Ścieżka jaką doświadczasz jest najbardziej odpowiednia dla ciebie

. 

.

Tu w duchowych światach wszyscy jesteśmy wam głęboko wdzięczni za nieustające i często wyczerpujące podróże ziemskie, podczas waszej nieprzerwanej pracy  (taknaprawdę pracujecie non-stop, na jawie, śnie i w marzeniach), aby doprowadzić waszych braci i siostry do przebudzenia przez ciągle wysyłanie im MiłościTo co robicie i osiągacie jest niesamowiteKażda z waszych poszczególnych funkcji i kontrybucji w tym trwającym procesie przebudzenia jest do tego niezbędna.  Bez waszych zbiorowych intencji i połączonych wysiłków to nie byłoby możliwe.

Nie pozwólcie, aby fakt, że w większości przypadków nie odczuwacie ważności i znaczenia tego, co robicie, lub naszej obecności między wami pomagając wam, martwił was lub niepokoił, ponieważ to co robicie jest ogromnie potężne i skuteczne i tylko wy możecie to robić.  I oczywiście, kiedy przebudzicie się, to będzie widoczne, uznane i prawdopodobnie podziwianeJesteście i zawsze będziecie honorowani za wasze podróże ziemskie, gdzie w większości czasu wydaje wam się, że zmagacie się bez wsparcia w swoich zadaniach, które są poza waszymi możliwościami.  Tak jednak nie jestSzybko waszystko doprowadzacie do  stanu spełnienia.

Zadania jakie wybraliście dla tego konkretnego ziemskiego życiabardzo trudne dla wielu z was i zanim zdecydowaliście się na nie, to wiedzieliście, że tak będzie.  Ale z pomocą mądrych porad i mentorowania waszych przewodników duchowych zaplanowaliście jak najbardziej starannie, aby były one w ramach waszych możliwości.  Wiedzieliście, że to będzie trudne i nie jesteście w stanie pamiętać żadnych szczegółów waszego wstępnego planowania.  W konsekwencji każda chwila nadchodzi bez zapowiedzi, robiąc wam niespodzianki i powodując wybory, które są często nieprzyjemneJednak również wiedzieliście, że nie możecie nie podołać ze względu na pole boskiej miłości otaczające was i wspierające was w każdej chwili.

Tu naprawdę nie ma przypadków.  Każda rzecz, która się wydarza jest częścią większego planu, aby dostarczyć wszystkim zaangażowanym lekcji, których pragną się nauczyć, a tym samym doprowadzić ich stanowczo i systematycznie do przebudzeniaI to przebudzenie jest zdecydowanie do osiągnięcia, nic nie może temu zapobiec.

W miarę, gdy radzicie sobie z waszymi indywidualnymi wątpliwościami, zmartwieniami, niepokojami i cierpieniami przypominajcie sobie często, że jesteście wspierani przez Boga w każdej chwili, że nieustannie robicie niezawodny postęp, tak jak to było zamierzone, i że sekretem znalezienia pokoju na tej wymagającej ziemskiej ścieżce jest poddanie się każdej chwili, jaka się pojawia.

Nie patrzcie wstecz na szanse najwidoczniej przeoczoneIch już nie ma, są skończone i wszystko co musicie teraz zrobić, to zająć się chwilą obecnąJeśli wydaje wam się, że zrobiliście jeden lub kilka okropnych błędów, skupcie się na tym, że każdy z nich może nauczyć was coś bardzo ważnego, albo już to zrobił i radujcie się, że zyskaliście coś z tego doświadczenia, bo bez wątpienia tak się stało, nawet jeśli nie jest to od razu dla was oczywiste.  Pomocne może być przypomnienie sobie, bardzo krótko, bez rozpamiętywania, błędy jakie zostały pozornie dokonane, które później spowodowały nieoczekiwaną poprawę w waszym życiu lub w danej sytuacji.  Nikt z was nie popełnił błędów, z których wnioski nie zostały wyciągnięte, ani zyskane korzyści.  Musicie tylko odpuścić egoistyczną potrzebę, aby nie popełniać błędów i wynikającą z tego konieczność karcenia siebie po fakcie.

Jako ludzie żyjący w iluzji, nie możecie wyraźnie widzieć drogi przed sobąbłędy są zatem popełniane, więc bądźcie dla siebie łaskawi i wybaczajcie sobie (i innym!) Możecie nauczyć się bardzo wiele w momentach, jeśli żyjecie w momencie, zamiast rozwodzić się i ubolewać nad przeszłością i z niepokojem martwić o to, co przyniesie wam przyszłośćZaplanowaliście ścieżkę życia, jaką doświadczacie z wielką zapobiegliwością, aby uczyć się z zaprezentowanych lekcji.  Wiedzieliście że to nie będzie ogród różany i jest mało pomocne patrzenie na pozornie szczęśliwsze doświadczenia życiowe, które inni przechodzą i odczuwać, że przez to jesteście niesprawiedliwie traktowani przez życie.  Ścieżka jaką doświadczasz jest najbardziej odpowiednia dla ciebie i możesz nie mieć absolutnie żadnego pojęcia o cierpieniu i bólu jakie inni przechodzą, i które doprowadziły ich do miejsca, w którym się obecnie znajdują.

Twoja ludzka ścieżka życiowa jest podróżą o wielkim znaczeniu i wadze, co jest w większości przed tobą ukryte, a więc bardzo łatwo można patrzeć na czyjąś ścieżkę z tęsknotą i zazdrością, ponieważ wydaje się, że im ona oferuje wszystko to, czego ty sobie życzysz.  I to, oczywiście, może wydawać się bardzo niesprawiedliwe, zwłaszcza jeśli wydaje ci się, że tak naprawdę nie doceniają swojego szczęściaTo jest jeden z powodów, że ciągle jest ci przypominane, aby nie osądzać, ponieważ nie masz pojęcia, co osądzasz, gdyż widzisz tylko powierzchnię czegoś co jest niezwykle głębokie, a zatem poza twoim polem widzenia.

Niczyja ludzka ścieżka życia nie jest łatwa.  Często może ci się wydawać, żinni mają bardzo dobre życie, są być może rozpieszczani, że w rzeczywistości mają łatwe i luksusowe życie, którego im zazdrościsz, i na które oni nie zasługująAle to nigdy tak nie jestKażda ścieżka życia oferuje dokładnie to, co jest potrzebne w danym momencie.  Nikt nie został oszukany na podążanie ścieżką dla niego niewłaściwą, albo taką, która oferuje mu ujemne strony w stosunku do kogokolwiek innegoDroga każdej osoby jest idealna dla niej i tylko dla niej.

Więc kiedy czujesz się źle, ciężko, samotny lub niedoceniony, wejdź w siebieW sobie masz natychmiastowy dostęp do swoich przewodników i do miłości, jaką nasz Ojciec zawsze oferuje każdemu z was Skoncentruj swoją uwagę na wewnętrznej wiedzy, gdzie każdy ma potwierdzenie, że jest niezastąpionym i absolutnie istotnym aspektem Źródła.  Pomiń niekorzystne osądy, które myślisz, że inni robią o tobie i odpuścić wszelkie szkodliwe osądy, jakie masz o sobie, ponieważ żaden z nich nie jest uzasadnionyJesteś i zawsze będziesz umiłowanym dzieckiem Boga, doskonałym Jego aspektem, który zdecydował się na przejście bardzo trudnego doświadczenia, aby pomóc w doprowadzeniu wszystkich Jego dzieci do przebudzeniaI za to jesteś wysoko uhonorowany, gdyż być człowiekiem jest równoznaczne z podjęciem niezwykle trudnego zadania. . . i odniesienie sukcesu!

Wasz kochający brat, Jezus.

 John Smallman, 26/1/2014

Przetłumaczyła Krystal

http://lightworkers.org/channeling/195496/your-human-life-path-journey-mostly-hidden-you-john-smallman

62 Komentarze (+add yours?)

  1. barbara koziel
    Kwi 29, 2014 @ 23:47:46

    i ja znalazlam sie przypadkowo,nieprzypadkowo,ale wiem ze znalazlam sie wodpowiednim miejscu dziekuje Wam wszystkim,ze was odnalazlam

  2. asia
    Kwi 20, 2014 @ 21:47:43

    Bardzo chcialam podziekowac Krystal za to, ze moglam umieszczac tutaj swoje komentarze. Uwazam , ze wszyscy maja prawo do wlasnej prawdy ❤ Ja to z glebi swego serca bardzo respektuje. Zgdzam sie z DJ , ze kazdy wybiera droge ta , ktora mu przynosi najwiecej szczescia i zadowolenia i ze nikomu nie nalezy narzucac swoich prawd. Owszem mozna sie nimi dzielic lecz nie narzucac – to wyraz wielkiego szacunku do siebiei do tego innego siebie . I niech tak bedzie . Namaste ❤ 🙂

    ❤ kr

    • asia
      Kwi 21, 2014 @ 15:46:32

      Witajcie Kochani, chcialam zrobic jeszcze malutka poprawke do mojego ostaniego wpisu mowiac, ze kazdy ma prawo do swej prawdy nie mialam oczywiscie na mysli prawdy uniwersalnej lecz ‚ prawdy’ ktora tworzymy w drodze do ostatecznego oswiecenia. Nie popieram prawa przyciagania, poniewaz sama je wyprobowalam na wlsnej skorze, we wlasnym zyciu- nie dalo mi to takiego szczesci i blogosci jak to , ze zdalam sobie sprawe po slowach Swiatlosc zycia, ze iluzja nie mozna pokonac iluzji a wlasnie czysty umysl bez myslenia jest droga do niej – bycie swiadkiem i tylko obserwowanie moich mysli bez ich oceniania jest droga do ‚ domu’ . lecz , gdybym nie byla tak intensywnie zajeta przez pol roku tworzeniam swej rzeczywistosci tak jak DJ mi to wyjasnil nigdy bym nie poznala jaka to utopia. Bylam na prawde pilnym ucznien dzien i noc bylam tylko tym zajeta. I wlasnie dlatego moglam zobaczyc , ze byla to droga do nikad. Dlatego tez nie narzucam nikomu jak ma zyc i w co wierzyc o co uznac za prawde, poniewaz kazde zdarzenie w naszym zyciu moze nam w koncu pomoc by odkryc ta prawdziwa droge. Bardzo was Wszysrkich kocham. Zycze duzo , duzo madrosci i uwaznosci. To byl moj ostatni wpis tutaj . Trzymajcie sie , pa ❤

      • Natalia
        Kwi 21, 2014 @ 20:08:02

        Asiu, Prawo przyciaganie istnieje czy tego chcesz czy nie. Ja w przeciwienstwie do Ciebie mam cale mnostwo przykladow potweirdzajcych te prawde.

        Prawo przyciagania dziala w kazdym momencie, w dzien i w nocy, kiedy czuwasz i kiedy spisz, czy jestes tego swiadoma czy tez nie, czy o tym myslisz czy nie i…nawet wtedy kiedy go odrzucasz…

        Jezeli nie udalo Ci sie wykreowac tego co chcialas, prawdopodobnie cos w Tobie na to nie pozwalalo. Moze swiadomie czegos chcialas, a ..podswiadomie nie. Na przyklad.

        We wszechswiecei dziala wiele praw, nie tylko prawo milosci. Prawo Milosci i Przyciagania, wzajemnie sie nie wykluczaja.

        Tak tylko napisalam co mysle, ale nie musisz sie ze mna zgadzac 🙂

      • Pola
        Kwi 22, 2014 @ 01:47:46

        Asiu 🙂

        Przecież Dajamanti wyraźnie dawał odczuć, by kreować umysłem z pozycji serca (bezwarunkowej miłości) – to miał być podstawowy fundament -BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ. Chodziło o stworzenie iluzji z pozycji serca (a nie samej iluzji dla iluzji, tylko i wyłącznie z umysłu). Zresztą – ciężko to ubrać w słowa 🙂

        Z tego miejsca pragnę jeszcze podziękować Krystal za ten wspaniały blog 🙂

        ❤ kr

  3. Blu
    Kwi 19, 2014 @ 23:22:50

    Jestem bardzo zmęczona. Potrzebuje pomocy. Staram się być dobra, najlepsza jaka potrafię. Wspieram uśmiechem i szczerą życzliwością wszystkich. Do wszystkiego próbuję podchodzić z ciepłem i uśmiechem. Staram się zarażać dobrą energia, która na prawdę mnie przepełnia, cieszę się każdą chwilą, jaką mogę tu przeżyć.

    Ale jestem zmęczona. Już tak bardzo zmęczona.

    Wydaję mi się jakbym nie otrzymywała nic w zamian. Jakby wszystkie moje wysiłki odbijały się od ścian i szybowały gdzieś, gdzie nie sięgam. Daję wszystko ale ciężko mi już samej walczyć. Tak dawno nikt nie chwycił mnie za dłoń i nie powiedział „robisz dobrze, jesteś na dobrej drodze, pomogę ci”. Jedyne co w sobie zaczynam czuć to niemoc. Że nic nie zmienię. Że za mało potrafię i za mało się staram. Że sama jestem niedoskonała.
    Wszystko mnie przerasta.

    Żyje z osoba, która wszystkie moje dobre i pełne miłości wibracje przytłacza. Nie potrafię się temu przeciwstawi, ona znęca się nade mną i nad wszystkimi wokół. Nie wiem jak jej i nam wszystkim pomóc. Tak bardzo bym chciała, żeby odnalazła spokój. Żebyśmy mogli się odbić od dna. Gdy słyszę jej krzyki całą drżę, mimo, że wiem, że powinnam zachować spokój i radość. Ona wszystko zabiera, depcze i opluwa.

    Nie ma nikogo, kto by mi pomógł. Sama staram się wszystkich nieść na barkach, bo tak bardzo ich kocham. Tak bardzo, że staram się znajdować odpowiedzi na wszystkie ich problemy, wspierać i prowadzić.”jak możesz mieć taki dobry humor, gdy wszystko się wali?”. Jak inaczej mamy sobie z tym radzić?…

    Tak bardzo potrzebuje kogoś kto mnie wyciągnie za rękę z powrotem do góry. Żebym mogła oświetlić wszystko pod sobą. Dać nadzieje każdemu. Pomóc znaleźć drogę.
    W końcu znaleźć spokój serca, które jest już tak bardzo, bardzo zmęczone…

    • Natalia
      Kwi 20, 2014 @ 00:30:31

      „Nie ma nikogo, kto by mi pomógł”

      Masz taka osobe. Jestes nia TY SAMA.

      „Sama staram się wszystkich nieść na barkach, bo tak bardzo ich kocham.”

      A czy kochasz SIEBIE SAMĄ?

      „Staram się być dobra, najlepsza jaka potrafię. Wspieram uśmiechem i szczerą życzliwością wszystkich”

      A czy jestes DOBRA dla SIEBIE?

      „Sama staram się wszystkich nieść na barkach” ( …) „jestem zmęczona. Już tak bardzo zmęczona”

      Słonce! I nie dziwie sie, ze jestes zmeczona! Kazdy by byl!

      Przeczytaj uwaznie te fragmenty swojej wypowiedzi, ktore zamiescilam.

      Od pierwszych Twoich slow az do ostatniego Twojego zdania, czytajac je widze jedno:

      Oto dziewczyna/kobieta, ktora daje cala swoja energie swiatu, tylko zapomina w tym wszystkim o jednej najwazniejszej osobie: siebie samej.

      Zeby dawac innym, trzeba najpierw dac sobie.

      Zeby kochac innych, trzeba najpierw pokochac siebie.

      Zeby „zmieniac” swiat, trzeba najpierw zmienic siebie.

      Kiedy zmienisz siebie, swiat wokol Ciebie automatycznie zmieni sie bez zadnego wysilku z Twojej strony.

      Kiedy pokochasz siebie, inni zaczna kochac Ciebie.

      Jesli zaczniesz troszczyc sie o sama siebie, inni zaczna troszczyc sie o Ciebie.

      Kochana, natychmiast przestan zajmowac sie wszystkimi i wszystkim wokolo.

      Zajmij sie SOBA.

      To najlepsza rzecz, jak mozesz zrobic dla SIEBIE I dla INNYCH.

      I przestaniesz byc zmeczona.

      W przeciwnym razie, wkrotce staniesz sie nie tylko zmeczona ale i ZROZPACZONA.

      Otul siebie miloscia… ❤ Pozwol sobie na to… Odpusc na razie z naprawianiem swiata 🙂

      Wiem, co mowie ❤

      ❤ ❤ ❤

      • Hala Strusiewicz
        Kwi 20, 2014 @ 09:45:11

        Brawo Natalio – 🙂 – madrze odpowiedziałas i podpowiedziałas BLU –
        Nikt nam nie dał misji zbawiania świata czyli Innych tez :).Każdy jest odpowiedzialny tylko za Siebie. Przewracając się za Kogos – robimy szkode i Sobie i Innym – Każdy przyszedł TU aby rozwiązywać swoje Wyzwania a więc jak mozna Kogoś zastępować Sobą ?
        No chyba,że chcemy przejść role Ofiary – pytam sie tylko po co?
        Służąca jest potrzebna – ale czy szanowana ?
        Mając szacunek do samej Siebie – będzie się tez szanowanym przez Innych.
        Pokochajmy samych Siebie – ❤
        pozdrawiam H.

        • Natalia
          Kwi 20, 2014 @ 19:55:13

          Hala ❤ Dziekuje :

          Fajna kobietka z Ciebie, patrzac na zdjecie 🙂

          Fajnie, ze tu jestes 🙂

      • Blu
        Kwi 20, 2014 @ 12:45:22

        Oczywiście, że kocham siebie, inaczej nie potrafiłabym otaczać wszystkich innych moją radością i światłem. Niestety czuje, że w tej sytuacji to nie wystarczy, tutaj wszystko co mam do zaoferowania jest przytłaczane i nie mam możliwości się z tego „wyrwać”. Czuję, jakby ta zła energia uczepiła się mojej nogi i ciągnęła mnie w dół, a ja staram się tylko podnieść te wszystkie wibracje tych wszystkich złych rzeczy, żebym czuła się jeszcze lepiej i by inni też to poczuli.
        Chciałabym, by sobie wybaczyli, tak jak ja dawno wybaczyłam im i sobie.

        Wszyscy mnie zostawili, całe moje rodzeństwo się usamodzielniło i wszyscy wymagają tego ode mnie… Tak jakbym te 10 lat różnicy, która dzieli mnie i drugiego najmłodszego w tej rodzinie, musiała „przerobić” w tydzień. Czuje się jakbym nie miała już czasu na próby i pomyłki. Nie umiem już tego nikomu wytłumaczyć, zostają na moich barkach te wszystkie zobowiązania, które na siłę mi dokładają.

        Droga Natalio, gdyby nie to, że kocham siebie najbardziej na świecie, już dawno bym odpuściła i odeszła. Ale kto inny da światło tym wszystkim, którzy tu zostali? Kto będzie światłem w tunelu?

        Czuje tylko, że przygasam, że opadam z sił, mimo, że staram się jak mogę pokazywać, jak bardzo łatwo jest zerwać te wszystkie przyziemne więzy i po prostu się cieszyć tym, że się jest.
        Wiem, że to powinno wystarczyć, to, że mam siebie i swoja miłość ale nie wiem co dalej. Kończą mi się pomysły,, dobry humor się rozwiewa, a czas przestrzeń się kurczy. Chyba nadszedł czas by przewodnik też znalazł swojego przewodnika. Czas by podeprzeć podporę…

        Nie wiem, po prostu nie wiem co dalej.

        • asia
          Kwi 20, 2014 @ 19:05:13

          Bleu, prosze napisz do mnie kochana siostro ; wiosna21@hotmail.com . Sciskam i pozdrawiam serdecznie ,3 🙂

        • Natalia
          Kwi 20, 2014 @ 19:53:57

          Kochana Blu…

          Wierze Ci, ze jest w Tobie duzo milosci takze i do siebie. Ale… dlaczego w takim razie pozwalasz trwac sytuacji, ktora Tobie szkodzi? Czy kochasz siebie tak bardzo jak kochasz te osoby, dla ktorych tak sie poswieczasz? Bo czytajac Cie, odnosze wrazenie, jakbys im dawal wiecej niz sobie.

          Sama sobie odpowiedz na te pytania.

          Ja Ciebie nie znam, nie wiem nawet jaka jest ta trudna sytuacja. Ale na podstawie tego, co tu zamiescilas takie wlasnie mam odczucia – intuicje.

          Poza tym, widzialam juz podobne „uwiklania”. I wierz mi, nie ma takiego „uwiklania” ktorego nie mozna by „rozwiklac” 🙂 A wniskuje, ze Twoje rodzenstwo tez Cie do tego zacheca, wiec cos w tym jest. Chyba, ze sama nie jestes do tego gotowa?

          Tak czy inaczej, pamietaj, ze nikogo nie da sie zmienic na sile. A nawet jest tak, ze ima bardziej kogos chcemy zmienic, tym bardziej to sie nie udaje… Odpuszczenie, to czesto najskuteczniejsze lekarstwo.

          Nie jestes odpowiedzialna za niczyje zycie… Moim zdaniem za duzo chcesz wziac na swoje barki. Dlatego jestes zmeczona. Zmeczenie jest sygbalem: wszystko Ci to mowie: towje cialo, psychika, rodzenstwo… Odpusc 🙂

        • Hala Strusiewicz
          Kwi 21, 2014 @ 09:41:16

          Kochana Blu 🙂 – jeżeli juz piszesz o Sobie i prosisz o rady – to znaczy,że juz jestes gotowa na Zmiany. Piszesz o swojej miłości i do Siebie i do Innych – miłości, która sprawia Ci ból i cierpienie a więc czy to jest Miłość?
          Samarytanin – to choroba, to chora miłość , to zachwianie równowagi między dawaniem a braniem … to ranienie Siebie i budzenie agresji u Innych – to tak jakbyś Im ucinała” energetyczne dłonie” tj. zabierałam Im Ich zadanie do rozwiązania – rozumiesz?
          Bądz odważna i sama odpowiedz Sobie na swoje pytania – wszystko wiesz, wszystko jest w Tobie ❤
          Każda Zmiana jaką wprowadzamy do Siebie – to najpierw objawia się jako BRAK – puka, boli, nawołuje … a potem to nawet przewraca … objawia się chorobą … – wymaga od nas zrównoważenia … w ten sposób Nasza Świadomość przemawia do nas i kiedy w sferze psychiki nie radzimy sobie to ten Problem zsyła na Ciało jako Materialny Ekran naszej Świadomości.
          Blu – popatrz na swój czubek noska – i zrób "coś" dla Siebie i tylko dla Siebie – bo jak nie Ty? to kto?
          pozdrawiam Cię Kochana – i życzę Odwagi w podejmowaniu odważnych decyzji 🙂
          H. 🙂

    • Jakub
      Kwi 20, 2014 @ 02:24:05

      Blu,podzielilas sie swoimi zmartwieniami,a tu nagle w odpowiedzi dostalas kupe new age bredni,i to od Natalii,co mnie zaskoczylo…temat jest znacznie bardziej skomplikowany,niz sie wydaje…Twoj komentarz byl bardzo osobisty,a dostalas w odpowiedzi,ze to jest wszystko Twoja wina…typowe new age…jezeli bys chciala porozmawiac,napisz na dSign@interia.eu
      pozdrawiam
      kuba

      • krystal28
        Kwi 20, 2014 @ 07:11:23

        Jakubie, czy mógłbyś swoją „opinię” o poście Natalii napisać w nieco delikatniejszy sposób, bardziej w duchu złotego wieku? Bez obrażania? To co jest dla Ciebie „brednią”, może być coś warte dla innej osoby, dzięki ❤

        • jakub
          Kwi 23, 2014 @ 21:13:16

          Przepraszam Natalio i Krystal…ponioslo mnie,mam swoje gorsze dni,ostatnio jestem totalnie rozbity miedzy starym i nowym swiatem…juz nie wiem co jest prawda a co falszem…dlugo by pisac,jeszcze raz przepraszam

          ❤ kr

      • Natalia
        Kwi 20, 2014 @ 10:48:30

        Jestem zaskoczona, ze moja odpowiedz zostala tak odebrana 😦
        Nie sa to „brednie” new age. To sa prawdy opisane np w psychologii i znane mi rozniez z doswiadczenia.

        To, co napisalam bylo podyktowane racjami serca i wynika z tego, co odczulam na podstawie tego jak Blu opisala swoj problem.

        Nigdzie nie ma tu najmniejszej krytyki a jeszcze mniej obwiniania Blu. Nigdzie nie napisalam ani nie zasugerowalam, ze jest czemus winna.

        Chcialam zwrocic jej uwage na fakt, ze w tym wszystkim zapomniala o sobie, o dbaniu o wlasne potrzeby, o milosci do samej siebie, ze daje za duzo, nie troszczac sie przy tym o wlasne potrzeby. Dlatego jest wyczerpana.

        A ten komentarz pisze ze wzgledu na Blu, na wypadek gdyby i ona opacznie zrozumiala moje slowa, czego bym nie zyczyla ani jej ani sobie.

        W moim odczuciu, dalam Blu, to, co dla niej najlepsze.

        Oczywiscie moglam sie pomylic. To tylko przekaz internetowy. Nie znam osoby i calej sytuacji. Ale takie wlasnie byly moje odczucia.

        Jesli moja interretacja wywolala w kims podobne odczucia, przepraszam. Ale chcialam jak najlepiej.

        Pozdrawiam wszystkich ❤

        • jakub
          Kwi 23, 2014 @ 21:46:44

          Natalio,ponioslo mnie ,przepraszam…sprobuje wytlumaczyc o co mi chodzilo. Komentarz Blu odebralem jako bardzo zdesperowany,sam nie raz mialem takie momenty. Z wlasnego doswiadczenia wiem,ze wtedy nie pomoga zadne teorie new age ani z psychologii,jedyna skuteczna pomoc to drugi czlowiek,ktory przechodzi przez podobne rzeczy i rozmowa z nim…i w tym momencie nie pomoze ktos,kto jest na etapie euforii,bo nie znajda wspolnego jezyka. Ja przechodzilem przez podobne sytuacje co Blu i wiem,ze wzniosle idee mi wtedy nie pomagaly…za to pomagala mi jakas „bratnia dusza”,ktora mnie rozumiala. Z mojego doswiadczenia moge tylko powiedziec,ze gdy bylem w sytuacji wymagajacej pomocy to od tzw. „pracownikow swiatla” dostawalem tylko belkot new age,natomiast konkretna pomoc otrzymywalem od osob niemajacych pojecia o naszych ideach…i to spowodowalo moje nagle zwatpienie w ludzi zajmujacych sie tymi wznioslymi ideami…chyba w ktoryms momencie oderwali sie od tego swiata

        • Natalia
          Kwi 24, 2014 @ 10:06:11

          Jakub, rozumiem co chcesz powiedziec i niewatpliwie czesciowo masz racje.
          Ale wierz mi, ze daleko mi do stanu euforii. Nie chce na forum publicum pisac o swoich sprawach dlatego moze sie wydawac, ze plywam sobie na rozowym obloczku newagowskich idei z blogim usmiechem na ustach i z tej pozycji udzielam madrych rad.
          Wierz mi, ze wiekszosc osob tu przeszla lub przechodzi przez rozne delikatnie mowiac trudne a nawet bardzo trudne sytuacje i ja tez do nich naleze. Mam dni, ze mam ochote wyskoczyc z samej siebie i opuscic to miejsce. Prawie kazdego ranka kiedy sie budze , musze sila za glowe wyciagac sama z siebie z lozka, bo jestem czasem po porstu nie mam sil. Mnie tez wszystko wywrocilo sie w zyciu i mam wrazenie, ze stracilam nad swoim zyciem kontrole.
          I uratowaly mnie te prawdy, ktore tu znajduje. I pomoc tych, ktorzy je przekazuja. Oczywiscie ktos moglby zaczac mnie pocieszac, wspierac i na pewno byloby to wartosciowe. Ale to bylaby pomoc krotkofalowa. Bo nikt nie rozwiaze moich problemow za mnie. A ja naprawde wierze w to, ze zmiany zyciowe nalezy zaczynac od zmian w sobie. Mozesz sie z tym nie zgadzac, to Twoje prawo. Mnie to kiedys tez wkurzalo, tak jak Ciebie. Ale w koncu to zrozumialam i przestalam obwiniac caly swiat, ze mam jak mam. Zamiast tego zaczelam pracowac nad soba. Czy mi sie uda, zobaczymy. Ale.coz mi pozostaje? Wkurzanie sie na wszystko i na wszystkich w niczym nie pomaga a tylko pogarsza sytuacje.

          A czy newagowskie idee sa prawdziwe? Kazdy musi sobie sam na to pytanie odpowiedziec. Na pewno warto nie zatracac sie w nich calkowicie i stac w pinie, na dwoch nogach na Matce Ziemi i nie zpominac, ze nie jestesmy tylko duchem ale i calem. O sfere materialna trzeba dbac, to nas uziemnia i daje sile, zeby za bardzo nie odleciec na newagowskich oblokach… Tylko paradoksalnie, praca nad soba i zostosowanie pewnych technik newagu, w zuciu materialnym rozniez powinna pomoc. Znam ludzi, ktorzy niezle sobie radza. Ale to wymaga pracy nad soba, nad swoja swiadomoscia, wytrwalosci. Efekty nie zawsze przychodza od razu. Chociaz i to jest mozliwe. Pamietasz swoja historie 500 zl? 😉 To tylko male co nieco, ktore dal Ci Wszechswiat na zwchete i pokazanie Ci: to jest dobra sciezka, idz nia 🙂 Uwierzyles w to 500 zl, ze je otrzymasz, i otrzymales je jeszcze tego samego dnia. Czy to nie cudowne? Zacznij oczekiwac wiecej i pozwol sobie wewnetrznie na to. Caly dowcip na tym polega, zeby sobie wewnetrznie na to pozwolic. Nasze porazki w tej kwestii wynikaja wlasnie z tego, co mamy napakowane wewnatrz i co blokuje kreacje.

        • kwiatek
          Kwi 24, 2014 @ 23:06:31

          Natalio, Halu, dla mnie to co napisałyście jest bardzo wartościowe. Mnie też niestety, bierze złośc, ( a przecież wiem,jaka to negatywna emocja) gdy osoby mi bliskie ciągle narzekają, chodzą jakby we mgle, i próbują mi mówic, żebym to ja spojrzała na wszystko „realnie”, że np. gadam jakieś bzdury o myślach, itp.

          I z tego powodu często robi mi się bardzo smutno, i czasem sporo czasu mija, zanim uporam się sama ze swoimi myślami i swoim smutkiem, powstałym po takich rozmowach. Kosztuje mnie to sporą utratę energii i czuję się osłabiona, i nic mi się nie chce. Dziwne jest to,że od jakiegoś czasu to nie ja lecz inni w moim otoczeniu sami prowokują takie tematy, a gdy coś odpowiem, „po mojemu”, w duchu Światła, mam uczucie, jakby leciały na mnie kamienie.
          Dlatego takie wypowiedzi, jak Wasze, są balsamem dla mojej duszy. Potrzeba mi jak najwięcej takich przypomnień, że przede wszystkim mam myślec o sobie, a te energetyczne brudy, jakimi byłam oblana, muszę szybko z siebie zrzucic i nie rozpamiętywac.
          I takich przypomnień nigdy nie za wiele. ❤

          Mądrze tu zostało napisane,że nie przyszliśmy Tutaj po to, by zbawiac wszystkich, swoją wiedzą możemy dzielic się tylko z tymi, którzy sobie tego życzą.
          Cieszę się, że tu, na tym blogu, zawsze znajdują się osoby, wspaniałe dusze, chętne do pomocy w rozterkach.
          Dziękuję Krystal za Ten blog ❤
          Lucyna.

        • jakub
          Kwi 24, 2014 @ 23:46:24

          To wszystko,co pisze tutaj i gdzie indziej nie wynika z moich watpliwosci nowicjusza,lecz raczej punktu widzenia weterana,ktory postanowil wiele rzeczy zaczac kwestionowac,a nie traktowac ich jako kolejnych dogmatow…kiedys dalbym sie pokroic za te idee,dzisiaj nadal w nie wierze,ale juz nie tak bezwarunkowo:-) pewnie to kolejny etap mojej drogi. Jedyna osoba,nad ktora pracuje i ktora chce zmieniac jestem ja sam. Od dawna mnie nie wkurzaja ani ludzie ani idee,z ktorymi sie nie zgadzam. Probuje sie jedynie podzielic moim punktem widzenia,czasami moje komentarze moga sprawiac wrazenie agresywnych,wiem,nie kandyduje na swietego:-) Bezwarunkowo akceptuje wszystkich ludzi razem z ich pogladami i mam nadzieje,ze ja z moimi tez moge byc zaakceptowany(zgodnie z prawem bezwarunkowej milosci)…pozdrawiam wszystkich.

        • Natalia
          Kwi 25, 2014 @ 20:56:53

          Kwiatku ❤

          Usmialam sie z tego zdania: "próbują mi mówic, żebym to ja spojrzała na wszystko “realnie”, że np. gadam jakieś bzdury o myślach"

          Zwlaszcza z tego gadania o myslach ha ha 😀 😀 😀

          Doskonale! 😀

          Posmiej sie z tego razem ze mna 😉 😀

          Niektorzy ludzie, moga to byc takze czlonkowie naszej rodziny, nie sa na takim etapie rozwoju duchowego aby moc przyjac te idee, ktore glosisz.
          Znam to takze z autopsji. Moj byly chlopak, intelugentny, muzyk, wrazlliwy, czyli powinien byc otwarty na te tresci, jednak..kiedy zaczelam mu o roznych rzeczach opowiadac, po prostu…nudzilo go to. Nic ale to nic do niego nie trafialo. W koncu mialam sen: widzialam go zamknietego w ciasnym pokoju z zaslonietymi zaslonami. Ja weszlam do tego pokoju i zaczelam odslaniac te zaslony by wpuscic swiatlo 🙂 Doslownie widzialam piekne, jakby nieziemskie swiatlo, ktore swiecilo za tymi zaslonami. Ale on…zaczal sie zaslaniac przed tym swiatlem, zaczelo go ono po prostu palic, byl przerazony.
          Wtedy zrozumialam, ze jego dusza nie jest gotowa. Ze jestesmy na innym etapie. Ten sen pokazal mi, ze to nie ma sensu, ze powinnam odpuscic i pozwolic mu zyc z tymi "zaslonietymi zaslonami".

          Tak tez zrobilam… Jemu ulzylo i ..mnie tez 😀

          Z perspektywy czasu widze, jak mi "ciazyl" energetycznie.

          Z rodzicami, podobnie. Moim rodzicom jeszcze chyba wiele wcielen potrzeba, zeby…

          Kazdy ma swoja sciezke, swoich Przewodnikow, nasi rodzice tez. Rozwijaja sie w swoim rytmie. Nie mamy prawa ich ciagnac na sile za nami… No chyba, ze tego chca. W przeciwnym razie, to tylko budzi opor.

  4. asia
    Kwi 19, 2014 @ 21:25:09

    Gdy przeczytalam Twoje wyjasnienie Dajamanti o blizniaczych plomieniach to odczulam jak powialo z twych slow chlodem tak jak bym znalazla sie w palacu “ Krolowej sniegu” z bajki Hansa Andersena ( moja ulubiona ) . Gerda znalazla tam Kaja i cieplem swego serca pomogla mu by jego’ zamrozone ‘ serduszko odtajalo i znowu poczulo milosc w swym sercu . By wlasnie kochajace serce bylo przewodnikiem a nie zimna kalulujaca glowa / umysl.
    Niech te slowa Osho beda ta ciepla miloscia, ktora da twemu sercu odwage by znowu zaczelo czuc ❤ .
    Prosze oto moj prezent dla Ciebie :
    Opowiadsnie zen . ‘ Zyla w Chinach stara kobueta, ktora wspomagala pewnego mnicha przez ponad dwadziescia lat. Zbudowala dla niego chate i karmila go, gdy medytowal. Ktoregos dnia zdecydowala sie dowiedziec, jakie postepy mnich poczynil przez ten czas. Poprosila o pomoc pewna namietna dziewczyne. Powiedzial jij:
    _ Idz i pbejmij go, a nastepnie zapytaj : “ Co teraz ? “
    Dziewczyna zawolala mnicha, zaczela go piescic , pytalajac , co zamierzasz teraz zrobic.
    _ stare drzewo rosnie w zimie na skale – powiedzila mnich nieco poetycznie- nie ma tam zadnego ciepla. Dzewczyna powrocila i powtorzyla starej kobiecie , co powidzial mnich.
    _ I pomyslec , ze karmilam tego faceta przez dwadziescia lat ! wykrzyknela gniewnie kobieta – Nie wykazal zadnego zrozumienia dla twoich potrzeb, zadnej gotowosci do wysluchania twoich problemow. Nie musial odpowiedziec na twoje pozadania, ale powinien wykazac wspolczucie. Natychmiast poszla do chaty mnicha i spalila ja. “
    Przyslowie mowi : “ Siej mysli, zbieraj czyny. Siej czyny, zbieraj przyzwyczajenia, zbieraj charakter. Siej charakter, zbieraj przeznaczenie “ .
    A ja Ci mowie : Nie siej niczego, azbieraj medytacje i milosc. Niesianie niczego – o to chodzi w medytacji. A jej naturalna konsekwencja jest milosc. Jesli u kresu medytacyjnej podrozy nie zakwitnie milosc , wowczas cala podroz byla daremna. Cos sie po drodze nie udalo. Rozpoczales wesrowke , ale nigdy nie dotarles do celu.
    Milosc jest testem. Dla sciezki medytacyjnej milosc jest testem. One sa jak dwie strony tej samej monety; sa dwoma aspektami tej samej energii. Kiedy jest jedna, musi byc i druga . jesli drugiej nie ma, nie ma tez i pierwszej.
    Medytacja nie jest koncentracja. Czlowiek koncentrujacy sie mogly nie dotrzec do milosci ; prawde mowiac nie dotrze. . czlowiek koncentrujacy sie moze sie stac badziej brutalny, poniewaz koncentaca polega na pozostawaniu spietym, jest wysilkiem w kierunku ograniczenia umyslu. To wielka przemoc wobec swiadomosci. A jesli jestes brutalny wobec swojej swiadomosci, nie mozesz nie byc brutalny wobec innych. Jakikolwiek jests dla siebie , taki bedziesz dla innych. Niech to sie stanie podsawowa zasada zyciowa, jedna z najwazniejszych: jaki jestes dla sieie , taki bedziesz w stosunku do innych. Jesli kochasz siebie, bedziesz kochal innych, jesli estes dla siebie lagodny, bedziesz lagodny dla innych. Jestes zamrozony od srodaka , bedziesz rowniez zamrozony na zewnatrz. To, co wewnatrz , rzutuje na twoje zewnetrzne; twoje wnetrz pokazuje sie na zewnatrz.
    Koncentracja jie jest medytacja; koncentracja jest metoda naukowa. Naukowiec potrzebuje glebokej dyscypliny, jaka daje koncentracja, ale nikt nie oczekuje od niego wspolczuwania. Nie ma takiej potrzeby. W konsekwencji naukowiec staje sie coraz bardziej wrogi naturze- caly postep naukowy jest oparty na przemocy w stosunku do natury. Koncentracja jest destrukcyjna ., poniewaz naukowiec jest destukcyjny wobec wlasnej rozszerzajacej sie swiadomosci, on ja ogranicza, czyni ja jednokierunkowa. To przemoc.
    Pamietaj, medytacja nie jest koncetracja, alen ie jest tez kontemplacja. Nie jset mysleniem. Byc moze myslisz o Bogu- ale nawet wtedy jest to myslenie. Kiedy jest’ o czyms” , to to myslenie. Mozesz myslec o pieniadzach, mozesz myslec o Bogu – to w zasadzie nie robi roznicy. Myslenie trwa, tylko jego obiekty sie zmieniaja . jesli myslisz o swiecie albo seksie , nikt nie nazwie tego kontemplacja. Jesli myslisz o bogu, moralnosci, jesli myslisz o jezusie, Buddzie , wowczas ludzie nazwa to kontemplacja. Ale zen jest bardzo surowy w tym wzgledzie- to nie jest medytacja to nadal myslenie. Wciaz jestes czyms zainteresowany. W kontemplacji obecny jest ten ktos inny, chociaz oczywiscie nie tak bardzo jak w koncentracji. Komtemplacja ma wiecej plynnosci .podczas koncentracji umysl jest skupiony na jednym punkcie; podczas kontemplacji umysl skierowany jest na jeden temat , ale wciaz ogolnie rzecz biorac, temat pozostakje ten sam.
    Czym jest medytacja ? medytacja jest po prostu byciem zadowolonym ze swojej obecnosci; medytacja jest zachwytem obecnym w twojej Ostocie. To bardzo proste – swiadomosc w stanie calkowitego ralxu, kidy ty nic nie robisz. Gdy przychodzi czas dzialania, stajesz sie napiety; natychmiast pojawia sie zaniepokojenie. Jak to zrobic ? Co zrobic ? Jak sobie poradzic? Jak nie popelnic bledu ? T tak sie w przyszlosc. Jesli kontemplujesz, co kontemplujesz ? Jak mozesz kontemplowac nieznane ? Jak mozez kontemplowac niepoznawane ? Mozez kontemplowac tylko poznane Mozesz o tym rozmyslac i rozpoznawac, ale to jest poznane. Jesli wiesz cos o `jezusie mozesz o tym rozmyslac; jesli wiesz cos o Boddzie mozesz o tym rozmyslac i rozmyslac. Mozesz modyfikowac , zmieniac, dekorowac – ale to NIE POPROWADZI CIE W KIERUNKU NIEZNANAEGO. A NIEZNANAYM JEST BOG.
    MEDYTOWANIE TO PO PROSTU BYC, NIE ROBIC NIC- ZADNYCH CZYNNOSCI, ZADNYCH EMOCJI. PO PROSTU JESTES I TO SPRAWIA CI CZYSTA PRZYJEMNOSC. SKAD POCHODZI TA RADOSC ? ZNIKAD, ARACZEJ ZEWSZAD. NIE MA PRZYCZYNY, PONIEWAZ EGZYSTENCJA ZOSTALA STWORZONA Z CZEGOS , CO NAZYWAMY SZCZESCIEM. NIE POTRZEBUJE ZADEJ PZYCZYNY, ZADNEGO POWODU. JESTES NIESZCZESLIWY , TO MASZ POWOD; JESLI JESTES SZCZESLIWY – NIE MA ZADNEGO POWODU. TWOJ UMYSL PROBUJE ZNALEZC JAKIS POWOD, PONIEWAZ NIE POTRAFI UWIERZYC W NIEISTNIE POWODU. ; UMYSL NIE MA KONTROLI NAD CZYMS CO NIE MA POWODU – W KONTAKCIE Z CZYMS TAKIM STAJE SIE ZWYCZAJNIE BEZSILNY. DLATEGO UMYSL PROBUJE ZNALEZC TAKI LUB INNY POWOD. Ale ja chcialbym ci powiedzic , ze zawsze , gdy czujesz sie szczesliwy – jestes szczesliwy bez powodu, kiedy zas jestes nieszczesliwy , musisz miec powud- poniewaz matria, z ktorej zostales zrobiony, jest szczescie. To twoje jestestwo, to twoj wewnetrzny rdzen. Radosc jest twoim wewnetrznym rdeznie. ( …) Cala egzystencja zostala stworzona z materii zwanej radoscia. Jesli mozesz po prosty byc ze soba , nic nie robiac, cieszac sie soba, zwyczajnie byc z soba , po prostu bedac szczesliwym, ze jestes , bedac szczesliwym, ze oddychasz, bedac szczesliwym, ze sluchasz ptakow- bez powodu- wtedy znajdujesz sie w stanie medytacji. Medytacja to bycie tu i teraz. A bedac szczesliwym bez zadnego powodu , nie potrafisz utrzymac tej radosci wewnatrz siebie. Rozprzestrzenai sie ona na innych., dzielisz sie nia. Nie mozesz jej utrzymac, jest jej tak duzo, tak nieskonczenie duzo. Nie mozesz utrzymac jij w rekach. , musisz ise jiej pozwolic rozprzestrzenic. Tym wlasnie jste wspolczucie . medytaxja jest byciem ze soba, a ono przepelnine jest wspolczuciem. Eneria , ktora byla zuzywana na namietnosc, teraz staje sie aspolczuciem. To ta sama energia , ktora byal ograniczomna w ciele lub umysle. I nie chodzi o to, ze musisz wspolczuc. W medytacji jestes p prostu wspolczuciem. A jesli nie wzroslo wspolczucie , to narodzi sie apatia. Apatia oznacza nieobecnosc uczucia , wspolczucie oznacza przeobrazenie uczucia.
    Bycie mnichem jedynie powierzchownie( nawiazujac do opwoadania zen) – to za malo; mnichem stlumionym i zimnym. Zimno jest objawem stlumienia , bardzo glebokiego stlumienia.
    To wlasnie ci probuje wytlumaczyc : Jesli zaczynasz medytowac , wspolczucie i milosc przyjda automatycznie, same z siebie . one podazaja za medytacja jak cien. Wiec nie musisz martwic sie o zadna synteze- synteza przyjdzie . ona przyjdzie sama, nie musisz jij przynosic.
    Pozdrawiam Cie serdecznie braciszku Dajamanti ❤ ☺ .

    • światłość życia
      Kwi 20, 2014 @ 14:57:09

      Drogi światłość życia, zbudowałeś swój post na swojej subiektywnej prawdzie, pisząc, że „Prawo Przyciągania („Wielkie Prawo Energii”) jest iluzją, która tak naprawdę nigdy nie istniała”, a ja mogłabym podać Ci dziesiątki przykładów z mojego życia, ze PRAWO PRZYCIĄGANIA działa z wielką precyzją.

      I tak jak Ty próbujesz tu pouczać i napominać Dajamantiego, (według mnie Mistrza, który kontaktuje się ze swoim Wyższym Ja na co dzień), by się przebudził, tak i ja i inni mogą to samo powiedzieć Tobie: przebudź się bracie ‚światłość życia’ z tej iluzji i uwierz, ze jesteś twórcą swoich doświadczeń na zasadzie PRZYCIĄGANIA tego na czym się skupiasz. Aby jednak to dostrzec, zaabsorbować i doświadczyć, musisz praktykować tę wiedzę, pisanie elokwentnych teorii nie wystarcza.

      W Twoich „pouczeniach” czuję nutkę zazdrości, ze do Dajamantiego zwraca się tak wiele osób po rady, Musi coś w tym być, ze Czytelnicy znajdują dla siebie wartość w jego odpowiedziach.
      ❤ kr

      ——

      Dziękuję Ci Droga Asiu za tę pigułkę Najczystszej Prawdy… Powinno to dotrzeć do adresata. Nie ma już co do tego dodawać, ale, dzięki temu, co napisałaś, raz jeszcze zwrócę się do Dajamantiego; który, mimo tego, że „odszedł”, aby jeszcze bardziej wytrenować swój umysł, to na pewno czyta te wszystkie słowa, które są tutaj do niego kierowane. Jak wszyscy o tym wiemy, jego specjalnością jest działanie z „ukrycia” i w taki sposób wyczekuje on kolejnego momentu, aby przy pomocy intelektu „usypiać” kolejnych wyznawców „Wielkiego Prawa Energii” lub innej ograniczającej iluzji.

      Drogi Dajamanti. Zwracam się do Ciebie z wielką Miłością i współczuciem. Twoje czysto-umysłowo-egoistyczne teorie, które głosisz, nie mają już racji bytu. Światło coraz bardziej przebija się i niebawem „nie zostanie już kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”. Przebudź się Kochany Bracie i bądź świadomy tego, że Prawo Przyciągania („Wielkie Prawo Energii”) jest iluzją, która tak naprawdę nigdy nie istniała, ponieważ była tylko częścią „snu”, w którym wszyscy braliśmy udział. Ten „sen” miał za cel poznanie Miłości, jakiej w ludzkiej postaci nie było nam dotąd dane doświadczyć. Pamiętaj Kochany Bracie, że nie można być mistrzem czegoś, co nigdy nie istniało i nie istnieje. Na przestrzeni tych wszystkich naszych ludzkich doświadczeń (inkarnacji) byliśmy tysiące razy zarówno po jednej, jak i drugiej stronie dualnego bieguna. Działanie umysłu było tak przebiegłe, iż za wszelką cenę chcieliśmy stawać się coraz lepsi w czynieniu zarówno „dobra” jak i „zła”. Nawet z logicznego punktu widzenia, nie ma już najmniejszego sensu, aby nadal próbować z całych sił osiągać mistrzostwo w tej nieistniejącej iluzji, która rozpływa się w nicość pod wpływem Światła zalewającego coraz bardziej nas wszystkich.

      Napominam Cię Drogi Dajamanti („D”) w imieniu wszystkich Istot Światła, abyś zdał sobie sprawę z odpowiedzialności, jaką na siebie nakładasz, gdy świadomie ciągniesz istoty ludzkie w stronę „ciemności” i z tym związanych kolejnych wcieleń. PRZEBUDŹ SIĘ Z TEJ ILUZJI I ZACZNIJ GŁOSIĆ MIŁOŚĆ, jeśli masz potrzebę bycia przewodnikiem dla innych! Prawdziwy Świat do którego powracamy, to Świat Miłości, a nie świat iluzji, który poznaliśmy w czasie „snu”. Istoty ludzkie będące nauczycielami duchowymi, nauczają tylko i wyłącznie o Miłości, a także o tym, jak rozpoznać iluzję zasłaniającą nam Prawdę, którą jest MIŁOŚĆ. Nigdy nie próbują oni nikogo ograniczać i zatrzymywać w tym, co nie istnieje. Bądź też świadomy tego, że jesteś pod obserwacją i w każdej chwili możesz otrzymać prawdziwe duchowe wsparcie, jeśli pokornie o to poprosisz.

      Jezus zmartwychwstał i budzi się w sercu każdego z Nas. Świadomość Chrystusowa staje się faktem, któremu nie da się już zaprzeczyć…

      Z Miłością…

      • wika55maitri
        Kwi 20, 2014 @ 20:41:27

        Marcinie, ‚podepnij’ się wreszcie porządnie do Źródła, a nie będziesz cały czas szukać ‚rzędu dusz’, potencjalnych czytelników czy osób, z którymi możesz pisać, żeby korzystać z ich energii. Teraz jest ku temu tak wyśmienita kosmiczna okazja! Nie pożywisz się dłużej w taki sposób…ten nowy wszechświat już na to nie zezwoli…zrób sobie i nam dobrze, wystarczy Twoja dobra wola i jedna silna intencja. Bardzo wielu i ‚ciemnych’ i ‚jasnych’ na rozmaitych, czasem bardzo ‚wysokich’ poziomach wszechświata, będzie musiało podjąć teraz te same kroki, więc nie jesteś w tym osamotniony. Ale nawet ogromna miłość Dajamantiego nie pomoże Ci strawić tej energii, jeśli nie zdecydujesz się jej samodzielnie pobierać. Trzymam kciuki za Ciebie i wszystkich, którzy teraz stoją przed podobnym zadaniem. Jesteśmy jednością, ale każde z nas ma swoją wolną wolę, więc wybór należy do Ciebie, i do każdego. Oby te decyzje prowadziły do najwyższej radości wszystkich istot! ❤

    • Hala Strusiewicz
      Kwi 21, 2014 @ 17:06:59

      Dziekuje Asiu ,ze podzieliłas sie swoją opinią ❤ – wszyscy jestesmy jako nasze Ja w róznych odsłonach czasu – i jak tu Siebie nie kochac <
      Tylu jest ludzi co nie znaja Osho… co nie maja komputerów i internetu ale czy to znaczy,że pozostaja w tyle … że są nie oświeceni … że o nich Bóg zapomniał … 🙂
      Nie będe podpierac sie cytatami z książek Osho – i może moje rozmyslanie o Życiu bedzie mało przekonywujące – ale nie muszę udowadniac mojej racji nikomu .. bo przecież to tylko moje Życie … podobnie jak każdy ma swoje.
      Nie znaczy to,że neguję Kogos kto czyta … kto podpiera sie Innymi autorami …. bo wiem,że ile ludzi tyle Ścieżek Życiowych.
      I każdy ma racje – i kazda droga dobra – bo każdy jest na właściwej drodze dla Siebie – i każdy dostaje tyle ile powinien i co powinien – bo Wszechświat jest Doskonały.
      Uważam,że kiedy Uczeń gotowy – znajduje się tez Nauczyciel – Nauczyciel właściwy .. na miare Ucznia //współzależność odwrotna/. Przyciagamy zawsze TO czego nam brakuje w świadomości – czyli na zasadzie Przeciwieństw – a Przeciwieństwa sa naszym Cieniem – chociaz kiedys uczyłam się,że Podobne przyciaga Podobne …. dzisiaj juz zmieniam zdanie.
      Każdemu Nauczycielowi czyli Naszemu Darczyńcy nalezy sie : Dziekuję za Dar, który Nam przyniósł … czyli naukę. Czasami Dar sprawia nam ból … traktujemy go jak tragedię … jak kłody pod nogi … czasami jak błogosławieństwo …- Wszystko zależy od bieguna, który musimy zrównoważyc – bo tak naprawde nie ma dobra ani zła – i nie zawsze musimy byc szlachetni – bo przyszlismy do świata przeciwieństw a więc winnismy poznać dwa jego bieguny ,które razem tworza jedność.
      Jestem winna Dajamantiemu Wdzięczność – otworzył mi oczy … podał ręke i poprowadził tak długo jak tego potrzebowałam :*
      Dostałam to czego mi brakowało …..- dziekuję DJ.
      A potem bez bólu odeszłam – nie tęskniąc …. nie płacząc … bo zawsze Koniec jest Nowym Początkiem Innego.
      Życie jest ciągle Ruchem …. płynie … i nie ma co zapierać sie nogami … trzeba zaufac i płynąć … na spokojne wody Oceanu… 🙂
      Ucze sie pełnej Akceptacji Życia takiego jakim jest – i to nazywa się Miłościa Bezwarunkowa – i nie muszę Nikomu rzucac sie na szyję ale w cichości mego Serca akceptować Wszystko i Kazdego – oczywiscie bez konieczności utożsamiania sie z TYM.
      Ale pomimo tej wiedzy … pomimo doświadczania … jestem ciągle w drodze i dotykam jeszcze w mniejszym czy wiekszym stopniu biegunowości tego świata …. i dotyczy to i mego Ciała i moich doświadczeń.
      Jestem ciągle Studentem Życia …. zdaje Sobie sprawe ,że Wszechświat jest Fraktalem … a więc i Moje Zycie tez nie ma końca …. Bóg jest Niepoznany ….. i Ja też. Im więcej wiem – tym mniej wiem.
      Pomimo tej tajemnicy … pomimo braku odpowiedzi …. wiem,że Moje Zycie jest boskie …. że jestem zrodzona z Miłości … podobnie jak Inni .. że jestem naturą i niczego nie muszę wprowadzać na siłę, otwierać czakr , 3 oko, afirmować , oczekiwac … bo Moje Życie jest medytacją a ja mam tylko otworzyc sie na Wszystko i zaufać Życiu. Nikogo nie oceń ani nie krytykuje – bo Życie nie jest przypadkiem ….
      Każdy szczebel na naszej drabinie oświecenia jest ważny … i chociaż dzisiaj możemy z póluśmieszkiem wspominac to co było – ale gdyby nie TO – nie było by Nas TU gdzie jesteśmy.
      Kochajmy Siebie – akceptujmy Swiat – niech Miłość poprzez Nasze Zycie będzie Wzorem dla Innych.
      Dzięki Krystal za Twoja pracę – dzięki temu blogowi poznałam wielu cudnych ludzi, którym wiele zawdzieczam – w tym też Dajamantiemu ❤
      Był czas kiedy Tu byłam aktywna – mój terazniejszy wpis jest podziekowaniem dla Ciebie i Twoich Komentatorów ❤

      ❤ kr

  5. piotrekkowal2
    Kwi 17, 2014 @ 11:13:16

    Do Pana/Pani D. Napisaleś/aś „Tylko ja tutaj jestem, a wszystko inne jest częścią mnie”. to oznacza ze ja(w sensie Piotrek kowal) nie istnieje bo tylko Ty tutaj jestes. To mnie zawsze zastanawialo. Prosze o wyjasnienia mnie niegodnemu

    • Ara
      Kwi 17, 2014 @ 19:30:26

      Odpowiedź na swoje pytanie masz we wcześniejszym zdaniu:”Powinniśmy pamiętać, że “JA” jako jednostka jestem Wszystkim ( to dotyczy każdej istoty ). „

    • D
      Kwi 17, 2014 @ 23:31:54

      Tak, zgadza się.

      Ty jesteś iluzją dla mnie, tak jak ja, jestem iluzją dla Ciebie.

  6. janka1
    Kwi 15, 2014 @ 19:32:11

    Fantastyczny przekaz. 🙂

  7. Thomas Gain
    Kwi 15, 2014 @ 13:48:16

    swietny wpis. Dziekuje serdecznie i pozdrawiam 🙂

  8. Elżbieta
    Kwi 13, 2014 @ 17:16:46

    Pamiętasz może bajkę,
    o Rybaku I Złotej Rybce,
    która spełniła trzy życzenia?
    Jak myślisz kogo były to życzenia?
    Wyższa Świadomość,
    Świadomość
    Podświadomość,
    każda z Tych Wibracji, chciała coś Innego,
    I tak Ciało otrzymało to, co one chciały.
    Złota Rybka
    Energia w Boskiej Świadomości,
    ŚWIADOMOŚĆ W BOSKICH WIBRACJACH SKĄPANA,
    nie chce,
    Ona kreuje sama.

    Elżbieta

  9. Malwina
    Kwi 13, 2014 @ 09:17:27

    historia ludzkości – niesamowita opowieść

  10. kuba1902
    Kwi 12, 2014 @ 17:10:02

  11. marmur71
    Kwi 12, 2014 @ 15:34:18

    Bez wątpienia

    Pomyślałem przy porannym goleniu
    że skoro stworzyłeś mnie Boże
    na obraz siebie samego
    patrząc w lustro widzę Ciebie
    pozacinanego

    I płynie krew po policzku
    na tępe żyletki przestroga
    próbuję krwi posmakować
    to moja krew
    czy krew Boga

    W czerwieni tkwi tajemnica
    ona wykarmia dwa światy
    eteryczny i materialny
    tak prawdę poznaję
    na raty

    Dłoń życia me serce uciska
    tętnicom rytm ciągły nadaje
    ma dusza jest skrawkiem całości
    z gron winnych sok
    winem się staje

    I patrząc na ludzi ich twarze
    wciąż widzę w nich moje rozterki
    radości żalu szaleństwa
    na lustrze z pary
    kropelki

    Jest w tłumie jest i osobno
    świadomość ludzkiego stworzenia
    krew która z policzka mi kapie
    jest Stwórcy krwią
    bez wątpienia 😉

  12. Jak w temacie cytat z książki "Sai Baba mówi do zachodu"
    Kwi 12, 2014 @ 10:19:50

    12 kwietnia

    Święta instytucja małżeństwa służy temu, aby dwoje ludzi szło przez życie wspólną drogą. Szkoda, że widzicie tak mało, w przeciwnym wypadku moglibyście docenić, jakim jest to cudem i jak bardzo Pan troszczy się o was.
    Wasi partnerzy nie są przeznaczeni dla was tylko na jedno życie, a już na pewno nie na kilka lat czy nawet miesięcy, jak to się obecnie często zdarza. Wasi partnerzy towarzyszą wam przez wiele żywotów. Urządzam wszystko tak, że po ponownych narodzinach odnajdujecie partnera z poprzedniego życia. To „odnajdywanie” zawiera w sobie bardzo wiele. Wasz partner musi w tym nowym życiu tak wyglądać, żeby się wam podobał. Musi mieć wiek, który odpowiada waszemu, musi pod wieloma względami do was pasować i musi przez was zostać znaleziony.
    Wszystko to urządzam zgodnie z waszą karmą.
    Nie moglibyście więc się postarać obchodzić z tym człowiekiem trochę troskliwiej i pobłażliwiej?
    Dlatego pamiętaj przy każdej trudności, z jaką musisz się uporać, że nie chodzi w niej o twojego partnera, lecz o ciebie. Trudności pojawiają się bowiem tylko po to, aby przez nie się czegoś nauczyć.
    Nie przedłużaj bezsensownie ciągu twoich żywotów poprzez schodzenie trudnościom z drogi. Dziękuj raczej swojemu partnerowi za to, że poprzez niego doświadczasz łaski uczenia się tego, czego musisz się nauczyć.
    Dziękuj mu za łaskę i bądź dobrej myśli.
    Wdzięczność i pogoda ducha są najlepszym paliwem dla pojazdu zwanego małżeństwem.

    Pozdrawiam Wielbiciel Awatara

    • Natalia
      Kwi 12, 2014 @ 18:18:33

      Jedni oddaja hold samozwanczym guru i bezkrytycznie przyjmuja ich przekonania za swoje, inni szukaja prawdy w sobie i ta prawda w zyciu sie kieruja. Kazdy ma wybor: wierzyc innym czy wierzyc sobie? 🙂

      Ja wierze sobie i wszystko co slysze i czytam przefiltrowuje przez wlasne wewnetrzne samopoznanie 🙂

      Co sie tyczy…. Niektore zwiazki sa zwiazkami tzw karmicznymi. Ludzie spotykaja sie dlatego, ze wiaza ich ze soba jakies niedokonczone sprawy lub negatywne emocje np poczucie krzywdy, poczucie winy i inne. Racja bytu tych zwiazkow jest wzajemne wybaczenie lub wybaczenie sobie. Inne jeszcze tworza sie na zasadzie pasujacych wibracji np ktos z dominujacym programem ofiary, najprawdopodobniej wybierze na partnera kogos o profilu „kata”.To tylko przyklady. Przycyn moze byc wiel eale taknie zwiazki nie sa przeznaczone do tego by w nich trwac ale by wlasnie poprzez zrozumienie czegos, uwolnic sie od nich.

      Sa tez takie sytuacje, w ktorych danego partnera rzeczywisice wybralismy na zycie lub wiele zyc by z nim wspolnie tego zycia sie uczyc i doswiadczac. Zapewne para taka napotyka rozne trudnosci ale potrafi je pokonac i ogolnie znajduje jednak spelnienie w tym zwiazku. No a przede wszytkim jest w nim milosc. I takie zwiazki warto kultywowac i owe trudnosci pokonywac.

      Sa tez dusze blizniacze, ale to jeszcze inny przypadek…

      Najlepiej wyjasnia to Jezus (Jeszua):

      „Chciałbym powiedzieć coś o karmicznych związkach. Przez to nazywam związki pomiędzy ludźmi, którzy znali siebie w innym życiu i którzy doświadczyli intensywnych uczuć w związku z sobą. Cechą charakterystyczną karmicznego związku jest, że partnerzy niosą nierozwiązane uczucia wewnątrz siebie, takie jak wina, strach, uzależnienie, zazdrość, gniew albo coś w tym rodzaju. Z powodu tego nierozwiązanego ładunku emocji, spotykają się w następnej inkarnacji. Celem ponownego spotkania jest stworzyć okazję do determinacji tej kwestii pod ręką. To zdarza się przez odtwarzanie takiej samej kwestii przez krótki okres czasu. Gdy oni najpierw spotykają się, karmiczna “gra” uczuć, jaka jest wywołana, skłania by stać się bliższymi sobie i po jakimś czasie oni zaczynają powtarzać swoje stare, emocjonalne wzory ról. Ten etap powtarza się, by stanąć przed starą kwestią jeszcze raz i może załatwić to w bardziej postępowy sposób. Duchowy cel ponownego spotkania ma dla obu partnerów ułatwić inne wybory niż oni zrobili podczas tego dawnego życia.

      Zamierzam dać tu przykład. Wyobraź sobie kobietę, która w poprzednim życiu miała męża, który był całkiem zaborczy i apodyktyczny. Przez chwilę zaakceptowała to, ale w pewnym punkcie postanowiła, że to jest dość i zerwała stosunki. Potem mąż popełnił samobójstwo. Kobieta miała wyrzuty sumienia. Sądziła, że jest winna. Powinna dać mu inną szansę? Niosła to poczucie winy w sobie przez resztę swojego życia.

      W innym życiu oni spotykają się jeszcze raz. Jest dziwny pociąg między nimi. Początkowo, człowiek jest wyjątkowo czarujący i ona jest centrum jego uwagi. On uwielbia ją. Oni zakładają związek. Ale od tej chwili on staje się coraz bardziej zazdrosny i zaborczy. On podejrzewa ją o cudzołóstwo. Ona znajduje się w szamotaninie wewnętrznej. Ona jest zła na niego, że niesłusznie ją oskarża, ale ona również czuje dziwny obowiązek być wielkoduszną i dać mu inną szansę. On jest zraniony, myśli ona; ona nie może wymagać tego, ponieważ on ma ten strach przed byciem opuszczonym. Może mogę pomóc mu przejść przez to. Ona usprawiedliwia swoje zachowanie w taki oto sposób, ale tak naprawdę ona pozwala swoim osobistym granicom zostać złamanym. Związek negatywnie wpływa na poważanie jej własnego ja.

      Najwięcej wyzwalającego wyboru dla kobiety teraz miałoby zerwać związek i wejść na jej własną drogę bez uczucia winy. Ból i strach o męża nie są jej odpowiedzialnością. Jego ból i jej poczucie winy doprowadziły do niszczących związków. Ich związki były już pełne emocji z powodu innego życia. Celem ponownego spotkania jest, że kobieta musi nauczyć się pozwolić rzeczom obywać się bez poczucia winy i ten mężczyzna musi nauczyć się poradzić sobie z własnymi stanami stopy emocjonalnymi. Więc tylko prawdziwe rozwiązanie ma zerwać związek. Rozwiązanie dla karmy kobiety jest puścić swoje poczucie winy raz na zawsze. Błąd, który zrobiła za jej poprzedniego życia był taki, nie że porzuciła jej męża, ale to, że poczuwała się do odpowiedzialności za jego samobójstwo. Zwrot jego żony w tym życiu byłby, gdyby pozwoliła mężowi stanąć twarzą w twarz jeszcze raz z jego własnym bólem i strachem i to ofiarowałoby mu nową okazję do zobaczenia tego uczucia, zamiast wypędzania go z pamięci.

      Możesz rozpoznawać karmiczne spotkania przez fakt, że inna osoba natychmiast czuje się dziwnie dobrze ci znana. Dość często również jest wzajemne przyciąganie, coś pojawiającego się w powietrzu, co nakłania cię by być razem i poznać siebie. Jeśli okazja będzie dostępna, ten silny pociąg może przyczynić się do związków miłosnych albo mocnego zauroczenia. Uczucia, których doświadczasz mogą być tak dojmujące, że myślisz, że spotkałeś swoją duszę bliźniaczą. Jakkolwiek tak nie jest, tylko tak to się wydaje. W takich związkach zawsze będą problemy, które prędzej czy później wypłyną na powierzchnię. Często partnerzy wkroczą w psychologiczny konflikt, który oparty jest na władzy, kontroli i uzależnieniu jako główne składniki. Przez to oni powtarzają tragedię, którą oni podświadomie rozpoznają z dawnego życia. W minionym życiu mogli być kochankami, rodzicem i dzieckiem, szefem i podwładnym, albo mieć jakiś inny typ stosunków. Ale zawsze odtwarzali głęboki, wewnętrzny ból w sobie, przez czyny niewierności, nadużycie mocy albo zbyt silnej sympatii. Było dawniej spotkanie między nimi, które spowodowało głębokie blizny i uraz psychiczny. Dlatego siła atrakcyjności jak również wstręt, mogą być tak agresywne gdy oni spotykają się jeszcze raz w nowej inkarnacji.

      Duchowe zaproszenie dla wszystkich, których dusze są energicznie uwikłane w taką drogę, to jest pozwolić im odejść i stać się “samodzielnym bytem”, wolnym i niezależnym. Karmiczne związki, jak wspomniano tu, nie są to prawie nigdy długoterminowe, stabilne, kochające związki. One są niszczącymi a nie uzdrawiającymi związkami. Dość często podstawowym celem spotkania jest zdolność do uwolnienia siebie. To jest coś, co nie mogło być zrobione w jednym albo więcej poprzednim życiu, ale teraz jest inna okazja do uwolnienia się.

      Jeśli znajdujesz się w związku, które charakteryzują się intensywnymi uczuciami, który przywołuje dużo bólu i żalu, ale od którego nie możesz uwolnić się, proszę zdawaj sobie sprawę, że nic nie zobowiązuje cię do pobytu z inną osobą. Również uświadom sobie, że tak intensywne uczucia częściej odnoszą się do głębokiego bólu raczej niż do wzajemnej miłości. Energia miłości jest zasadniczo spokojna, spokojna i radosna, porywająca. To nie jest ciężkie, wyczerpujące i tragiczne. Jeśli związki przybierają te cechy, to jest czas puścić to raczej, niż “przepracowywać to” kolejny raz.

      Czasami przekonujesz siebie, że musisz zostać razem ponieważ macie „wspólną karmę” i macie “to wspólnie zrozumieć.” Używacie nazwy o naturze karmy jako argumentu za przedłużaniem stosunków, podczas gdy obydwoje cierpicie ogromnie. Tak naprawdę przeinaczasz pojęcie karmy tu. Nie rozumiesz karmy wspólnej; karma jest oddzielną rzeczą. Karma przywiązania w takich związkach jak wspominany wcześniej, często wymaga byś, puszczał całkowicie, byś wycofał się z takich związków z powodu na doświadczenie, w którym jesteś całością dla siebie. Co więcej, rozwiązywanie karmy jest czymś, co robisz dla siebie samego. Inna osoba może dotykać albo może uruchamiać coś, co w tobie powoduje dużo dramatu między wami. Ale to pozostaje twoje jedyne zadanie i wyzwanie dla rozwiązania umowy z twoją własną wewnętrzną przykrością, nie z kwestiami innej osoby. Tylko ty masz zobowiązanie dla siebie.

      To ma duże znaczenie uświadamiać to sobie, ponieważ to jest jeden z głównych problemów w stosunkach. Nie jesteś odpowiedzialny za swojego kolegę i twój kolega nie jest odpowiedzialny za ciebie. Rozwiązanie problemów w tobie nie tkwi w zachowaniu innej osoby. Czasami jesteś tak pokrewny dziecku wewnętrznemu twojego partnera, emocjonalnie zranionej części wewnątrz, tak czujesz, że jesteś jedyny do „ratowania” go. Albo twój partner może próbować to samo z tobą. Ale to nie współpracuje. Będziesz wzmacniać uczucia bezsilności i utrzymywanie roli ofiary w innej osobie, podczas gdy to byłoby bardziej pomocne ostatecznie, gdybyś wyznaczył granicę i stanął w obronie siebie. To jest twój cel móc czuć się całym i kompletnym, całkowicie w sobie. To jest najważniejszy warunek naprawdę dających satysfakcję związków.

      Uzdrawiające związki i niszczące związki.

      Cechą zdrowych związków jest, że partnerzy szanują siebie, dlatego, że są, bez próbowania zmieniania siebie. Oni znajdują dużo przyjemności w każdym innym związku, i oni nie czują się niespokojni, zrozpaczeni albo samotni jeśli inna osoba nie żyje. W tym rodzaju związków otrzymujesz zrozumienie, poparcie i zachętę, abyś lubił wyjść na zewnątrz, abyś próbował rozwiązać problemy z nimi. Jest wolność i pokój w związkach. Oczywiście mogą być nieporozumienia od czasu do czasu, ale te uczucia są krótkotrwałe. Oboje z partnerów są gotowi wybaczyć. Jest związek serca pomiędzy nimi, w rezultacie oni nie wezmą uczucia innej osoby albo błędów do siebie. Ponieważ to nie uruchamia głębszej warstwy bólu, oni nie przywiązują tak dużo znaczenia dla tego. Emocjonalnie oboje partnerzy są niezależni. Oni wzbudzają w sobie siłę i dobro nie z aprobaty czy obecności ich partnera. On albo ona nie wypełnia luki ich życia, ale dodaje coś nowego i podstawowego.

      W zdrowym związku partnerzy również mogą znać siebie z jednego albo więcej minionych żyć. Ale w takich wypadkach jest bardzo rzadko emocjonalny, karmiczny ciężar jak opisany wyżej. Dwie dusze mogły znać siebie w minionym życiu w sposób, który był zasadniczo zachęcający i drugoplanowy. Jako przyjaciele, partnerzy albo jako rodzic i dziecko, rozpoznali siebie, ponieważ dusza łączy się. To stwarza nierozerwalną więź w kilku życiach.

      Podam inny przykład. Młodzieniec rośnie w biednej rodzinie gdzieś w średniowieczu. On jest łagodny i wrażliwy z natury i on nie czuje się bardzo dobrze w swoim otoczeniem. Jego rodzina składa się z twardych, pracujących, raczej szorstkich ludzi, którzy myślą mało o jego marzycielskiej, niepraktycznej naturze. Gdy on jest dorosły, wstąpi do klasztoru. On jest niespecjalnie szczęśliwy tu również, dożywotnio jest mocno uregulowany i jest mało ludzkiego ciepła albo towarzystwa wśród ludzi tam żyjących. Jest jednakże jeden człowiek, który jest trochę inny. To jest kapłan, który ma wyższy stopień, ale który nie ma okazuje żadnej władzy i kto interesuje się nim naprawdę. Od czasu do czasu on pyta jak rzeczy idą i on przydziela mu kilka przyjemnych prac, jak ogrodnictwo. Za każdym razem, gdy oni patrzą na siebie, tam jest sens rozpoznania, coś podobnie myślącego między nimi. Jest cichy związek od serca. Pomimo, że oni nie spotykają się bardzo często i nie mówią dużo, kapłan jest źródłem nadziei i zachęty dla młodzieńca.

      W następnym życiu ten mężczyzna jest kobietą. Kolejny raz ona jest łagodna i marzycielska. Ona ma trudności w stawaniu w obronie siebie. Gdy ona jest osobą dorosłą, wchodzi w małżeństwo z człowiekiem, który jest despotyczny i apodyktyczny. Początkowo dała się nabrać na swoją wyraźną, potężną charyzmę, ale później ona zdaje sobie sprawę, jak dominacja nad nim ogranicza i gnębi ją. Niemniej ona uważa to za bardzo trudne do uwolnienia siebie od niego. W swojej pracy ona czasami wspomina o tym koledze, nieco starszemu mężczyźnie. On zachęca ją, by stanęła w obronie siebie i by była wierna jej własnym potrzebom. Za każdym razem, gdy ona rozmawia z nim, intuicyjnie wie, że on ma rację. W takim razie, po wielu wewnętrznych konfliktach, ona rozwodzi się ze swoim mężem. Kontakt z jej kolegą zmienia się teraz. Ona darzy go uczuciem. On okazuje się być w stanie wolnym. Ona czuje się tak swojsko przy nim, że wydaje się , że oni znają się od niepamiętnych lat. Oni zaczynają stosunki, które są serdeczne, zrelaksowane i zachęcające dla obu z nich. Współczucie, które płynęło między nimi w poprzednim życiu teraz nabiera kształtu jako dający satysfakcję związek jako mąż i żona.

      To są zdrowe związki. Kobieta podjęła niezbędną decyzję w zostawieniu jej męża i wybieraniu za siebie. Z tym utwierdziła swoją emocjonalną niezależność. To stworzyło podstawę do pełnych miłości, zrównoważonych stosunków z miłą duszą”

      link:

      http://jeszua.blogspot.com/2011/01/zwiazki-nowej-ery.html

      • Malwina
        Kwi 12, 2014 @ 22:17:31

        dla ciebie Sai Baba to samozwańczy guru – dla mnie jest On wspaniałym duchowym nauczycielem i Bogiem – każdy ma swoja prawdę i to chodzi – szanujmy nawzajem swoje prawdy , pozdrawiam cieplutko

        • Natalia
          Kwi 13, 2014 @ 10:40:16

          Malwina, w porzadku 🙂 Szanuje Twoje wybory. Na pewno Sai Baba mial do przekazania wiele interesujacych prawd ludziom. Po napisaniu o nim, jako o samozwamczym guru natychmiast tego pozalowalam ale bylo zbyt pozno, zeby to wycofac. Nie wiem czy jest samozwanczy czy nie ale nie wiem dlaczego ale ja go jakos nie „czuje” do konca. Nie chce tu wchodzic w polemike ani udowadniac jakichs racji, poniewaz polegam tu tylko i wylaczne na swoich odczuciach. Poza tym, nigdy go nie poznalam osobiscie wiec nie bede go osadzac.

          Co zas do tematu zwiazkow, pozostaje przy tym, co napislam powyzej a slowa Jezusa w tej kwestii doskonale pokrywaja sie z moimi nie tylko odczuciami ale i doswiadczeniami 🙂

          Co sie tyczy uwazam, ze w kazdym przypadku dotyczacym naszego zycia w tym zwiazkow, kazdy powinien sluchac sie siebie a kazda informacje pochodzaca z zewnatrz, nawet od guru, przefiltrowac przez swoja wlasna prawde, rozum, intuicje i serce. Nikt tak naprawde nie wie lepiej od nas 🙂

          Napislam o zwiazkach w odpowiedzi na dylematy Anny, przedstawiajac jej inne spojrzenie, w nadziei, ze moze jej to jakos pomoze. Jednak nie kazdy musi sie z tym zgadzac i dla mnie nie stanowi to zadnego problemu 🙂

          Pozdrawiam Cie Siostro 🙂

        • wika55maitri
          Kwi 13, 2014 @ 23:03:43

          Ciekawe jest przeciwstawienie tych idei w świetle informacji, że Sai Baba jest wcieleniem Marii Magdaleny, czyli ukochanej partnerki Jeszui, zapewne jego ‚bliźniaczego płomienia’, energetycznego dopełnienia na pewnym poziomie istnienia. Gdy parę lat temu przeczytałam o tym, uznałam to za absurd, ale potem znalazłam kolejne potwierdzenia. Co jeszcze ciekawsze Jeszua pochodzi z linii ‚wielkie jin’, a Maria Magdalena z linii ‚wielkie jang’, dlatego jest to tak fascynująca w ziemskich warunkach para, a ich harmonia jest uosobieniem procesu, w jakim uczestniczymy, tzn przekroczenia dualności, a przynajmniej zminimalizowania jej skrajności… 🙂

          Widziałam ostatnio filmik Bashara, w którym mówił on, że w jego kulturze wszyscy jej członkowie stanowią JEDNO małżeństwo i nawzajem się szanują i o siebie dbają, oraz że ludzkość zmierza w podobnym kierunku. To są tematy bardzo aktualne teraz, poszukiwanie ‚jedynej miłości’, która jak widać może mieć tak wiele oblicz…tak czy siak życzę nam wszystkim abyśmy ją odnaleźli, w takiej postaci, jaka przyniesie nam największe spełnienie ❤ ❤ ❤

      • Natalia
        Kwi 13, 2014 @ 13:09:35

        Jeszcze z przekazu Jezusa o zwiazkach :

        „W tej Nowej Erze związki przechodzą ważną zmianę. Związki są źródłem najgłębszych uczuć w tobie, przechodząc od wielkiej radości do głębokiej męki. W związkach możesz uświadomić sobie, że ten wewnętrzny ból jest zasadniczo znacznie starszy niż same związki, jeszcze starszy niż twoja ludzka egzystencja.

        W tym czasie jesteś poproszony i często mobilizowany do osiągnięcia głębokiego uzdrowienia w dziedzinie związków. Z powodu nowej energii teraz pojawiającej się, można przemienić niszczące elementy związków na dodatkowy, jednakowy przepływ energii między tobą a inną osobą. Jakkolwiek, leczenie i własna zmiana również mogą zachodzić kiedy uwolniliście związki, w których nie mogliście się odpowiednio realizować. To często oznacza to, że nawet jeżeli kochasz kogoś bardzo, możesz musieć pożegnać się, ponieważ twoja własna wewnętrzna droga prowadzi cię do innego miejsca. Często prowadzi to do odnowienia albo do rozstania w związkach, jesteście wszyscy zmobilizowani do stanięcia przed najgłębszymi kwestiami w tym obszarze osobistego tworzenia więzi. Przekazywanie serca, energii opartej na sercu, która zaznacza Nową Erę, weszło do twojej codzienności i już nie możesz tego ignorować.”

        • janka1
          Kwi 15, 2014 @ 19:57:52

          A mnie zastanawiają pewne kwestie. Dlaczego są ludzie, którzy nie mają ‚przydzielonej’ polówki, tzn. nigdy jej nie odnajdują i zawsze są samotni? I inna kwestia- dlaczego ktoś zakochuje się w kimś bez wzajemności, lub tez zakochują się w sobie wzajemnie, ale z jakiś przyczyn nie mogą być ze sobą?
          Czy znasz Natalio, bądź ktokolwiek, odpowiedzi na te pytania? Nie raz sobie je zadawałam. I nie tylko ja…

        • Natalia
          Kwi 15, 2014 @ 21:56:43

          Kochana 🙂 Kazdy ma swoja „polowke” w sensie Blizniacza Dusze. Niestety te, wg przekazu Jezusa, spotykamy, jak juz jestesmy gotowi do Wzniesienia. Wiec…moze masz szanse ja wkrotce, w tym lub przyszlym wcieleniu spotkac 🙂

          Co do pozostalych kwestii, coz, nie jestem tu zadna wyrocznia ani zadnym guru, moge tu tylko powiedziec z punktu widzenia swoich doswiadczen-przemyslen i wiedzy.

          Wiec, jesli Cie to interesuje, to sadze, ze to jakie osoby spotykamy jest zalewne od naszych przekonan, wzorcow… Jesli mamy trudnosci ze spotkaniem wlasciwej osoby, jest to znak, ze nad czyms w sobie powinnismy popracowac. Zadac sobie pytanie: co we mnie sprawia, ze mam takie a nie inne doswiadczenia? Dlaczego przyciagam takie a nie inne osoby? Dlaczego nie znajduje spelnienia w milosci?
          Przyczyn moze byc wiele… Najlepiej zaczas poszukiwania w sferze relacji rodzinnych. Tam przewaznie kryja sie najwazniejsze przyczyny.

        • D
          Kwi 15, 2014 @ 23:29:15

          Może dlatego, że są świadomie połączeni z całością, z Jednością, i gdziekolwiek by nie przebywali, odczuwają siebie we Wszystkim co istnieje. Są świadomi tego ogromnego Lustra rzeczywistości które ich otacza i nie potrzebują widzieć swoich błędów i przyjemności w jednej wybranej osobie. Nie potrzebują również Kochać jedną osobę, kiedy ich miłość obejmuje wszystko co istnieje w rzeczywistości.

          A może dlatego, że wciąż czekają na idealną wzajemność, którą może dostarczyć im jedynie Bliźniaczy Płomień? Kto to wie? Chyba tylko oni sami, lub Jaźń sterująca nieświadomą osobowością.

        • Natalia
          Kwi 16, 2014 @ 11:14:32

          „wciąż czekają na idealną wzajemność, którą może dostarczyć im jedynie Bliźniaczy Płomień”

          No wlasnie… Zastanawiam sie nad tym i moze mi cos wiecej powiesz, majac moze jakies doswiadczenia ze spotkania swojego Blizniaczego Plomienia 🙂

          Ja jestem aktualnie na takim etapie, ze mam wrazenie, ze wiekszosc zwiazkow to iluzja. Bylo ich pare w moim zyciu i ..wszystkie rozplynely sie jak we mgle. Nawet wspomnienia po nich sie rozplynely. Co wiecej, duza czesc z nich byla rozczarowujaca.

          I aktualnie, nie ma we mnie juz pragnienia wiazania sie z kims bo po prostu mam wrazenie, ze zwiazek z kims, kto nie jest Blizniaczym Plomieniem bedzie tylko kolejna iluzja, jakims dramatem do odegrania, czyms chwilowym.

          A ja mam juz dosyc tych dramatow.

          Wiec jak to jest? Czy uwazasz, ze tylko z Blizniaczym Plomieniem mozemy doznac dokosnalek Milosci? Czy masz w tej materii jakies doswiadczenia?

        • janka1
          Kwi 16, 2014 @ 20:15:22

          Dziękuję wam ogromnie za odpowiedzi i śle całusy. :-*

        • D
          Kwi 16, 2014 @ 22:16:18

          Bliźniaczy Płomień – to pokrewna świadomość, która tworzy zgodność z drugą świadomością, posiadającą podobne cechy. Choć mogą mieć różne upodobania i niejednokrotnie ich własna wola będzie inna, to zawsze te świadomości są jedną i tą samą świadomością, podzieloną na dwie (lub więcej) części. Podobnie jak Ojciec podzielił własną świadomość na nieskończenie wiele części, tak samo my, mamy podobną moc, aby podzielić swoją świadomość i tę drugą połówkę świadomości nazwać Bliźniaczym Płomieniem.

          Jeżeli chodzi o same związki, to jest to temat bardzo obszerny i ciężko opisać wszystko tutaj w tym komentarzu. Ale zawsze warto napisać te najistotniejsze rzeczy.

          Człowiek, który nie jest świadomy swojego połączenia z Jednością, potrzebuje drugiej osoby, aby móc „kochać”, wspólnie dzielić szczęście. Często zdarza się tak, iż ów człowiek, własne szczęście opiera dokładnie na samym związku z drugą osobą. Gdy związek jest przerwany, zwykle mawia się: „Straciłem Miłość”, „Straciłem Szczęście”. Dzieje się tak tylko dlatego, jeżeli nasza miłość czy też szczęście jest zależne od drugiej osoby. Warto wyrabiać w sobie nawyk „dobrego czucia się z samym sobą”, aby być przygotowanym na wszystko, co świadomy lub nieświadomy „los” może nam zaoferować. Gdy czujemy się dobrze z samym sobą, to czujemy się dobrze ze Wszystkim co istnieje, i żaden zawód miłosny nam nie grozi.

          Nie twierdzę, że związki z drugą osobą nie mają sensu. Wręcz przeciwnie, harmonia dwóch biegunów i Jedność uzupełniania się wzajemnie, jest czymś magicznym, czymś boskim i to jest piękne. Ale ważnym jest, aby spróbować najpierw stworzyć wspaniały i harmonijny związek z samym sobą, aby móc tę miłość i tę harmonię przelać na drugą osobę.

          Należy pamiętać, iż z punktu widzenia duchowego, wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni i wszyscy dla wszystkich i dla Boga jednocześnie, jesteśmy Bliźniaczymi Płomieniami. Nie ważne czy jest to sąsiad, czy ukochana osoba, czy nieznajomy z ulicy, to są Twoje Bliźniacze Płomienie. Pytaniem jest: „Który z nich jest dla mnie przeznaczony?” – Ten, który nosi tą samą energię, co Twoja – To jest Twój Bliźniaczy Płomień.

          A teraz: „Jak rozpoznać tę energię?” Nie rozpoznasz ją, gdy ówcześnie nie stworzysz komfortowego związku ze samą sobą. Należy być zakotwiczonym w swojej energii, a to oznacza, iż należy zawsze być świadomym tego „komfortowego odczuwania”. Gdy czujesz się dobrze z samą sobą, i wiesz jak to odczuwanie „odczuwać”, wtedy jesteś świadoma swojej energii. A jeżeli nie pozwalasz by ktoś albo coś z zewnątrz zakłóciło to odczuwanie, to związek ze samą sobą należałoby uznać za „zakotwiczony”.

          W takim stanie, będziesz wibrowała na jednym, wybranym poziomie wibracyjnym i szybko zorientujesz się: Kogo lubisz, Kto Ci nie pasuję, Kto Ci przeszkadza, Kogo tolerujesz, i co najważniejsze: Kto idealnie pasuje do Twojej zakotwiczonej energii. Szybko rozpoznasz taką osobę, ponieważ jej postawa nigdy nie zakłóci Twojej własnej postawy i tak stan nazywamy HARMONIĄ.

          To będzie jedna i ta sama postawa, jedna i ta sama wibracja, i w końcu: jedna i ta sama ŚWIADOMOŚĆ.

          Pamiętaj! Jeżeli wcześniej nie stworzymy komfortowego związku z samym sobą, nigdy nie będziemy tak naprawdę świadomi własnej energii. W takim stanie, związek oparty na wzlotach i upadkach, związek niestały, oraz związek pełen rozczarowań jest GWARANTOWANY.

          Powinniśmy pamiętać, że „JA” jako jednostka jestem Wszystkim ( to dotyczy każdej istoty ). Tylko ja tutaj jestem, a wszystko inne jest częścią mnie. Jeżeli stworzę piękny związek z własnym „JA”, to tak naprawdę stworzę pełen harmonii związek z każdą moją częścią, a wtedy część najbardziej odpowiadająca mojej energii, przylgnie do mnie i stworzymy JEDNOŚĆ.

        • Natalia
          Kwi 17, 2014 @ 10:39:20

          D, pieknie! Zgadzam sie z Toba we wszystkim. Moze tylko z jednym malym „ale”… Znam bowiem osobe a nawet osoby, ktore nie sa w zgodzie z samymi soba, jednak udalo im sie stworzyc niezle i nawet stale zwiazki. Co mnie wlasnie zadziwia, bo lamia one tym samym wszelkie teorie…

          Ale z teoria sie zgadzam.

          Choc mam jeszcze jednao pytania odnosnie tego, co napisalam w poprzednim poscie:

          czy mozemy stworzyc zwiazek oparty na milosci, dlugotrwaly i spelniajacy z osoba, ktora nie jest naszym Blizniaczym Plomieniem?

          I co sadzisz o takim stanie, jakiego aktualnie doswiadczam? Mam wrazenie, jakbym zatrzymala sie w punkcie zero, znaczy, ze po serii iluzorycznych wzlotow i upadkow sentymentalnych, nie mam juz ochoty na zwiazki w ktorej nie ma tej glebokiej prawdy, jaka ma sie ze swoim Blizniaczym Plomieniem. Kazdy inny zwiazek, w tym punkcie jakim jestem, wydaje mi sie kolejna iluzja, ktora ktoregos dnia i tak rozplynie sie we mgle. Poza tym, jestem w tym momencie sama i..po prostu czuje sie bosko!

        • D
          Kwi 17, 2014 @ 23:27:02

          Cytat: „Znam bowiem osobe a nawet osoby, ktore nie sa w zgodzie z samymi soba, jednak udalo im sie stworzyc niezle i nawet stale zwiazki. Co mnie wlasnie zadziwia, bo lamia one tym samym wszelkie teorie…”

          Odpowiedź: Tak. Jednakże tak naprawdę, nie łamią oni żadnych teorii. Ja w swojej odpowiedzi do Ciebie, opisałem jak można rozpoznać własny Bliźniaczy Płomień. Ale oczywiście można być szczęśliwym z osobą, nie wiedząc czym właściwie jest „Bliźniaczy Płomień”, czy też „Pokrewna Energia”. Ale nie zgodzę się z Tobą, że osoby przez Ciebie wymienione, nie są w zgodzie z samymi sobą.

          Tak naprawdę nie wiemy jakie gusta, czy też postawy noszą inne osoby, dopóki sami nie doświadczymy ich na „własnej skórze”.

          Przykład kobiety która lubi szybkie motory, adrenalinę i dawkę przemocy. Kobieta ta, pomimo że na pierwszy rzut oka może nie wydawać się być w zgodzie z samą sobą, to jednak jest. Ona rozumie własną postawę. Jest zdecydowana i trwała we własnych gustach, i przede wszystkim może śmiało określić swoją energię, poprzez zachowanie własnej osoby i kierowanie się pragnieniami. I tutaj spotyka mężczyznę, który również uwielbia szybkie motory, adrenalinę i dawkę przemocy. Wspaniale się ze sobą dogadują i choć tutaj może wydawać się to niesamowite, ale są to Bliźniacze Płomienie, ponieważ ich własna postawa symbolizuje jedną i tą samą postawę, która z kolei symbolizuje jedną i tą samą świadomość.

          Podobnie jak każdy z nas, może utrzymywać w sobie nienawiść i strach, i będziemy spotykać inne osoby z podobnymi postawami. Czy to są nasze Bliźniacze Płomienie? Na tę chwilę jak najbardziej TAK. Czy to oznacza że jak zmienimy naszą postawę, to spotkamy innego Bliźniaczego Płomienia? Oczywiście.

          Dlaczego tak się dzieje? Tak jak napisałem Ci już we wcześniejszym komentarzu: „Należy pamiętać, iż z punktu widzenia duchowego, wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni i wszyscy dla wszystkich i dla Boga jednocześnie, jesteśmy Bliźniaczymi Płomieniami” – To oznacza, że każdy może być naszym Bliźniaczym Płomieniem, który nosi tę samą energię. Wielkie Prawo Energii działa w takich sytuacjach najintensywniej, ponieważ dopasowuje osoby o podobnych postawach.

          Proszę zrozum: Twoja świadomość, moja świadomość, świadomość Mistrza Wzniesionego, świadomość istoty międzygalaktycznej – to jedna i ta sama świadomość. Czym one się różnią? Tylko postawami. Każdy z nas posiada inną postawę mentalno-emocjonalną i możemy śmiało stwierdzić, że Ty jesteś inna niż ja, i my jesteśmy całkowicie inni od istoty światła, jednakże to co nas wyróżnia i tworzy iluzoryczną inność, to postawy, symbolizujące inne przekonania, inny punkt widzenia i doświadczania. Jednakże nasza świadomość jest JEDNĄ I TĄ SAMĄ ŚWIADOMOŚCIĄ.

          Wszystkie świadomości zawierają identyczną konsystencję energetyczną. Dlatego każdy potencjalnie może być Twoim Bliźniaczym Płomieniem. Każdy, oczywiście jeżeli ówcześnie nie podzieliłaś w stanie energetycznym własnej świadomości na dwie lub więcej części. W takim stanie, żaden związek nie będzie Cię satysfakcjonował na dłużej, tylko związek oparty na „pokrewnej energii”. Jak ją rozpoznać i jak spotkać „tego jedynego?” – Sposobem, który opisałem we wcześniejszym komentarzu. Poczuj się dobrze ze samą sobą, stwórz harmonię i oczekuj. Ponieważ tylko „w takim stanie”, w stanie HARMONII, spotykają się Bliźniacze Płomienie lub Pokrewne Energie. W stanie dysharmonii również będziesz spotykała Bliźniacze Płomienie, ale możliwym jest, że to nie będzie Twoja podzielona świadomość, tylko bliźniacza świadomość idealnie pasująca do Twojej postawy w chwili obecnej. Dlatego w każdej chwili warto być świadomym swojej energii.

          Cytat: „Jestem w tym momencie sama i..po prostu czuje sie bosko!”

          Odpowiedź: Skoro czujesz się dobrze będąc sama, to może oznaczać, że Twoja istota nie chce się już dłużej bawić w związki z drugą osobą, a pragnie stworzyć wieczny i świadomy związek z całą Jednością. Zamiast szukać tego „jedynego”, warto zastanowić się nad tym, co tutaj napisałem. Oczywiście Twój własny wybór, zawsze pozostanie Twoim własnym wyborem.

        • Q.
          Kwi 18, 2014 @ 03:04:54

          Kochany Bracie D,

          W jednym wpisie, podwazyles sens mojej misji oraz Jezusa.
          Przypominam, ze nasza misja jest budzenie ludzkich Serc, nie Umyslow.

          a Matrix wciaz ma sie dobrze 🙂

          Pozdrawiam Cie z wielowymiarowego Serca.
          Ja Jestem to Ja Jestem

        • D
          Kwi 18, 2014 @ 11:11:33

          Nie obudzisz w pełni serca, jeżeli ówcześnie nie obudzisz i nie otworzysz w pełni umysłu.

          Tak naprawdę nie da się podnieść wibracji własnego ciała, nie używając do tego umysłu. Tak jak wyobrażenie, że wyższe wymiary to miejsce, a tak naprawdę to punkty mentalne w naszej świadomości. To określone punkty widzenia, oparte na bezwarunkowej Miłości i do tego procesu, umysł jest jak najbardziej potrzebny.

          Tak samo jak nie da się wyłączyć własnego myślenia (nawet po śmierci ciała fizycznego) tak nie da się również wykluczyć danego życia z Jedności. Postawa mentalna, zawsze będzie w parze z postawą mentalno-emocjonalną.

          Jeżeli mój komentarz w jakiś sposób kłóci się z Twoimi wierzeniami, uznaj go za wiadomość nie skierowaną do Ciebie, a wtedy nie będzie problemu.

          Pozdrawiam Cię również.

        • Natalia
          Kwi 18, 2014 @ 11:30:26

          Kochany D 🙂

          Zgadzam sie z Toba w tym, ze osoba, ktora lubi motory i przemoc,spotykajac osobe o podobnych upodobaniach ma szanse stworzyc z nia zwiazek, w ktorym bedzie miala poczucie, ze spotkala osobe dla siebie wlasciwa tzw „druga polowke”. I w tym sensie, moja znajoma, w ktorej jest duzo tzw dysharmonii (odczulam na wlasnej skorze 😉 ) mozliwe, ze spotkala idealna dla siebie osobe, z ktora tworzy trwaly zwiazek a w kazdym razie jest on odpowiedni dla niej na tym poziomie wibracyjnym, na jakim sie znajduje 🙂

          Ale niekoniecznie jest to ich Blizniaczy Plomien 🙂 Moze nim byc ale nie musi.

          Wedlug mojej wiedzy na temat Blizniaczych Plomieni, a wiedze te potwierdza Jeszua w jednym ze swoich przekazow, Blizniaczy Plomien jest tylko Jeden. Jest to czesc naszej Swiadomosci, powstala przy naszych narodzinach, kiedy to pierwotna Iskra Bozej Swiadomosci jaka jestesmy podzielila sie na 2. Tam prostym jezykiem tlumaczac.

          I przy tym stanowisku pozostane niezaleznie jakie sa poglady innych ludzi na te kwestie 🙂 I nie chce, zeby ktos probowal przekonac mnie, ze jest inaczej 🙂
          Nie mam powodu, zebym nie miala wierzyc slowom Jezusa, zwlaszcza, ze odczytuje je wewnetrznie jako PRAWDE.

          Dlatego tez, ja bym w niektorych fragmentach Twojej wypowiedzi zamiast mowic o Blizniaczym Plomieniu, mowila o osbie najlepiej do nas pasujacej wibracyjnie, ktora przyciagnelismy w danym momencie zgodnie z Wielkim Prawem Energii 🙂 i ktora na danym etapie naszej swiadomosci mozemy subiektywnie postrzegac jako nasza druga polowke czy jesli chcesz Blizniaczy Plomien. Ale tak jak mowie, to nie musi (choc moze) byc nasz rzeczywisty Blizniaczy Plomien, czyli nasz Blizniak Urodzeniowy.

          A prawdziwego naszego Blizniaka rzeczywiscie mamy szanse spotkac wtedy kiedy osiagamy stan harmonii. Tak to odczuwam i tez to pokrywa sie ze slowami Jeszui.

          Tak wiec wlasciwie nasze punkty widzenia sa bardzo bliskie 🙂

          Tak czy inaczej, wybornie sie z Toba rozmawia 🙂

        • Dajamanti
          Kwi 18, 2014 @ 21:46:42

          Każdy z nas ma własne punkty widzenia i swoją własną prawdę. Moja jest taka, jaką opisywałem. Wierzę w nią, ponieważ dzięki mojemu Przewodnikowi, odkryłem oraz doświadczyłem bardzo wiele różnych rzeczy, o których istnieniu wcześniej nie słyszałem.

          Zdaje sobie również sprawę z tego, że są tutaj osoby, które absolutnie nie zgadzają się z moimi wyjaśnienia i Wielka Chwała im za to! To bardzo dobrze, że każdy z nas kształtuje własną prawdę. Jeżeli tylko ona nam dobrze służy, powinniśmy się jej trzymać. Nigdzie nie jest napisane, aby w sposób dosłowny wierzyć słowom innej osoby. Powinniśmy badać, czy dana prawda nam służy. Jeżeli tak, to dlaczegóż by w nią nie wierzyć? Jeżeli nie, to lepiej poszukać czegoś innego.

          Jestem ogromnie wdzięczny za to, że mogłem się tutaj jeszcze raz pojawić i napisać to, co ja i mój Przewodnik chcieliśmy przekazać. Dziękuję za możliwość przekazania tych wiadomości w takiej formie.

          To jest mój ostatni komentarz na ten czas. Do zobaczenia za kilka lub kilkanaście miesięcy.

          Wielka Miłość dla Was wszystkich Kochani!

        • krystal28
          Kwi 18, 2014 @ 22:08:42

        • wika55maitri
          Kwi 18, 2014 @ 22:01:38

          Buziaki, bracie, cudnie że zostajesz ❤ ❤ ❤ 😀 😀 😀 :******************************************************************************* 😀 :* :* :*

        • Natalia
          Kwi 18, 2014 @ 22:49:51

          Dajamanti 🙂

          Dziekuje Tobie i Twojemu Przewodnikowi.

          Wiem, ze pojawiles sie tutaj miedzy innymi dla mnie ❤

          Wroc jak najszybciej…albo nie odchodz wcale ❤

        • Natalia
          Kwi 18, 2014 @ 23:04:17

          I jeszcze jedno 🙂 Nawet na moje pomyslane dzisiaj choc nie wyrazone glosno pragnienie odpowiedziales jego spelnieniem: zaczales znow poslugiwac sie swoja piekna, pelna sygnatura Dajamanti 🙂

          Smutno mi na mysl, ze Cie ma tu nie byc tak dlugo…

          No chyba, ze „odpowiesz” znowu na moje mysli 😀

          W sumie nie znasz mnie, jestem tu „nowa”. Odczulam przy tej okazji to, co wielokrotnie tu podkreslales: ze jestesmy czescia tej samej wielkiej Swiadomosci.

        • marmur71
          Kwi 19, 2014 @ 14:07:17

          Stuk Puk

          Serce nie sługa
          nie pyta głowy
          czy krew pompować całą
          czy może do połowy

          Rytm też nadaje
          sekundom życia
          radość rozterki
          twego tu bycia

          Tu bycia bicia
          nie jesteś w stanie
          odgadnąć siły
          co działa na nie

          Akumulator jest gdzieś ukryty
          zasila iskrę elektronową
          zaczerpniętego z prawdy odkrycia
          że pobór mocy jest niewiadomą

          Głowa zdziwiona jak może działać
          rzecz taka prosta zasilająca
          rączkę co pisze nóżkę co stąpa
          elektronika ? czy zwykła pompa ?

          Tłoczy i tłoczy puka i stuka
          rozdaje karty świadoma tego
          gdybym stanęła to nie dopisał
          byś mój kochany wiersza kolego

          Umysł jak przeżył by bez paliwa
          zgasł by jak motor u pana Tadka
          co ledwo kaszlał kiedy się zatarł
          na szczęście brat był i „zła” sąsiadka

          Skąd ta energia popycha pcha
          więc tą zagadką dziele się z wami
          nie ma tu wątku lecz kto go zna ?
          do swego serca zajrzyjcie sami

          Pozdrawiam Dajamanti , wysyłam elektronową iskrę ze środka kryształu serca mego hej 🙂 . No właśnie każdy ma swój akumulator który czerpie moc z jednego
          Źródła. Dzisiaj napiszę coś po nieniecku Jaja …. 😉 miłego dnia .

  13. Vanilka
    Kwi 11, 2014 @ 22:11:31

    Dziękuję 🙂 to niesamowite kiedy zaglądam tutaj i za każdym razem znajduję odpowiedź na aktualne wydarzenia i na pytania które w związku z tym się pojawiają. Zawsze kiedy tego potrzebuję, żeby nie zgubić wiary że wszystko co się dzieje ma swój cel i sens i zaglądam tutaj znajduję pocieszenie. Dziękuję za wsparcie 🙂

    ❤ kr

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: