Im mniej stawiacie oporu, tym lepiej radzicie sobie z asymilacją geometrycznych kodów

.

.

Hilarion,  28 październik –  3 listopad 2012

Umiłowani,

W miarę jak kosmiczne energie ponownie zwiększają się na intensywności, pracownicy Światła tego świata pną się wyżej, aby przejść do następnego poziomu procesu Wzniesienia.   Jeszcze wciąż idziecie pod prąd wiodących wzorców myślowych, które są transmitowane w atmosferze planety i jako prekursorzy doświadczacie tych energii z trudnością.  Pamiętajcie o spędzaniu jak najwięcej czasu na łonie przyrody i częstym łączeniu się z centrum Ziemi w celu uziemiania się.  Pijcie dużo czystej wody, aby wspomóc proces asymilacji wyższych energii do wszystkich komórek waszego ludzkiego i wielowymiarowego systemu operacyjnego.

Doświadczenie upływu czasu jest odczuwane różnie przez każdego z was, w zależności na jakim etapie rozwoju się znajdujecie i czasami może wydawać się mylące, kiedy staracie się zachować strukturę linearną układu odniesienia.  W miarę zbliżania się do pasa czasu sferycznego, gdzie wszystko dzieje się jednocześnie, a wszystko, co było staje się częścią bieżącego doświadczenia w chwili Teraz, może dochodzić do wielu zagadkowych sytuacji, gdy wasze linearne procesy myślowe muszą rozciągnąć się jeszcze bardziej do sfer całości waszej Istoty w jej doświadczeniach przez całą wieczność.  Prowadzi to do wielu komicznych sytuacji w waszym życiu.

Bądźcie spokojni podczas, gdy zmiany zachodzą w dalszym ciągu w ramach obecnych wydarzeń na świecie.  Wszystko odbywa się pod kierunkiem wyższych królestw Światła i Boskiego Planu dla Ziemi.  Wiedzcie, że wy i wasi bliscy są bezpieczni i pod ochroną, i że jesteście prowadzeni w każdej chwili.  Im mniej stawiacie oporu, tym lepiej radzicie sobie z asymilacją geometrycznych kodów, które są przekazywane do wszystkich istot będących w stanie je zaakceptować, w taki sposób aby transformacja waszych ciał fizycznych w wyższe poziomy Światła mogła przebiegać jak najłagodniej.

W tym momencie Teraz, jest niezbędne, aby pracownicy Światła pozostawali wierni swoim wyższym celom i skupiali się na byciu nosicielami Światła w tym świecie.  Niezależnie od tego pozornego chaosu wokół was, pamiętajcie, że wasze Światło promieniuje wokoło was i w waszym obszarze Świata i to Światło pomaga Ludzkości ewoluować do nowej świadomości.  Pomimo, że większość z was nie dostrzega tej dynamiki w waszym codziennym życiu, możecie być pewni, że to rzeczywiście się dzieje, i że jesteście integralną częścią zmian, które zachodzą.

Pamiętajcie, że macie wszystkie narzędzia potrzebne do tego zadania, i że robiliście to wcześniej, więc jesteście jak najbardziej w stanie utrzymać kurs, bez względu na wydające się przeciwności.  Każdy z was jest przewodnikiem wyższych energii i tylko sama wasza obecność jest wsparciem dla ludzi, z którymi się stykacie w codziennych interakcjach.  Wasza osobista moc staje się niezależna i silna i zostaliście przygotowani, aby tę moc przejawiać odpowiedzialnie i z najwyższą uczciwością z tym wszystkim co myślicie, mówicie i robicie.  Panowanie nad umysłem i samym sobą jest królestwem mistrzów.  Wszystko jest dobrze i wszystko jest idealne.  Niech ta myśl będzie integralną częścią waszego codziennego doświadczenia.

Do następnego  tygodnia…

JESTEM Hilarion

©2012 Marlene Swetlishoff/Tsu-tana (Soo-tam-ah) Keeper of the Symphonies of Grace  www.therainbowscribe.com

strona źródłowa z hiszpańskiego www.escuelaclaridad.com.ar

Przetłumaczyła z hiszpańskiego Ludmiła, edycja Krystal

29 komentarzy (+add yours?)

  1. abdagin
    List 09, 2012 @ 20:32:51

    sam sobie poradzę i nigdzie mi nie spieszno bo i tak przeciez to wszystko bedzie postepowac lagodnie wybiorczy opor to dla mnie zadne zmartwienie martwia sie tylko ci co sie wszystkiego boja

  2. Promyk
    List 01, 2012 @ 20:18:15

  3. wika
    List 01, 2012 @ 20:07:37

    Właśnie zajrzałam na największą stronę zbiorczą przekazów po angielsku (lightworkers.org), a tam jeden po drugim dwa dzisiejsze przekazy od dwóch różnych osób, i jeden ma tytuł „Wszystko jest dobrze”, a drugi „Wiedząc, że wszystko jest dobrze”… 😛 No i od razu wiadomo, że wszystko JEST dobrze! 😀 😀 😀

  4. kasjopeja
    List 01, 2012 @ 16:07:47

    Margot.Wszyscy tu piszący odnośnie problemów z sercem mają rację,ja nieco od innej strony .Jeżeli stosuje się wizualizację i medytację (nie wiem czy to praktykujesz) ale po prostu dla jednych ludzi trzy godziny medytacji to coś normalnego ,a dla osoby początkującej godzinna medytacja czy wizualizacja może być obciążeniem.Praktykujący Buddyści wiedzą że istnieje coś takiego jak zaburzenie, określane przez Tybetańczyków lung, natomiast pochodzi to od rlung-, subtelnego wiatru energii. Lung powstaje na skutek przeciążeń medytacyjnych , takie przeciążenia powstają także poprzez długotrwałe wizualizacje, gdy umysł cały czas, na przykład znajduje się w trybie budowania określonej wizji przyszłości ( czyli wizualizuje -nie odpoczywa ,to jak stale napięty mięsień w końcu zacznie boleć) Podczas takiego czegoś powstaje właśnie ( lung) powstają różnego rodzaju wewnętrzne napięcia , niepokoje, drażliwość,frustracje (ogólna nerwowość) to sygnały z układu nerwowego. Lung przejawia się jednak głównie w postaci przyspieszonego pulsu, bólów w okolicy serca ( takiego drapania )oraz bólów w okolicy pleców. Przebywanie w takim stanie może powodować wizje, dzwonienie w uszach, pozorne doświadczenia „wyjścia z ciała” lub bezsenność.Chodzi o wyładowania neuronalne w okolicach gdzie integrują się sygnały pochodzące z rożnych ośrodków zmysłowych,zaburzenia energetyczne w tym obszarze mogą prowadzić do konfliktu multisensorycznego. Można usunąć tego typu nierównowagą energetyczną poprzez odpoczynek ,przerwy w wizualizacji ( zrezygnowanie z nich na jeden dzień) kontakt z naturą, przeniesienie uwagi na coś neutralnego piękno przyrody krajobrazów,otoczenie przez kochające osoby.Ważne jest utrzymywanie ciała w cieple. Warto też zrobić w ciągu dnia 20-minutową drzemkę -to nie wywoła uczucia ciężkości i otępienia ,a wystarczy na regenerację organizmu. Należy unikać wychłodzenia organizmu, przeciągów.Nie wskazane też jest słuchanie głośnej muzyki, zwłaszcza z mocnymi basami.Należy unikać głośno pracujących urządzeni np ; komputerów,telewizorów ,monitory komputerów, ponieważ emitują one silne promieniowanie,telefony komórkowe też niekorzystnie wpływają na pola energetyczne (wibracyjne) organizmu i jego komórki,dlatego będą również pogłębiać zaburzenia lung .Należy w takim stanie unikać także podróży samolotem.Dieta niwelująca lung to ; tłuste produkty nabiałowe,ciepłe mleko, produkty zbożowe, takie jak chleb pełnoziarnisty. Produktami które pogłębiają zaburzenia lung są :herbata , kawa ,czekolada (wszystkie produkty z kofeina), mięso wieprzowe , wołowe, oraz mięso z kurczaka.Może trochę długo ,ale mam nadzieją że komuś się przyda.Pozdrawiam Wszystkich Cieplutko i Serdecznie 🙂

    • Margot
      List 01, 2012 @ 22:15:38

      Kasjopejo, w moim przypadku przyczyna dolegliwości sercowych leży chyba gdzie indziej – jeśli w ogóle medytuję, czy wizualizuje cokolwiek, to robię to w bardzo krótkim czasie linearnym – przez kilka, kilkanaście minut najwyżej 🙂

      Ale z pewnością pomaga mi przebywanie pośród drzew i unikam instynktownie głośnej muzyki (i każdego hałasu), dużych skupisk ludzi, mięsa ssaków i drobiu nie jem od prawie 2 lat (sporadycznie jadam jeszcze ryby, ale już coraz rzadziej), a ostatnio zaczęło mnie odrzucać także od kawy 🙂 A jeśli chodzi o stresy, cóż… wolę łobuzować, niż się stresować 😉 (słodkie buziaki dla Czakamrati 🙂 )

      I – jak powiedział Zdzich – czuję, że dam radę 🙂

      Dziękuję z serca, Małgosia 🙂

  5. kolo
    List 01, 2012 @ 12:22:36

    BRI to nic innego jak nerwica serca. Trudna do wykrycia, wszystkie badania wychodzą dobrze a coś człowiekowi dolega. W przeszłości przechodziłem to, to jest nie do zniesienia. Wszystko minęło i teraz moje serce funkcjonuje bez zarzutu. Żadne leki nie pomagały, a jak pomagały to na chwilę. Musisz odrzucić od siebie stres i nerwy. Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka

    • Elżbieta
      List 01, 2012 @ 15:48:47

      Dla wszystkich , którzy chcą odpowiedzi na pytanie co się dzieje z moim sercem , ciałem? Polecam stronę http://www.epokaserca.pl w dziale filmy znajdziecie wykład , filmik w którym otrzymacie odpowiedzi na to pytanie
      Źródło Życia i Światło CHrystusowe.
      Pozdrawiam Wszystkich
      z MIŁOŚCIĄ Elżbieta

  6. Promyk
    List 01, 2012 @ 12:22:14

    Margot-Mnie serduszko pobolewało w tym tygodniu we wtorek i przeszło:) wszystko jest wporządku moim zdaniem kazdego, ranka po przebudzeniu mówię;”Witam energię miłosci,wyzwolenia i dziękuję Wszechświatowi”

    Pozdrawiam Swietliście
    P.S Piękne muzyka z widokami dla Ciebie…

    • Margot
      List 01, 2012 @ 21:56:37

      Dziękuję Promyku za piękną muzykę i cudne obrazy Ziemi 🙂

      Niedawno „ucałowałam” Ziemię takimi słowami:

      witaj Ziemio, co nas (z)nosisz
      witaj Wietrze co rozwiewasz włosy
      witaj Słońce co rozświetlasz nas
      kocham Was!
      🙂

      I w ten sposób witam każdy dzionek 😉

    • Ewa A.
      List 01, 2012 @ 22:08:43

      Przepiękne…… 🙂 – dziękuję!

  7. Jerzy Karma
    List 01, 2012 @ 02:20:18

    Wrażenia bólu serca. Cóż – powody bywają różne. Najważniejsze, by przy nich serce było zdrowe 🙂 Oczywiście może to wypływać ze zmian nie znanych medycynie. Jednak wypływa też z problemów żołądkowych lub z problemów z kręgosłupem i wtedy potrzebny jest neurolog, który da lek na rozkurczenie i odpowiednie ćwiczenia.
    Jeśli wszystko to jest OK, to pozostaje mniemać, że zachodzą jakieś ewolucyjno-fizyczno-duchowe zmiany. Wówczas pytanie : Dlaczego boleśnie, czyli drogą piekła? Albo jak ktoś woli: czyśćca.
    Odpowiedź jest w pytaniu.
    Gdy osobowość człowieka staje się odpowiednio czysta – wówczas ten proces, czyli odczucia fizyczne w sercu staja się tak przyjemne, że się wypatruje ich marząc o tym, kiedy znów się pojawią.

    Oczyszczajcie się zatem. Starajcie się być doskonali. Postępować właściwie.
    Zachowywać skromność.
    Słać miłość ku innym nie słowami, lecz odczuciem serca i ciała.

  8. Transformator2012
    Paźdź 31, 2012 @ 23:11:40

    Witajcie Kochani!
    Są osoby które potrafią wyjść z ciała (zresztą każdy to robi podczas snu ale nieświadomie) i poniżej przedstawiam opis tego czego tam się dowiedziano na temat nas interesujący:

    Zawisam w bezkresnym kosmosie. W oddali dostrzegam glob Ziemi.
    Za chwilę zobaczę coś, co pozwoli mi na uzyskanie większego wglądu
    w to, co się obecnie dzieje na naszej planecie.
    Po lewej z czarnej przestrzeni, otchłani wielkiej jak Droga Mleczna,
    w której wydawałoby się, że prócz nicości niczego nie ma, pojawia
    się Ciemny Wiatr. Wirowym ruchem powietrznej trąby gna w kierunku
    Ziemi. Przystaje niedaleko mnie i materializuje się jako hybryda diabła
    i Hitlera. Wypisz wymaluj Adolf, tyle że z doprawionymi krowimi rogami,
    racicami i ogonem. Wygląda groteskowo, ale też trochę strasznie.
    Odwraca się do mnie plecami i komunikuje niewerbalnie:
    „Już mnie zobaczyłeś, więc teraz patrz, czym się zajmuję”.
    I zaczyna wysyłać w stronę Ziemi lej z czymś w rodzaju smoły. Kleista,
    czarna substancja osadza się na wirującym globie i po chwili zostaje
    on cały zalepiony. Z pięknej niebieskiej planety robi się czarna
    kula smoły. Diabło-Hitler nie odchodzi. Nadal trzyma w ręku maź
    i wciąż zasila tą energią Ziemię. Planeta niczym olbrzymi motek włóczki
    nakręca na siebie kolejne warstwy diabelskiej energii.
    Gdy to się dzieje, po prawej z bezkresu kosmosu zaczyna się wyłaniać
    mlecznobiała mgła a razem z nią Świetlista Postać Starca w białej
    szacie ze złotym kosturem. Długie, białe jak śnieg włosy, broda po pas,
    dobrotliwe, łagodne ojcowskie spojrzenie. Porównanie go do Gandalfa
    z „Władcy Pierścieni” było by zbyt dalece idącym uproszczeniem.
    Lecz trochę podobny jest. Nie uśmiecha się, ale też nie smuci, jak gdyby
    to, co za chwilę zrobi, było rutyną. Nie raz już to robił we wszechświecie.
    Takie są koleje ewolucji. Pochyla kostur w stronę osmolonego globu
    i wysyła promień białej jak śnieg Świetlistej Boskiej Energii. Czarna
    smoła natychmiast zmienia barwę na jasnoszarą, z każdym obrotem
    Ziemia nabiera coraz więcej bieli. W pierwszej chwili dochodzi do fuzji
    obu kolorów, aż w końcu po kilku obrotach planeta staje się biała. Nawet
    nie jest już niebieska tylko właśnie śnieżnobiała…

    Taki los czeka Ziemię i nas. Odwieczna walka dobra ze złem, Czarnej
    Energii z Białą, gdzie w ostatecznym rozrachunku Boskość bierze
    górę nad Otchłanią. Czy to nie cudowna nowina? Lepszych informacji
    nie mogłem zdobyć!

    Ostatnio po wyjściu z ciała nie mogąc się doczekać tej chwili, zapytałem
    JEZUSA, kiedy to nastąpi, kiedy skończy się proces oczyszczania,
    bo na razie nic nie dostrzegam, świat jest taki, jaki był. JEZUS odpowiedział
    żartobliwie:

    „Nie bądź taki przyszłościowiec”.

    A gdy go zapytałem, czy czeka nas apokalipsa, o której pisał św.
    Jan, odparł enigmatycznie z humorem:

    „Apokalipsa?
    EPOKA LIPCA!”

    I dodał niewerbalnie, że nastąpi epoka wiecznego lata, w sensie dobra
    i światła, i żebym się nie martwił i dłużej nie zaprzątał sobie tym
    głowy.

    Nie dawało to mi jednak spokoju. Siedzi gdzieś we mnie głęboko
    ukryty strach przed globalną katastrofą. Może to za sprawą hollywoodzkich
    filmów? Czasem ktoś mi wciśnie jakiś film, żebym go sobie
    kończenie obejrzał, „bo fajny”. No to oglądam i, chcąc nie chcąc, ładuję
    sobie do głowy obcy program, sensację wykreowaną lękiem reżysera.
    Potem mi to zostaje…

    Nie zwracając uwagi na swoją upierdliwość (uważam, że jest to cecha
    jak każda inna, a dociekliwy człowiek z żyłką reporterską musi ją
    posiadać), postanowiłem przy okazji kolejnego spotkania z JEZUSEM
    poprosić go o rotę dotyczącą nadchodzących zmian. Gdy tylko wyfazowałem
    się z ciała, podpłynęła do mnie złota skrzynia z drukowanym
    białym napisem „EPOKA LIPCA”. Otworzyłem ją bez namysłu:

    Widzę miejsce, które najbardziej przypomina aulę wykładową. Dominują
    dwa kolory: biały i zieleń sali chirurgicznej. W środku nie ma
    żywej duszy, jestem tylko ja jako obserwator, który przybył z wizytą.
    Wszystko przygotowane i zapięte na ostatni guzik. Takie odnoszę wrażenie.
    Miejsce czeka na ludzi. Nie mam pojęcia, czy znalazłem się w budynku
    czy w środku statku powietrznego. Nie ma tu kątów, pomieszczenie
    jest owalne. Domy na ogół są kanciaste, ten zaś, jeśli nim jest, ma
    kształt kolisty. Nade mną zamiast sufitu dostrzegam atrium (dobrze mi
    znane z innej roty). Przez przeszkloną kopułę widzę błękitne niebo. Jeśli
    to jest wnętrze budynku, to z pewnością bardzo wysokiego… Znajduję
    się chyba na ostatnim piętrze.
    U góry po lewej znajduje się wielki falisty balkon przypominający
    takie, jakie są w nowoczesnych kościołach, tyle że z siedzeniami jak
    w kinie. Identyczne fotele widzę na dole: biało-zielone, ustawione ciasno
    jeden przy drugim, tak aby w gmachu zmieściło się jak najwięcej
    osób. Na środku, niczym w amfiteatrze, przygotowano miejsce dla wykładowcy.
    Zerkam przez atrium na lazur nieba. Mam wrażenie, że za
    chwilę Ktoś zstąpi do sali, by rozpocząć wykład o czymś Niezmiernie
    Dobrym…

    Jedno jest pewne – nadchodzi Epoka Zmian. Nie da się temu zaprzeczyć.
    Kiedy zobaczymy jej spektakularne owoce? BÓG raczy wiedzieć…
    Póki co, za oknem mam to samo co wczoraj. Jeśli proces przemian
    przyjmie formę rewolucji, to na pewno zmiany dostrzeże jeszcze
    nasze pokolenie. Jednak jeśli to będzie tylko ewolucja, to niekoniecznie.
    Czuję w kościach, że raczej nastąpi to pierwsze, choć nie chciałbym
    wyciągać zbyt pochopnych wniosków, bo mogę się mylić. Niejeden
    wyszedł na idiotę, oznajmiając światu, że tego a tego dnia nastąpi
    Koniec Świata. Data zmienia się, a gość zapada się ze wstydu pod ziemię,
    ewentualnie, przekłada termin kataklizmu, wciskając ludziom kit,
    że czegoś tam nie wziął pod uwagę i dlatego źle wyliczył.

    Kolejną wizję miałem nie tak dawno temu, przed paroma tygodniami.
    Przyszła zza kilku warstw fazy o różnej częstotliwości. Tak jakby
    ktoś wyciął w fakturze nieba… nie wiem, do diaska, jak to opisać…!
    Przypuśćmy, że biorę kilka grubych tektur, układam je jedną na drugiej.
    Każda z nich to inna częstotliwość poza – zbiór wielu fokusów ułożonych
    w stertę. Teraz niewidzialna ręka wycina ostrym laserem duży
    prostokątny otwór we wszystkich warstwach naraz. Właśnie przez taką
    dziurę w niebie miałem wizję. Co to oznacza? Że wizja choć w obszarze
    przycielesnym, w tak zwanej mentalce, dotyczyła bardzo odległej
    częstotliwości. Rzadko zdarza mi się przeżyć coś takiego. Na ogół wychodzę
    z ciała całym sobą (nie tylko zmysłem wzroku), przedzieram
    się przez kolejne warstwy fokusów i ląduję na określonym pierścieniu.
    A tu będąc prawie w ciele, miałem wgląd.

    Po lewej i prawej stronie wyciętego w niebie wielkiego, prostokątnego
    otworu stoją dwie olbrzymie postacie. Nie muszą się przedstawiać.
    Mają to wypisane na sobie. Wydrukowane złotą czcionką nieskończenie
    długie nazwy oplatają ich monumentalne sylwetki. Imion
    nie sposób ich powtórzyć. Choć wydają mi się znajome, nie pamiętam,
    gdzie mogłem je usłyszeć. W pamięci odnajduję tylko jeden człon: „Jonasz”.
    To On, a ściślej mówiąc jeden z jego aspektów, właśnie tak ma
    na imię.

    Obie postacie, jak odczytuję, są prorokami. Mówią coś do mnie.
    Głos każdej z nich brzmi jak chór. Wsłuchuję się uważnie i otwieram
    najmocniej, jak tylko potrafię. Mówią coś o nadchodzących zmianach,
    ruchowo wytężam umysł, czy aby nie wspomną coś o jakiejś dacie…
    Nagle głośno i wyraźnie, tak, żebym z łatwością zapamiętał, pada:

    … – Chciałeś zobaczyć…
    …Patrz…

    Wtedy jeden z jednej, a drugi z drugiej strony zaczynają mocniej
    rozdzierać otwór w „stercie” częstotliwości. Prostokątna zasłona niebios
    rozsuwa się i po chwili widzę wielki czerwony księżyc. Przyglądam
    mu się uważnie. Wygląda dziwnie… Na jego powierzchni jest mnóstwo
    kraterów. O ile się nie mylę, to na Księżycu w realnym świecie nie ma
    ich aż tyle i nie są tak wielkie. Tu niektóre przypominają olbrzymie wygasłe
    wulkany. No i sam satelita Ziemi ma przecież inny rozmiar…, a to
    „coś” jest dziesięć razy większe od zachodzącego słońca! Rdzawo-bordowa
    czerwień też mi jakoś nie pasuje. „To nie „nasz” księżyc”. Szukam
    na nim jakichś istot. Nikogo nie dostrzegam. Planeta (lub raczej
    wielka planetoida) jest martwa…

    Nie zamierzam komentować tej wizji, choć słowa same mi się cisną
    na język. Dodam tylko, że pod koniec powiało niezłą grozą. Ale skoro
    nie ma to być apokalipsa, a tylko „Epoka Lipca”, to czego się bać? Kiedy
    to nastąpi? BÓG raczy wiedzieć. Jedno jest pewne, że się wydarzy,
    bo tak zostało zapisane na samym początku… Co nastąpi i w jakiej formie?
    Nie mam pojęcia.

    Pozdrawiam w Miłości i Świetle!

    • Anonim
      List 01, 2012 @ 00:59:48

      Mógłbyś jeszcze dodaź, że to z najnowszej książki Darka Sugiera, „Reportaże św. Piotra”
      jest do ściągnięcia za free, http://bit.ly/RDXkSn

    • lotos
      List 01, 2012 @ 11:27:32

      Piękny sen, ale ma niewiele wspólnego ze zjawiskiem opuszczania ciała.

    • kimba70
      List 01, 2012 @ 18:26:28

      Nie zdziwię się jak nie będzie zimy, taka optymalna temperatura cały rok. Zwał jak zwał „Zmiany”. Najbardziej podoba mi się odpowiedż, pośmiałem się trochę.

  9. Róża
    Paźdź 31, 2012 @ 20:37:50

    Witam

  10. kimba70
    Paźdź 31, 2012 @ 19:21:50

    Narzędzia to wasze serca mistrzowie………………….:)
    Ale się tu słonecznie zrobiło dozobaczyska.

  11. Margot
    Paźdź 31, 2012 @ 19:08:38

    Mam do Was pytanie, kochani: od jakiegoś czasu moje fizyczne serce zachowuje się inaczej, niż bywało wcześniej. Często czuję ucisk w jego okolicy, czasem zapiera mi dech i muszę się zatrzymać lub przynajmniej bardzo zwolnić, by móc normalnie oddychać. Mam wrażenie, że bije innym rytmem, niż biło wcześniej i jest jakby niekombatybilne z resztą ciała. Zanim wybiorę się do lekarza (a bardzo mi do niego „nie po drodze” 😉 ), chciałabym się dowiedzieć, czy komuś dzieje się podobnie?
    Czy mogę jakoś poprawic swój stan niefarmakologicznie? Czy może wystarczy jedynie przeczekać, bo niebawem i tak wszystko wróci do „normy”? 🙂
    Nie odczuwam lęku, ani niepokoju w związku z tą zmianą we mnie – jestem tylko ciekawa, czym jest spowodowana?

    Serdeczności zostawiam, Małgosia 🙂

    • kimba70
      Paźdź 31, 2012 @ 20:46:34

      „Nigdy jeszcze nie płynęło do Ziemi tak dużo Światła jak teraz. Nigdy w Cykle ludzkiego Ciała nie dotarło tak dużo Energii Transformacji, jeszcze nigdy Niebo tak dużo nie „rozsiewało” jeśli chodzi o uzdrawianie Świata czy Organizmu który bardzo ucierpiał podczas swojej niekończącej się Podróży”

      • Margot
        Paźdź 31, 2012 @ 21:06:50

        Już wiem, co potrzebowałam wiedzieć 🙂 Dziękuję Ci Kimba prosto z serca 🙂
        Dam radę! To tylko Podróż 😉
        Słoneczności dla Ciebie i wszystkich Świetlistych 🙂

    • ania.ania
      Paźdź 31, 2012 @ 21:20:30

      hej margot! mam tak samo od pewnego czasu,to ponoć normalne i nie ma się czym przejmować:)duży buziak!

    • Kondor
      Paźdź 31, 2012 @ 21:55:51

      Margot, mam identycznie! Wcale się tym nie przejmuję. Serce wyrywa się już do innej rzeczywistości 🙂

    • zdzich
      Paźdź 31, 2012 @ 22:10:13

      Ja swego czasu przez tydzień o 2 w nocy się budziłem, z potężnym bólem w klatce piersiowej, po godz. chodzenia głębokiego, oddychania zmniejszało się, tak ze mogłem położyć się ponownie i zasnąć, czuje ze dasz rade, 🙂

    • Bri
      Paźdź 31, 2012 @ 22:11:12

      Margot, miałam tak samo. Zaczęło się z jakieś 12 lat temu i czasem pojawia się jeszcze dzisiaj. Początkowo miałam napady paniki, bałam się, że to zawał, ale po wielokrotnym przebadaniu, dziesiątkach EKG, kilku UKG, Holterach i testach wysiłkowych okazało się, że nic mi nie jest, a serce mam jak dzwon!!! Ale jak pisałam, jeszcze dzisiaj zdarza mi się odczuwać ból w okolicy serca i czasem też wali ono jak oszalałe, ale na szczęście już nie tak mocno jak kiedyś, poza tym odczuwam jakiś taki dyskomfort i niepokój. Jednak właśnie wtedy, od tego momentu sprzed 12 lat zaczął się mój intensywny rozwój duchowy, więc czemuś to służy. A ciśnienie nawet w tych „bolesnych” momentach zawsze wynosi 100/80. Taki mój standard. Ale jak przypomnę sobie te moje pielgrzymki po lekarzach, bo jak nie serce to napewno żołądek, jak nie to, to znowu nerki, potem kręgosłup i tak mnie odsyłali od jednego lekarza do drugiego i na koniec trafiłam do psychiatry, który nic nie stwierdził (chociaż nie mówiłam mu, że rozmawiam z aniołami) , przepisał jakies leki, ale mój mąż jak to zobaczył, to się przeraził, bo okazało się, że to psychotropy, wtedy walnęłam to wszystko i dałam sobie spokój z lekarzami. Chociaz jeszcze dzisiaj jak coś mnie pobolewa to korzystam, ale moja lekarka jak mnie widzi to zawsze powtarza, że przy takim ciśnieniu to raczej długie życie mi grozi niz problemy z sercem.
      Nie oznacza to jednak, że masz rezygnować z wizyty u lekarza, lepiej sprawdzić i sie uspokoić. Pozdrawiam

    • Margot
      Paźdź 31, 2012 @ 22:55:44

      Dziękuję Kochani za wszystkie Wasze wypowiedzi w temacie serca 🙂

      Potwierdziliście to, co wewnętrznie czuję, więc z lekarzem na razie (a może na dłużej) dam sobie spokój, bo od kilku lat staram się medycynę konwencjonalną omijać jak najszerszym łukiem, gdyż zajmuje się tylko ciałem fizycznym, zupełnie ignorując wszystkie pozostałe – jakże istotne – ciała 😉

      Wszystko po coś jest i spowolnienie życiowego tempa też ma swoje zalety :))

      Buziaki-słodziaki dla Wszystkich :***

    • Ewa A.
      List 01, 2012 @ 22:28:34

      Margot- poza powyższymi przyczynami ciągle jednak dokuczają nam zwykłe stresy, braki minerałów w diecie. Warto zażywać magnez /najlepiej chlorek mg- na allegro/ i potas. Sprawdziłam na sobie i bliskich, świetliste pozdrowionka !

    • Kasia
      List 02, 2012 @ 10:10:34

      Hej, Małgosiu!
      Moje serce też do mnie „mówi” – łopoce, galopuje, a najwięcej wtedy, gdy mój umysł już wykonał swoją pracę a ja kładę się z myślą, że będę odpoczywać. A moje serce mi wtedy donosi, że nie , nie będzie odpoczynku… Wiem, że to nie żadna fizyczna przyczyna, bo regularnie biegam i wtedy pompka nie ma żadnych problemów. Mnie jak dotąd najbardziej pomagają odblokowania metodą One Brain. To może nie być takie łatwe do uchwycenia, bo objawy psychofizyczne (a przez takie rozumiem serc łopoty) zwykle mają wiele rożnych przyczyn. Objaw jeden, a przyczyn kilka: np. to, czego doświadczała Twoja mama będąc z Tobą w ciąży, albo przebieg porodu, albo wczesnodziecięce coś tam, itd., że już nie wspomnę o bagażu pokoleniowym.
      Narzędzia są, Małgosiu. Albo je bierzesz w ręce i testujesz, albo nie.
      Uściski
      Kasia
      (poznałam Cię po stokrotce)

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: