. Teraz już od 10 lat nie chodzę do kościoła, od katastrofy smoleńskiej, kiedy nie mogłam wytrzymać wrzasków ferajny rydzykowej. Ich zachowanie nie ma nic wspólnego z miłością. Od tego czasu postąpiłam w rozwoju duchowym i zrozumiałam, że Bóg jest wszędzie, również we mnie. Ale jeżeli to komuś pomaga, to dlaczego nie ma chodzić kościoła, bo ma taką potrzebę. Moim zdaniem to każdy z nas ma wnosić tam miłość jak w normalnym życiu – wszędzie. Są różne okresy w naszym życiu. Ja w pewnym momencie tego potrzebowałam, ponieważ jestem z charakteru samotnikiem,więc przypuszczam, że Bóg skierował mnie do kościoła, bo musiałam przerobić wspólnotę, której nie lubię. Każdy ma inną drogę i czasem na początku nie rozumie co musi przejść. Ponieważ uczę się miłości do wszystkich (bez wyjątku), więc staram się nie oceniać nikogo, zrozumieć na ile mogę i pomagać na ile potrafię. Dlatego dzisiaj patrzę inaczej na kościół. Myślę, że ich modlitwy też przyczyniają się do zmian. ponieważ swoimi modlitwami również wspierają wznoszenie ziemi.
      Takie jest moje zdanie. Ale każdy ma inne podejście i ma prawo je mieć. Uważam jednak, że Bóg jest wszędzie Ten Sam, tylko ludzie Go po swojemu przedstawiają.
      Pozdrawiam.

      • Mr. Nie
        Mar 18, 2018 @ 02:55:23

        Weronika
        „Bóg jest wszędzie, również we mnie. Ale jeżeli to komuś pomaga, to dlaczego nie ma chodzić kościoła, bo ma taką potrzebę.”
        „Są różne okresy w naszym życiu… przypuszczam, że Bóg skierował mnie do kościoła, bo musiałam przerobić wspólnotę której nie lubię. Każdy ma inną drogę i czasem na początku nie rozumie co musi przejść.”
        „Myślę, że ich modlitwy też przyczyniają się do zmian. ponieważ swoimi modlitwami również wspierają wznoszenie ziemi”
        Pełna zgoda z powyższym.
        Szczególnie ważny jest (według mnie) ostatni cytat.
        Medytacje wspierają Wznoszenie się Ziemi.
        Modlitwy także wpierają ten proces!
        Dlatego ja często pisząc w kontekście Wzniesienia Ziemi i Ludzkości piszę zarówno o medytacjach jak i modlitwach.
        Niedawno, gdy pisałem (u Krystal) o potrzebie obrony Polski przed nagonką związaną z ustawą o IPN, a co za tym idzie z tematem wyłudzania odszkodowań – wtedy także napisałem o potrzebie modlitwy i medytacji w intencji Polski.
        Czyli niech każdy czyni dobro w taki sposób i taką drogą – jaka dla niego w danym momencie jest najlepsza i z którą najlepiej rezonuje.
        Jeśli komuś bliżej do medytacji – to w porządku. Jeśli ktoś woli modlitwy – to w porządku. Efekt będzie ten sam, ponieważ liczy się energia i intencja.
        pozdrawiam

        • Berry
          Mar 18, 2018 @ 12:46:12

          Mr Nie. Zaufaj w pełni swojej mocy , wtedy bedziesz wiedział, nie bedziesz wierzył.
          Wiara jest mocą ciemnych, prawo wiary- nie wiem ale wierzę, tym sposobem niczego się w życiu nie dokona, nic się nie sprawdzi.
          Wiedza jest najwyższym Boskim Źródłem, kiedy jesteś połączony ze Źródłem – wiesz, czyli jesteś Wiedzący. Wtedy też doskonale zrozumiesz czym jest medytacja a czym modlitwa. A i twoje wypowiedzi staną się zrozumiałe i warte poczytania. 😀

        • Mr. Nie
          Mar 18, 2018 @ 20:05:43

          Berry
          Hmm…
          1. W pełni ufam swojej Mocy. Jeśli znasz moje poprzednie wypowiedzi – wiesz o tym doskonale!
          2. Znam różnicę między wierzyć a wiedzieć (to nie jest trudne do rozróżnienia).
          3. Jestem połączony ze Źródłem. Każdy jest, tylko nie każdy jest tego wystarczająco świadomy.
          4. Wiem czym jest medytacja a czym modlitwa (stosowałem\stosuje w życiu i to i to).
          5. Co do zrozumienia moich wypowiedzi i co do tego czy są warte poczytania – to niech każdy czytelnik tego bloga osądzi samodzielnie.
          6. Nie wiem zupełnie co chciałeś mi przekazać swoją wypowiedzią. Ale zostawmy już to i przyjmijmy, że wiedzieć nie muszę lub NIE potrzebuję. Dlatego też nie rozwijaj-my tego tematu.
          pozdrawiam

    • Mr. Nie
      Mar 18, 2018 @ 02:37:16

      Paweł
      „W kościele żadnej pozytywnej energii nie znajdziesz, gdzie w kościele jest energia MIŁOŚCI?”
      Na Twoje pytanie odpowiedź znajduje się już w poprzedniej mojej wypowiedzi.
      Napisałem, że w Kościele JEST Jezus.
      Jezus jest Miłością.
      Skoro Jezus jest Miłością i można znaleźć Go w Kościele – to i w samym Kościele oczywiście jest Miłość. Proste i logiczne. To jest odpowiedź dla Ciebie.

      Dodam jeszcze, że Kościół rozumieć należy także jako ZGROMADZENIE\WSPÓLNOTĘ ludzi. Bardzo dużą wspólnotę. Zarówno duchownych, czyli Kapłanów jak i wiernych.
      Kapłani, jako ludzie podobni do nas – czasem błądzą. Ale wielu z nich to wspaniali ludzie wypełniający swoją posługę właśnie z Miłością – o którą pytasz.
      Jest więc w Kościele Miłość przejawiająca się także poprzez takich uduchowionych Kapłanów (jest ich, wbrew pozorom, całkiem sporo). To kolejna część odpowiedzi dla Ciebie.

      Na świecie są dwa miliardy dwieście milionów Chrześcijan wszystkich wyznań, w tym Katolików jeden miliard dwieście milionów.
      I oczywiście w samych ludziach, zwykłych wiernych, JEST miłość, a przynajmniej w jakiejś części z nich. To znów kolejna część odpowiedzi dla Ciebie.

      Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że 2,2 miliarda ludzi NIE MA w sobie miłości, tylko dlatego, że są Chrześcijaninami? To byłby oczywiście wniosek absurdalny!
      Twoje myślenie i logika są dziwaczne i dla mnie nie zrozumiałe.
      Powiem więc wprost – zwalczasz Kościół z jakiegoś powodu! Może to matriksowy program tutaj działa…
      Sam napisałeś, że: „Mam na swojej drodze potyczki z takimi ludźmi, którzy związani są z religiami. W jakiś sposób mnie wyczuwają.”
      Widać więc, że brałeś już udział w podobnych dyskusjach, że się w nie angażujesz.
      Należałoby się zastanowić czy to ludzie Ciebie „wyczuwają” (kiedy dochodzi już do podobnych dyskusji) i Chrześcijaństwa wtedy bronią (a więc że to niby oni są stroną prowokującą dyskusję w tym temacie, Ty zaś jesteś niby stroną dopiero odpowiadającą), czy też to raczej Ty pierwszy, sam z siebie – prowokujesz takie tematy do dyskusji i zaczynasz „potyczki” jak to nazwałeś.
      Najpierw wypowiedziała się Weronika opisując swoje przeżycia z Kościołem, Jezusem i Wiarą nikogo ani niczego przy tym nie atakując.
      Następnie Ty napisałeś, że: „Droga Weroniko, moja rada dla Ciebie jak najdalej sie trzymaj od Jezusa z kościoła” – co było niczym innym jak właśnie atakiem na Jezusa, Chrześcijaństwo i Kościół.
      W tej konkretnej sytuacji więc, jaka ma miejsce na tym forum – to Ty pierwszy wszedłeś w OBSZAR SPORU!
      Ty więc jesteś stroną INICJUJĄCĄ teraz tą dyskusję, a nie stroną „bierną” czyli odpowiadającą! Dopiero Ty uczyniłeś ten temat, poprzez swój wpis – kontrowersyjnym!
      Może więc warto się zastanowić czy to ludzie Ciebie wyczuwają i wynikają „potyczki” czy też to Ty te potyczki swoimi działaniami – wywołujesz.

      Dlatego ja w takiej sytuacji nie widzę sensu dyskusji, ponieważ na samej pozycji wyjściowej stykam się z negatywną INTENCJĄ mojego rozmówcy (zwalczanie Kościoła i „kościelnego” Jezusa), a to przekreśla jakąkolwiek szansę na zdrową wymianę poglądów.
      Bo my się tutaj do niczego NIE przekonujemy, a jedynie wymieniamy swoimi poglądami (i doświadczeniami), co przy takich intencjach jest nie możliwe, więc już zakończmy. Przedstawiłeś swój punkt widzenia, a ja swój i dalsze pisanie to tylko przekomarzanie by było i LANIE WODY! Każdy niech zostanie więc przy swoim.

      Oto więc moja odpowiedź dla Ciebie – Jezus jest miłością i jest w Kościele. A 2,2 miliardów ludzi, czyli Chrześcijan (będących częścią Chrześcijańskich Kościołów) – ma w sobie mnóstwo Miłości!
      Trudno zresztą aby było inaczej i aby aż dwa miliardy ludzi było Miłości pozbawionych. A taki wniosek wypływa z Twojego toku rozumowania…
      PS.
      Byłem kiedyś na Mszy z Janem Pawłem II. Miłość wszystkich do wszystkich, jaka była tam namacalnie odczuwalna (a jestem empatą, więc wiem) była dla mnie Jutrzenką Złotego Wieku (ta energia Miłości). Ludzie byli wspaniali! Ludzie tworzący i będący częścią właśnie Kościoła – któremu zarzucasz brak Miłości… To tyle.
      pozdrawiam

      • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
        Mar 18, 2018 @ 11:39:53

        No musze sie z panem zgodzic panie Nie na temat tego atakowania. Ma pan absolutna racje. Modlitwa to tez medytacja.

      • Naj Kasia
        Mar 18, 2018 @ 20:04:54

        Mr. Nie. Ja zrozumiałam, że Paweł pisze o instytucji zwanej kościół, czyli o jewlitach, które ten kościół utwożyły, a nie o wspólnocie, którą tworzą ludzie. Ta wspólnota była już dużo wcześniej, ale ją zagarnięto i zmuszono, wieki temu, siłą, gwałtem, grabieżą i podstępem, do wyparcia się swojej wiedzy, mądrości i stylu życia. To duża różnica i nie wsadzałabym wszystkich do jednego worka. Z łąk i lasów, z gór i piasków, (gdzie przy śpiewie i muzyce rozmawiano o stworzeniu) spędzono nas i stłoczono do zimnych budynków o nieprzypadkowej konstrukcji.
        I zgadzam się z Pawłem, że w instytucji zwanej kościół Jezusa nie ma, no mocno bym się zdziwiła, gdybym go widziała w szeregach oligarchów kościelnych. Ale zgadzam się z Tobą, że jest w sercach ludzi, czy to są, niestety, w kościele, czy w domu, czy na działce. Zamiast na mszę, która odziera mnie z energii, czasu i pieniędzy, (te wygięte czubki od butów od klęczenia i bicie się w pierś, że moja wina, trzy razy, nie wiem za co, bo ja przecież grzeczna byłam), jakbym chciała Jezusa zaprosić, to wolę na te 45 minut, do mamy na kawkę, na spacerek, na urodziny cioci, a co, chłopak zarobiony przecież.
        A kapłani są sługusami jelit i może nie każdy z nich zdaje sobie z tego sprawę, ( jak nie każdy onkolog przypisując coraz to lepszą chemię, zdaje sobie sprawę, że dobija pacjenta) ale pisząc “Kapłani, jako ludzie podobni do nas – czasem błądzą”, wiesz co, marne to wytłumaczenie dla maltretowanych i wykorzystywanych przez nich, zwłaszcza dzieci.
        Weroniko piszesz, że dzięki Jezusowi jesteś szczęśliwa, szczęście jest jak miłość, masz je w sobie, nie musisz nikogo obarczać odpowiedzialnością za swoje szczęście, to zależy tylko od Ciebie.
        Berry masz rację, lepszego opisu nie znalazłam, gdy ktoś pyta, kim dla mnie jest Bóg. Zastanawiałam się jak to ująć w słowa i dziękuję, będą pomocne.
        I kochani pamiętajcie o energii zwierząt, im więcej ich cierpienia, tym więcej niskich energii. Im bardziej są szczęśliwe, tym więcej wysokowibracyjnej enrgii, która jest nam potrzebna.
        Kocham Was

        • Mr.Nie
          Mar 19, 2018 @ 11:32:40

          NajKasiu
          „Ja zrozumiałam, że Paweł pisze o instytucji zwanej kościół, czyli o elitach … a nie o wspólnocie, którą tworzą ludzie”
          Kasiu – Paweł wie z pewnością co miał na myśli! Ale jak masz wątpliwości – to skieruj swój wpis oczywiście do Niego, a nie do mnie. Ja zaś już mu odpisałem wyczerpująco odnośnie powyższego, a teraz zupełnie niepotrzebnie do tego wracam (za Twoją przyczyną).
          Odpisałem o Miłości obecnej w Kościele zarówno poprzez Jezusa, poprzez uduchowionych Kapłanów (czyli ta elita o której wspominasz) i poprzez wspólnotę wiernych.

          „Ta wspólnota była wcześniej, ale ją zagarnięto i zmuszono… do wyparcia się swojej wiedzy”
          Przecież wyraźnie napisałem wcześniej kilka razy, że Kościół (tutaj rozumiany jako instytucja, czyli elity) tworzą zwykli ludzie, tacy jak my wszyscy – i NIE są doskonali, popełniają błędy, nikogo więc w tym względzie nie wybielam! Znam historię Kasiu, dziękuję za (ponowne) przypomnienie tych faktów.

          „I zgadzam się z Pawłem, że w instytucji zwanej kościół Jezusa nie ma, no mocno bym się zdziwiła, gdybym go widziała w szeregach oligarchów kościelnych.”
          Pozostaje mi mieć nadzieję, że doczekasz się zdziwienia – bo cóż mogę innego odpisać na tak sformułowany Twój „argument” (o zdziwieniu).
          Ja widzę Jezusa w Kościele (także wśród Kapłanów), Ty nie widzisz – i ok!
          Kościół Katolicki zaś jest Monarchią, a nie Oligarchią, ale rozumiem, że celowo użyłaś tego słowa aby podkręcić negatywizm wobec Kościoła (bo oligarchowie się źle kojarzą).

          „Zamiast na mszę, która odziera mnie z energii… to wolę na te 45 minut, do mamy na kawkę, na urodziny cioci, a co, chłopak zarobiony przecież.”
          Nie wiem o co chodzi z tym zarobionym chłopakiem i jak to się ma do Mszy lub czegokolwiek o czym piszemy teraz…
          Odnośnie zaś „odzierania z energii”, to już Pawłowi napisałem, znów mnie zmuszasz do powtarzania się, że: „ostatnimi laty namnożyło się różnej maści ezoteryków, którzy ciężko „pracują” nad odciąganiem ludzi od Jezusa (a więc i od Kościoła), i powstało tysiąc uzasadnień dlaczego Kościół jest „be” – że dojarki energetyczne tam są zamontowane… Nigdy w to nie wierzyłem!”
          Nie mam nic więcej do dodania Kasiu odnośnie „odzierania z energii”.

          „A kapłani są sługusami elit…”
          Twoja nienawiść (a delikatnie mówiąc awersja, niechęć) do Kościoła, Kasiu, jest jeszcze większa niż Pawła. Szkoda!
          Na świecie jest czterysta kilkanaście tysięcy Kapłanów Katolickich. Około siedmiuset siedemdziesięciu tysięcy Braci i Sióstr Zakonnych (Katolickich). Do tego dochodzą Kapłani innych wyznań Chrześcijańskich. To są ogromne liczby ludzi, których bardzo łatwo przychodzi Ci osądzać – tutaj jako sługusów elit Kościoła\Kościołów Chrześcijańskich. To jest chyba też Znak (naszych) Czasów!
          Ale Kasia i Paweł już Kapłanów oświecą odnośnie ich sytuacji! Iluminaci i masoni zwalczają Kościół już od setek lat i jakoś NIE dali rady jak dotąd Kapłanów „oświecić” czyli zwalczyć (bo o to chodzi) – ale może Wam się uda, bo robicie to samo co masoni – gratuluję!

          “Kapłani, jako ludzie podobni do nas – czasem błądzą” — wiesz co, marne to wytłumaczenie dla maltretowanych i wykorzystywanych przez nich, zwłaszcza dzieci.”
          Czy Ty Kasiu – OSZALAŁAŚ? Próbujesz sugerować, że ja usprawiedliwiam krzywdę wyrządzaną dzieciom?! To jest cios poniżej pasa! W ogóle nie powinienem Ci odpisać po takim tekście! To jest obrzydliwe!
          Stwierdziłem prosty fakt, że Kapłan to taki sam człowiek jak piekarz, marynarz, kierowca, czy sprzedawca – i czasem błądzi – tylko to miałem na myśli! A co Ty sobie dopowiadasz – to nie mój problem lecz Twój!
          Kapłan zaś, który wyrządza krzywdę innym ludziom (w tym dzieciom), przestaje być Kapłanem (w oczach Boga z całą pewnością i natychmiast), a staje się pospolitym przestępcą! Natomiast jeśli jest problem z wymierzeniem mu ziemskiej sprawiedliwości, co na Ziemi niestety czasem ma miejsce, że niektórych łajdaków Wymiar Sprawiedliwości jakoś „omija” – to jest to już problem opieszałości działania władzy świeckiej, która zajmuje się ściganiem przestępstw, nie zaś problem Kościoła jako instytucji, który nie ma takich prerogatyw (takiej władzy) aby osądzać i zamykać w więzieniach przestępców!

          Na zakończenie…
          Napisałem w pierwszej mojej wypowiedzi, że nie chodzę do Kościoła od kilkunastu lat, ale też, że nigdy na Kościół nie plułem i nie będę pluł, oraz że (także) w Kościele obecny jest Jezus (według mnie).
          I oto nagle muszę stawać się tego Kościoła „obrońcą” ponieważ niektórych tak zabolały słowa o Jezusie w Kościele obecnym oraz pałają nienawiścią do Chrześcijańskich Kościołów. I to wszystko na uduchowionej stronie ma miejsce. Cóż za paradoks! Programy matriksa trzymają się mocno!
          Marny taki obrońca Kościoła (jak ja), który na Mszy nie był od kilkunastu lat, i nie wyznaje dogmatów wiary (co wyraźnie podkreśliłem), i widzi wszystko po swojemu.
          Z punktu widzenia Kościoła jako instytucji – to mnie nawet Katolikiem określić nie należy, bo reinkarnację uznaję, i tak dalej.
          Proponuję więc Tobie Kasiu i Pawłowi poszukać do podobnych dyskusji kogoś kto jest aktywnym, praktykującym Katolikiem, i na tą osobę przelewać swoją nienawiść do Kościoła, a nie na mnie (to ironia, bo życzę sobie abyście na nikogo swej nienawiści nie przelewali)!
          Wspomniałem też już Pawłowi, znów muszę się powtórzyć – żeby już ten temat zakończyć, ponieważ jest wyczerpany, i każdy zostaje przy swoim zdaniu, bo dalsze pisanie to by było jedynie przekomarzanie się i lanie wody. I właśnie mamy teraz takie przekomarzanie i lanie wody – dzięki Tobie Kasiu.
          Mam nadzieję, że ostatecznie już zakończymy ten temat!
          PS.
          Przepraszam czytających (i Krystal) za może mocny ton mojej powyższej wypowiedzi. Ale musi tak być ponieważ Jezus powiedział: „kto się mnie zaprze, tego i ja się zaprę przed Ojcem w Niebie”. A ponieważ uważam, że Jezus jest obecny (także) w Kościele – to nie zabranie głosu w tej kwestii po wypowiedzi Pawła o „Jezusie kościelnym” – byłoby swojego rodzaju zaparciem się Go. Musiałem więc parę słów napisać Pawłowi i potem też odpisać NajKasi.

      • Paweł Giszczak
        Mar 18, 2018 @ 23:54:03

        Witaj,
        Poznasz mam nadzieję o tej instytucji prawdę i czym tak naprawdę zajmowali.
        Zostaną do tego zmuszeni niedługo. wtedy opadną łuski mam nadzieję ,że w większości przypadków.
        Nie można wierzyć instytucji której celem od samego początku była manipulacja i zniewolenie , a także ich największa wina moim zdaniem wymordowanie z ich rozkazu prawie wszystkich rdzennych plemion , które posiadały wiedzę o harmonii istnienia wszystkiego ze wszystkim( dodam ,że dążą do tego cały czas ,szukają wszystkich ,którzy posiadają wiedzę na te tematy i dalej ich zabijają , a dzięki pieniądzom sprawy takie wyciszają)
        Piszesz , że kościół to ludzie około 2 mld ludzi, może i tak jest , ale wszyscy ,którzy biorą w tym udział z tych biednych zmanipulownych ludzi nie zdaja sobie sprawy co oddają i w co zostali złapani. To niedługo wypłynie na powierzchnię.
        O szczegółach bez konsekwencji nie mogę pisać jeszcze, jeszcze coś mogą zrobić.

        • Mr.Nie
          Mar 19, 2018 @ 13:15:26

          Paweł
          W Ameryce Południowej i Środkowej, które ucierpiały pierwsze i gdzie były wtedy wielkie cywilizacje Indian, rdzenni Indianie, ginęli przede wszystkim w wyniku chorób przywleczonych z Europy przez białych, na które ich układ odpornościowy nie był przygotowany, i umierali masowo.
          Następnie ginęli w wyniku działań chciwych skarbów konkwistadorów i im podobnych, oraz następnie w wyniku działań kolonizacyjnych – w czym główną rolę grały władze świeckie.

          „ich największa wina (kościoła) to wymordowanie, z ich rozkazu, prawie wszystkich rdzennych plemion”
          Czy Ty sobie zdajesz sprawę jak trudno w czasie II wojny światowej zorganizować było ludobójstwo na skalę masową? A mówimy o czasach wysokiej nauki, techniki, środków transportu i uprzemysłowienia! Bardzo trudno!
          W Średniowieczu, i zaraz po, z trudem zbierano, wyposażano i utrzymywano kilkunastotysięczną armię (mówię o rozwiniętych terenach Europy), z trudem dostarczano jej żywności, wody, itd.
          W tamtym czasie w Ameryce Południowej i Środkowej istniejąca sieć dróg (głównie u Inków) była słabo rozwinięta (i przewidziana dla zwierząt jucznych, a nie dla wozów z końmi, bo tych Indianie z tamtych rejonów nie znali), nie było też żadnej innej infrastruktury podobnej do tej z Europy.
          I chcesz więc powiedzieć, że jakiś dostojnik Kościelny, w tamtych czasach, nagle wydał rozkaz, podpisał dokument, nakazujący likwidację „wszystkich rdzennych plemion” – jak to określiłeś?!
          I jak niby ten rozkaz miałby zostać wykonany?
          Jak zabić miliony Indian, często zamieszkałych w głębokich lasach deszczowych, wysokich górach, odległych preriach, na przestrzeni wielu setek tysięcy km2? Dróg tam prawie nie było (w lasach), kolei oczywiście tym bardziej, ani lotnisk (mówimy o Średniowieczu). Broni chemicznej Papież nie posiadał, ani biologicznej, ani atomowej. Jak więc?
          I kto miałby ten rozkaz wykonać? Ta garstka konkwistadorów miałaby wybić miliony Indian? Jak? Ręcznie? Nożami? Szablami? Arkabuzami?

          Od chorób (epidemii) wyginęło ok. 70% populacji Indian zamieszkałych na terenach Wyżu Andyjskiego i Mezoameryki do 1650 roku (dane naukowe).
          Chyba, że chcesz powiedzieć, że Papież specjalnie nakazał użyć chorób przeciw Indianom jako broni biologicznej. No cóż… można i tak.

          Indianie strasznie wycierpieli! Ale winne były przede wszystkim (po chorobach) władze świeckie i zwykła ludzka chciwość oraz sam okrutny proces kolonizacji.
          Wymarcie, ludobójstwo Indian, były też procesem rozłożonym w czasie, na który miało wpływ wiele czynników. Ale żaden Papież, czy inny dostojnik Kościelny nie wydał rozkazu wymordowania WSZYSTKICH Indian, bo i tego rozkazu fizycznie nie dałoby się wtedy i na tamtych terenach – wykonać.

          Zgodzę się natomiast z Tobą odnośnie wymazywania wiedzy Indian przez misjonarzy, niszczenia ksiąg, stelli, płaskorzeźb i innych pomników ich kultury. I jest to faktycznie coś, co jest godne, z historycznego punktu widzenia – potępienia! Taka to była w ludziach tamtych czasów (u misjonarzy i lokalnych władz Kościelnych) niska świadomość – niszczono wszystko co uznano za „pogańskie” oraz za, w istocie, konkurencję dla własnej wizji świata (w tym wiary).
          Paradoks w tej kwestii polega na tym, że równolegle Kościół także zbierał na całym świecie wiedzę pod różną postacią i przekazywał ją do Watykanu (osławiona Biblioteka Watykańska i watykańskie podziemia). Można więc tez powiedzieć, że z drugiej strony Kościół ocalił od zniszczenia wiele wiedzy (dla nas jednak nie dostępnej bo często utajnionej) i wiele dzieł ludzkiej myśli, kultury i sztuki.
          To jednak co spotkało spuściznę Indian (zniszczenie) – jest godne potępienia!

          Oczywiście godne potępienia są także władze świeckie, chciwość ludzka i proces kolonizacji – które przyczyniły się do ludobójstwa Indian – ale to oddzielny temat, bo Ty podnosisz TYLKO kwestie odpowiedzialności Kościoła.

          „Poznasz o tej instytucji prawdę… opadną łuski… To niedługo wypłynie na powierzchnię”
          Tak. Mam wielką nadzieję, że generalnie wypłynie na powierzchnię wreszcie CAŁA prawda o świecie w jakim żyjemy współcześnie, i o historii i jej kulisach!
          Wtedy, jak prawda wypłynie, będzie można się z nią po prostu zapoznać samodzielnie, zamiast „potyczek” z innymi ludźmi i przekonywania na siłę…

  11. Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
    Mar 17, 2018 @ 01:13:49

    https://kochanezdrowie.blogspot.com/2018/03/galaktyczna-fala-tidal-boskiego-swiata.html?view=flipcard
    “Reakcje fizyczne – dźwięk o wysokiej częstotliwości wibruje w uszach, intensywny nacisk wokół głowy” odczuwam to. dzwiek codziennie a nacisk raz na jakis czas jakby mi ktos sciskal czolo

  12. galacticjoel
    Mar 16, 2018 @ 12:33:40

    Medytacja w czasie marcowej równonocy 20 marca o godzinie 4:15 PM (17:15 w Polsce)
    https://meditation539.wordpress.com/2018/03/16/medytacja-w-czasie-marcowej-rownonocy-o-godzinie-415-pm-20-marca/

  13. Elunia
    Mar 15, 2018 @ 16:50:47

    Witaj Krystal , witajcie Wszyscy czytelnicy blogu!
    Około dwa lata temu pod egidą dwóch panów Janusza Zagórskiego i Wojciecha Sergiela wielu ludzi zbudowało z energii swoich serc nad Polską kopułę mentalną , która chroni nasz kraj .Dołączyć mógł i może każdy. Proponuję tę kopułę uzupełnić o warstwę nieprzepuszczającą sztucznego deszczu. Spotykajmy się o 12.00 w południe, jak wtedy zaproponowano, ale też o każdej innej pełnej godzinie. Lub kiedy nam pasuje. Dokładajmy. Nasze serca mają nieskończenie wielką moc”

  14. STRUMYK
    Mar 14, 2018 @ 18:39:46

    Witam!
    Czy wy macie też coś takiego jak słyszenie w głowie, w uszach takiego ciągłego szumu o stałej tonacji, coś jak szum elektryczny.
    Czym to jest spowodowane?
    Pozdrawiam,
    STRUMYK

    • Mophun
      Mar 14, 2018 @ 19:04:19

      od zawsze, za pomocą modulacji tego szumu jestem w stanie bardzo łatwo zmieniać wysokość własnych wibracji, a tym samym poruszać się pomiędzy różnymi warstwami astralu. Od niskich po wysokie. Nie zawsze to jest takie proste ale ten szum gdy się go zacznie zwiększać zamieni się w końcu na bardzo wysoki ton aż tak wysoki że przestanie być słyszalny a stanie się czystym światłem i doświadczeniem wyższych planów.

    • Berry
      Mar 14, 2018 @ 20:44:53

      Też tak mam, to jest spowodowane potężnymi wibracjami, które stale napływają. Jednak każdy jest indywidualnością i każdy przechodzi to inaczej.

    • Elena
      Mar 14, 2018 @ 23:01:45

      Hej.
      Tak, słyszę to. Czasem wydaje mi się, że jest to jeden z zakłócaczy, jakieś elektroniczne urządzenie w domu. Ale nie. Po otwarciu okna słyszę szczególnie w nocy narastający grzmot. Szumi mi w uszach, w zasadzie piszczy. Ktoś jeszcze miał coś takiego?
      Uściski

      • Omstan
        Mar 16, 2018 @ 15:25:50

        Przeczytaj to, bo być może w tym jest odpowiedź.
        Też kiedyś tak miałem plus zawroty głowy. Kiedyś w sklepie wszystko tak mi zaczęło pływać przed oczami że musiałem chwycić się regału.
        https://kochanezdrowie.blogspot.com/2018/03/galaktyczna-fala-tidal-boskiego-swiata.html?view=flipcard
        Pozdrawiam

        • STRUMYK
          Mar 17, 2018 @ 07:25:45

          Witam Omstanie!
          Przeczytałem tekst z bloga Kochane Zdrowie i być może znalazłem odpowiedź na moje powyższe pytanie. Dalej słyszę szum w głowie, nie mam problemów ze słuchem, wręcz powiem, że słuch mimo 37 lat mam bardzo dobry, Oczywiście mam problemy ze wzrokiem, ale to już od urodzenia, bo jestem wcześniakiem z 6 miesiąca ciąży mojej mamy. Czasami tez mam zawroty głowy, nieco podwyższone ciśnienie w prawym oku, ale nic złego póki co ze zwrokiem mi się nie dzieje.
          Ostatnio mama mówiła mi, że tez ma jakieś szumy w głowie, ale to jej chyba mija, Ja do tego szumu w głowie się przyzwyczaiłem, innych objawów nie stwierdzam, biorę leki psychotropowe takie jak Rispolept, Fluanxol, Depakine i Akineton na swoją byłą mam nadzieję chorobę schizofreniczną. Póki co jest dobrze, z myślami w głowie też nie widzę problemu.
          Aha, czasem zdarza mi się, że odczuwam jak czakra korony się kręci mi nad głową, bo jestem raczej typem wrażliwym, jak kiedyś byłem u bioenergoterapeuty Zbyszka Nowaka to odczułem jego energie płynące do moich rąk. A w snach czasem mam tak, że robię coś rękami, mam dużo energii w dłoniach.
          Pozdrawiam,
          STRUMYK 🙂

    • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
      Mar 15, 2018 @ 01:55:36

      tak slysze to. cale zycie. przyzwyczailem sie. sorry mophun ale ci nie wierze. tez sobie moge napisac ze rozmawiam z bogiem i co? kto mi uwierzy? no nikt

      • Mophun
        Mar 16, 2018 @ 01:17:18

        Nie napisałem że rozmawiam bezpośrednio ze źródłem, światłem. Napisałem tylko że zwiększanie wibracji i podążanie ku górze jest zbliżaniem się do źródła. Chociaż ostatnio następuje u mnie postęp i dzisiaj u mnie było dość potężne oczyszczenie, jeszcze trochę pracy przede mną aby pousuwać ukryte ograniczenia które bronią się przed światłem. Ale już jest blisko mety.

      • Weronika
        Mar 16, 2018 @ 14:50:26

        Trixie B
        Trixie
        Dlaczego nie można rozmawiać z Bogiem? Ja rozmawiałam tzn. zawołałam do Boga i otrzymałam odpowiedź – (normalny męski głos) i uważam, że nadal rozmawiam teraz z Jezusem w duchu. Przecież skoro jest w nas cząstka Boga, to dlaczego nie może z nami rozmawiać?
        Miałam więcej “doświadczeń” z Jezusem i do dzisiaj rozmawiam z Nim w duchu – na serio. Wiara czyni cuda.
        Jako dowód podaję kopię pierwszego odcinka z mego bloga, na którym opisuję niektóre doświadczenia z Jezusem.
        24.IX.2014r.
        – “Dwadzieścia dwa lata temu, było to 26.08.1992 roku zasiadłam jak zwykle do medytacji, którą ciągnęłam od półtora roku. Coraz łatwiej wchodziłam w głębię. Fizycznie też odczuwałam spokój i radość życia. Jakież było moje zdziwienie tego dnia, kiedy nie mogłam wejść w medytację. Zadne próby nie odnosiły skutku. Jak każdy z nas, kiedy nam coś nie wychodzi automatycznie zwraca się do Boga. Tak ja uczyniłam. Powiedziałam w myślach: “Boże co się stało? Pomóż mi”. W tej samej chwil zobaczyłam biały obłok a z niego usłyszałam męski głos i zdanie o treści: “Szukasz mnie tak daleko, a Ja jestem tak blisko”. Zgadza się, szukałam zawsze Boga w niebie – wysoko, nie zdając sobie sprawy z tego, że On jest we mnie – w moim sercu. Zobaczyłam też siebie w dole – w ciemnościach i spływające na mnie Swiatło tak silne, że widziałam poszczególne źdźbła trawy w różnych jesiennych odcieniach koło moich stóp. Zamarłam w bezruchu, nie wiedząc co robić (byłam niepraktykującą katoliczką), więc nie modliłam się. W zasięgu mego wzroku leżała książeczka pt. “Pozwólcie ogarnąć się Miłości” – (dialog autorki Anny z Jezusem), którą pewna współpracownica wręczyła mi żebym przeczytała sobie w czasie urlopu. Nie chciałam sprawić jej przykrości, więc wzięłam ją z zamiarem oddania po urlopie.
        Teraz mój wzrok padł na nią. Nie wiedząc co robić, zaczęłam ją czytać. Już na pierwszej stronie Jezus wypowiadał słowa: “Jak mi się ofiarujesz, to cię poprowadzę”. Odczytałam to do siebie od Jezusa. Byłam w konsternacji, ponieważ nie chciałam wracać do kościoła. Wszystko, tylko nie to! Więc z wielkim smutkiem odpowiedziałam w myślach Jezusowi: “Nie lubię księży i kościoła, przepraszam Cię bardzo, ale znasz mój stosunek do kościoła, nie mogę, przykro mi”. Odłożyłam książeczkę przeżywając odmowę Bogu. Na drugi dzień odczuwam ciąg do czytania, zabieram się do czytania i znów utykam na tych samych słowach. Szamoczę się, tłumaczę Jezusowi wciąż to samo. Wreszcie wypowiadam słowa:” Uczynię to, jeśli mi pomożesz”.
        Dalej potoczyło się jak z płatka. Książeczkę przeczytałam jednym tchem a na drugi dzień raniutko wstałam w pośpiechu do kościoła. Przez kilkanaście lat ciągnęło mnie do kościoła. Wstawałam rano by przed pracą jeszcze pójść na Msze Sw. Czułam się szczęśliwa. To były cudowne lata, które przyniosły mi wiele pięknych, niezapomnianych “przeżyć z Jezusem”.-
        Jezus powiedział: “Jeżeli będziecie mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, będziecie góry przenosić”. Przecież to my kreujemy swoje życie. Czy nie tak?
        Pozdrawiam.

        • Paweł Giszczak
          Mar 16, 2018 @ 19:48:54

          Droga Weroniko, moja rada dla Ciebie jak najdalej sie trzymaj od Jezusa z kościoła

        • Mr. Nie
          Mar 16, 2018 @ 23:16:54

          Paweł
          Nie ma Kogoś takiego jak Jezus z Kościoła, Jezus spoza Kościoła, czy Jezus skądinąd. Nie ma wielu i różnych Jezusów. Jezus jest tylko Jeden. Istnieją po prostu różne drogi do Niego prowadzące, lepsze lub gorsze, krótsze lub dłuższe…
          Jeśli człowiek szuka Go poprzez Kościół Katolicki czy inne religie Chrześcijańskie – to w porządku. Jeśli człowiek szuka Go poza religią taką czy inną, poza Kościołem – to też jest w porządku. Wszystko w zależności od tego, jaką ma duchową potrzebę płynącą z serca. Niech każdy szuka Go po swojemu.

          Ja wierzę w Jezusa, jest moim Ojcem, Stwórcą, Bogiem.
          Aktualnie nie chodzę do Kościoła, i to od lat kilkunastu, ale zaczynam powoli odczuwać taką potrzebę. Jeśli zacznę uczęszczać na Msze – to wiem, że będzie tam obecny ten sam Jezus, bo Jezus jest Jeden. Nie odciągaj więc ludzi od ich duchowych potrzeb! Niech każdy idzie ścieżką, jaką mu w danym momencie życia serce podpowiada.
          Ja nie jestem dogmatyczny, nigdy nie byłem. Przykładowo Kościół nie akceptuje idei reinkarnacji, a ja uważam ją za oczywistą. Takie jednak drobne (według mnie) różnice – nie przeszkadzają mi zupełnie spotkać Jezusa TAKŻE w Kościele, jeśli tam właśnie spotkać Go najdzie mnie pragnienie.

          Poprzez dwa tysiąclecia istnienia Chrześcijaństwa – powstało wiele jego odłamów, sporo różnic doktrynalnych, wiele dogmatów wiary. Ja w to wszystko się za mocno nie zagłębiam, bo NIE JESTEM teologiem, i nie będę. Jestem zwykłym prostym człowiekiem (w tym względzie).

          Ja domyślam się o co chodzi Tobie z Jezusem „kościelnym”.
          Ostatnimi laty namnożyło się różnej maści ezoteryków, którzy ciężko „pracują” nad odciąganiem ludzi od Jezusa (a więc i od Kościoła). I powstało tysiąc uzasadnień dlaczego Kościół jest „be”. A to że dojarki energetyczne tam są zamontowane, a to, że manipulacje czakrami energetycznymi podczas przyjmowania Sakramentów mają miejsce, a to że gady stworzyły wszystkie religie, itd (ja po urodzeniu płakałem non stop przez klika miesięcy, aż się bano czy chory nie jestem, a po Chrzcie nagle płakać przestałem jak ręką odjął – więc nie uwierzę, po przykładzie własnym, że Sakramenty są „be”).
          Nigdy w to nie wierzyłem!
          Kościół nie jest doskonały, bo tworzą Go niedoskonali ludzie (tacy sami jak my wszyscy), więc popełniał, poprzez historię, wiele błędów. To jest bardzo ludzkie – błądzić.
          Szczególnie w mrocznym średniowieczu, kiedy to i władza świecka była fatalna (do dziś jest). Lansowanie się zaś iluminatów\masonów na tych oświeconych, co to wtedy z „zabobonami” religijnymi i uciskiem monarchii niby walczyli, dla dobra ludzkości rzecz jasna (sarkazm), bo sami tacy oświeceni byli – to iluzja, ich propaganda, celowa manipulacja, zwiedzenie.
          Iluminaci zawsze mieli mroczne cele wobec ludzkości (znane tym na wyższych poziomach wtajemniczenia). A dziś się przedstawiają jako „dobrzy” (w powyższym kontekście) faceci – śmiechu warte! To oni faktycznie zlikwidowali monarchie na rzecz „demokracji” – i mamy to co mamy. To oni wciąż walczą z Kościołem i Jezusem, z Bogiem.
          Swoją drogą skoro Jezus „kościelny” jest „be” – to po co iluminaci tak Go zwalczają (i Kościół) od setek lat? Po co? Jeśli udałoby im się zwalczyć Chrześcijaństwo – to NWO nastanie znacznie szybciej! Póki wierzymy (także) w: „kto nie weźmie znamienia bestii na rękę lub czoło nie będzie mógł nic sprzedać ani kupić” póty ludzie czipowanie odrzucą! Jak przestaną w to ostrzeżenie wierzyć – to przyjmą czipy znacznie łatwiej!
          Ja znam historię, znam ezoteryczne teorie o religiach. I mnie to nie rusza, bo mam po swojemu wszystko poukładane. Jak pisałem – nie jestem dogmatyczny.
          Ale nigdy na Kościół jako taki nie plułem, nigdy nie będę (a dziś to jest w modzie)!
          W Kościele JEST Jezus, można się dzięki temu do Niego bardziej zbliżyć, a dzięki wartościom moralnym jakie Chrześcijaństwo propaguje – zwykli ludzie mogą być lepszymi. Czego chcieć więcej? Idealnego Kościoła? Idealna wspólnota duchowa – jest w Niebie! A nie na Ziemi (przynajmniej jak dotąd).

          Zgodzę się więc z Weroniką odnośnie: „Wstawałam rano by przed pracą jeszcze pójść na Msze Sw. Czułam się szczęśliwa. To były cudowne lata.”
          Miałem kilkanaście lat temu pewien kilkumiesięczny okres w moim życiu kiedy codziennie odmawiałem cały różaniec, chodziłem w niedziele na Msze, raz w tygodniu całkowity post. Wtedy TAKŻE nie byłem dogmatyczny, widziałem sprawy po swojemu. Ale w niczym mi to nie przeszkadzało aby spotkać Jezusa w Kościele (i Jemu chyba też nie przeszkadzało).

          Trzeba pamiętać też o prostej rzeczy. To kwestia wyobraźni i pewnej mądrości. Większość ludzi to są ludzie PROŚCI! Nie rozumieją GŁĘBI spraw. Nie zrozumieją informacji przekazywanych przez Kobrę, Dawida Icka, czy Simona Parkesa, itp. Dla nich więc Kościół jest ostoją, która MUSI być dana – aby byli NA ŚCIEŻCE duchowej.
          Co pozostanie prostemu człowiekowi, który nie ma za dużej wyobraźni, inteligencji duchowej, intuicji, mądrości – jeśli pozbawi się go bliskości Jezusa poprzez Kościół? Nic nie pozostanie! Taki człowiek się zagubi! A wilki dopełnią reszty!
          Zostaw więc ludziom wiarę nawet zinstytucjonalizowaną (poprzez Kościół) – bo tak mogą Jezusa odnaleźć i się do Niego zbliżyć, bo tak mogą być lepszymi ludźmi! A czas na dalszy rozwój – także i dla nich – kiedyś przyjdzie! Wszystko ma swój czas, dla każdego inny!

          I puenta – nigdy nie czułem się silniejszy duchowo, psychicznie, życiowo, niż w czasie tych kilku miesięcy kiedy tak postępowałem. Tego widać było mi trzeba i było super! Potem przyszły następne etapy w moim życiu, gdy trzeba było także zajrzeć w otchłań matriksa, aby więcej rzeczy pojąć o świecie …
          Ale jeśli znów poczuję potrzebę zbliżenia się do Jezusa poprzez Kościół – to z pewnością tak zrobię i to bez wahania!
          pozdrawiam

        • Weronika
          Mar 16, 2018 @ 23:26:13

          Dziękuję za radę i pozdrawiam.

        • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
          Mar 17, 2018 @ 00:52:46

          mr nie. ale wiesz ze jezus jest wszedzie? nie tylko w kosciele. skoro jest wszedzie to po co idziesz do kosciola?

        • Paweł Giszczak
          Mar 17, 2018 @ 12:07:56

          Zawsze będę odciągał wszystkich od kościoła od każdej religii, to największe zło jakie istnieje zaraz po stowarzyszeniach wszelkiego rodzaju . Najłatwiej programować ludzi poprzez religie różnego rodzaju.
          Weronika nie ma nikogo takiego o imieniu Jezus ten prawdziwy ma inne imię (chodzi mi o tego co tu był na Ziemi). Mam niestety już na swojej drodze pewne potyczki z takimi ludźmi , którzy związani są bezpośrednio lub pośrednio z religiami.
          W jakiś sposób mnie wyczuwają.Zresztą co tu pisać więcej na temat religii ze wszystkich stron jest zapowiedź ich likwidacji za to właśnie ,że nas przez tyle lat blokowali, traumatyzowali i nie pozwalali na rozwój.
          Natomiast jeżeli czujesz potrzebę kontaktu z Nim to to staraj się zaangażować w to swojego Opiekuna Duchowego ze strony światła, wtedy poczujesz tą prawdziwą energię , zapewniam ,że różnica jest ogromna.
          ZAWSZE WSZYSTKO W SPRAWACH , KTÓRE WYDAJĄ SIĘ BIEŻĄCE SŁUCHAJ SIEBIE , JEŻELI NATOMIAST WYDAJĘ SIĘ COŚ NIE DO ROZWIĄZANIA POPROŚ O POMOC SWOJEGO OPIEKUNA DUCHOWEGO , ON ZAWSZE POŁĄCZY CIEBIE Z KIM BĘDZIESZ PRAGNĘŁA SIĘ SKONTAKTOWAĆ .
          INFORMACJE NIE ZAWSZE NAPŁYWAJĄ OD RAZU , TRZEBA SPEŁNIAĆ OKREŚLONE WARUNKI ABY JE OTRZYMYWAĆ . W skrócie to im mniej Jesteś zaprogramowana tym czystsze przekazy dostajesz.

        • Weronika
          Mar 17, 2018 @ 14:27:34

          Drogi Pawle i Mr.Nie – dziękuję.
          Zapytałam Boga podczas medytacji kim jest Jezus, z którym rozmawiam? Odpowiedź brzmiała: “TO TEN SAM MISTRZ”.
          – Niech Miłość Chrystusowa ogarnie ten blog i nas wszystkich – by była między nami jedność. Amen.

        • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
          Mar 17, 2018 @ 17:38:49

          Weroniko moze i Jezus jest mistrzem ale na pewno nie moim. I nie twoim. Ani nikogo (no chyba ze ludzi na poczatku sciezki) Ty sama jestes mistrzynia dla siebie.

        • Weronika
          Mar 18, 2018 @ 13:33:15

          Trixie
          Bardzo lubię czytać Twoje teksty. Piszesz, że Jezus nie jest ani Twoim ani moim Mistrzem. A ja Ci odpowiadam, że Jezus jest moim Przyjacielem. Powierzyłam Mu siebie, mój dom i moją rodzinę. Traktuję Go jak przyjaciela, ponieważ dotychczas się na Nim nie zawiodłam. Właśnie dzięki Niemu jestem szczęśliwa.
          Pozdrawiam.

        • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
          Mar 19, 2018 @ 02:43:54

          Lubisz czytac moje teksty? nie wiem dlaczego. ja przeciez gadam same glupoty.
          tak Jezus jest twoim przyjacielem. Ale watpie zeby chcial bys nazywala go mistrzem.
          Pozdrawiam

        • Weronika Nowak
          Mar 19, 2018 @ 05:38:50

          Nie uwierzysz, Jezus nigdy na nic się nie obrazi, bo jest Miłością. Pragnie być z nami w każdej chwili – pomagać nam. Jednak nie przychodzi kiedy Go nie wzywamy, bo szanuje naszą wolność.Ja Go nie nazywam Mistrzem, tylko Miłością-Przyjacielem, ale apostołowie tak Go nazywali.

        • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
          Mar 19, 2018 @ 17:24:02

          Gdybym ja byl Bogiem tez bym sie o nic nie obrazal. ale jestem tylko czlowiekiem

  15. Omstan
    Mar 13, 2018 @ 16:53:10

    Na tej stronie Sananda wyjaśnia wiele rzeczy związanych z Wydarzeniem i podaje jego przybliżony termin. Moim zdaniem warto przeczytać.
    https://kochanezdrowie.blogspot.com/2018/03/sananda-nadchodzi-wielka-impreza-13.html?view=flipcard

  16. Halfdan9
    Mar 13, 2018 @ 11:05:20

  17. Halfdan9
    Mar 12, 2018 @ 11:17:06

    Blog w jez. angielskim – kr
    _
    Dla ludzi pragnących poznać prawdę, odzyskać utraconą wolność i wznieść się ponad system kłamstw, religijnego obłędu, obłudy i zła.
    Blog mojej przyjaciółki, codzienne aktualizacje. Zapraszam.
    https://plus.google.com/104045187236726500885

    • Halfdan9
      Mar 13, 2018 @ 11:04:36

      Moja przyjaciółka stara się dodawać takie same odnośniki po polsku jeśli to możliwe.

  18. Halfdan9
    Mar 12, 2018 @ 08:43:25

    • Paweł Giszczak
      Mar 12, 2018 @ 18:37:54

      Piękne i budujące słowa , ale na razie w naszej okrutnej rzeczywistości bez ich pomocy ( chodzi mi o autorów) będzie je bardzo trudno wprowadzić w życie.
      Ujawnienie się teraz oznacza bardzo dotkliwe konsekwencje, docisk ze strony starej ciemnej energii jest teraz nieprawdopodobnie duży.

  19. Mr. Nie
    Mar 09, 2018 @ 09:07:46

    Niezwykle ważny temat! Parę słów ode mnie.
    Piszecie, że nieważne z kim się zwiążemy (czyli mężczyzna z mężczyzna, kobieta z kobietą) bo dusza jest bezpłciowa. Owszem dusza, jako taka, jest bezpłciowa.
    Jednakże, w naszej wędrówce poprzez wcielenia (inkarnacje), zawsze mamy w sobie (w naszej duszy), w danym momencie, przewagę energii męskiej lub żeńskiej i naradzamy się jako kobieta lub mężczyzna w zależności właśnie od przewagi potencjału tej energii jaka jest w nas. To nie jest przypadkowe (nasza płeć przy narodzinach)!
    Może też być tak, że mamy do przepracowania pewne lekcje życiowe związane z płcią (bo NIECO inne doświadczenia zbiera kobieta, inne mężczyzna), i naradzamy się wtedy jako kobieta lub mężczyzna, aby te doświadczenia zebrać – wtedy, nawet jak nie mamy wystarczającego potencjału energetycznego „płciowego” (lub są wyrównane) – to go dodatkowo otrzymujemy przy zejściu do tej rzeczywistości. Wszystkie więc operacje zmiany płci – są nie tylko zwyczajnie wbrew naturze, ale także są wbrew naszemu planowi życiowemu!

    Nie należy także, w mojej opinii, wchodzić w związki homoseksualne! To także jest, oczywiście, wbrew naturze (potomstwa z tego nie będzie, więc nie ma dyskusji!). Dodatkowo dochodzi (podczas współżycia) do mieszania (łączenia) energii męskiej z męską lub żeńskiej z żeńską – a to prowadzi do regresu (cofania się) siły życiowej i różnych patologii psychofizycznych i duchowych, nie rozwiną się też duchowo w takim zakresie jak w związkach normalnych, o ile w ogóle się nie zdegenerują, czyli nie upadną duchowo. Spójrzcie na te wszystkie parady „równości”, przyjrzyjcie się tym ludziom, jak się zachowują, jak się ubierają, jakie poglądy głoszą – to jest „ohyda spustoszenia” (Biblia o tym mówi)… Ja powiem wprost – osoba homoseksualna, choćby miała najlepsze intencje – nie wzniesie się duchowo (tylko do pewnego poziomu ewentualnie i na tym koniec)! Taka jest moja opinia w tej sprawie, ale każdy niech ma własną oczywiście… I żeby jasne było – nie „potępiam” osób homoseksualnych, niech każdy idzie ścieżką jaką wybrał, jedynie piszę jak ja widzę to zagadnienie.

    Warto zainteresować się tematem TELEGONII i tego, co w istocie dzieje się z człowiekiem podczas i po współżyciu. My nie tylko, że tak powiem wprost, wymieniamy się płynami fizjologicznymi. Wymieniamy się także wzajemnie, podczas współżycia, naszym DNA! Badania wykazały u kobiet męską mikrochimeryczność, tj. wykazały istnienie w kobiecych mózgach męskiego DNA – od partnerów, z którymi utrzymywały kontakty fizyczne! Innymi słowy – z kim przystajesz takim się stajesz (dosłownie). Kobieta współżyjąc z mężczyzną otrzymuje od niego jego DNA, a on od niej, i to pozostaje w człowieku.
    Ale to jeszcze nie koniec!

    Dochodzi także do wymiany i łączenia energii seksualnej (męskiej z żeńską) partnerów. To jest energia duchowa (czakry sakralnej), oraz co niestety rzadkie, energii serca i całej „reszty”. To jest dopiero odlot! My dosłownie dajemy siebie (swoją duchową energię) innej osobie i wchłaniamy energię tej osoby w siebie (w swoją duszę).
    To nas zmienia. To na nas wpływa. To czyni nas innymi ludźmi. Przejmujemy (otrzymujemy) także wzorce myślenia, mentalności, szeroko pojętego światopoglądu – osoby z którą współżyjemy (podobnie jak przejmujemy cechy charakteru dawcy po transplantacji organu, np. śledziony, nerki). Wszystko niesie konsekwencje! Osoba pozytywna i czysta może nas „doładować” lub być przynajmniej „neutralna” (dlatego dziewice zawsze były w „cenie”) ale osoba negatywna, o niskiej świadomości, z licznym przykrymi wadami charakteru – spowoduje „przejęcie” tychże wzorców przez nas, z którymi to wzorcami musimy sobie później poradzić, musimy je potem oczyszczać w sobie, przepracowywać! Warto więc się zastanowić, czy przygodne zbliżenia z „kimkolwiek” są dla nas „opłacalne”.
    Właśnie dlatego zawsze mówiło się, że seks jest „nieczysty”, a osoby święte (w większości wyznań) muszą/powinny zachować wstrzemięźliwość, inaczej nie staną się mędrcami/świętymi. Gdyby taki „kandydat” na świętego sypiał na prawo i lewo z kim popadnie i przejmował ich wszystkich energię (a więc i wzorce przywar ich charakteru), to życia by mu nie starczyło na oczyszczenie się z tego, a więc nici ze wzniesienia Ducha, ze świętości, z duchowej (i nie tylko) mądrości. Albo jedno albo drugie.
    A teraz wyobraźcie więc sobie skutki „współżycia” ze zwierzętami! Czym staje się taki człowiek? Oczywiście zwierzęciem, bo przejmuje zwierzęcia energię i DNA (nie przeistacza się oczywiście fizycznie, ale mentalnie – jak najbardziej, to jest UPADEK świadomości, droga do zatracenia, do zdziczenia, prymitywizmu).

    Oczywiście seks NIE jest nieczysty!
    Ważne jest, aby mieć jednego partnera najlepiej na całe życie i dochowywać mu wierności! Wieloletni partnerzy, dochowujący sobie wierności, dosłownie upodabniają się do siebie, scalają się, stają się JEDNYM. Tworzy się miedzy nimi nieprawdopodobna więź, także na poziomie duchowym, razem i HARMONIJNIE się rozwijają!
    Dlaczego TAKŻE zdrada jest niemoralna?
    Z prostego powodu. Podczas współżycia dochodzi do tych wszystkich interakcji i konsekwencji wzajemnych dla partnerów, które opisałem wyżej (i innych jeszcze).
    Jeśli jeden z partnerów rozwija się duchowo, a drugi UDAJE, że się rozwija, i ukradkiem na boku współżyje z innymi – to oczywiście wchłania ich wzorce energetyczne (i DNA), a potem przynosi to do domu, do wspólnego łoża, i przekazuje to oczywiście swojemu partnerowi. I potem ten partner, który uczciwie chce się duchowo rozwijać, musi się także i z tego oczyszczać, wykonywać dodatkową duchową pracę, o której zresztą nie ma pojęcia skąd się wzięła. Zdrada jest więc, no cóż – duchową zbrodnią na naszym partnerze (tak jak fizycznie możemy zarazić partnera chorobą weneryczną „pozyskaną” ze zdrady, tak i na poziomie duchowym go „zarażamy” tym co przynieśliśmy)! Tak to działa! Taka jest nieubłagana logika! Kiedyś ludzkość o tym wszystkim wiedziała! To jest jeden (z wielu) powodów naszego upadku. Nie zdradzajcie więc! Odejdźcie ze związku raczej wcześniej nim drugiemu człowiekowi to uczynicie. Nie wolno! Teraz więc widać dlaczego ludzie mający bardzo wielu partnerów są często niestabilni emocjonalnie, płytcy duchowo i intelektualnie (są matriksowi).

    A teraz coś osobistego, aby gołosłownym nie być. Mnie „ubezpieczyła” sama natura przy urodzeniu (wrodzona stulejka). Musiałem przejść zabieg chirurgiczny w szpitalu i wszystko się bardzo odwlekło. Swój pierwszy raz przeżyłem w okolicach trzydziestki, bez miłości, aby mieć w końcu z głowy ten temat (czekałem długo na miłość, ale nie przyszła). I to była pierwsza moja kobieta i ostatnia (jak dotąd) z jaką miałem zbliżenie, bo sobie postanowiłem, że więcej bez miłości nie ma mowy. Dziesięć lat od tamtej pory upłynęło (dobiegam czterdziestki), a ta jedyna się nie pojawiła. Trudno. Jeśli jej nie poznam, tak pozostanie.
    Nie zachęcam Was aż do takiego „poświęcenia” czy też „fanatyzmu”, ale jeśli ja dałem radę, Wy też trochę dacie radę – dlatego to napisałem (aby nikt mnie nie posądził, że się „wymądrzam”).
    Powoli wiem, czuję, rozumiem, że seks na podwalinach miłości i wierności jest nie tylko właściwy, ale ma wielką MOC duchową (powyższy artykuł jest więc zasadny).
    Przebudzona energia kundalini obojga partnerów, wzniesiona świadomość i Duch obojga partnerów – podczas ich zbliżenia i złączenia ich energii, czyli męskiej i żeńskiej – wyzwala nadzwyczajny, kosmiczny, duchowy orgazm (oprócz fizycznego oczywiście), energię pozytywną i wartościową, cenną.
    „Przepowiedziano” mi gdy byłem nastolatkiem, że istnieje jedyna kobieta, która jest mi przeznaczona (i parę innych rzeczy). Ona jest uzupełnieniem mojego Ducha, a ja jej. Jej żeńska energia jest uzupełnieniem mojej męskiej. Gdy się spotkamy, takie właśnie będzie nasze współżycie – duchowe i fizyczne zarazem (w tej kolejności).

    Wiem jednak, że Archonci dwoją się i troją aby dusze bliźniacze się nie odnalazły i nie połączyły (także fizycznie bo i o tym jest temat), ponieważ ich połączenie – uczynić może bardzo dużo, tak dużo, jak wspaniała medytacja (na poziomie energetycznym, czyli kosmiczny, duchowy orgazm)… Trochę mówi o tym ostatnio Pan Owsianko (dla zainteresowanych)…
    Jeśli ktoś z Was czeka więc na swoją bliźniaczą duszę bardzo cierpliwie – to nie jesteście sami, pamiętajcie! Także dlatego to napisałem, ponieważ jeśli ja mam takie podejście i czekam, to i inni, gdzieś tam, także są w podobnej sytuacji! Musimy się trzymać! Mam nadzieję, że najpóźniej po Wydarzeniu, każdy kto na to czeka – spotka swoją bliźniaczą duszę!
    pozdrawiam i życzę powodzenia 🙂

    • Rafał anioł
      Mar 09, 2018 @ 19:40:14

      Zgadzam się,dlatego też wyraziłem swoją opinię na ten temat,a że mamy chora sytuacja na planecie dlatego temat seksu jest coraz gorszy,spójrzcie nawet tna to co jest w internecie,powoli przyzwyczajają ludzi ze tocjest normalne.dlatego też czytałem kiedyś że mężczyzna i kobieta wypełniają się energetycznie,jako dwie energię pasują do siebie,dlatego też uważam że takie połączenie jest idealne i napewno każdy kiedyś odczuwał bądź odczuwa że ta jego druga połówka gdzieś jest.ictez odrazu jeszcze raz mówię że nikogo niekrytulykuje czy homoseksualistów czy to lesbijki czy transwestytow kim jesteś to twoja sprawa,tylko moim zdaniem cała tTV i Internet wlasnie zrobiły z ludźmi to co teraz mamy czyli cyrk,gdzie przychodzi nazwywiadowke d wóch tatusiów gdzis a jeden z nich jest mama a,drugi ojciem dla mnie niestety nie jest to normalne.już nawet sama moda która jest kreaowaana tak żeby mężczyzna ubieral się tak jak kobieta i na odwrot.

    • Eve
      Mar 10, 2018 @ 18:37:32

      Zastanawiało mnie wiele razy dlaczego tak trudno jest się dobrać w pary pewnym ludziom. Czasami wcielenie jest takie, że ta druga połówka jest kolegą z podwórka, albo ze szkoły, bądź z pracy i spotkanie jest oczywiste i nieuniknione, a ja całe życie tęsknię za moim mężczyzną i go ciągle nie ma i nie pomaga nic, nic co robiłam, aby to jakoś urzeczywistnić, wiem, że spotkanie się takich bliźniaczych świadomości i przeżycie przez nich tej ziemskiej miłości jest spektakularnym wydarzeniem na skalę kosmiczną i jest wielkim uzdrowieniem, mówi o tym Marek Taran w swoich wykładach i prawdopodobnie pewne dusze mają blokadę na takie spotkanie się.

      • Q.
        Mar 10, 2018 @ 21:18:38

        Droga Evo,

        Wystarczy dotrzeć do Boga albo odnaleźć samego siebie – prawda że proste ? 😉

        Przede wszystkim trzeba na powrót wejść na Drogę, połączyć się z własną Duszą, ze swoim wyższym Ja. W skrócie: Mówię sobie: mam dość tego matriksa , tego sztucznego świata – zmiatam stąd 😉 Udaje się do Lasu i proszę Boga aż do skutku, kiedy uzyskam połączenie ze swoim wyższym Ja 🙂 Jak to rozpoznamy? Ano Intuicja będzie nas prowadzić :). umysł, wygoda, duma, wyobrażenia o sobie idą do kieszeni 🙂

        Jednak trzeba pamiętać, że jak się już wejdzie na tę świętą Ścieżkę, to nie ma odwrotu !!! Oddajemy się cali i bez reszty 🙂 Także najjaśniej jest w Lesie – pamiętajcie ! 😉

        No ale kto chce zrezygnować z kasiory, z kariery, z wygody, z prestiżu, ze sławy dla Miłości ? 😉 Kto jest gotów stać się sługą Miłości ? Miłość wymaga czasem bardzo wiele wyrzeczeń i poświęceń, ale spełnienie jest pełne i ostateczne – przynajmniej mam taką nadzieję 😉

        I to jest w sumie cała filozofia życia i recepta na życie 🙂 Kto jest gotów z niej skorzystać ?

        I naprawdę nie trzeba żadnych książek czytać, chodzić do Guru, tylko po prostu wejść na ścieżkę ‘poszukiwacza’ samego siebie i dać się poprowadzić swojej Świadomości.

        • Obserwator
          Mar 11, 2018 @ 18:22:16

          Mój Boże jakie to wszystko mądre. Jakie wspaniałe. To jakże proste i logiczne w teorii. Hmm… Tylko tyle i aż tyle. Żyć nie umierać. Super. Ja np już w tym “matriksowym” świecie mam 35 wiosen naliczone. Jestem sam (brak drugiej połówki, żony, dziewczyny jak zwał tak zwał). Powiem tylko tyle że wiele porad i różnej maści mądrości jakoś do mnie nie trafiły. Nie ma tutaj żadnej bliźniaczej ani tym bardziej podobnej do mnie istoty. Jeśli się taka trafiła (jeden jedyny raz) zachorowała na schizofrenię lub choruje na raka (koleżanka z pracy). Wiele istot naprawdę pozytywnych TU i TERAZ są poszkodowane i jest naprawdę CIĘŻKO. Już nie wspomnę o pracy w Polsce która jest jednym wielkim rakiem rozkładu. Łatwo się mówi czy pisze jeśli jest się w dobrej lub “światłej” sytuacji. Ja w takiej nie jestem. Proszę o pomoc…

        • Q.
          Mar 11, 2018 @ 20:49:14

          Kiedy wyciszysz swój umysł oraz emocje, wtedy ponownie wróć do mojego komentarza, aż uzyskasz wskazówkę/odpowiedź, której obecnie potrzebujesz…

        • Eve
          Mar 13, 2018 @ 13:45:03

          Jakiś czas temu wpadła mi w ręce pewna broszurka-modlitwa gdy miałam wizytę u u osoby wierzącej, nie mając co robić przeczytałam to, była zatytułowana: “Jezu Ty sie tym zajmij”. Mowa była o tym, że najprostszą rzeczą i najtrudniejszą za razem jest zaufanie wyższej sile, Wyższemu Ja, którą tam okreslano Jezusem/Ojcem. Należy zamknąć oczy, odetchnąć, wyciszyć myśli o kłopocie i powiedzieć: Ty sie tym zajmij. Podobno każdy problem jest do rozwiązania jeśli się tak człowiek podda i zaufa i przestanie rozmyśliwać gorączkowo nad samodzielnym rozwiązaniem oraz wątpliwosciami – kluczowa jest dziecięca ufność jak wobec rodzica. Wiem, że łatwo napisać, ale jest to jakaś metoda:)

      • Darius
        Mar 13, 2018 @ 10:36:01

        Heh znam to…chyba jak nikt
        A może zechcesz wymienić się poglądami droga Evo 🙂
        New here, nie wiem jak się komunikujecie, mój email to czajna23sj@op.pl

      • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
        Mar 13, 2018 @ 19:17:13

        to bardzo dobry sposob na nie wziecie sie za robote. po co mam sie starac o cokolwiek skoro “jezus” sie tym zajmie?

  20. krystal28
    Mar 09, 2018 @ 07:42:03

    Wspaniałe wiadomości z Fox News i Twittera. Następne milowe kroki w kierunku Resetu/Wydarzenia:

    1. Reżim Płn Korei kooperuje. Spotkanie Trumpa i Kima Jong Una na temat rozbrojenia nuklearnego Płn Korei planowane jest do maja. Grupa QAnon wcześniej mówiła, że będzie pokój pomiędzy Płn i Płd Koreą.

    2. Dziś rozpoczęło się oficjalne śledztwo w sprawie Funduszu Clintonów w Little Rock, Arkansas, rodzimego miasta Clintonów.

    3. John Mc Cain, oznajmił, że rezygnuje ze stanowiska senatora.

    4. Simon Parkes -> Uszkodzenie wielkiego zderzacza CERN w Szwajcarii.
    6 marca naukowcy próbowali otworzyć portal do czwartego wymiaru, powodując duży wybuch. Simon obiecał więcej szczegółów.
    You Are Free TV (YT) -> intensywny pożar był na 5 km, zginęło 3 naukowców kabalistycznych. Zderzacz będzie nie do użytku przez 7 miesięcy wg przewidywań. [prawdopodobnie członkowie kabała najwyższej rangi chcieli uciec z Ziemi – kr]

    • Dawid56
      Mar 12, 2018 @ 16:04:57

      Ostatnio media głównego nurtu wiele mówią n/t opóźnień zegarów, zasilanych z sieci elektrycznej.
      http://nt.interia.pl/news-zegary-elektroniczne-moga-spozniac-sie-o-okolo-piec-minut-dl,nId,2554049
      Co do tego że jest temu winne obniżenie częstotliwości prądu w sieci mógłbym się zgodzić , ale nie chce mi się jednak wierzyć ,że za taki stan jest odpowiedzialny konflikt Serbii z Kosowem.

      • SzurniętyMędrzec
        Mar 12, 2018 @ 21:48:36

        To pewnie Tropikańczycy! Wiem, bo przed chwilą grałem w Tropico 5, jako cel misji miałem kupić całą Szwajcarię by pozyskać ich naukowca Abrachama Zwajstena. W jednym zadaniu miałem wyeksportować 10k boksytu marnej jakości, by szwajcarskie zegarki się spóźniały, co miało namieszać w szykach wroga, komentarz czysto humorystyczny 😀

  21. Nemmy
    Mar 09, 2018 @ 00:11:08

    Czy dobrze rozumiem, że osoba homoseksualna ma utrudniony proces wzniesienia swojego Ja ,ponieważ nie dojdzie do połączenia polaryzacji męskiej i żeńskiej? A co z teorią dążenia do ujednolicenia płci i seksualności?

    • Naj Kasia
      Mar 13, 2018 @ 09:59:46

      Wymiana energetyczna, między wszystkim co jest, odbywa się cały czas, wszystko jest w ruchu, wszystko jest w procesie, wszystko ma swoje wibracje, swój rytm, nasze energie przenikają się i wymieniają non stop. Nasze własne pola energetyczne mają średnicę od kilku do kilkunastu metrów. Wymiana jest poprzez dotyk, wzrok, myśli, działania itd Wszystko na nas wciąż wpływa i my wpływamy wciąż na wszystko. To czy coś bardziej wpływa na nas, czy to my, wpływamy bardziej na wszystko, zależy od nas, od naszej pamięci, informacji, wiedzy. I o co tutaj chodzi? Chodzi o zachowanie równowagi. Tutaj w naszej rzeczywistości, ta równowaga została mocno zachwiana, przez łamanie zasad i praw, które służą właśnie do utrzymania równowagi. Byliśmy implantowani, chipowani, traumatyzowani, na poziomie materialnym, mentalnym i duchowym.
      Osoby homoseksualne są ofiarami systemu. I na dzień dzisiejszy uważam, że nie jest ważne kto jakiej jest orientacji a jaką energią wibruje. I uważam, że nikt nie będzie miał utrudnionego procesu wzniesienia swojego Ja, ponieważ, każdy kto chce wzniesienia, przed wzniesieniem, oczyszcza się z traum, jest w równowadze, zrozumieniu i miłości. I z tego co czytałam, nie każdy wzniesiony miał partnerkę, więc z partnerem, to zapewne, jedna z opcji.
      Chodzi o to byśmy przestali marnować energię, nauczyli się z niej korzystać i świadomie nią kierować, czy jesteśmy w związku, czy czy nie. Energia seksualna, wywołana przez podniecenie np.tańcem, śpiewem, spojrzeniem, dotykiem, czy aktem seksualnym doprowadza nas do stanu błogości, do stanu wysokich wibracji, jesteśmy wtedy bardzo blisko naturalnego stanu bycia swojej istoty. I ponieważ szybciej wibrujemy, szybciej materializują się nasze myśli. Co dopiero dzieje się przy ekstazie? Tego nie przeżyłam, ale Ciocia mi opowiadała, 🙂 że to taki stan, którego nie potrafi opisać słowami, bo nie ma słów w słowniku na jego opisanie.
      Pozdrawiam ❤
      http://germanska.pl/index.php/terapia-w-germanskiej/relacje-wlasne/60-psychozy1/33-gej-konstelacja-kory-mozgowej

  22. xylotet
    Mar 08, 2018 @ 22:05:43

    @ Trixi ,,, zwracam Ci uwagę na to że Istoty ludzkie ,,, posługujące się tzw. Procesem Myślenia ,,, Implementują To AUTOMATYCZNIE ,,, Wszystkim Hipotetycznym BYTOM ,,,, o których są Tylko w Stanie POMYŚLEĆ ,,, dla nich OWE MUSZĄ MYŚLEĆ tak jak ludzie ,,, czyli Dziedziczyć tzw. semantykę i logikę która tym zarządza ,,, ale to jest diametralnie Błędne Oczekiwanie ,,, Więc do rzeczy ,,, ” jesteśmy duszami a one są bezpłciowe ” … a może Dusza zawiera tyle Płci w Sobie że ludzie nawet Słów na ich Określenie Nie Mają ,,,, dlatego ze swojego Ograniczonego Punktu Widzenia ,,, nazwali ją Bezpłciową ,,,bo to taka specyficzna redukcja Dualizmu ( w matematyce istnieje tzw. renormalizacja czyli pozbywanie się nieskończoności ) ,,,, to tak jakby teoretycznie nie był możliwy ,,, Trualizm ,,,, czy inny Multializm ,,,, Więc nieskończoność Zawsze trzeba zrenormalizować ,,, aby sprowadzić ją na Ludzki Poziom Pojmowania i Logiki ,,,, tylko czy coś tak sztucznie okrojonego ,,, jest Prawdziwym Wglądem w Rzeczywistość ,,,, ????

    • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
      Mar 09, 2018 @ 12:00:07

      Wyjasnij mi jak dusza ma sie rozmnazac? przeciez dusza to chyba czysta energia co nie? to tak jakby prad mial plcie

    • Lilianna
      Mar 09, 2018 @ 23:06:18

      „Moja” Dusza (wiem, iż jestem naczyniem dla Duszy) podała mi imię męskie. Jest bardzo silną świadomością męską. To tyle na temat płci Duszy.

      Zapominamy, iż w nas, w każdej Istocie istnieją obok siebie obie energie. A mianowicie – lewa strona ciała ( ta z sercem) jest zorientowana w energię żeńską- jin, prawa strona głowy – należy do en. żeńskiej – mózg jest tzw. intuicyjny – syntezujący. Prawa strona ciała jest energetycznie ukierunkowana na energię męską – jang, lewa strona głowy – „należy” do orientacji energetycznej męskiej – jang, posiada mózg analityczny – racjonalny.
      Aby człowiek stał się jednością musi mieć zrównoważone te energie w sobie. Inaczej przy dużej nierównowadze będzie tzw. chłopobaba lub „rozlazły” chłop. Lub osoby o skłonności do innej orientacji seksualnej.

  23. Rafał anioł
    Mar 08, 2018 @ 06:46:31

    Ogólnie to jeśli przeczyta to jakaś kobieta to życzę wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet.mogę dodać że dobry artykuł akurat na dzień kobiet.ja jako mężczyzna uważam że ogólnie kreowanie seksu z kim popadnie jest chore,też jakoś tak w głębi odczuwałem zawsze że każdy ma ta swoją połowke przeznaczona dla siebie.nieraz mi się śniły kobiety z poprzednich wcieleń.uważam że na naszej planecie niestety kobiety są traktowane źle,chodzi mi tym bardziej o kraje gdzie kobieta niema żadnych praw i jest traktowana gorzej od mężczyzny.chore religie i przekonania ludzie mają wpojone oraz zaprogramowane jakkolwiek to nazwać.tak nie powinno być.nawet używanie kobiet w filmach wiadomo jakich tylko to jednego świadczy o tym że są w ten sposób niszczone.kobieta i mężczyzna to jednosc.,a nie kobieta plus kobieta lub mężczyzna plus mężczyzna,albo jakies inne chore wymysły.

    • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
      Mar 08, 2018 @ 11:44:19

      no ja sie zgadzam ale mamy wolna wole i jesli jakas kobieta chce byc z inna kobieta albo facet z facetem to ja nie powinienem nienawidzic ich za to no bo taki scenariusz zycia sobie wybrali. poza tym jestesmy duszami a one sa bezplciowe. tak wiec luz.

      • Rafał anioł
        Mar 09, 2018 @ 06:53:24

        A czy ja powiedzialem że kogoś nienawidzę.napisałem to co myślę w tym temacie.

    • Vruion
      Mar 09, 2018 @ 04:51:31

      Nie znajdziesz jedności poza samym sobą, każdy nią jest indywidualnie. Wykorzystywanie seksualności do nienawidzenia innych i czucia się lepszym od nich też nie świadczy najlepiej o szukaniu spełnienia w związkach. To kolejny program dający złudzenie “oświecenia”, a w rzeczywistości oddalający od niego.

    • Mophun
      Mar 09, 2018 @ 05:15:12

      .”ja jako mężczyzna uważam że ogólnie kreowanie seksu z kim popadnie jest chore” No właśnie przemawiasz jako niekompletna energia, gdybyś zrozumiał że wszystko jest jednością i to naprawdę doświadczył to byś zrozumiał że na wyższych poziomach nie ma ograniczeń bo nie ma czegoś takiego jak “obcy” albo “kto popadnie” każda inna świadomość jest innym aspektem ciebie.

      • Rafał anioł
        Mar 09, 2018 @ 06:55:13

        To może powiesz że prawidłowe jest wykorzystywanie dzieci do celów seksualnych,i że jest to normalne,i że wszyscy jesteśmy jednościa i rodzina.

        • Trixie B Lulamoon (@TrixieBLulamoo4)
          Mar 09, 2018 @ 12:02:32

          moze dla nas nie ale to sa scenariusze zycia ktory kazdy sobie wybral bo mamy wolna wole. wiec ja nie uwazam tego za cos zlego. to tak jakby karac aktora ze gral zlego w filmie

        • Mophun
          Mar 11, 2018 @ 18:28:47

          Na naszym obecnym planie rzeczywistości nie, bo seks jest zdemonizowany i mamy tak chore i poprzekręcane wszystko że najczystsza rzecz jaką jest seks jest jednocześnie najbrudniejszą więc w połączeniu z czymś tak czystym jak pojęcie dziecka, wychodzi temat taboo i zbezczeszczenie czegoś co niewinne. Ale są światy gdzie to co nazywasz seksem jest po prostu scalaniem się chwilowym 2 dusz w jedno, bez kontaktu niefizyczne. Za pełną zgodą. U nas problemem jest to że w większości seks nie jest za pełną zgodą tylko przymusowym scalaniem się z kimś na poziomie energetycznym. Im dłużej żyjesz na ziemi tym bardziej przesiąkasz brudem i obciążeniami więc dorosła osoba jest praktycznie zawsze dla dziecka w kontakcie seksualnym obciążeniem, blokadą i zabrudzeniem. Nie zapominaj również że ciało fizyczne to nie dusza i to jest pułapka. Możesz mieć duszę z 10 mln lat doświadczeń w 15 letnim ciele lub duszę co dopiero ma pierwsze ludzkie wcielenie w 50 letnim ciele. Patrzysz na powlokę i nie widzisz energii jaka stoi za ciałem. Jak energia jest bezbronna i wrażliwa to taka osoba mimo ukonczenia fizycznej pełnoletności wciąż emocjonalnie jest jak małe bezbronne dziecko i to zwykle do końca życia bo dopiero uczy się.

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: