Z Galaktycznej Świątyni Dźwięku

.

Wybaczcie za ten trochę spóźniony wpis, nie zajrzałam od razu do środka  maila Ludmiły i nie wiedziałam ze jest przeznaczony na pełnię księżyca – kr

Dziś pełnia księżyca.  Patrzę w niebo w tę jarzącą się białym światłem tarczę oświetlającą drzewa, pagórki na horyzoncie.  Niebo usiane gwiazdami.  Piękna, wczesnojesienna noc, zachęca do marzeń, do wyrażania wdzięczności,  do nucenia pięknej muzyki „księżycowej”.

Dziś podzielę się z Wami tą księżycową atmosferą wyrażoną  w utworach dwóch kompozytorów, oba bardzo znane i lubiane, a jednak warto czasem poddać się znowu tej księżycowej  muzyce  i pozwolić na to, aby dźwięki sonaty  zwanej „ Księżycową” L.v. Beethovena  oraz  „Światło Księżyca” C. Debussego wprowadziły nas w ten wyjątkowy, romantyczny nastrój.  Dajmy upust emocjom, melancholii, łzom wzruszenia i radości,  dajmy ponieść się fantazji.  Wracamy DO DOMU!!  Ludmiła

http://youtu.be/VQ3v6fC0src  – L.v.Beethoven –  Sonata “Księżycowa” cz.1

http://youtu.be/-hfo-0WKwSw –  C. Debussy- „Światło Księżyca”  w interesującej aranżacji orkiestrowej

http://www.youtube.com/watch?v=vG-vmVrHOGE&feature=share&list=AL94UKMTqg-9BeZ-zZZdfoZFRkRMmxEUs4 – C. Debussy –„Światło Księżyca” w wersji oryginalnej na fortepian

51 komentarzy (+add yours?)

  1. Sunlion
    Wrz 30, 2012 @ 23:24:25

    Coś na wesoło, luźno związane tematycznie..

    PODWIECZOREK U KRYSTAL

    Jak co tydzień u Krystal odbywa się spotkanie dobranego towarzystwa ; jest kawa i herbata i są miłe pogawędki..
    – „Wiecie „- zagadnęła Wika – „zaprosiłam dzisiaj do nas te dwa futrzaki”..
    – „Futrzaki ?” – zaciekawił się Dajamanti – „czy to znaczy, że oni chodza z futrami i nimi handlują ?”
    – „Nie” – odparła Wika – „oni je już tak noszą… na sobie „.
    – „Na sobie ?.. jest przecież dość ciepło”…- zauważył Dajamanti – ” to oni noszą je i zimą i latem ..bez przerwy ?” – dopytywał
    – „No nie”…- próbowała sprostować Wika – „na przełomie półrocza zrzucają jedno …,a pod nim… jest już drugie.”.
    – „To oni noszą po dwa futra ..??” – Dajamanti nawet nie przypuszczał ,że przez to dociekanie stał się … zabawny …
    W tym momencie rozleglo się pukanie do drzwi.
    Podeszła do nich Wika , otworzyła je i przywitała gości.. :
    – „A witajcie …., jak miło że przyszliście”.. – a powitała w ten sposób wchodzących dośrodka : .. Lwa i .. kota .
    Dajamanti obdarzył przybyszy powolnym przeciągłym spojrzeniem…i… w ułamku sekundy doznał olśnienia.. (A wiadomym jest powszechnie , że Mistrzowie nie zdobywaja wiedzy…, oni sa nią iluminowani). Zatem patrząc tak na ten tandem egzotyczny zrozumiał on nagle sens powiedzenia …” nieszczęścia chodzą parami „..
    Następnie Wika poprowadziła przybyłych do biesiadnej części domu , gdzie czekały dwa jeszcze wolne miejsca w fotelach ustawionych w obszerny krąg
    … i zwracając się do wszystkich powiedziała :
    – „Kochani pozwólcie że wam przedstawię..,ten mniejszy to jest Morduś..,a..”
    – „A ten większy biorąc pod uwagę gabaryty i stopniowanie musi być …Morda !”- próbował odgadnąć pospiesznie Dajamanti , udowadniając tym…, ,że nie obce są mu zasady ziemskiej logiki.
    …Coś musiało już przedtem wisieć w powietrzu , bowiem temat natychmiast podchwyciła Krystal :
    – „Za taką mordę będąc prokuratorem dałabym pięć lat..,
    pięć lat do wzniesienia …i to licząc od 3001-go roku !”
    – „No chyba sędzia może tylko skazywać.., nie prokurator „- wtrącil Dajamanti..
    – „Dajamanti, długo tu nie zaglądałeś” – podchwyciła dydaktyczny ton Krystal – „tu się wszystko pomieszało : premier nie rządzi , sędzia nie sądzi.., a przynajmniej nie tak jak powinien…. ,aah szkoda gadać..”
    – „Kochana Krystal „- wtrąciła Wika biorąc przybyłych w obronę – „przecież nie można tak oceniać po wyglądzie „..
    – „Tu nie tylko chodzi o wygląd”.. -…i zaczęła wymieniać Krystal : – „chodzi o mojego Kobrę, ktorego ten futrzak tarmosi.., Smoka się czepia.., chce mu atest na gaśnicę sprawdzać.. A gdybym ostatnio Mateuszka nie zamknęła przed komentarzami , to i jego by poturbował !.. to łobuz !..”
    – „A mnie chciał germanizować !” – tu wtrąciła swoje trzy nutki dotąd nie zauważona Ludmiła .. i zrobiła to w taki sposób.., jakby sugerowany poprzednio wyrok wręcz chciała podwyższyć…
    – „Jaka pamiętliwa” – pomyślał Duży przesuwając po niej smętnym wzrokiem – „tylko raz jej przygadałem”..
    Tu nastała cisza ,którą każdy zdawał się konsumować na swój sposób..
    Krystal ,z której już trochę ‚zeszło powietrze’ uważniej przyjrzała się Lwu , skupiająć uwagę na postawiony na jego łbie czub z grzywy, ostro zaprawiony żelem…
    – „Jak ta Wika mogła pomyśleć, że ja i to wielkie futro..,że coś …kiedyś..,
    no nieee…” – dywagowała Krystal o słowach Wiki …
    – „…A mówiła ,że pije tylko sok grejfrutowy… hmm.. W takim razie jakie ‚tabsy’ nim zapija , że miewa taką ‚jazdę’ w wyobraźni …? „…
    To co pomyślała o wyglądzie Lwa Krystal jakby udzieliło się reszcie, bowiem wszyscy zaczęli sie przyglądać jego cudacznej fryzurze..
    Lew zrozumial te spojrzenia i…skierowal z kolei swój wzrok pełen pretensji na autora pomysłu…
    – „Eeee daj spokój Duży ..,oni się na modzie nie znają „- uciął prawie w ogóle nie speszony Mały..
    W środku jednak duma kota spowodowała ,że to on na wszystkie zarzuty skierowane do Lwa zareagował wybuchowo..
    – ” Tak w ogóle to odczepcie się od mojego kumpla”- wymamrotał stając na tylnych łapach i przyjmując gangsterską postawę z łapami opartymi na biodrach..
    – „I co się tak patrzycie ? ..nie widzieliście Joe Pesci w akcji .., co ten kurdupelek potrafi..?”
    – „A myślicie może w ogóle, że ten w kinie to był Joe Pesci ?” – ciągnął Mały..
    – „Nie” – odpowiedział sam sobie
    – ” To byłem ja ucharakteryzowany na Joe Pesci ! „..
    Tutaj nastąpiło coś co nazywa się niespodziewanym zwrotem akcji … i dotychczasowi ‚łowcy’ …stali sie …’zwierzyną’…
    – „Ty Krystal nie jesteś taka kryształ „- zaczął od centralnej postaci kot.. :
    – ” Dziecko trzymasz w klatce…- sama sie przyznałaś…”
    – „W jakiej w klatce”- oponowała zaskoczona i niemalże oburzona Krystal..
    – „On jest …w pewnym sensie ..w zamknięciu..”..
    Nie zdązyła dokończyć wyjaśnienia , gdyż Mały wcisnął się w jej wypowiedź :
    – „Aaaa.. jest w zamknięciu …, to jak nie w klatce..,to w piwnicy ! Nie tylko bez wolności..,ale i bez światła !
    – „Mateuszek przebywa często z Dajamantim … i Światła mu nie brakuje ” skomentowała spokojnie Krystal.
    – ” Nie brakuje ?”
    – „..Odniosłem trochę inne wrażenie czytając jego ostatni przekaz ” – powiedział kot… aż siląc się na uszczypliwość ..
    – „A tak dla ciekawości …, dlaczego Krystal nie jesteś w Polsce, czy skusił Cię ‚amerykański sen ‚ „- próbował już nieco pojednawczo zagadnąć Mały i dodał :
    – „No i… właściwie dlaczego to tak się nazywa ..?”
    – „Bo musisz spać ,żeby w to uwierzyć „- odpowiedział ‚od niechcenia’ Lew .

    C.D.N.

    PS
    obawiam sie ,że nie do publikacji – ale mam nadzieję ,że Was trochę ubawi… 🙂

    buziaczki

    • freeheart
      Paźdź 01, 2012 @ 02:12:07

      Kochany! Jeszcze, jeszcze. Nie przerywaj! Wreszcie dowiemy się co się tam (u Krystal) wyprawia. Dzieciak w piwnicy… O zgrozo! Dziewczyny, rzeczywiście zastanawiające, co spożywacie na tych … hmmm… podwieczorkach?
      Całuski Sunlion. I gratuluję spostrzegawczości. 🙂 🙂

    • Leo
      Paźdź 01, 2012 @ 17:28:06

      Cóż za porywająca epika. Fajne. Naprawdę. NIe mogłam przestać czytać.

    • wika
      Paźdź 01, 2012 @ 23:18:31

      No widzisz, Adamie, i o to Cię prosiłam te półtora miesiąca temu: o jakieś rozrywkowe teksty na mój blog (niekoniecznie jak z damskiego periodyku, ale czego się nie robi dla powszechnej radochy…), ale zlekceważyłeś tę propozycję i robotę dostał Staszek, no i teraz nawet nie miałabym śmiałości mu powiedzieć, że ewentualny duet… wiadomo, krzaczki i porządek dziobania… dwa grzyby w barszcz równa się powódź, a może nawet pożar… 😉 Ale rozumiem: u Krystal jest o wiele większa publiczność niż na moim blogu… a Stachu jako urodzony outsider spokojnie wysiedzi w kącie… i jako wyznawca Harmonii (również Przedustawnej) nawet ten kąt sobie proporcjonalnie przysposobi… 🙂

      Poza tym gratulacje, zrobiłeś dziewczynie dobrze w środku nocy (2:12 jak widać), aż Ci zazdroszczę… i to akurat tej, która mówi, że dla mnie „wszystko”, i zapewne – gdyby nie moja aktualna XX forma – w te pędy próbowałabym sprawdzić, czy rzeczywiście… 😛 😀

      Ooo, już się w międzyczasie fanclub zaczął robić… zdecydowanie stare a słodkie klimaty okołoharemowe mi się przypominają… to były czasy… ale jak wiadomo komuny neo-hippisowskie to dopiero będzie wypas, i to wszystko dobrowolnie, więc nie ma się co rozmarzać nad starociami…

      Tylko wiesz, lepiej się nie narażaj Czakamrati, obmalowując jej Płomyka, bo to ona tu (jak na razie) daje najwięcej buziaków… 😉

      Miałam wprawdzie nadzieję, że się zdołałeś w międzyczasie obrazić i stąd to obiecujące milczenie na mocno już wyeksploatowany temat, ale tak jak teraz jest całkiem, całkiem… w większej gromadzie jak zwykle jest jakoś cieplej i przyjemniej, może dlatego poczułam się potraktowana mniej przedmiotowo niż zazwyczaj w Twoich komentarzach…

      A czy kot spokrewniony jest może z Pacułką? który na co dzień przesiadywał w koszu na papiery, a czasem przykrywał nos ogonem, a ogon milczeniem?… Jeśli tak, to go pozdrów. A jeśli nie, to… ad libitum, a właściwie wedle kociego uznania, powiedzmy… :)(tak, tak, nade wszystko nie traktować istot instrumentalnie, ani nie głaskać, ani nie ciągnąć za wąsy bez zaproszenia na piśmie… ;))

      • freeheart
        Paźdź 02, 2012 @ 00:22:48

        eee…. no…… właśnie….. bo ja…… ufff. No ok, tekścik zrobił mi dobrze, ponieważ rechotałam w środku nocy co generalnie nie zdarza się zbyt często z powodów oczywistych. Tak więc Kolega wniósł mnie na wyższe poziomy wibracji co akurat przyjemne dla mnie było i jestem mu wdzięczna. Niestety przerwał!. Pilnie wypatruję dalszego ciągu i zaczynam podejrzewać, że coś spłoszyło Adama. A może ma nie cierpiące zwłoki zobowiązania wobec Mordusia… Pocieszam się trochę 😉
        „Wszystko” jako się rzekło a raczej napisało i to przy świadkach, choć sama nie wiem dokładnie co może oznaczać 🙂 w przyszłości – podtrzymuję z całą przytomnością. I nie musisz sprawdzać w te pędy, możesz powoli. Mamy duuuuużo czasu.
        Biało-niebiescy! Całuję pięknie.

    • Sunlion
      Paźdź 03, 2012 @ 02:43:38

      PODWIECZOREK U KRYSTAL C.D. 🙂

      ..To było tylko chwilowe złudzenie , że Mały się utemperował… On się tylko …przekierował..na inną ofiarę..
      – ” A Ty Ludmiła nie wiesz że on jest Lew niemiecki ?… to i chciał cię z rodzimą literaturą trochę zapoznać ..- a ty od razu ..’germanizować’….” – cedził słowa kot ..
      Ludmiła zrobiła aż duże oczy ze zdziwienia..i pomyślała : ” co ten sierściuch bredzi…,sa owczarki niemieckie..,ale żeby lwy..?
      Dla kota jej wyraz oczu był na tyle wymowny , że zaraz dodał :
      – „..A co lwy nie mogą być niemieckie..? ..,a te z Kamerunu.. po pradziadkach..?..
      Nie ma gorszych tematów niż polityczne , ale widząc ,że atmosfera nic a nic nie rzednie , Wika uznała każdy sposób będzie dobry na przełamanie… :
      – „…Słuchajcie podobno ta Unia Europejska …to IV Rzesza… ”
      – „..Sursum Corda kochane łobuziaki.., więcej zabawy..,więcej radości.. i mniej polityki..” – powiedział Dajamanti …pewny ,że w ten sposób sytuację zażegna…
      No cóż… na ‚żegnaniu’ (się) jak przystało na uduchowionego to może nasz Mistrz i zna się …, ale na kotach.. znacznie gorzej..
      – „..Uważaj no Świętoszek..,mam cię na oku.. . Molier sie z tobą rozprawił..,to i ja potrafię !.. i zrobię to w jednym rozdziale…! – powiedział kot ..a właściwie to wysyczał…biorąc Mistrza na cel..
      – „..Słuchaj Morduś ..to jest Mistrz Wzniesiony..”- wyszeptał kotu na ucho Duży ,… niestety zrobił to bardzo szybko… i jeszcze bardziej.. niewyraźnie ..
      – ” ..Co..? ..może on sobie być i ‚miś wzniesiony’ …” – powtórzył Mały tak jak zrozumiał – „..a ja jestem ‚kot wkurzony’..!”
      .. Jak ja wypadłem z drugiego piętra..to nic.., całkiem szybko się wzniosłem na łapy …, a tego misia to cieńko widzę w takiej akcji…”- tu kot zdawał sie osiągnąć szczyt swojej pasji…
      Reakcja Dużego na ten lapsus była natychmiastowa…
      – „..Wybaczcie ” – zwrócił sie do wszystkich Lew – ” jestem tuż po wizycie u dentysty i znieczulenie pyska powoduje,..że seplenię..”
      Następnie wyrecytował wręcz Małemu cedząc słowa wolno i najwyraźniej jak potrafił : – ” ..To jest Mistrz Wzniesiony…”
      – „..Mistrz …?,..mistrz…? ” – zaczął mamrotać pod nosem kot usiłując w swoim malutkim umyśle przyporządkowac temu słowu jakąś definicję..
      – „.. Eeee…to na pewno musi byc jakiś futrzak.., albo sierściuch..”.- zgadywał Mały..
      – ” ..Nie, nie…, Morduś…- z nim jest zupełnie inaczej…” – nie ustawał w wyjaśnianiu Duży..
      – ” ..Inaczej ..? – to znaczy jak.. inaczej..?..- że mu futro do środka rośnie ..? ”
      Prawie już bezsilny w tłumaczeniu Lew ,aż zaczął potrząsać łbem powodując rozrzut grzywy…i odsłonięcie czegoś co było jakby schowane pod brodą..
      – „..Co tam masz ..? – zaciekawiła się Wika
      – „..To beczułka…- po Bernardynie…” – ..i tu Lew zaczął opowieść…- ” ..Były sobie Bernardyny..- psy bez skazy..,co to nikogo nie ugryzły..,nawet nie obszczekały..,ratowały życie jak mogły…, a jak takiemu w oczy spojrzałeś ..to radość i bezgraniczna miłość … No to i się powznosiły pierwsze…
      .. Ja i Mały zgłosiliśmy sie na ochotnika …,no bo ktoś to musi robić.., a my dodatkowo mamy ‚patent’ na przemianę…- to i trunku nie brakuje ..

      C.D.N.

      buziaczki 🙂

      • Julita B.
        Paźdź 03, 2012 @ 07:39:47

        czadzior:-)))

      • freeheart
        Paźdź 03, 2012 @ 12:20:03

        Nie będę upubliczniać swoich uczuć (hehe) tym razem.
        Dzięki w imieniu narodu i czekam dwa dni na kolejny odcinek.
        :-*

      • wika
        Paźdź 03, 2012 @ 15:11:38

        A to już wiadomo, że co dwa dni?… 😛 ee, teraz się chyba nie uda, bo będzie przerwa – NA MEDYTACJE… 😀 O. Tak, taak… To może za cztery?… 😉 ‚Miś wzniesiony’ – to jest to!… prawie jak Papa Smerf, mmm… 🙂 Moja kochać misie 😀 Aha, mamy nie upubliczniać?… ??…

      • wika
        Paźdź 03, 2012 @ 16:30:30

        Ale żeby na podwieczorek przychodzić po wizycie u dentysty…hmmm…niezły wykręt, żeby nie przyjąć poczęstunku… 😉 (choć powód tego zaiste miś-tyczny jak dla mojego prostego misiowego rozumku… :P)

      • Sunlion
        Paźdź 07, 2012 @ 18:27:53

        PODWIECZOREK U KRYSTAL C.D.

        – „..To musicie mieć dużo roboty.., ” – zagadnął z uznaniem Dajamanti – „..czy często wam sie zdarza słyszeć w górach wołanie o pomoc ?..”
        – „..W górach mniej .., za to ‚nizinni’ częściej wołają .. szczególnie gdy baryłkę dostrzegą… A fama poszła ,że jest zawsze pełna ..”
        – ” To trzeba koniecznie sprawdzić..”- powiedziała Wika , której przypomniały się studenckie imprezy i… z gracją rozdała kieliszki , które… po kolei ponapełniał Lew..
        Kot unosząc kieliszek w górę zaproponował toast za zdrowie wszystkich ..
        ..I wypito .. z pełnym namaszczeniem należnym tak znamienitemu trunkowi ..
        Wika ,która wyraźnie sprawowała rolę majordomusa , wymownym spojrzeniem dała znak Lwu ..by ponownie ulżył ciężarowi pod szyją…
        Ta ‚aktywność’ pełniącej rolę gospodyni nie uszła uwadze kota i zaraz też ją zaczepił :
        – „..A Tobie to ‚połówka’ sie marzy..” – co było nawiązaniem do jej blogowych zwierzeń..
        – ” ..Noo.. chciałabym tak mieć..do kogo sie przytulić… „- westchnęła lekko..
        ..Tu kot zdecydowanie złagodniał i gładząc łapkami sierść na brzuchu prawie że wyszeptał .. :
        – ” ..Czy słyszałaś taką…historię o żabie…, o jej transformacji…,
        ..a może byś tak kota spróbowała pocałować … ? ”
        Wice historia przypadła do gustu…, zmieniła tylko przewrotnie … jej bohatera…pytając.. :
        – ” ..A w kogo mógłby sie zamienić Lew po pocałowaniu..?”
        – „..W Holofernesa..” – pospiesznie..i z nutką zazdrości odpowiedział Mały..
        Duży zaciekawił sie tą postacią i próbował dopytać.. :
        – ” .. A .. to dobrze .., czy źle.. być Holofernesem ..? .. jakie to życie.. ? ”
        – „..Wiesz .. to życie ze sporą dawką przyjemności …i z naprawdę ‚ostrą’ jazdą…”- powiedział kot z ironią … wogóle nie dostrzeżoną przez Lwa..
        – ‚..Hmmm…,” – rozmarzył się Duży – „.. lubię ostrą jazdę …, tak autostradą…
        – „..No to wyobraź sobie..,” – ciągnął tym samym tonem kot – „.. że ‚ostrość’ byłaby znacznie większa.. , a dystans duuużo krótszy …, tak od ucha do ucha …i na około..”
        Lew już prawie całkowicie skołowany wyznał..:
        – ” ..Morduś nie mam głowy ,żeby to zrozumieć..”
        – ” ..Noooo.. to zupełnie tak.. jakbyś już był .. w tej roli…” – dokończył kot .

        Wtem drzwi się nagle otworzyły i do środka wbiegła Czakamrati..
        – „..Dziecino..,co tak długo ?..” – zapytała troskliwym głosem Krystal – ” taka burza za oknem.., a ciebie nie ma..?..”
        ..Dziewczynka tylko podskakiwała żywo… i obdarowywała każdego radosnym uśmiechem… Każdy też wyczuwał w tej formie dziecięcej ekspresji … wyraz najsłodszego powitania..
        Kiedy Krystal wspomniała o burzy na twarzyczce Maleństwa namalował sie taki przewrotny dziecięcy grymasik…Dostrzegł to Lew i pomyślał … : „..ona musi mieć z tą burzą coś wspólnego..”
        W międzyczasie kolejny raz kieliszki zostały napełnione ,a Czakamrati rozlokowała się wygodnie na kolanach Krystal…
        – „..No to gdzie byłaś ..? – próbowała dopytać Krystal – „..zaczynałam sie naprawdę martwić..”
        – „..Aaa.. byłam z Jezusem nad jeziorem .. bo miał egzamin z chodzenia po wodzie..”
        – „..I to w taką pogodę..”- dziwiła się Wika
        – „..Noo.. nie , kiedy tam szliśmy pogoda była całkiem fajowa..”
        Teraz Czakamrati zaczęła dłuższą opowieść : „..poszliśmy tam dużo wcześniej ..i kiedy ja trochę się zaczęłam rozglądać.., Jezus jakoś zniknął..
        Wrócił ledwo na czas ,gdy go już wywoływali …, trochę podchmielony..i na dodatek z piwem w ręku ! ..No to wiadomo gdzie był ….
        A mieliśmy jeszcze raz przerobić ezoteryczne ‚bhp’ ..No bo Jezus zdawał egzaminy eksternistycznie .. ; nie chodził na wykłady .. i nawet obowiązkowe konsultacje z Anu- Amonem też ‚olał’ .., a ten belfer zawsze czepia się szczegółów i będzie chciał Jezusa ‚usadzić’.
        No to pospiesznie mówię mu , Jezus pamiętaj trzy zasady : lewa ręka uniesiona do wysokości łokcia , dłoń skierowana na zewnatrz ..- tak blokujesz burze..,
        ..druga ręka to samo ..tak uciszasz wiatr ..i dopiero
        wchodzisz..
        ..I pamietaj o trzeciej : ..po wszystkim , lewa ręka uniesiona wysoko nad głową..- odwołujesz wszystko..
        I wiecie.., ja mu tłumaczę ..a on mi śpiewa ten kawałek z Kasi Sobczyk..
        Powiedziałam mu , ‚kurna’ Jezus nie o ciebie sie martwię ..tylko o tych na brzegu i… wtedy przypomniałam mu też ten numer który ‚wyciął’ na egzaminie z wskrzeszania..
        – „..Co się stało przy tym wskrzeszaniu..?..”- zaciekawiła się mocno Ludmiła ..
        – „..Co było przy tym wskrzeszaniu..? – hmmm.., to może od początku..”
        Tutaj Czakamrati rozwinęła drugi wątek opowiadania.. :
        – „..No był delikwent dla każdego na stole ..i trzeba było podejść , dotknąć palcem czoła na wysokości szyszynki..- tam gdzie dusza wychodzi – i tamtędy po skupieniu mentalnym ją ‚wpompować’..
        Oczywiści standart.., Jezus odwiedził Budde przed egzaminem i… przyszedł ..chwiejąc się..
        No to mówię mu .., Jezus musisz zmienić technikę działania , zapomnij o tej ‚z przyłożeniem’ , zastosuj tą ‚na dystans’ .., bo może sie zdarzyć , że w kulminacyjnym momencie się zatoczysz ..i zamiast go wskrzesić ..tylko mu oko wybijesz ..
        Wtedy też zaczęłam mu tłumaczyc.. jak i co . A on jak dziecko.. : ja wszystko wiem.., będzie spoko..
        Mówie mu : Jezus nie robiłeś tego dwa tysiące lat .., skup się i pamiętaj :
        po wyciągnięciu ręki prostujesz palce i nie rozchylaj ich na boki ,bo niepotrzebnie
        tylko kąt działania powiększasz . Ustal też mentalnie długość promienia działania i jego moc.. No i oczywiście zaktywizuj tylko jeden palec .., bo inczej będzie jakaś draka..”
        – „..No i co dale .., co dalej..” – dopytywała Wika , a wszyscy jej wtórowali..
        – „..No i Jezus wszedł na salę, wyciagnął rękę , wyprostował palce , zaktywizował
        moc ( a wiadomo że on jest szczodry i zaczyna od pełnego ‚czadu’ ) i…wtedy odezwał się mentalny telefon – czerwona linia z nieba..
        Czerwona linia to nie przelewki ..i Jezus natychmiast odebrał.., a tam św. Piotr pyta gdzie są zapasowe klucze do nieba ,bo przed bramą czeka sfora psów , a Trole mu ‚buchnęły’ oba, gdy ostatnio konserwowały zamki..
        Kiedy Jezus załatwiał sprawę z Piotrem , nie zauważył że pełną mocą dawał… w podlogę.., bo zaktywizowaną rękę w międzyczasie bezwiednie opuścił…
        Ostatecznie Jezus zdał egzamin.., ale kiedy następnego dnia przyszły protesty z Chin ,że im się nagle przeludnienie podwoiło, to Anu-Amona chcieli katedry pozbawić … To i on sobie Jezusa dobrze zapamiętał…

        – „..A powiedz nam Maleńka co z Twoimi egzaminami..?..”- zapytał Lew
        – „..Czakamrati pozaliczała wszystko w ‚zerówkach’ ..no i była na’ indywidualnym toku studiów’..’ pochwaliła sie jej osiagnięciami Krystal .
        – „..To znaczy ,że ją Anu -Amon doceniał..”- dopowiadała Ludmiła
        – „..No może bardziej niż doceniał ..to się jej obawiał.. i wolał mieć Czakamrati pod kontrolą ..”- wyjaśniła Krystal i zaczęła relacjonować historię ,w której mógł wykładowca zostać puszczony… z …’torbami’.. :
        – „..Otóż na pewnych zajęciach Anu -Amon polecił adeptom spróbować teleportować coś prostego ..np cyfry ..
        Na koniec widząc bezradne twarze w pierwszych rzedach.. Anu-Amon doszedł do wniosku ,że to było zbyt trudne ,..i zakończył zajęcia.
        Wkrótce jednak się okazało ,że z jego konta w banku zniknął milion euro !
        – „..Domyślam się ,że to Mała zamieszała..” – wtrącił zadowolony kot , dostrzegając bratnia duszę ..- „..a czy mu coś tam pozostawiła ..?” – dopytywał
        – „..Taaak ..” – powiedziała z zadowoleniem Krystal – „..pozostawiła mu wierszyk :
        Dzięki za jedynkę .., dzieki za te zera..!
        To tylko są przyziemne znaki
        To czego szukasz …jest u Kobry..
        Dzięki raz jeszcze..- buziolki..- Czaki .
        – „..No to musiał ‚belfer’ być super wściekły” – zacierał łapy kot z zadowolenia ..
        – „..Wcale nie tak bardzo ..”- wyjaśniła Krystal – „..cieszył sie ,że mu chociażby pałac zostawiła ..”

        – „..Słuchajcie ,ale Mała nie dokończyła wogóle tej pierwszej relacji z egzaminu Jezusa z chodzenia po wodzie..” – zauważył Lew – „..co tam sie działo..?..”

        C.D.N.

        buziaczki 🙂

        • wika55maitri
          Paźdź 08, 2012 @ 00:32:12

          Noo, Ki… tzn Misiu, tak śmieszne rzeczy wypisujesz, że chyba Cię nawet trochę bardziej lubię, mimo tych wszystkich a licznych pomówień… 😛 (uprzejmie donoszę, że na moich imprezach czasami zaczynaliśmy przy jednej butelce wina, a kończyliśmy przy połowie…i nie ‚połówce’… 😉 a zazwyczaj nasze towarzystwo było jedynym czynnikiem upajającym, i to zupełnie wystarczało… taki to magiczny trik… 😛 a za połówką już nie tęsknię, bo mi przeszło… do kota się natomiast chętnie przytulę :D) Tylko uważaj, żeby się kto nie obraził i Cię mentalnie nie gonił z jakimś…a zresztą chyba już nie warto odgrzewać tych dziwnych historii…no nieee?… Ktoś (bez pokazywania palcem) kiedyś (mogę znaleźć, tylko mi się nie chce o tej porze;) się ekscytował ZEŚRODKOWANIEM… czyli pozostaniem POZA wszelkimi dramatami, historycznymi i wymyślonymi… 😛 podobno mimo wszystko NIE JEST to nudne… 😉 ale póki widnieje tu CDN, to może się tym aż tak bardzo nie sugeruj?…

          Buziaczki…dla Kota oczywiście 😀

        • Sunlion
          Paźdź 08, 2012 @ 00:48:57

          hmmm…, co do pomówień , to….chyba bedziesz miała jeszcze okazję …ponarzekać….Wikusiu 😉 🙂 🙂

        • Sunlion
          Paźdź 08, 2012 @ 01:29:18

          Dzięki 😉
          ..zaraz lepiej 🙂
          .. a pamiętacie , tamtą wyliczankę Anu-Amona wobec Czakamrati..?
          ..- to z jego postu pochodzi ten milion i pałac .. 😉 🙂
          ..ale koniec będzie zaskakujący.. 🙂 …nawet trochę wzruszający…

          buziaczki 🙂

        • wika55maitri
          Paźdź 08, 2012 @ 01:43:54

          To akurat oczywiste, „i żyli wiecznie, jak zawsze, together and forever in electric dreams …’ 😛 ale czy to wypada zdradzać zakończenie Przed?… 😉

        • freeheart
          Paźdź 08, 2012 @ 11:44:57

          Bardzo perwersyjny odcinek i równie perwersyjne komentarze. Hmmm.
          Szkoda, że ta historia posiada koniec. Może tylko tak się wydaje? 😀 A całowania Lwa nie będzie?

        • wika55maitri
          Paźdź 08, 2012 @ 13:41:24

          Och, oczywiście że będzie… Przewiduję, że w czasie ogólnych pożegnań po podwieczorku Czakamrati obdarzy każdego milionem buziaków, Dajamanti takoż, skoro to Płomyk, Krystal pamiętając o Kobrze etc może się zawaha przy ostatnich pięciu, Ludmiła… no cóż, pytała mnie wczoraj, o co mu w ogóle chodzi z tym czy owym… więc też pewnie z pięć mniej, no i jeszcze… ooo, ptaszek, ptaszek! zobaczcie, to chyba sikorka!… i jaką interesującą mamy dziś pogodę, nieprawdaż?… 😛

        • Sunlion
          Paźdź 10, 2012 @ 04:09:03

          PODWIECZOREK U KRYSTAL C.D.

          – „..A dzisiaj ..,” – rozpoczęła Czakamrari wracając do pierwszego wątku – „..dzisiaj to historia jak wspomniałam się powtórzyła :..czyli Jezus staje do egzaminu lekko wstawiony ..i na dodatek z piwem w ręku..
          ..No to tylko lewą ręką tylko burze zablokował.., a wiatr zlekceważył..i idzie …
          Anu -Amon dostrzegł swoją szansę na rewanż ..i natychmiast zadzwonił do tej pokręconej Bryzy co to się w nim zadurzyła …Bryza szybko wykonała polecenie i rzuciła Jezusowi fale pod nogi… To i zaczął sie o nie potykać …
          – „..I Jezus ‚polał’ egzamin..” – z rezygnacją zapytała Ludmiła..
          – „..No.. nie tak od razu..” – kontynuowało Maleństwo.. – „..bo musicie wiedzieć, że w tej komisji na brzegu oprócz Anu-Amona , były jeszcze te dwie estetki ; Freeheart i Leo…. No i one całe to ‚kołysanie’ Jezusa wzięły za specjalnie przygotowany układ choreograficzny…,a butelkę za rekwizyt…
          No wiecie taki styl..: ‚Pijany Mistrz’… i widząc ten ‚taniec’ .. zaczęły klaskać..,a nawet wyróżnienie mu chciały dać…
          ..Ale potem już było tylko gorzej.. : Jezus doszedl do boi.., no i tak zawracając na półmetku .. chciał pociągnąc sobie łyczek…i niestety mocniej się zatoczył…,a ratując równowagę ..wyrzucił machinalnie lewą ręke w górę…
          – „..Zaraz , zaraz ..,lewa ręka w górze …to przecież odwołanie blokady żywiołów..” – wtrącił kot
          – „..No właśnie ..” – potwierdziła Czakamrati – „…i zaledwie po kilku sekundach rozpoczęła się nawałnica…Dwóch ratowników z obstawy natychmiast skoczyło do wody…na ratunek ..
          Ja widząc co sie święci tylko ręce złączyłam nad głową , wykonałam potrójny obrót… i mentalnie wytworzyłam ‚oko cyklonu’… Dostrzegły to Freeheart i Leo i pospiesznie podbiegły sie schronić …
          Przewodniczący komisji zdawał się być zadowolony z takiego obrotu sprawy..,bo podszedl bliżej wody..i czekał , kiedy ratownicy wyciągną Jezusa … by mu osobiście oznajmić , że nie zdał…
          No i mówie wam..” – tu nagle Mała ożywiła sie znacznie – ”.. jak nagle walnęło … : jak piorun uderzył blisko brzegu… : był taki huk.. i taki blask .., że myslałam , że normalnie .. Anu-Amon się …w Amon-Ra…zamieni…
          Pobiegł szybko w kierunku swojego pałacu z taką lekkościa jakby sobie wszystkie inkarnacje przypomniał z dokładnością do jednej sekundy..
          Po jakiejś chwili Jezus wyszedł na brzeg niosąc …tych dwóch delikwentów ledwo żywych .. pod pachami…
          – „..No i co Jezus na to wszystko…, co mówił…” – ciekawiła się Wika
          – „..Powiedział …,że żałuje , że się w Wisznu nie wcielił …bo mając więcej rąk… nie musiałby piwa wyrzucać…” – dodała Czakamrati

          C.D.N.

          buziaczki 🙂

        • freeheart
          Paźdź 10, 2012 @ 17:09:29

          No dziś to się wstrzeliłeś! Wszyscy teraz zajęci Dajamantim. Ciocia freeheart jednak czuwa i nie umkniesz Młody. Ok. Uważaj na nimfy bo one porywają pięknych chłopców, a ich czarowi całkiem duzi panowie ulegali. Lew nie lew, może się zdarzyć, że mu grzywka oczy zasłoni i …? No a widział kto Wzniesienie bez uniesienia? Albo może odwrotnie? Całe szczęście, że Wika teraz Gabrielem zajęta, Już słyszę co do Ciebie mówi. Kontynuuj Młody. Koniec coraz bardziej wydaje się być niemożliwy. 😛 *

        • Sunlion
          Paźdź 17, 2012 @ 01:39:54

          PODWIECZOREK U KRYSTAL C.O. {Ciąg …Ostatni 🙂 }

          Wszyscy rozbawieni tymi opowiadaniami Czakamrati , popijali.. każdy co miał podane i .. zagryzali przepyszne krakersy…
          Wtem dało się słyszeć pukanie do drzwi..
          – ..”Czy my się kogoś jeszcze spodziewamy..” – zapytała jakby samą siebie trochę zaskoczona Krystal..
          Majordomus Wika szybkim krokiem podeszła i otworzyła drzwi , w których ukazała się postać…,którą ze względu na mrok panujący na zewnątrz trudno było rozpoznać..
          -..”Dobry wieczór ..”- powiedział przybysz łagodnym dźwięcznym głosem..i dodał..
          ..”Czy można ..?..”
          -..” Ależ…proszę..”- odpowiedziała Wika nie będąc jednak pewna ….kogo zaprasza do środka..
          W przybyszu było coś… co jakby emanowało jakimś ciepłem…, bliskością …
          Każdy z obecnych doznał tego samego dziwnego odczucia… jakby oto odnalazł się stary przyjaciel…,jakby powrócił on z dalekiej podróży …i nie było jeszcze wiadome jakie wieści przynosi….,ale było ważne…, że jest…
          Dajamanti rozpoznał we wszystkich tą ulotną emocję..i pomyślał sobie.. :”Taaak…,jest czas.. ,że coraz więcej takich przyjaciół ..zacznie się odnajdywać…”
          ….Kiedy nieznajomy zbliżył sie znacznie …Czakamrati rozpoznała w przybyszu ..Anu-Amona i zawołała.. ;
          -..”Oooo… pan profesor …, ale niespodzianka..?..”
          -..” Daj spokój Czaki z tym profesorem…” – tu nowoprzybyły westchnął lekko i dokończył..: „…Bo tak naprawdę ..to trudno nam często odgadnąć.. kto kogo…, ..czego ..i w którym momencie uczy..”
          Trafność tego powiedzenia zdawała się potwierdzać cisza jaka zapanowała ..i delikatne kiwnięcia głową Dajamantiego…
          -..”No…” – tu Anu-Amon zatarł zziębnięte ręce ..- „..a może dostanę łyk czegoś ciepłego..”
          -..”Nawet i mocniejszego..!..” – odpowiedziała Wika donosząć właśnie z kuchni filiżankę gorącej kawy… Lew zaś w tym samym czasie napełnił dodatkowy kieliszek szacowną bernardynką..
          Wika wykazała sie też doskonałym zmysłem organizacyjnym wskazując przybyłemu miejsce we własnym fotelu..,a sama ..wcisnęła sie Lwu na kolana…
          Anu-Amon uchwycił filizankę w obie dłonie…ogrzewając je i ..delektując się doskonałym aromatem wydobywającym sie z naczynia…
          -..”Nie wyobrażacie sobie jaka niezwykła przygoda mnie spotkała..”- zaczął… jakby próbując wyjaśnić cel swojej wizyty..i kontynuował..:
          -..”Wiecie ten święty Piotr…to formalista większy ode mnie..” – tu nawiazał do historii o Wzniesieniu Bernardynów, która …i jemu nie była obca… –
          ..”..Otóż jak się wreszcie odnalazły te zapasowe klucze od Bramy.. , to okazało się ,że nie ma jeszcze ksiąg meldunkowych…No i święty Piotr się zdenerwował..,że taki bałagan panuje…,że nic nie jest przygotowane…,że to wszystko miało zacząć się dopiero po 21-szym grudnia…i ostatecznie wszystkie psiska duże i małe…odesłał..”
          -..”..I co te psiaki teraz zrobią..,w taką pogodę ..- przemokną na amen..”- martwiła się Ludmiła ..i aż ręce załamywała..
          -..”Nie przemokną..” – zupełnie spokojnie odparł Anu-Amon – „..oddałem im swój pałac ,,,żeby miały się gdzie podziać..”
          Czakamrati zaskoczona nie mniej niż wszyscy zapytała..:
          -..” I nie było panu profesorowi żal zostawić… taki śliczny pałac..?
          Anu-Amon usmiechnał się serdecznie i odpowiedział..:
          -..”Daj spokój Czaki..,te wszystkie tytuły.., zaszczyty.., te pałace ..,pieniądze..
          ..to wszystko…”
          – tu jakby zawiesił głos . bo nagle przypomniał sobie to jedno zdanie z wierszyka , który Czakamrati mu pozostawiła…
          I…czy w tym momencie zadziałała magia tego miejsca..- nie wiadomo..,ale jak na znak czarodziejską różdżką oboje : on i Mała równocześnie zaczęli recytować to samo zdanie ..:
          „…To tylko są przyziemne znaki…” – ..i po wypowiedzeniu ostatniego słowa …śmiali sie do rozpuku…
          Radość ta z kolei udzieliła się wszystkim obecnym..,co podkreślili podnosząc kolejny toast…
          ….Przybysz jako , że zrobiło mu się zdecydowanie cieplej , zaczął zdejmować wierzchnie okrycie , z kieszeni którego wypadł na podłogę jakiś mały przedmiot…
          Czakamrati pospiesznie podniosła to coś , co okazało sie być …brelokiem..
          Był to płaski kawałek lekkiego metalu z podczepionym kółkiem , na powierzchni którego był wygrawerowany jakiś napis…
          -..” Aaaa..”.- wyjaśnił Anu-Amon..- ” to prezent..; jeden z piesków , kiedy już opuszczałem pałac , podbiegł merdając radośnie ogonem i wcisnął mi to do ręki…”
          Czakamrati , coraz bardziej swobodna i wyzwolona z rygorów uczelnianych żartobliwie podsumowała całe zdarzenie..:
          -..”..Wyglada na to,że jest to… zapłata za pałac…”
          Anu-Amon zamyślił sie trochę…i rzekł..:
          -..”A czy wiesz Czaki …,że może ty masz i rację..”
          W oczach wszystkich namalowało się niemałe zdumienie …
          -..”..Właśnie tak..” – kontynuował już dużo radośniejszym głosem – „..znaczenie słów z tego breloku …może mieć wartość pałacu..”
          W następstwie poruszenia jakie nastąpiło wśród słuchaczy spowodowanego ciekawoscią , Mała zaczęła czytać…a właściwie to recytować… z wdziękiem godnym adeptki sztuk scenicznych tamten napis..,a deszcz dzwoniący po szybach zdawał się jej wtórować :
          „..I cannot predict the future..
          ..I cannot change the past..
          ..I have just the present moment..
          ..I must treat it…as my last..”
          -..”I widzisz Ludmiła , nie tylko Lwy są niemieckie..,ale i Bernardyny bywają.. angielskie ..” – powiedział kot rozbawiając towarzystwo odrobinę…
          …Ale w duszach wszystkich ‚grały’ jeszcze tamte końcowe słowa…,żeby każdą chwilę traktować tak…,jakby była naszą ostatnią…
          Ktoś chyba kiedyś powiedział coś podobnego…
          „…Spieszmy się kochać…,bo ..- jak te chwile -….odchodzą…”

          Hmmmm…tyle refleksji nad chwilą…
          …A co z Podwieczorkiem dalej..?
          …No… trwał po staropolsku i bajecznie..,czyli.. :
          ………pili długo.. i szczęśliwie…. 🙂

          ………………………….C.D.N(ie nastąpi)…………………………………………
          P.S.
          tekst angielski – niestety nie mój..

    • Julita B.
      Paźdź 08, 2012 @ 14:09:20

      A ja mam taki racjonalizatorski wniosek,żeby Sunliona puszczać w tych jego odcinkach na górnej półce w zakładce np. ” :))) ”
      Pozdrawiam Cię Kochana Krystal ,Ciebie i całe Grono Świetlnych :-)) Julka

      • Julita B.
        Paźdź 10, 2012 @ 07:45:59

        Ee. myślałam,że akcja rozwinie się w innym kierunku tematycznym.Hmm..chyba wycofuję mój wniosek… Pozdrawiam.Julita

  2. kimba70
    Wrz 30, 2012 @ 22:56:38

  3. freeheart
    Wrz 30, 2012 @ 15:44:11

    432 Hz
    kilka niezłych kawałków a zaczyna John Lennon

    • wika
      Wrz 30, 2012 @ 16:11:33

      A gdzie ten Lennon?… bo linka jakoś nie widzę… 😉

      Leo i Zora: ostatnio Salusa był 2 dni temu, ale dla odmiany to ze mną nie rezonuje, więc nie przetłumaczę, no sorry… (od dawna mogę prawie wyłącznie archaniołów, Jezusa i arkturian, więc to tłumaczę…inaczej mój splot słoneczny daje mi znaki, że to nie dla mnie;) Ale z translatora coś powinno wyjść 🙂 Mateusz jest długi, więc pewnie będzie za jakiś czas.

    • freeheart
      Wrz 30, 2012 @ 16:58:30


      sorki!!!
      myślami byłam już przy korycie :)) taka jakaś głodna ostatnio chodzę 😉

      • wika
        Wrz 30, 2012 @ 17:13:24

        Dzięki, kochana, za ten początek…właśnie to miałam dziś dodać do ‚balangowej płytoteki’ na Wiośnie… dość niedawno uświadomiłam sobie, że od liceum jest to wciąż mój program życiowy… ‚imagine all the people living for today’… 🙂 Dzięki i buziaki (dużo dużo:) 😀

        • freeheart
          Wrz 30, 2012 @ 17:44:11

          Dla Ciebie wszystko Kochana. Cały buzioland for you too.

        • ramzes
          Wrz 30, 2012 @ 19:12:47

          Dzięki freeheart za link – ta muzyka wpływa na mnie cudownie kojąco :))
          Aby dopełnić słodkości zapraszam dziś wszystkich
          o 21.20 na film w TVP1 – będzie August Rush :))
          Wprawdzie jest to specjalna dedykacja ode dla Wiki
          (pssst – ktoś miał urodziny) ale myślę, że większe im grono
          oglądających tym fajniej :)))

        • wika
          Paźdź 01, 2012 @ 22:59:30

          Dopiero mam czas porządniej odpowiedzieć, ale że to iluzja, to nie ma się może nawet co tłumaczyć?… 😛

          Dzięki za to i tamto też 😀 Posłuchałam, obejrzałam (ee…kawałek, na który zdążyłam…), wszystko mi się podobało, co tak w ogóle jest Bardzo Podejrzane, bo często bywam wybredna… (a może już mi przechodzi… hooo…?)

          I buziaki dla biało-niebieskich! 😀 :*******

  4. Leo
    Wrz 30, 2012 @ 15:30:16

    Te muzyczne wstawki od Ludmiły kompletnie ze mną nie rezonują. Właśnie, czy jest coś słychać od Salusy?

  5. aurelia
    Wrz 30, 2012 @ 15:29:20

    muzykoterapia komórkowa – dr B.Romanowska – ciekawe

  6. Roman Miezień
    Wrz 30, 2012 @ 13:55:52

    Kochani. W czwartek rano, kiedy wracałem rowerkiem z pracy (pracuję jako ochroniarz, praca bardzo spokojna, mam dużo „czasu” dla Siebie, „zwibrowałem ją” albo inaczej, przyciągnąłem… 🙂 ), więc kiedy wracałem potrącił mnie samochód. Kierowca wyjeżdżał z parkingu między budynkami. Nie widział mnie z daleka i ja też w ostatniej chwili go zauważyłem, wjeżdżał jednak na chodnik po, którym jechałem z pełnym oświetleniem, mimo, że było już jasno. Powinien się zatrzymać i rozejrzeć się zanim przejedzie przez chodnik i wjedzie na ulicę, nie zrobił jednak tego. Po prostu wypadł z Tu i Teraz 🙂 I potrącił mnie. Dostałem w lewą nogę, zarzuciło mnie, jednak się nie przewróciłem, wyjeżdżał wolno z parkingu. Ujechałem jeszcze kawałek i przystanąłem. Pierwsza moja reakcja, krótka bardzo, była z 3 W „O,cholera jasna”…i tam podobne 🙂 Ale natychmiast przyszło opanowanie- „Cichaj, cichaj, a sio,sio istotko z różkami, ogonkiem i kopytkami i odszedł sobie diabełek, nie trafił na swoje wibracje 🙂 A kim jest diabełek? Czy czasami nieobudzonym jeszcze łobuziakiem. I odszedł, może już się obudzić…? Nie ja sam go stworzyłem czasami…? Tymczasem gość zatrzymał się i wyskoczył z samochodu. Wołał do mnie, że mnie przeprasza i pytał się czy nic mi się nie stało? Rozejrzałem się po sobie, noga cała, choć bolała trochę, spodnie całe, rower cały i samochód cały,,, 🙂 Odpowiedziałem mu – spoko- jest ok i kciuk mój uniósł się do góry 🙂 Z gościa uszło powietrze, wykrzyknął „Dzięki Bogu” Uśmiechnęliśmy się do siebie i pojechaliśmy dalej swoimi drogami. Gościu przynajmniej na dłuższy czas powrócił do Tu i Teraz, odebrał swoją lekcję. Wróciłem do domu. Chciałem napisać komentarz jednak komentowanie było niedostępne i słusznie w moim przypadku. W domu przyszła refleksja. Co się przytrafiło? Życie dało mi psztyczka w nos. Czy sam jestem ciągle w Tu i Teraz? Często zdarzało mi się, że przejeżdżałem ulicę na czerwonym świetle. Owszem, kiedy nie było żadnych samochodów i ruch na jezdni odbywał się równolegle do mojego na ścieżce rowerowej. Ale po co są czerwone światełka, czy po to, żeby mi tylko przeszkadzać? 🙂 Czy sam tego wszystkiego nie stworzyłem? Tych lekcji, które teraz odbieram? Co powiedziało do mnie czerwone światełko? Dlaczego nie kochasz mnie tak jak światełko zielone? Dokąd tak pędzisz, Romanku? Zatrzymaj się na chwilę, spójrz na mnie. Tu przy mnie jest TERAZ Twoje Życie. Czy pędzisz, żeby włączyć kompa i pobłyszczeć na stronie Krystal? Twoje myśli powinny być teraz przy mnie. Obudź się… Moje światełka kochane i te zielone i żółte i czerwone. TERAZ Was już WIDZĘ. Kocham Was. I komara, który swoją szpilką ściąga mnie do TU I TERAZ i wszystkie inne klapsy, które mnie budzą. To wszystko jestem JA, I piękna muzyka, zachody słońca, koty i psy i wszyscy Wy…Nie ma niczego, co byłoby poza MNĄ, I pan samochodzik i diabełek i Księżyc, który śmieje się dzisiaj pełną gębą. Ty wszystko to JA…Karolu,czytaj wszystkie książeczki tak długo aż poczujesz, że już czujesz. A jak już poczujesz to odstaw już wszystkie książeczki, bo będą Ci tylko przeszkadzać i Bądź nawet włosami na Twojej głowie… 🙂 Co do poczuwania…Kiedyś pewien mnich buddyjski 🙂 udał się na poranną medytację do kibelka, Usiadł na sedesie i mocno się skupił. A.że onego czasu brakowało wody w okolicy, biedaczek mnich nie mógł spłukać owoców swojej „głębokiej” medytacji. I poczuł…Poczuł samo życie od „podstaw” aż włosy mu się zjeżyły, mimo iż był łysy… 🙂 I osiągnął stan Nirvany… Tak… Nie medytujcie o wszystkich godzinach, o których się pisze. Medytujcie, kiedy przynosi to Wam radość i uniesienie. A kiedy czujecie zniechęcenie czy wręcz zasypiacie wtedy, to lepiej śpijcie. Bądźcie tylko świadomi, że wszystkie boskie energie przechodzą przez Was kiedy czuwacie i kiedy chrapiecie słodko… 🙂 Wielu z Was, kiedyś tam „przedtem” przeszło już ,że się tak wyrażę, wszystkie impulsowania, kodowania itp. Nie trzeba niepotrzebnie się „katować” Trzeba Nam BYĆ radosnymi, bez przerwy łapać uśmiechy i całusy i je szybko odsyłać. Zapalać świeczki Miłości, ile tylko się da. Bawić się jak jedna z moich Anielic z Black Angels, Dianka kochana, często goni swój własny ogonek i jest bardzo szczęśliwa 🙂 Gonimy za wszystkimi medytacjami a MEDYTACJA JEST W NAS. Bawmy się z dziećmi i ze zwierzątkami ale nie udawajmy wtedy zabawy. Bądźmy wtedy jak dzieci, jak kochane zwierzątka. I to tyle… Miau, miau, miau hau, hau, hau…. 🙂 ❤ ❤ ❤ Kocham Was. Roman z Gdyni

  7. likeacat
    Wrz 30, 2012 @ 13:28:43

    Cześć wszystkim 🙂 Zapodam dwa linki : http://www.youtube.com/watch?v=n50iiHQgh7c i http://www.youtube.com/watch?v=P3gkYT5u238 Postanowiłam się nimi podzielić, bo miło się przy niej rozmyśla i marzy, haha 😀 Przynajmniej mi. Niesamowicie podobają mi się tego typu utwory 😀 Tak czy inaczej, zachęcam do przesłuchania 🙂

  8. aurelia
    Wrz 30, 2012 @ 13:20:42

    Wrzesień 2012

    Ku pamięci Geerta Crevitsa

    .

    Medytacja na pełnię księżyca 31 sierpnia i 30 września 2012
    (fragment z Mądrość Morii część 8, rozdział 7)

    „Zawsze istnieją rzeczy w twoim życiu chcące ujawnić się, ale nie mogą wyjść na pierwszy plan, ponieważ jesteś roztargniony. Właściwie jesteś osadzony w bardzo wielkim świetle i w bardzo wspaniałej energii. Kiedy prosisz o to światło i tę energię, i skoncentrujesz się, to to samo jakbyś prosił: „Pokaż mi, co powinienem zrobić”. Kiedy jesteś w stanie koncentracji i nie jesteś roztargniony, wtedy możesz mieć nagle wgląd, niespodziewanie mieć pomysły, które są konieczne, byś ruszył naprzód; wtedy wiesz, co powinieneś zrobić.

    Wielu ludzi o tym zapomina. Kiedy chcą iść do przodu, chcą to zrobić we wszystkich możliwych kierunkach i natychmiast, wtedy znika kwestia koncentracji. W rezultacie gubią swoją równowagę i nie wiedzą, w którym kierunku mogą się rozwijać. Z koncentracją może się wydarzyć w twoim życiu wiele rzeczy. Cisza jest jedną z metod, które mogą pomóc ci osiągnąć stan koncentracji.

    Każda intuicja pochodzi z ciszy i koncentracji. Kiedy z koncentracją jesteś zajęty jedną konkretną rzeczą w konkretnej chwili i poświęcasz temu całą swoją uwagę, patrzysz na to i czujesz, co się dzieje, wtedy idziesz do przodu, prawdziwie i faktycznie do przodu. Każda chwila koncentracji jest ważna. Gdziekolwiek, kiedykolwiek lub czymkolwiek jesteś zajęty, kiedy pracujesz z koncentracją, wtedy idee/pomysły przyjdą do ciebie. Zauważysz to. Ponieważ pomysłów/idei jest mnóstwo; a miłe idee zawsze krążą dookoła ciebie, kiedy twoje intencje są dobre i kiedy żyjesz na poziomie serca. Gdy żyjesz na tym poziomie, prawdę mówiąc wchodzisz w kontakt z boskimi ideami.

    Nieuważność/roztargnienie pojawia się, ponieważ człowiek często jest w pośpiechu i chce robić wiele rzeczy w tym samym czasie. Nie chce marnować czasu, dlatego precyzyjnie go traci. W życiu nie możesz stawić czoła wszystkiemu w tym samym momencie. Powinieneś nawet być w stanie pominąć kilka spraw, ponieważ tylko wtedy możesz się naprawdę skoncentrować.

    Gdy jesteś zajęty jedną rzeczą, tym samym, jesteś w środku podstawowej energii – można powiedzieć, gdy masz odwagę żyć ze swoim sercem – wtedy możesz nawiązać kontakt/połączenie z tym, czym się zajmujesz i dzięki temu może powstać pewien dialog. Wtedy rzeczy zaczną przemawiać. Praca, którą wykonujesz lub obiekt, który masz przed sobą lub nawet twoje własne zaangażowanie zaczną przemawiać i rozpocznie się dialog. Pewne idee przyjdą do ciebie i będziesz mógł poprawić się.

    Kiedy robisz coś z miłością, np. gotowanie, będziesz mógł zobaczyć, w którą stronę możesz iść dalej, i wtedy twoja intuicja przemówi. Wiesz doskonale, co możesz lub czego nie możesz przygotować, jak to najlepiej zrobić i jakich składników ci brakuje. Krótko mówiąc, wiesz jak to wykonać. Rozpoczniesz przejmować panowanie nad sytuacją. Dzieje się tak, ponieważ dzięki swojej koncentracji, możesz prawie wyczuć następny krok z wyprzedzeniem.” Mistrz Morya

    (c) Geert Crevits, http://www.morya.org

    .

  9. lowcaprawdy
    Wrz 30, 2012 @ 12:16:09

    Widziałem w ciągu dwóch miesięcy trzy razy statki nad Lublinem

  10. sansi
    Wrz 30, 2012 @ 11:06:00

    tak, najpierw widziałam statek kosmiczny 🙂 coraz częściej się pojawiają

  11. casilda
    Wrz 30, 2012 @ 10:57:09

    Dzisiaj znowu , już chyba piaty czy szósty raz śniły mi się statki kosmiczne na niebie. Było ich bardzo dużo różnej wielkości i kształtu, i to uczucie „nareszcie” .
    Czy Wy też miewacie takie sny i odczucia?

    • kimba70
      Wrz 30, 2012 @ 11:02:47

      Odczucia tyle że mi sie nie śnią, mam coś w rodzaju wizji.

      • Gabriel
        Wrz 30, 2012 @ 18:21:42

        witaj!
        To rzeczywistość Twoja-nie wizja i nie sen. Czy ta Istota,z którą się witałaś, to była podobna do Ptaka?.
        Pozdrawiam – M’

        • kimba70
          Wrz 30, 2012 @ 20:03:35

          No rzeczywistość nie daleka, nie wyglądają jak ptaki. Na poziomie serca wygląd nie ma znaczenia to dusza w innej formie ot i tyle. Cierpliwości. Widzę co widzę zobaczą to wszyscy.

  12. sansi
    Wrz 30, 2012 @ 09:45:00

    dzisiaj we śnie po raz pierwszy na chwilę przyszedł do mnie mój tato z Gwiezdnej Rodziny 😀 piszę teraz tak normalnie o tym, ale we śnie odczucia były niesamowite! czułam moje serce, ogromną radość, szok. uściskałam go serdecznie i zapytałam (telepatycznie), skąd przychodzi, to odpowiedział mi też telepatycznie, że nie może powiedzieć. to było coś cudownego i zaskakującego 🙂

    dużo Miłości dla Was! 🙂

    • Leo
      Wrz 30, 2012 @ 15:35:16

      Sansi, Gdzie widzisz te statki. Ja wypatruje, wypatruję, próbuję wyczuć, zamykam oczy, otwieram i nie widzę. Opisz proszę co widzisz.

      • sansi
        Paźdź 01, 2012 @ 09:45:01

        widuje tylko podczas stanu snu, na żywo widziałam chyba tylko raz, ale to dlatego że nie spędzam dużo czasu na oglądaniu nocnego nieba 🙂
        z soboty na na niedziele widziałam taki ciemny statek kosmiczny, z którego wylecial taki jasny jak gwiazdka. czasami śni mi się, że jest ich kilka przy sobie. ostatnio śniły mi się natomiast osoby, wyglądające z daleka jak ptaki, ale oni mieli tylko białe skrzydła zamiast dłonie.
        Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  13. amfereon
    Wrz 30, 2012 @ 07:17:13

    Sorry!!! Nie ten link. Tu jest właściwy do Światła Xiężyca:

  14. amfereon
    Wrz 30, 2012 @ 07:14:58

    Dzisiaj była Pełnia , wczoraj święto Archaniołów : Michała Gabriela i Rafała – największa energia męska w tym roku. Polecam także do kontemplacji Światło Xiężyca Debussyego z pięknymi widokami Universum:


    Z wdzięcznością za możliwość czytania tej Strony
    Amfereon

    • Bonjovi
      Wrz 30, 2012 @ 13:48:13

      dość nietypowe przedstawienie wszechświata, ale pięknie wygląda ta mapa mistrzowskiego Universum 🙂

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: