Dlaczego ona/on jest ciągle w moim życiu?

.

.

Moi Drodzy,

obawiacie się, że ci, których kochacie, nie przechodzą podobnej przemiany tak jak wy, i że będziecie musieli pozostawić ich w tyle.  Mówiliśmy wam przy wielu okazjach, że ci z którymi byliście blisko w Trójwymiarowym Życiu, mogą nie być już ważną częścią waszego życia na Nowej Ziemi.  Wielu z was wykorzystało tę myśl do stworzenia bariery pomiędzy wami a tymi, z którymi się kontaktujecie, aby nie czuć bólu, kiedy nastąpi rozdzielenie.

Błędnie odebraliście intencję tej wiadomości.  Jest bardzo wiele osób, które nie znajdują się już w kręgu waszych bliskich znajomych.  Być może wciąż z nimi rozmawiacie albo nawet wchodzicie z nimi w bliskie interakcje, ale kiedy weźmiecie pod uwagę połączenia serc – okaże się, że oni nie są już częścią tej grupy.  Są raczej znajomymi, niż bliskimi waszemu sercu.

Teraz, kiedy weszliście głębiej w nowe życie/nową Ziemię, jest mało prawdopodobne, abyście mieli potrzebę usuwania kolejnych osób – jeśli w ogóle kogokolwiek – z waszego serca.

Podczas początkowych etapów tej przemiany byliście zapewne otoczeni przez ludzi, którzy byli obecni w waszym życiu z wygody lub obowiązku.  Na przykład, być może wasze środowisko pracy wymagało od was wchodzenia w interakcje z kimś przepełnionym strachem.  Ale kiedy weszliście głębiej w tę przemianę, albo ci ludzie ulegli przemianie, albo w pewnym sensie zniknęli z waszego życia.  Nawet jeśli wciąż możecie mieć z nimi kontakt, jest on minimalny i z pewnością nie bazuje na połączeniach serc.

Ci, którzy pozostają w waszych sercach, są pracownikami Światła, którzy albo jeszcze nie włączyli swojego Światła, albo są na innej ścieżce.  Być może nie zamknęliście jeszcze etapu przemiany, jeśli istoty utrzymujące swoje jestestwo i styl życia w Starej Erze są głęboko w waszych sercach.  Stara Era i Nowa Ziemia zbyt różnią się od siebie, abyście mogli wchodzić w interakcje serca z kimś, kto pozostaje solidnie ugruntowany w Starej Erze.

Wasze zadanie wejścia w Nową Erę było skrajnie trudne, kiedy oczyszczaliście się z przekonań, myśli i działań Starej Ery.  Wykonaliście je i nie macie już więcej energii na odpieranie strachu i złości ludzi, którzy pozostają w Starej Erze i nie chcą się zmienić.

To nie znaczy, że nie będziecie słyszeć czy czytać o istotach Starej Ery, które kontynuują swoje działania na stary sposób.  Natomiast nie musicie już nikogo wyrzucać ze swojego serca – ten etap dotyczący ludzi, z którymi byliście w bezpośrednim kontakcie, macie już za sobą.  Oni nie zajmują już ważnego miejsca w waszym sercu – inaczej, niż to bywa w generalnych kategoriach ludzkości.

Partnerzy, przyjaciele, współpracownicy, inni ważni ludzie w waszym życiu, sąsiedzi i członkowie rodziny, którzy pozostają częścią waszego jestestwa/waszego serca w jakikolwiek sposób, są pracownikami Światła, którzy czekają na włączenie swojego  Światła, albo są na innej ścieżce.

Być może częścią ich roli podczas waszej transformacji jest odgrywanie ‚adwokata diabła’.  Nie wierzą we wszystko, lub choćby w część tego, w co wy wierzycie, ale z jakiegoś powodu nie możecie ich zostawić.  Czujecie że jest coś, gdzieś w nich, i w was, co zachęca was do pozostania ugruntowanymi, niezmiennymi w waszym przekonaniu, że oni również są częścią Nowej Ziemi, tylko na innym etapie lub w innym miejscu.

Skąd możecie to wiedzieć, skoro czasami sprawiają, że czujecie się niekomfortowo?

Nie możecie zrozumieć, dlaczego nie pragną dowiedzieć się więcej o Nowej Ziemi, albo o was, kiedy przechodzicie przez przemianę.  Wyglądają na niezainteresowanych, a jednak wciąż czujecie, że stanowią ważną część waszego serca.  I to nie w generalnych kategoriach „wszyscy jesteśmy jednością”, ale w kategoriach konkretnej relacji, która zdaje się być wbrew temu, w co wierzycie.

Być może kłócicie się.  A może nie.  Ale po prostu wiecie w głębi siebie, że nie możecie usunąć tej relacji ze swojego życia.  Ani też nie chcecie, pomimo wszystkich znaków, które mówią, że powinniście.  I taka jest prawda, ponieważ oni faktycznie są pracownikami Światła, obierającymi zupełnie inną drogę, niż wy.

Nawet w tej chwili, pomimo wszystkich ‚czanelowanych’ wiadomości, które mówią coś zupełnie przeciwnego, wierzycie, że wasza ścieżka jest jedyną prawdziwą ścieżką.  Być może medytujecie, wizualizujecie, ‚czanelujecie’, przyjmujecie tylko pewien rodzaj pożywienia – wszystko jedno.  A ci, którzy jak sądzicie, powinni zniknąć z waszego życia, ku waszemu zdziwieniu, nadal pozostają jego częścią, choć nie są w ogóle zainteresowani waszą ścieżką.  Być może wy dwoje co jakiś czas łączycie się duchowo, ale w większości przypadków ta relacja wygląda na mieszanie wody z oliwą.

Jest to relacja wody z wodą, tylko być może niebieskiej wody z czerwoną.  Pochodzi z serca, tylko z różnych części serca.  Dlaczego więc kontynuujecie tę relację?

Odpowiedź jest całkiem logiczna.  Aby w pełni zrozumieć, że „wszyscy jesteśmy jednością”, poprosiliście o pomocników, którzy są inni niż wy, w kategoriach ścieżki którą przemierzają.  Oni poruszają się równie szybko jak i wy, tylko charakterystyczne punkty na ich drodze są inne.  Mają inne wskaźniki i ścieżkę. W końcu spotkacie się w jednym punkcie, tylko jeszcze nie teraz.  Kiedy otworzycie swój system przekonań na alternatywne sposoby tworzenia Nowej Ziemi, wtedy pojmiecie piękno swojej decyzji o wyborze kolegi, przyjaciela, współpracownika, sąsiada, kogoś ważnego, członka rodziny, tych którzy wybrali inną ścieżkę.

Jedynym wymaganiem na wstąpienie na ścieżkę Nowej Ziemi jest otwarte serce.  Ci, z którymi nadal wchodzicie w interakcje mają otwarte serca, pomimo tak wielu znaków, które jak WAM się wydaje, mówią coś innego.  I są oni kolejnym etapem waszego oczyszczania.  Są z wami, abyście mogli otworzyć wasze przekonania i umiejętności.  Potrzebna jest wasza cierpliwość, kiedy miotają się (jak wam się wydaje) w życiu na Nowej Ziemi.  Wy (jak wam się wydaje), macie jasno określoną ścieżkę i jesteście zadziwieni, że oni nie są nią zainteresowani.

To jest lekcja miłości.  I nie miłości w ramach ograniczeń i powinności Starej Ery, ale miłości w kategoriach Nowej Ziemi.  Wszyscy posiadamy wolność w istnieniu, bo wszyscy zmierzamy do tego samego miejsca, tylko innymi drogami.  Wybraliście, by być z kimś, kto poszerza wasze horyzonty na Nowej Ziemi.  I to właśnie robią, w dużym stopniu ku waszej konsternacji.  I niech tak będzie.  Amen.

Brenda Hoffman, streszczenie radiowego czanelingu, 7 października 2013

Przetłumaczyła Kalina

http://lifetapestrycreations.wordpress.com/2013/10/07/why-is-shehe-still-in-my-life/

44 komentarze (+add yours?)

  1. Q.
    List 06, 2013 @ 12:00:31

    http://ezoter.pl/artykul,159,%C5%BBycie-na-kraw%C4%99dzi.aspx

    prowadzenie Wyższej Jaźni (WJ) / DROGA SERCA
    (krótka charakterystyka)

  2. Miracle
    List 03, 2013 @ 12:38:19

    Witam ponownie…

    Coraz rzadziej decyduję się na to, aby przekazać cokolwiek publicznie i nie oczekuję ani zwolenników, ani również przeciwników tego, co piszę. Zdaję sobie też sprawę z tego, że jakiekolwiek „chcenie” jest czysto egoistyczne, ale wiem też, że wszystko zmierza w kierunku odwrócenia działania egoistycznego umysłu na działanie altruistyczne i właśnie dlatego jest mi najbliższy Jezus, a nie np. nauczyciel, który głosi, że wystarczy tylko medytować i „własnym” wysiłkiem dojść do wyzwolenia. Nie osądziłem żadnego z tych nauczycieli, tylko starałem się ukazać dla tych, którzy są otwarci na wyższe prawdy, że jest jeszcze coś więcej, ale nie ma to nic wspólnego z intelektualnym a zarazem bardzo pysznym egoistycznym umysłem. Uważam też, że nie ilość przeczytanej literatury (która jest tylko i wyłącznie pożywką dla intelektu) decyduje o tym, czy dochodzimy do wyższych stanów świadomości, ale przede wszystkim czujność, czyli otwarcie serca na tyle, aby w następstwie poprzez pokorne uniżenie się otrzymać szansę powrotu do utraconego z powodu pychy Raju. Więc tutaj mogą decydować o tym nasze wewnętrzne przeżycia. Jeśli posiadamy w sobie potrzebę dochodzenia za wszelką cenę „własnych” prawd, czy racji, doszukujemy się w innych braku pokory i brak nam akceptacji innych, to jest oznaką, że umysł czyli ego ma jeszcze dużą przewagę nad nami. Ludzka pycha jest na tyle wzniosła i ambitna, że trudno jest jej się uniżyć, aby osiągnąć stan porozumienia ze Źródłem, tak jak to pokazał nam Jezus. Poza tym, brak pokory uwidacznia się tylko wtedy, gdy sami chcemy się wywyższyć, a nie gdy wywyższamy innych. To co przedstawiłem w poprzedniej wypowiedzi nie było wcale „moje”. Są to prawdy uniwersalne zawarte w każdym z nas..

    Na tym kończę i pozdrawiam…

  3. Jestem Łukasz ;)
    List 03, 2013 @ 12:25:41

    Witam Was kochani moi. Moja kochana przyjaciółka jest bardzo chora już od paru miesięcy codziennie ma bóle nie do wytrzymania wcale nie śpi nocami i tylko meczy się do rana żeby wziąć leki czeka aż zaczną działać i jakoś musi iść do szkoły bardzo wyrwała jest kocham ją ale nie mogę z nią być i wspieram Ją przez internet piszemy codziennie próbuje ją rozbawić rozmawiamy o wszystkim i staram sie jak najmniej o tej jej nieznanej chorobie rozmawiać bardzo bym chciał jej pomóc bo ona już niema sił a dopiero ma 17 lat ale ile jeszcze można tak wiem ze wyjdzie w końcu z tego. Prosiłem Julkę żeby jak coś będzie cie działo żeby pisała dziś napisała . Tak bardz boli, nie tylko gardlo ale i glowa i bark dochodzi juz 4 a ja nawet przez chwile nie spalam, nie wiem co sie dzieje przechodza mnie dziwne dreszcze, nie moge lezec, nie moge spac, nie moge siedziec bo kreci mi sie glowie, tak bardzo czekam na chwile snu czuje wielkie zmeczenie, oczy mnie szczypia i lzawia ale z drugiej strony boje sie zasnac. Musze dac rade… Jeszcze 2 h i wezme leki a pozniej to tylko czekac az beda dzialac i przyjdzie sen… Przepraszam ze to pisze,ale cos we chce ten caly bol wyrzucic siebie, mam dosc tlumienia emocji w sobie. I nie pomysl sobie jak to bedziesz czytal ze nic nie mozesz zrobic bo jestes daleko. Uwierz mi ze mozesz, i robisz bardzo duzo, czuje ze jestes blisko mnie. Pamietasz jestesmy jednoscia? Nie wiem czy dzis pogadamy bo pewnie gdy przyjdzie moj wybawczy sen to bede dlugo spala. Pamietaj wszystko bedzie dobrze…” Co Wy na to żeby medytacje zrobić z intencją o zdrowie dla Julki proszę , bardzo ważne to dla mnie coś z środka miałem to napisać Tu bo wiem ze pomożecie zawsze wesprzecie dziękuje wam za wszystko Kocham Was rodzinko 😉 . Czuje ze mam być z nią cały czas i wspierać chociaż tak daleko jest niby ale ona jest we mnie ze mną zawsze bardzo bardzo Julkę lobię rozmawiamy o wszystkim . To jak moi Kochani z medytacją są chętni 😉

  4. Mary
    List 03, 2013 @ 10:02:05

    moc iluzji – niesamowite

  5. marmur 71
    List 02, 2013 @ 22:42:06

    „…Dokądkolwiek zdecyduję pójść

    Nie ma miłości bez wolności ….”

  6. Izabela Karwot
    List 02, 2013 @ 22:31:56

    „Świadomość Jedności” – Mary i Alan Earle w Polsce – Pielgrzymi Miłości z Australii
    3 listopada w Warszawie
    9 listopada w Krakowie
    16 listopada we Wrocławiu

    Serdeczności
    Izabela

  7. SABROS
    List 02, 2013 @ 08:18:50

    witam ja tu nowy nie jezdzijcie po mnie odrazu nawet niewiem czy tu sie trzeba rejestrowac i czy moge zostawic tu komenta:) od jakiegos czasu szukam kogos z kim moglbym pogadac o tej calej zmianie bo niema z kim a czasem poprostu,jak to powiedziec,smutno jakos,:)jakby ktos mogl niech sie ktos odezwie na mojego maila,niewiem czy jest tu juz gdzies zapisany czy nie jak cos to podaje :(misiek1984@interia.pl) niewiem czy macie tak samo jak ja czy podobnie ale ta cala zmiana smiadomosci wywiera na mnie mega wplyw,to jakbym budowal swoja tozsamosc od zera,znam siebie i wiem jaki jestem ale czasem poprostu czuje sie jak mieczak i chcialbym sie wygadac,no dobra po imieniu,wyzalic wyplakac,poprostu nieraz ma sie juz tego dosc,niech sie ktos odezwie,mieszka ktos w anglii?

  8. krystal28
    List 01, 2013 @ 21:51:46

    Na stronie ‚news’ zamieściłam link do dzisiejszego artykułu Russia Time – można użyć tłumacza Google, jeśli ktoś chciałby przeczytać tekst linku po polsku

    „Polska prosi Trybunał Europejski o ukrycie przed publicznością sprawy tajnego więzienia CIA” (przeznaczonego na tortury w Szymanach, niedaleko Szczytna)

  9. Mary
    List 01, 2013 @ 10:36:50

    trochę na inny temat – inspirujący wykład, który może odmienić twoje życie
    Gary Yourofsky – polecam

  10. Goddess
    Paźdź 31, 2013 @ 23:44:13

    KOCHANI PRZYJACIELE! Brakuje jeszcze podpisów pod petycją przeciwko testowaniu na zwierzętach – podpisujcie i udostępniajcie: http://www.stopvivisection.eu/pl/
    https://www.facebook.com/StopVivisection#!/StopVivisection
    Aby inicjatywa została uznana za ważną proszę podpisujcie i udostępniajcie, kto jeszcze nie podpisał i komu zależy na losie zwierząt!
    Z serca dziękuję ❤

  11. jakub
    Paźdź 31, 2013 @ 23:24:52

    Julian Tuwim 1929 rok
    Do prostego czlowieka
    Znajdzie sami:-)

    • krystal28
      Paźdź 31, 2013 @ 23:38:54

      [dzięki Jakubie, ‚Wiedz, że to bujda, granda zwykła’- Tuwim wiedział już w 1929 roku. Ten wiersz powinien przeczytać też każdy żołnierz, który podtrzymuje 3W rzeczywistość – kr]

      Julian Tuwim
      Do prostego człowieka

      Gdy znów do murów klajstrem świeżym
      Przylepiać zaczną obwieszczenia,
      Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”
      Na alarm czarny druk uderzy
      I byle drab, i byle szczeniak
      W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
      Że trzeba iść i z armat walić,
      Mordować, grabić, truć i palić;
      Gdy zaczną na tysięczną modłę
      Ojczyznę szarpać deklinacją
      I łudzić kolorowym godłem,
      I judzić „historyczną racją”,
      O piędzi, chwale i rubieży,
      O ojcach, dziadach i sztandarach,
      O bohaterach i ofiarach;
      Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
      Pobłogosławić twój karabin,
      Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
      Że za ojczyznę – bić się trzeba;
      Kiedy rozścierwi się, rozchami
      Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
      A stado dzikich bab – kwiatami
      Obrzucać zacznie „żołnierzyków”. –
      – O, przyjacielu nieuczony,
      Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
      Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
      Króle z panami brzuchatemi;
      Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
      Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,
      Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
      I obrodziła dolarami;
      Że coś im w bankach nie sztymuje,
      Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
      Lub upatrzyły tłuste szuje
      Cło jakieś grubsze na bawełnę.
      Rżnij karabinem w bruk ulicy!
      Twoja jest krew, a ich jest nafta!
      I od stolicy do stolicy
      Zawołaj broniąc swej krwawicy:
      „Bujać – to my, panowie szlachta!”

  12. marmur 71
    Paźdź 31, 2013 @ 22:26:11

    „Ty i ja jesteśmy jak oliwa i woda
    I próbowaliśmy
    próbowaliśmy połączyc to
    Tańczyliśmy na wulkanie
    I rozpaczaliśmy
    rozpaczaliśmy za oczernionymi duszami

    Kochanie, to nie byłby pierwszy raz
    I to nie będzie ostatni raz
    Nie ma żadnego parasola który mógłby ochronic przed tą pogodą

    Uśmiechałem się z kotwicami na moich ramionach
    Ale umierałem
    Umierałem aby się od nich uwolnic

    Kochanie, to nie byłby pierwszy raz
    I to nie będzie ostatni raz
    Nie ma żadnego parasola który mógłby ochronic przed tą pogodą
    Kochanie, to nie byłby pierwszy raz
    I to nie będzie ostatni raz
    Próbowaliśmy uwierzyc że wszystko się poprawi

    Okłamywaliśmy się nawzajem
    Hey, kochanie, po prostu nazwij to
    Nazwij to po imieniu
    Olej i woda ”

  13. jakub
    Paźdź 31, 2013 @ 22:01:24

    Witaj krystal! long time no see:-) niedawno zwrocilem uwage na pokojowego nobliste z 2006 roku i zadziwily mnie jego idee/mysli…Muhammad Yunus…pewnie znasz,a gdyby nie http://m.youtube.com/index?gl=PL&hl=pl&desktop_uri=%2F%3Fgl%3DPL%26hl%3Dpl.
    Mam tylko tablet,wiec nie moge Ci tego wkleic:-)
    Caluje!

    [dzięki, Jakubie ❤ kr]

  14. Miracle
    Paźdź 31, 2013 @ 17:26:35

    Witam Wszystkich…

    Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak różnorodnych możliwości na odnajdywanie wiedzy o tym, kim jesteśmy naprawdę i co jest przyczyną tego, że bierzemy udział w tym, jakże ekscytującym i coraz bardziej niesamowitym życiu. Z pozoru wydaje nam się bardzo trudne to, że aby móc egzystować, to potrzebne jest wiele trudu w zdobywaniu chociażby środków do utrzymania się. Zupełnie nieświadomie wprowadziliśmy się w świat przekonań, w którym wydaje nam się, że wszystko wokół nas wymaga ciężkiej pracy fizycznej, jak również nasz wewnętrzny coraz bardziej budzący się świat potrzebuje nie lada wysiłku w postaci np. medytacji lub technik, które są proponowane przez nauczycieli, czy mistrzów, których uznaliśmy za lepszych od nas i bardziej oświeconych. Na podstawie nauk tychże mistrzów doszliśmy do świadomości, że jesteśmy w stanie całkowicie się przebudzić, jeśli np. będziemy praktykować bycie uważnym w TU i TERAZ, lub po prostu bezwarunkowo pokochamy siebie samego i cały otaczający nas świat. Próbujemy więc z całych sił tych najróżniejszych medytacji i praktyk, a zmian, których najbardziej oczekujemy, jak nie było, tak nie ma. Wydaje nam się na podstawie tych różnych nauk, że np. bycie obserwatorem, czy też jak to ładniej nazywamy – aktem obserwacji pomoże nam dojść do oświecenia, nie rozpoznając przy tym, że jest to bardzo zuchwała i sprytna gra egoistycznego umysłu. Pojawia się również coraz więcej kuszących nasz umysł możliwości, które płyną z różnych zewnętrznych źródeł. Mowa jest w nich np. o tym, że aby stać się oświeconym, czy przebudzonym, to wystarczy poddać się napływającym z galaktyki, czy z wszechświata energiom, które powodują to, że nasza świadomość staje się coraz bardziej oświecona i wolna od ograniczeń. Jeśli przyjmiemy tę wersję, to okaże się z kolei, że nie musimy nic robić. Potrzebne jest tylko korzystanie z energii słonecznej i ona zrobi za nas wszystko.

    Jakże piękne jest to wszystko… Piękne a zarazem złudne i zwodnicze, ponieważ chcemy to wszystko zrobić SAMI z siebie, zapominając o tym, że jest jeszcze oprócz nas bardzo istotna siła , a także przyczyna tego, że np. oddychamy podczas snu w nocy, a także jesteśmy nieustannie podtrzymywani przy życiu na różne sposoby. Nasz egoistyczny i bardzo sprytny umysł wprowadza coraz więcej „sposobów” na to, że jesteśmy w stanie „sami” dojść do Oświecenia, Przebudzenia czy Nirvany, co według naszych przekonań miałoby zakończyć trud życia w ograniczeniach i niewiedzy. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, że korzystając z takich sposobów oświecamy jedynie nasze Ego, a nie Duszę, która tak naprawdę nie potrzebuje oświecenia, a jedynie ponownego połączenia się ze Źródłem, Bogiem, Nadświadomością, Wyższą Jaźnią, Absolutem, czy jakkolwiek pięknie chcemy to nazwać. Słowa tak naprawdę nie mają w tym wszystkim znaczenia. Znaczenie ma jedynie fakt, że człowiek jest na tyle upadły, iż nie jest w stanie sam z siebie dokonać niczego, co mogłoby go wyzwolić z iluzji dualności, czasu, czy świata materialnego. Człowiek sam z siebie nie jest w stanie stworzyć niczego dobrego, jak również i złego. Sami z siebie możemy tworzyć tylko nieskończoną ilość egoistycznych iluzji w których tworzeniu ludzki umysł jest mistrzem nad mistrzami.

    Trudno jest ująć w odpowiednie słowa to, co mogłoby okazać się Prawdą mającą moc przebudzenia nas z tego bardzo głębokiego snu, który nazywamy ŻYCIEM. Nie ma też na to gotowej recepty i na pewno nie znajdziemy tej recepty w świecie zewnętrznym, ani u najbardziej uznanego przez nas oświeconego człowieka. Nie pomoże też nam w tym nieskończona ilość doświadczeń, które niejednokrotnie doprowadziły wielu z nas do upadku duchowego, materialnego, czy też moralnego. Jedyne, co mogłoby nam w tym pomóc, to tylko CZUJNOŚĆ. Wiele razy upadaliśmy i nadal upadamy a wydaje nam się, że jesteśmy już na tyle przebudzeni, czy oświeceni, że możemy już nauczać innych o tym, jak dojść do podobnego stanu. Tutaj z kolei nasuwa się pytanie – Jak osiągnąć ten stan wyzwolenia i czy jest on dla nas możliwy?

    Biorąc pod uwagę to, że przyjęliśmy nieskończoną ilość programów, które tworzą bardzo silny pancerz ochronny w naszej podświadomości, to prawie niemożliwe wydaje się, abyśmy kiedykolwiek mogli wyzwolić Umysł i jednocześnie zjednoczyć go z Duszą, co z kolei spowodowałoby to, że umysł ten zostałby ponownie naszym sługą, czyli mógłby wtedy nastąpić całkowity odwrót jego działania. Wydaje się to wszystko bardzo proste, ale nadal nie wiemy, czy uda nam się osiągnąć nieustanną uważność w TU i TERAZ, oraz czy uda nam się bezwarunkowo i trwale pokochać najgorszego wroga, który tak naprawdę pojawił się tylko po to, aby ukazać nam stan, w którym się znajdujemy. Ten tzw. „wróg” jest tylko naszym lustrzanym odbiciem i próbując z nim walczyć, walczymy tylko sami ze sobą. Czy jesteśmy już w stanie być na tyle uważni i czujni, aby rozpoznać, iż nasze dotychczasowe zmagania się z samym sobą, oraz przyjmowanie wszelkich nauk od ludzi, których uważaliśmy za wielkie autorytety nie doprowadziły nas do wyzwolenia z iluzji i prawdopodobnie nigdy tego nie uczynią? Czy jesteśmy już na tyle świadomi i silni, aby odrzucić wszystko to, co miało kiedykolwiek dla nas nawet największe znaczenie? Oczywiście, że sami z siebie jesteśmy zbyt słabi, aby to uczynić. Jednak, gdy pokornie zwrócimy się o pomoc do Źródła i nie będziemy oczekiwać natychmiastowych i naocznych rewelacji, to wówczas wszystko jest możliwe. Wtedy mogłoby się okazać, że zawsze mogliśmy otrzymać wszelką niezbędną do trwałego szczęścia w życiu pomoc, a tym, co nam to uniemożliwiało, była nasza pycha i niecierpliwość.

    Mogłoby się też pojawić pytanie teraz pytanie, czy kiedykolwiek istniał i czy być może istnieje człowiek, którego moglibyśmy uważać za autorytet w sensie tego, iż ukazał on nam sposób na całkowite wyzwolenie z iluzji? Jeśli chcielibyśmy nieco wytężyć naszą czujność, to okazałoby się, że tylko jeden jedyny człowiek, który nazwany był Jezusem nauczał, iż człowiek któremu się wydaje, że jest KIMŚ, jest tak naprawdę NIKIM wobec Stwórcy Całości Istnienia, który nas stworzył i powołał do życia. Często nauczał On, że tylko najmniejsi będą największymi. Właśnie Jezus próbował poprzez swoje nauki nam uświadomić, że jesteśmy JEDNYM z Bogiem, ale aby się ponownie z Nim połączyć, to konieczne jest pokorne uniżenie się i prośba o pomoc. Tylko z tą pomocą, będącą łaską dla syna marnotrawnego, który wcześniej odwrócił się od swojego Ojca, ale teraz szczerze pragnie powrócić, ponieważ pokornie o to prosi, jesteśmy w stanie otrzymać Miłość Bezwarunkową, a także stać się tą Miłością. To może połączyć nas ponownie z Całością Istnienia i dzięki temu otrzymamy w spadku nasze naturalne dziedzictwo, które utraciliśmy z powodu pychy i przeciwstawienia się woli Ojca, która była naszą wspólną wolą, działającą dla dobra oświecenia każdej duszy, a nie tylko „mojej”, czy „twojej”. Sami z siebie nigdy nie będziemy w stanie okazać nikomu Bezwarunkowej i Bezinteresownej Miłości, ponieważ może Ona nam zostać dana tylko i wyłącznie z łaski. Właśnie coraz bardziej zapominany podczas transformacji świadomości i sprytnie zasłonięty przez inne „autorytety” Jezus otworzył nam ponownie drogę do Jedności z Bogiem, którego wibracje mogą się połączyć z naszymi tylko wtedy, gdy pokornie się uniżymy i poprosimy w szczerości serca o wszelką pomoc, która jest nam potrzebna, aby ponownie ujrzeć prawdziwy świat z którego pochodzimy. Należałoby więc całkowicie odrzucić (a raczej pokornie poprosić o pomoc w tym) wszelkie egoistyczne i samodzielne starania się, czy dążenia do przebudzenia świadomości z iluzji snu, którą nazwaliśmy życiem, a która tak naprawdę z prawdziwym Życiem nie ma za wiele wspólnego.

    Zdaję sobie sprawę, że podczas czytania tych słów może nastąpić bunt w egoistycznym umyśle, który twierdzi, że wszystkie drogi są właściwe i każdy z nas wcześniej czy później przebudzi się całkowicie z iluzji, którą sam sobie stworzył. Przecież nie bez powodu zostali nam postawieni na drodze różni wielcy i uznani przez nas samych nauczyciele duchowi. Jednak, czy na pewno każdy z tych nauczycieli wyraźnie i jasno naucza nas o tym, że jedynie pokorne uniżenie się jest w stanie otworzyć nam drogę do ponownego zjednoczenia się z Niebem, które znajdowało się zawsze właśnie tutaj na Ziemi? Niebo to nie było przez nas dostrzegalne z powodu pychy, która rozrosła się do takich rozmiarów, iż całkowicie poddaliśmy się umysłowi, zamiast w naturalny sposób przywołać tenże umysł do służenia w Jedności i dla dobra Wszystkich. Czy ci nauczyciele pragną służyć wszystkim jednakowo, czy służą tylko sobie samemu z myślą o swoich ukrytych korzyściach? Aby to rozpoznać, potrzebna jest wielka czujność z naszej strony. Jeszcze raz nawiążę tutaj do Jezusa, który pojawił się na tym świecie właśnie po to, aby nam służyć a także po to, aby nam uświadomić, że poprzez służenie dla dobra wszystkich, otwieramy sobie drogę do Królestwa, czyli do Nieba, które posiada dla nas dar nieskończoności oraz nieśmiertelności i znajduje się Ono tutaj na Ziemi, właśnie TU i TERAZ, czyli w naszym niepodzielnym wnętrzu i niekończącej się wiecznej chwili. Właśnie z tego wnętrza wypływa na zewnątrz to, co widzą nasze oczy. Tworzą to nasze uczucia i emocje, więc jakość życia zależna jest od wysokości tychże uczuć i emocji. Wynika więc dosyć jasno, że nasza prawdziwa Jedność ze Źródłem i Wszystkimi oraz Wszystkim-Co-Jest, jest niezbędna do tego, abyśmy tworzyli to, co zwiemy Szczęściem.

    Warto więc stać się NIKIM, aby ponownie stać się WSZYSTKIM, jednocześnie nieustannie i świadomie pozostając właśnie NIKIM, gdyż zawsze znajdujemy się na początku Nowego, coraz bardziej otwierającego się dla Nas i coraz bardziej potężnego Wszechświata…

    • kaska
      List 01, 2013 @ 10:38:14

      Dokładnie to samo myśle….oddać siebie dla Boga, zrezygnować z ja na rzecz JAM JEST……Bóg W Działaniu….
      Pozdrawiam

    • Sebastian
      List 02, 2013 @ 23:38:29

      Zgadzam się oj zgadzam. Myślę, że do każdego prędzej czy później to trafi. Jednak każdy sam musi się „przejechać”, zrobić w konia razy kilka, by już mieć serdecznie dość kręcenia się w kółko, które oferuje to ograniczone, ziemskie ja. I jak już tak będzie dość, jak już wszystkie ścieżki przedreptane i wyczerpane wszystkie możliwości, wtedy się człowiek poddaje. Sam przeszedłem ogromnie długą drogę, będąc wciąż przekonanym, że ja sam, że ja wiem najlepiej itd.

      A teraz? A teraz mi wszystko jedno. Zauważam jak dzień po dniu wypisuję się z tego systemu. Kiedyś myślałem, że takim procesom będzie towarzyszyć wielka euforia i radość. Ale wcale tak nie jest. Nie jest ani mega dobrze, ani mega źle 🙂 czasem pojawi się smutek, kiedy myślę o tym, że żegnam świat, który znałem, jednakże zaraz potem zdaję sobie sprawę, że jestem tym światem już tak zmęczony, że nie ma odwrotu.

      Ten rok jest dziwny :))

    • sabrinka;)
      List 03, 2013 @ 01:10:59

      Drogi Miracle, w tym co piszesz, – moim zdaniem- jest dużo racji. Ale nie jest to – wg mnie – całkowita racja. Ja ciągle nie rozumiem, dlaczego podważasz wszystkich ludzi, którzy osiagnęli oświecenie? I dlaczego sugerujesz innym, aby nie korzystali z ich wskazówek? A jedynie z Twoich, podanych tu w poście. Mógłbyś tak pisać, gdybyś osiagnął świadomość chrystusową sposobami przez siebie podanymi. Ale przecież tak nie jest. Więc jak możesz twierdzić, że wybrana przez Ciebie ścieżka przynosi efekty w postaci oświecenia, i to jeszcze – w domyśle- chrystusowego?
      Miracle, czy Ty nie dostrzegasz tego, że wszedłeś w pułapkę umysłu ‚pod tytułem’: ‚Moje WYOBRAŻENIE oświecenia oraz droga doń prowadząca, jest jedyna i najprawdziwsza!’ A ci wszyscy, którzy uważani są za oświeconych, poza Jezusem rzecz jasna, są pseudo mistrzami, gdyż nie wpisują się w ‚kanon’ Twojego wyobrażenia o oświeconych? Pominę fakt, iż nawet nie zapoznałeś się z ich naukami, a jeżli tak, to tylko z wybranymi, a wypowiadasz się, jakbyś zapoznał się z całą literaturą dostepną na ten temat.
      Miracle, trochę pokory! Żeby stwierdzić, czy ktoś jest oświecony, czy nie, to wpierw samemu trzeba taki stan osiagnąć! A potem radzić innych, aby podążali tą sprawdzoną przez Ciebie drogą. Bo ludzie, którzy dostąpili stanu buddy, podzielili się swoim skutecznym sposobem z innymi i nie twierdzą: ‚tylko moja droga jest prawdziwa”. Jako ciekawostkę dodam, że poza Jezusem, są inni mistrzowie wniebowstąpieni (w tym nam znani, np, Budda), którzy ukazują się podczas medytacji przy otwieraniu się trzeciego oka ( i nie tylko w tych okolicznościach). Także Jezus nie jest ‚osamotnionym’ mistrzem 😉 :-P, wbrew Twoim przekonaniom.
      Możesz mi napisać, że ich wskazówki, jakie podawali, Tobie nie służyli, i to byłoby zrozumiałe, bo „dla każdego jest coś innego”. Ale to nie daje Ci podstaw do głoszenia „najprawdziwszej z dróg”.
      Każdy z nas jest idywiduwalnością i każdy ma swoją własną drogę duchową i tempo tego rozwoju. I nie można nikogo i niczego podważać, tylko dlatego, że Twoje ego uznało, że obrany przez Ciebie kierunkek w rozwoju duchowym jest jedyny i prawdziwy. Nie wykluczam, że jest prawdziwy i jedyny, ale dla Ciebie. Zaś dla kogoś innego niekoniecznie. Każdy ma w sobie mistrza (swoje WJ) i Jemu powinien dać się prowadzić i słuchać Jego rad. Tylko i wyłącznie Jego rad!
      Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć tyle, że ilokroć słuchałam nieoświeconych ‚znawów’ tematu, to zawsze miałam mętlik w głowie i odczuwałam ból i zarazem wewnętrzny bunt, aby ich nie słuchac, tylko skierować się do swego wnętrza. Gdy tak robiłam ból i mętlik mijał i zaczęły pojawiać się tego owoce w postaci: ciągłej radosci, spokoju, błogości, sił witalnych, dystansu, samoistnego wzrostu świadomości, wglądów i łask, zrozumienia, tafnych wyborów, odpowiedzi na pytania, uwolnienia od kilku destrukcyjnych programów podświadomości i innych ‚mniej’ znaczących efektów, których nie będę opisywała Narazie to tyle. Albo… aż tyle. Ale ciągle dochodzi ‚coś nowego’.
      A podobno Jezus, który jest Twoim autorytetem, zwykł mawiać ‚ po owocach ich poznacie’.
      Trochę pokory, Miracle, oraz poszanowania odmienności innych ;-). Pozdrawiam Cię mocno 🙂

      • Mary
        List 03, 2013 @ 09:58:00

        pięknie napisane – popieram twoje słowa – pozdrawiam m.

      • Q.
        List 03, 2013 @ 12:34:07

        Kiedy mówicie, że każdy ma swoja ścieżkę, to oznacza, że żaden nigdy JEJ nie widział.
        Kiedy mówicie, że każdy ma swoja prawdę, wtedy wiecie już, że żaden nawet nie jest w stanie JEJ sobie wyobrazić.

        Jest tylko jedna Droga i jedna Prawda, która znajduje się w każdym Sercu ludzkim.

        W Miłości i Świetle

        • Sławek
          List 03, 2013 @ 22:10:28

          wszystko prowadzi do zródła

        • sabrinka;)
          List 04, 2013 @ 00:07:11

          Otóż to! Przecież o tym napisałam. Prawda i droga jest w naszym wnętrzu – czyli należy poddać się prowadzeniu swojej WJ. 🙂 Tam jest i Droga i Prawda. Mnie jakaś Jej część została ukazana 🙂

      • lucy
        List 04, 2013 @ 20:37:42

        Witam serdecznie
        piękne słowa, pięknie i mądrze napisane, wyczuwam tu i pokorę i doświadczenie.
        Zgadzam się z tym w pełni.
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie 🙂
        Lucy

    • Magdalena
      List 30, 2013 @ 06:28:04

      Swietnie powiedziane! Pokora, pokora i jeszcze raz pokora… Musialam siegnac dna, zeby oddac sie w rece Jezusa… Co za rok!

  15. B
    Paźdź 31, 2013 @ 13:08:20

    To jest DOKŁADNE opisanie tego, co czuję, co wiem, co podejrzewam.
    Prawo Przyciagania – dzięki za tę wiadomość, myślałam o tym od dłuższego czasu! Idealnie ze mna rezounuje.
    Wiem, że to nauka miłości do siebie i do tej osoby. Wiem, że to nauka szacunku, pozytywnego myślenia i wybaczania. Jestem jednak już zmęczona i chciałabym to zmienić. Może nie wyrzucac tej osoby ze swojego serca (Hmm, uważam, że to niemożliwe) ale zmniejszyć jej wpływ na moje życie, tak, aby stanęła silna sama idąc ta drogą, którą wybrałam. Kontrakt dobiegł końca. 🙂

    Namaste!

    • Q.
      List 04, 2013 @ 12:04:29

      A zatem, co to znaczy wg. Ciebie (pozwól że zacytuję): “czyli należy poddać się prowadzeniu swojej WJ” i kiedy dokładnie wiesz, że takie prowadzenie się rozpoczęło ?

      • sabrinka;)
        List 05, 2013 @ 01:01:06

        Już Ci odpowiadam ;-). Prowadzenie przez WJ, to inaczej kontakt z własną duszą. Opiszę Ci to na swoim przykładzie. W życiu bardzo często słyszałam o poddaniu się swojej duszy, ale nie za bardzo wiedziałam, jak mam się za to zabrać, aż pewnego dnia trafiła do mnie ksiązka mistrza oświeconego. I w niej była mowa o byciu obserwatorem (tu i teraz). Zatem postanowiłam uczyć się tej obserwacji (polega to na wyciszeniu umysłu, byciu tu i teraz, akceptacji; obserwować należy przede wszystkim swoje myśli, uczucia, ciało, ale nie identyfikować się z nimi, to samo dotyczy świata zewnętrzengo). Dopiero po spełnieniu tych ‚warunków’ do głosu dochodzi nasza dusza. Wówczas pojawia się intuicyjne prowadzenie, które przybiera rózne formy. Nie będę ich opisywać, bo niemal za każdym razem jest to inne doświdczenie ;-). Dodam, że intuicja jest tak wyraźna i ewidentna, że nie da sie jej pomylić z czymś innym. Aha! i co ważne! Należy obdarzyc zaufaniem swoją WJ (a przynajmniej uczyc sie tego), że ona prowadzi i akceptować to co ‚oferuje’. Można jej zadawać pytania i oczekiwać odpowiedzi. Prowadzaniu przez duszę zawsze towarzyszy spokój, radość i błogość. Z czasem pojawia się coraz większa akcpetacja wszystkiego. Mniej więcej tak to wygląda.
        Tak naprawdę, to ja nie do końca potrafię to opisać, bo to jest zbyt trudne. Hmm…kiedy prowadzi dusza, to się o tym wie i czuje się to. Do tego pojawiają się tego efekty. Następuje stopniowa transforamcja, którą się dostrzga u siebie…Naprawdę to trudne do opisania… Ale mam nadzieję, że choć trochę pomogłam Tobie i innym potencjalnym zainteresowanym :-* 🙂 Tutaj należy dodać, że u każdego może to przebiegać inaczej . ❤

        • Q.
          List 05, 2013 @ 09:06:32

          Dziękuję Ci bardzo, za podzielenie się swoim doświadczeniem.
          Zadałem Ci to pytanie, ponieważ mnie osobiście pomógł sposób, jaki przedstawił
          Nasz Drogi brat, Miracle.

          W Miłości i Świetle

        • Ramzes
          List 05, 2013 @ 15:55:25

          Pięknie to opisałaś …
          Naprawdę pięknie :))

        • Sławek
          List 06, 2013 @ 19:32:10

          No to sabrinko ty rządzisz umysłem.

  16. magda
    Paźdź 31, 2013 @ 09:47:11

    Witajcie, po co myślec o tym żeby wogóle kogokolwiek ze swojego życia odsunąć,usunąć itd. ja nic nie robie i samo znika lub nie znika, wogóle o tym nie myśle i nie angazuję się. To jest jak ze strupkiem, przyjdzie czas że odpadnie SAM. Po co wogóle cokolwiek robić? Jesli jest jakaś destrukcyjna relacja to wogóle w nią nie wchodzić lub jeśli już się w niej jest to może przestac anagazować się i ładować tam swoją energię (wtedy sama odpadnie jak ten strupek np w postaci rozwodu). Do wszystkiego trzeba dojrzeć, puścić.Po co zmieniać partnera czy na siłe go rozświetlać, a może wystarczy sama nasza postawa a śwaitło samo dotrze.Ja tak bynajmniej myślę.
    Pozdrawiam serdecznie

  17. Bratek
    Paźdź 31, 2013 @ 08:51:49

    Dziękuję Ci Krystal i Kalino za ten wiele wyjaśniający przekaz. Jest jakby do mnie skierowany. Rozumiem, że wszystko jest o kej i bardzo mnie to cieszy. Idziemy dalej z radością w sercu. Pozdrawiam wszystkich.

    🙂 kr

  18. Alicja Anna Radzik
    Paźdź 31, 2013 @ 08:37:46

    Cudowny tekst!!!!,ten artykuł pasuje jak ulał też do mojej sytuacji,dziękuję Krystal, i Tobie Kalino,że otworzyły się kolejne klapki w mojej glowie,Sciskam mocno

    🙂 kr

  19. salama
    Paźdź 31, 2013 @ 00:26:27

    Dobry artykul pasuje do mnie jak ulal mam wlasnie taka osobe ktorej sie nie moge ”pozbyc” juz bardzo dlugo probuje okolicznosci mi nie sprzyjaja ku temu.Jedynie kontakt ograniczylam do minimum.Osobiscie raczej nie uwazam sie za pracownika swiatlaa co dopiero ta w/w postac nie wim chyba mam znowu kryzys to tak jak w piosence post regiment pt ”kolory” podnosze sie I znowu upadam I za kazdym razem wychodzi cos nowego do przepracowania zmeczona jestem chwilami a jak jest u was czujecie sie zakotwiczeni na stale w nowe ziemi ? pozdrawiam

    • Zuzik
      Paźdź 31, 2013 @ 08:27:44

      Ja mam tak samo. Czuje się jak „obca”. Ciągle wstaje a za chwile upadam. Czasami nie czuje nic, totalna pustka.

      • Jolanta
        Paźdź 31, 2013 @ 19:07:07

        Witajcie kochani 🙂
        Ja też odczuwam podobnie. Jednego dnia radość, wręcz euforia i nieustająca wdzięczność a za chwilę pustka, apatia i jakaś dziwna niemożność wykrzesania z siebie choć odrobiny radości i optymizmu. Skupiam się wtedy na codziennych czynnościach i po prostu czekam, aż samo przejdzie 🙂
        Serdecznie pozdrawiam.

    • agata
      Paźdź 31, 2013 @ 13:27:13

      witaj,
      ja sie czuje nadal jedna noga tu i jedna noga tam:( lekko nie jest i rowniez jest pewna osoba, ktora nie daje mi spokoju, ale ja a kurat wiem i ze i ja i on jestesmy pracownikami swiatla. mimo to jest czasami bardzo ciezko. moje zycie teraz jest jak fala, mam przyplywy i odplywy i jest to cos co wlasnie powoduje ogromne wyczerpanie:(nie wiem moze wlasnie w ten sposob czlowiek powinien funkcjonowac, jak ta fala, w koncu jestesmy czescia przyrody a do tej pory nauczeni bylismy innych schematow i stad te zawirowania w naszych odczuciach. jak go zwal tak go zwal, ale i tak idziemy do przodu i patrzac wstecz jest coraz lepiej:)
      pzdr

  20. wika
    Paźdź 30, 2013 @ 21:39:27

    Wspaniałe, przejrzyste, dzięki Krystal, buziaki dla Ciebie i Kaliny 😀 ::******************************************* ❤ ❤ 😀

    🙂 kr

  21. Meniutka
    Paźdź 30, 2013 @ 21:26:29

    Dzien dobry kochani dziekuje za ten piekny przekaz miotam sie z myslami ze robie cos zle ze odsuwam od swojego partnera rok ciężkiej pracy myslalam ze to zmieni jego poglądy stare wzorce ze bedziemy mogli I porozmawiać o wielu rzeczach mysle ze ten przekaz mi cos wyjasnil czasami myslalam ze to ja jestem winna ze nie umiemy nawiązać kontaktu ze to ja blokuje cos w nim ze tak jest dziekuje pozdrawiam was mysle ze teraz moge zasnac spokojnie nie obwinac sie

    [<3 kr]

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: