Roztrzaskując Szklany Pantofelek

.
.
.
Syrena Morska, Moreanna z Syriusza: Roztrzaskując Szklany Pantofelek.  Bajki oraz pozbawianie Ludzkości jej Mocy.
.
Przez AuroRę Le, 14 Lipca 2012 r.
.
Od Autorki: 
  Ta wiadomość była osobiście dla mnie bardzo pouczająca.  Kiedy po raz pierwszy zaczęłam ją odbierać pomyślałam, że Moreanna zadedykowała ją właśnie mnie, gdyż  ten archetyp i odpowiadające mu kwestie są czymś, nad czym pracuję przez jakiś czas, aby się od nich uwolnić.  Jako małe dziecko zmagałam się z tym, aby nadać sens wspomnieniom, z którymi tutaj przybyłam, i aby połączyć małe ich strzępki, które wypływały każdego dnia na powierzchnię mojej świadomości.  Wewnątrz mojego umysłu małej dziewczynki czułam się porzucona.  Było to zupełnie tak, jakby moja prawdziwa tajemnicza rodzina, przebywająca gdzieś tam daleko, grono krewnych wyrzuciło mnie tutaj i po prostu odjechało.  W głębi serca czułam, że to nie jest prawdą, lecz znalazłam niebywałe pocieszenie w czytaniu bajek.  Nie zmarnowałam wiele czasu, aby zakotwiczyć się w roli Księżniczki w Wieży z Kości Słoniowej.  Roszpunki, Kopciuszka, Królowej Śnieżki, itd. … Postanowiłam, że będę dziewczyną, która w każdej chwili może być uratowana przez jej Księcia z Bajki, który będzie przejeżdżał na swoim białym rumaku i obdaruje moje usta magicznym pocałunkiem i w ten sposób obudzi mnie z mojego koszmarnego snu i uniesie mnie do jego Czarodziejskiego Królestwa.  Zostałam oczarowana filmami Disneya i zaczęłam przeżywać moje życie według tego pierwowzoru.  Nie miało znaczenia nawet to, że w rzeczywistości pamiętałam i widziałam mój większy niż życie Bliźniaczy Płomień i to, że był on obecny każdego dnia w moim świecie.  
.
Ten ideał stał się moją podstawową recepturą na przetrwanie i standardem, za pomocą którego mierzyłam wszystkie relacje międzyludzkie, w które byłam kiedykolwiek zaangażowana.  Dopiero gdy urodził się mój syn, uzmysłowiłam sobie po co tak naprawdę tutaj przybyłam oraz  to, że jestem potężną siłą i rządzę się własnymi prawami.  Nie musiałam być ratowana.  Mogłam uratować sama siebie.  I dokonałam  tego!  Nie mówię, że nadal nie podziwiam czegoś co ma związek z „Księżniczkami” i wiem to, że w głębi serca zawsze będę kompletną romantyczką.   W głębi serca jestem małą dziewczynką i to jest OK.  Lubię osobę, którą jestem.  Jednakże zdecydowałam dopisać szczęśliwy koniec do każdej z moich ulubionych bajek.  W mojej wersji Księżniczka potrafi rozpoznać swoją własną siłę i staje się niezależna i samowystarczalna.  Przejmuje kontrolę nad swoim własnym życiem i gdy jej Książę w końcu się z nią spotka, odnajdzie pewną siebie kobietę z wysokim poczuciem własnej wartości.  Zastosowałam tę zasadę w moim osobistym procesie Wzniesienia oraz również w moich poglądach na  temat Ujawnienia.  Nie oglądam się na to, aby być uratowaną.   Tak naprawdę nie wierzę w to, że statki kosmiczne osiądą na powierzchni Ziemi i uniosą nas wszystkich w siną dal.  Musimy sami uratować siebie, przez podwyższanie naszych osobistych i kolektywnych wibracji oraz poprzez odpowiedzialne życie z szacunkiem dla Gai.  Musimy otworzyć się na słyszenie Prawdy i chcieć rozpowszechniać ją wszystkim tym, którzy chcą tej Prawdy wysłuchać.  Przez robienie tych rzeczy przyjmiemy pozycję gotową do podjęcia wybranej roli na Nowej Ziemi, jakakolwiek ona by nie była.  W ten sposób również ponownie zjednoczymy się z naszymi Gwiezdnymi Rodzinami, spotkamy się z nimi jak równy z równy, nie wychodząc z pozycji dzieci, które potrzebują ratunku.  Oddaję wam Moreannę poruszającą te wszystkie kwestie.  Objęła ona pewnego rodzaju rolę osoby rozwiewającej mity,  rozwalającej systemy z Legendarnych Królestw, chociaż ostatnio dowiedziałam się o niej, że naprawdę pochodzi z Syriusza!  Ostrzegam was, ten przekaz jest długi i myślę, że rozciągnąłby się w nieskończoność, gdybym nie musiała go zakończyć z powodu konieczności odebrania mojego syna z treningu piłki nożnej.  
.
A teraz przyprowadzam wam Moreannę… 
.
♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔~♔
.
Zdefiniujcie od nowa swój sposób myślenia, gdyż dni stają się coraz krótsze i fala zmian zbliża się nieubłaganie do waszych brzegów.  Zamknijcie książkę o tych wyświechtanych, starych historiach, które powtarzają się w waszych głowach.  One już wam dłużej nie służą.  Tak naprawdę, patrząc z perspektywy czasu, nigdy wam nie służyły.  Zbyt wielu z was porusza się opieszale, a Gaja nie będzie czekać.  Niestety wydaje się, że czekała ona całą wieczność.  Zrozumcie to, co jest zwyczajnie nieprawdą i otrząśnijcie ten uścisk, w którym trzymane było wasze życie.  Dociekajcie wszystkiego.  Zadajcie sobie pytanie: „Według czyjego autorytetu jest to prawdą?”  Powiedzcie sobie: „To ja jestem tym, kto wyznacza co mają być nauczane moje dzieci”.  Czy ośmielacie się kwestionować tych, którym wydaje się, że rządzą?  Czy serwują wam oni perły mądrości, czy po prostu banialuki?  Ośmielam się powiedzieć, że łykaliście te kłamstwa tak długo, że wielu z was może ledwo rozpoznać jakąś różnicę.  Najdrożsi Bracia i Siostry, kocham was i nie przychodzę do was tej nocy, aby strofować was lub lekceważyć wasz dylemat.  Posiadam najczystszą intencję i poszukuję po prostu tego, aby oświecić was i inne młode serca, które kroczą za wami.  Oni są nowo przebudzeni i właśnie podejmują swoje pierwsze kroki na Złotej Ścieżce.  Nie znają jeszcze różnicy między rzeczywistością a fantazją.  Przysłuży wam dobrze, gdy odświeżę wam wasze wspomnienia w miarę jak podążacie swoją drogą.
.
Wiele zmieniło się po Wielkim Upadku.  Ocaleni poprzenosili się i wyrosły nowe osady.  Wielu z nich pamiętało absurdy przeszłości i to, co przywiodło ich do tych nowych miejsc, w których znaleźli się w dniu dzisiejszym.  Złożyli ślubowanie, że to nigdy więcej się nie powtórzy.  Skarbnice wiedzy i mocy zostały ukryte od wścibskich oczu tych, którzy mogliby je nadużywać.  Duża część tego wielkiego dziedzictwa wypływa obecnie na powierzchnię Ziemi, podczas gdy małe myślokształty są uwalniane do zbiorowej świadomości ludzi i do atmosfery tej planety.  Są to myślokształty, które będą utrzymywane w umysłach ich pierwotnych twórców.  Poprzez drogę cyklów reinkarnacji te znakomite dusze przyszły ponownie na Ziemię, aby zamanifestować te pomysły, tworząc z kolei lepsze życie dla ludzkości.  Poznacie je w odpowiednim czasie, gdy objawią się wam one jako: darmowa energia, zaawansowane formy transportu, obfitość pożywienia oraz ogólny dobrobyt.  Koncepcje te są tak krystaliczne i tak zmienne, jak oceany, pod którymi spoczywały przez tak długi czas.  Oczekujcie ich nadejścia.
.
Ci, którzy usiłowali przejąć kontrolę nad wami, zrobili duży wysiłek, aby spowodować wasze zapomnienie kim w rzeczywistości jesteście.  W najbardziej subtelny sposób, przejęli wasze umysły.  Starali się złamać waszego ducha i rozstroić wasze połączenie ze Wszystkim Co Jest.  Czy jest lepszy sposób, aby tego dokonać, uświadomili sobie, niż poprzez manipulację waszymi dziećmi?  Widzicie jednak, kontrola poprzez strach będzie efektywna tylko do czasu, aż ludzie powstaną w proteście.  Ostatecznie zawsze znajdą się tacy, na tyle mądrzy, aby dostrzec cały las zamiast tylko pojedyncze drzewa.  Odrzucili więc te nauki, zbuntowali się i spowodowali powstanie przeciw władzy.  Są sprytni, ci pretendenci do kontrolowania, i stało się dla nich jasne, że najskuteczniejszym sposobem manipulacji jest ten ukryty za maską czegoś przyjemnego.  W obecnych czasach doświadczacie tego przez żywność na waszych sklepowych półkach, przez kuszące napoje alkoholowe oraz leki farmaceutyczne.  Konsumpcjonizm oraz to, co my uważamy za, w pewnym sensie, upiorne formy rozrywki, utrzymują was w stanie strachu i pożądania.  Wszystkie te rzeczy są uzależniające z natury.  Wasze szkolnictwo zostało zaprojektowane tak, aby nie oświecać umysł, lecz wyprać mózg i ujarzmić ucznia.W dawniejszych czasach Patriarchat nie posiadał żadnych dostępnych, dzisiejszych środków.  Zamiast tego, snuli opowieści.  Te piękne mity, legendy i „bajkowe” historie podbijały ludzkie serca, zarówno  osób młodych jak i starych.  Zaplanowane było w nich, aby zaszczepić pewne pomysły i stłumić waszą naturalną  świadomość prawdziwej suwerenności i mocy.
.
Wprowadzony został wizerunek kobiety słabej, niezdolnej do przeżycia przy użyciu swoich własnych środków, w ten sposób wykorzeniając Boską Moc Kobiecą, która do dzisiaj jest dla nich zagrożeniem.  Znaleźli na to sposób i udało się im na jakiś czas skruszyć Jej potęgę, lecz nigdy nie mogli Jej wykorzenić.   Ale wciąż tworzyli opowieści o panienkach w tarapatach, których jedyną nadzieją było uratowanie przez przedniego mężczyznę.  Były one przedstawiane jako istoty bezbronne, bezradne i całkiem nie mające nic wspólnego ze swoją  prawdziwością.  Tylko poprzez uległość mogły zapewnić przetrwanie sobie i swoim bliskim.  Te archetypowe charakterystyki były i nadal są używane do wzmacniania iluzji ograniczeń i braków.  Jest  bolesne dla nas, waszego Bractwa z Wodnych Królestw,  jak my sami jesteśmy wam przedstawiani.  Zostaliśmy wam również pokazani jako słabe stworzenia, uwięzione w swoich własnych formach.  Jako alternatywę, przedstawia się nas jako przebiegłe istoty w żeńskiej formie, które poszukują dostępu do ludzkich mężczyzn, wabiąc ich w sidła śmierci przez śpiewanie pieśni.  Takie są opowieści o Syrenach.  Tak naprawdę, wcale nie umieramy z dala od morza.  Nie musimy dawać nic w zamian za „nogi”, gdybyśmy nawet życzyli sobie je posiadać.  Nie cierpimy z powodu przeobrażenia.  Takie są nasze prawa, tak samo jak wasze.
.
Zostaliście uwarunkowani, aby akceptować ideę choroby, której nie możecie kontrolować.  Myślicie, że nie możecie siebie uzdrawiać.  Jesteście odłączeni od swoich wrodzonych umiejętności, aby manifestować to, co potrzebujecie.  Myślicie, że musicie polegać na innych w rozwiązywaniu tych problemów za was.  To uwarunkowanie również rozpoczyna się z kartkami książek z historyjkami.  Powiedziano wam, że bez pomocy magicznej lampy, latającego dywanu lub czarodziejskiej różdżki wasze marzenia nigdy nie urzeczywistnią się.  Biada staremu Patriarchatowi, jeśli kiedykolwiek przypomnicie sobie, że wszyscy jesteście Mistrzami Alchemii – każdy z was!
.
W nas wszystkich istnieje naturalna zdolność do zmieniania swojej formy.  Jesteśmy tak zaprojektowani, aby mieć wolność do przeobrażania się wedle własnego życzenia lub wcale nie przyjmowania żadnej formy.  Rozważcie stłumienie tych zdolności jako dowód pozytywnej i niezwykłej mocy wiary.  Przekonanie, że nie możecie robić tych rzeczy było w was zakorzeniane przez tysiące lat.  To błędne nauczanie usadowiło się głęboko w waszej pamięci komórkowej i spowodowało zanik części waszego DNA.  W obecnych dniach jesteście wzywani do cofnięcia tego uszkodzenia poprzez przygotowanie się na swój sposób do Wzniesienia, oraz do oduczenia się tego, co wam wpojono i zaczęcia wszystkiego od początku.  Pamiętajcie, że to przez moc Wiary zaistniał ten uszczerbek i przez tę samą moc spowodujecie jego skorygowanie.
.
Musicie bezspornie zaakceptować prawdę, że wasza planeta ulega zmianie.  Wiedzcie, że z całą pewnością jesteście współuczestnikami tej zmiany wpływając na nią poprzez swoją siłę i determinację.  To nie tylko wydarza się wam, lecz także z wami i za pomocą waszych własnych rąk.  Ci Starzy są wymierającą rasą, a posiadali oni wgląd w wiedzę, że taki dzień miał nadejść.  Upewnili się, że wy, którzy zamieszkujecie na powierzchni Ziemi, jesteście bardzo dobrze zaprogramowani, w rzeczy samej.  Jeśli potrzebujecie więcej dowodów, proszę zauważcie, że ich nierozsądne opowieści nigdy nie przeniknęły do społeczeństw zamieszkujących Ziemię Wewnętrzną.  Wszyscy jesteście mieszkańcami Ziemi,  jednakże w ich wybranych, odizolowanych lokalizacjach zachowali swoje wysokie wibracje, wspaniałe zdrowie i  pozostali zupełnie bez szwanku.
.
Więc wyobrażajcie sobie życie bez nędzy, smutku, bólu i samotności.  Odrzućcie wszystko to, co wasze serca uważają za nieprawdę.  Szturmujcie mury zamku i ośmielcie się odebrać to, co jest wasze.  I nigdy nie zapominajcie o tym, że jesteśmy tutaj po to, aby służyć radą i pomagać wam gdy czujecie, że nie możecie iść dalej.  Jesteśmy waszymi rodzinami z Wodnych Królestw.
.

Jestem Moreanna.

.
.
Wszelkie prawa zastrzeżone przez Bella Capozzi.  Możecie kopiować i rozpowszechniać ten materiał tylko w jego niezmienionej formie wraz z pełnym kontekstem z załączeniem wzmianki o  prawach autorskich. 
.
Przetłumaczyli Sławek i Viola, edycja Krystal

19 komentarzy (+add yours?)

  1. silver price
    Sier 18, 2012 @ 11:24:18

    Ukochani Mistrzowie,Od tysięcy lat ludzko¶ć żyj±ca w trzy- i czterowymiarowym ¶wiecie, skupiała się na otrzymywaniu miło¶ci, mocy i zadowolenia od wszystkich dookoła siebie, przez eteryczne sznury przymocowane do splotu słonecznego. Czyniła to po to, aby sposobem horyzontalnym ci±gn±ć od innych energię. Gra w dualno¶ć była tańcem popychaj±cym/ci±gn±cym lub d±żeniem do zabrania innym tego, czego komu¶ brakuje lub tego, o czym się my¶li, że pomoże stworzyć miło¶ć i poczucie własnej warto¶ci w życiu. Bez rozpoznania, o co naprawdę chodzi, stało się nawykiem szukanie pozytywnych emocjonalnych energii i korzy¶ci przez umacnianie tych eterycznych sznurów (podł±czeń) w ludziach, którzy s± najbliżej, czy to w członkach rodziny (szczególnie w dzieciach i partnerze), przyjaciołach czy znajomych. Gdy to czynili¶cie, coraz głębiej pogr±żali¶cie się w karmicznej grze przyczyny i skutku. Taki sznur życia stworzony przez Was lub przez innych za Waszym pozwoleniem, działał w dwojaki sposób, mianowicie tak, że my¶l±c, że otrzymujecie to, czego potrzebujecie, czę¶ciej powodowało „odsysanie” Was lub manipulację Wami (zależnie od tego, kto był silniejszy mentalnie lub emocjonalnie).

  2. Józef
    Sier 17, 2012 @ 16:36:06

    W raz z rozwojem świadomości oraz wstępowaniem na wyższe stopnie oświecenia takie opowiastki tracą swój urok chyba, że postawimy się w roli tego dzielnego pozytywnego bohatera, który ma moc i pomaga. Również straszenie ludzkości piekłem i różnymi mękami na większość ludzi już nie działa i sceptycznie podchodzą do różnych wymyślonych w przeszłości przez polityków i hierarchów religijnych dogmatów. Jeżeli mamy w przyszłości (z godnie z planem Stwórcy) stwarzać nowe planety galaktyki i wszechświaty to musimy się nauczyć tu i teraz stwarzać naszą rzeczywistość i nową ziemię , świadomie i na fundamencie jedności i miłości bezwarunkowej. Mamy ku temu okazję aby to uczynić, czynimy to zresztą razem ze Stwórcą bo On jest w nas a my w Nim , w związku z tym czy ktokolwiek może nam w tym przeszkodzić. Inni nam pomogą , lecz tylko w zakresie dozwolonym przez prawo uniwersalne i nie więcej , ponieważ zbytnia ingerencja w nasze wzrastanie jako stwórców nie miałoby sensu. Czy to nie jest piękne i wzmacniające, że Stwórca doświadcza przez nas światy materialne a my istniejemy dzięki niemu i taka relacja oparta na miłości jest wieczna. Więc bierzmy się do roboty bo Bóg czeka aby nam pomagać.

    Serdecznie pozdrawiam.

  3. maniulka
    Sier 16, 2012 @ 11:38:11

    Dziękuję Ci Krystal za ten blog<3

  4. Janina Pachuła
    Sier 16, 2012 @ 09:36:45

    Droga Wiko zapomniałaś podać tytuł książki którą polecasz…..

    • wika
      Sier 16, 2012 @ 19:00:44

      To jest ta sama książka, z której opowieść przytoczył Transformator, Bruce Moen „Podróż do ojca ciekawości”. Zresztą tak samo jak Julita polecam wszystkie książki i Bruce’a (przemiły, stylowy facet swoją drogą, byłam na jego warsztatach i działo się tam sporo poznawczych cudów :D) oraz Roberta Monroe, są w nich niektóre takie informacje, jakich nie znalazłam nigdzie indziej. Jest nawet opis Nowej Ziemi, a raczej jednej z czasolinii, bo jak wiadomo wspaniałych możliwości przed nami będzie wiele… 😛

  5. Sabrina
    Sier 16, 2012 @ 01:35:20

    Fajny przekaz 🙂

  6. Julita B.
    Sier 16, 2012 @ 00:01:45

    Wszystkie książki Bruce,a są niezwykłe i fantastycznie opisują światy „za zasłoną”.Wykorzystuje do tego OOBE,ale opisuje swoje doświadczenia w sposób trochę cieplejszy,niż to zrobił jego nauczyciel i przyjaciel Robert Monroe( także autor trzech niesamowitych książek o doświadczeniach OOBE). Buziaki :-)) Julka

  7. m.
    Sier 15, 2012 @ 23:47:09

    zmiana formy fizycznej? jak wykorzystać do tego prawo przyciągania? przez złe myślenie stres i depresję nabawiłam się dodatkowych kilogramów…teraz czas na zmianę…

  8. idea.b
    Sier 15, 2012 @ 23:43:07

    Przywoływanie winy, grzechu, widzenie jakichś Onych winnymi – przywołuje potępienie. Potępienie jest rodzajem ataku i stwarza świat, w którym istnieje atak, atakowani i atakujący, zmieniający się rolami w różnych sekwencjach czasowych.

    Widzenie błędu przywołuje myśl o naprawie. Widzenie zagubionych i chorych przywołuje myśl o przebaczeniu i uzdrawianiu. Przebaczenie przywołuje cud miłości. Cud miłości wyzwala z wszelkich iluzji zła, cierpienia, winy, ataku, choroby i śmierci. Cud miłości przywołuje Niebo, w którym wszyscy są zbawieni przez Miłości i dla Miłości.

    Zakochajmy się w Miłości 🙂

    Naprawa, Przebaczenie & Miłość 🙂

    • Grzegorz
      Sier 16, 2012 @ 11:30:16

      Życzę dużo miłości, żeby przyszła do Ciebie w pełnym świetle, bo miłość to cud urodzin nowego Ja każdego dnia, w nieokreślonej chwili, to taka wielka siła która razi niedowiarków w oczy, a tych którzy ją zaczynają sobą widzieć uzdrawia.
      Tego rozum nie ogarnie, ani żadne ludzkie słowa nie mogą wytłumaczyć. To można tylko doświadczać. Pokochaj siebie, ale nie bądź Swoim niewolnikiem.
      Nie bądź narzędziem w rękach słów. Ty, jesteś krystalicznym promykiem, przezroczystą jak górski strumień nadzieją na cud. Przesyłam nieograniczone w Twoim jak i moim czasie pozdrowienia.

      P.S. Najwięcej potrzebuje czasu ten kto się nie wysypia. Kto ciągle odkłada Siebie na półkę zapomnienia jak eksponat, stare i wysłużone (doświadczone) i niebywale cenne ale tylko narzędzie. Które ciągle coś Musiało i które przykrywa kurz czasu. Wyłączny obserwator i kibic tego co mu podłożą pod poduszkę, smakosz tak zwanego życia. Bez udziału w nim potrzeb swojej duszy i wiary w swoją naprawę.

      • Bella
        Sier 17, 2012 @ 08:07:47

        Przepięknie ująłeś Grzegorzu spojrzenie na siebie.
        Pozdrawiam z Miłością Kochani

    • maniulka
      Sier 16, 2012 @ 11:42:31

      Dzięki za Twoje wszystkie komentarze Idea.b! Proszę o wszystko co wiesz, lubię takie konkrety bo mi się sprawdzają w samej sobie:) pozdrawiam serdecznie w miłości<3

    • Luxy
      Sier 16, 2012 @ 11:44:34

      To szczytne idea.b, co piszesz. Życie w Miłości i Przebaczeniu popieram, jak najbardziej! Ale nie możemy zpominać, że systematycznie, każdego dnia, zgodnie z Boskim Planem Świat jest uwalniany z jarzma Ciemności. Biorą w tym udział Istoty Światła, które w kolejnych inkarnacjach doświadczały sponiewierania, po to aby teraz uwolnić od tego ludzkość (jest o tym mowa w w/w przekazie). W powyższym przekazie jest wyraźnie podane, co ONI przez tysiąclecia zrobili Istotom Światła. Przebaczenie? Raczej współczucie i jeszcze raz współczucie – tylko tyle! A przebaczenie zostawmy Bogu, on doskonale wie, kto na przebaczenie zasłużył I nie chodzi o to, by przywoływać temat grzechu czy winy. Raczej chodzi o prawdę, by od niej nie uciekać. Może przyjdzie czas, gdy poznamy PRAWDĘ, kim sa te zacne istoty które wiele tysięcy lat temu złożyły Bogu obietnicę o uwolnieniu Świata? Może, gdy ich misja dobiegnie końca, to poznamy te Istoty i będzie to ważna część Ujawnienia? A potem poznamy zewnętrzne cywilizacje, które nam pomagają, wspierają i osłaniają?
      Na wszystko przyjdzie czas, ale ważne zdarzenia są coraz bliżej…. Przecież czekamy na prawdę…..

      • Luxy
        Sier 16, 2012 @ 16:28:24

        Jeszcze dodam – Dzięki Moreanna za ten treściwy i ważny przekaz! I oczywiscie dzięki Ci Krystal za opoblikowanie tego przekazu!

      • wodz
        Sier 17, 2012 @ 11:25:01

        Luxy, wybaczając komuś, a przede wszystkim sobie usuwasz ze swojego ciało wiele negatywnych emocji i zauważasz, jak wielką ulgę to przynosi dla Twojego serca 🙂 osoba krzywdząca kogoś tak naprawdę jest zagubiona, jest ona pochłonięta przez ciemność, gdy ludzie nie potrafią sobie nawzajem wybaczyć – wtedy walczą ze sobą, a tak naprawdę to nie ludzie walczą, tylko ciemność w ten sposób wykorzystuje ludzi, żeby się mnożyć…
        podsumowując życzę dużo Światła, Miłości i przebaczenia w Twoim życiu 🙂

        • Luxy
          Sier 17, 2012 @ 19:02:57

          Przykro mi ale zupełnie nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Proponuję, przeczytaj powyższy przekaz jeszcze raz, zwłaszcza część, która zaczyna się od słowa „zdefiniujcie” – przeczytaj to uważnie, ze zrozumieniem. Wtedy być może zrozumiesz treść mojego komentarza…
          PS. A Ciemności już tu nie ma, Trwa tylko „Wielkie Spzrątanie”. A jest co sprzątać! Oj jest, jest!

  9. Transformator2012
    Sier 15, 2012 @ 21:32:45

    Witajcie Kochani!

    Kilka lat temu przeczytałem pewien tekst, który pomógł mi zrozumieć kim jestem i dokąd zmierzam. Nie jest ten tekst łatwy, ale ma to coś w sobie co sprawia, że jest łatwiej.

    Sonda zwana Ciekawością

    Świadomość wystrzeliła w samą siebie część swojej własnej świadomości, którą była sonda zwana Ciekawością. Ciekawość przemierzała nieskończone możliwości Świadomości transmitującej świadomość samej siebie poprzez rozciągające się w nieskończoność cienkie włókno. Czas nie miał tu żadnego znaczenia, przestrzeń nie istniała. Świadomość wpoiła Ciekawości dążenie do celu, który ta osiągała, przemierzając samą siebie, odkrywając i gromadząc wszystko, cokolwiek napotkała w bezmiernej czerni Niepoznanego. Wszystko, co tylko uświadamiała sobie Ciekawość, docierało do Świadomości poprzez łączący je cienki przewód.

    Coś, co przemieszczało się poprzez odległą, nienazwaną galaktykę, poruszyło uwagę Świadomości, z początku bardzo słabo. Było to tak dziwne, tak niezwykłe, że musiało zostać zbadane. Ciekawość po prostu musiała zebrać wiedzę o tym „czymś”, cokolwiek to było. Ta mieszanina była do tego stopnia gryząca, piszcząca i irytująca, że Ciekawość mogła odsunąć to od siebie – jako niewygodne, nieprzyjemne wrażenia. Jednak z drugiej strony bardzo ją to pociągało, odczuwała silne Przyciąganie.

    Pchało ją w kierunku wszystkiego, co wiązało się z ekscytacją i dreszczem odkrywania nieznanego. Bo przecież celem Ciekawości było badanie Niepoznanego i uświadomienie go Świadomości.

    Poruszała się więc ustawicznie naprzód, zgłębiając je wraz ze wszystkim, co zawierało w swojej drodze przez hałaśliwe Przyciąganie. Ciekawość mijała w czerni małe sygnały odczuć, które, jak sądziła, były niezamieszkanymi planetami. Każdy z tych sygnałów miał te same irytujące cechy, co jednak było niczym w porównaniu z szaloną gmatwaniną Przyciągania roztaczającego przed nią swój ogromny urok.

    Nagle intensywność wrażeń zaczęła słabnąć. „Musiałam już dawno ominąć źródło Przyciągania” – powiedziała sobie Ciekawość. Zawróciła więc powolnym łukiem, szukając ponownie największego natężenia Przyciągania. Wiedziała, dokąd się udać: ruszyła w kierunku owej hałaśliwej mieszaniny uczuć, polując na ich maksymalną intensywność. W końcu, już bardzo blisko źródła, poczuła tę mocną, wybuchową mieszaninę. „Wciąż poruszam się do przodu, ale Przyciąganie zawsze znajduje się z boku – pomyślała Ciekawość – zupełnie jakbym krążyła po orbicie wokół czegoś”.

    Intensywność mieszaniny Przyciągania można by porównać do straszliwego, obezwładniającego hałasu wydawanego przez odbiornik nastawiony jednocześnie na milion ryczących radiowych stacji. Oczywiście Ciekawość nie miała jeszcze wtedy zielonego pojęcia o falach radiowych (dlatego ten opis mógł powstać o wiele później). Ciekawość odnalazła wśród hałasu pewne powtarzające się sekwencje, były one jednak tak głośne i męczące, że dłuższe podążanie za którąkolwiek z nich było wprost niemożliwe. Zagłębiwszy się w Przyciąganie i mając do dyspozycji to, co znała dotychczas, próbowała zebrać jak najwięcej informacji o tym, czym ono jest. Stwierdziła, że istnieje tylko jeden sposób, który naprawdę jej w tym pomaga. Musiała wyciszyć większą część swojej świadomości do takiego stopnia, że nieledwie zasypiała, a wtedy mogła przez jakiś czas podążać za pojedynczym wzorem, sekwencją. Cechą wspólną poszczególnych sekwencji było to, że każda z nich miała jakiś konkretny cel. Gdy Ciekawość to zauważyła, pojęła, czym jest Cel. Zrozumiała, że od momentu, w którym została wypuszczona przez Świadomość, jej celem było odkrywanie i gromadzenie wszystkiego, co tylko mogła odnaleźć w czarnym ogromie Niepoznanego.

    Ciekawość nie znała pojęcia czasu, więc nie mogła wiedzieć, kiedy po raz pierwszy odnalazła Przyciąganie. Nie mogła też wiedzieć, jak długo znajdowała się pod jego wpływem. Była ledwo przytomna, wciąż chłonąc wszystko, co tylko mogła poznać w obrębie przytłaczającego hałasu Przyciągania. Starała się zebrać jak najwięcej ze swojej obecnej orbity, wnikała więc w Przyciąganie jeszcze głębiej, żeby je lepiej zbadać. Co jakiś czas zauważała kolejną powtarzającą się sekwencję i podążała za nią tak długo, dopóki ta nie znikała ponownie w kakofonii dźwięków. Pojawiało się to coraz częściej w miarę jak Ciekawość stopniowo wyłączała coraz więcej swojej świadomości. Odkryła, że był to jedyny sposób, aby móc zbliżyć się do okropnego hałasu Przyciągania i nadal dążyć do swego celu.

    Stopniowo większość wrzeszczącej mieszaniny zmniejszała natężenie, stając się tylko rodzajem syku w tle, który był już możliwy do zignorowania. „Wszystkie powtarzające się wzory sekwencji w tym syku będą musiały zostać zbadane – pomyślała Ciekawość i wysłała swoją myśl w kierunku Świadomości poprzez łączący je przewód – lecz wyciszanie mojej świadomości to jedyne wyjście, jeśli mam podążać za którąkolwiek z tych sekwencji”.

    Biorąc pod uwagę, jak wielki obszar Niepoznanego ma zostać zbadany, Świadomość przyznała Ciekawości rację. Ciekawość coraz bardziej wyłączała swoją świadomość i zagłębiała się w kolejne sekwencje Przyciągania. I stało się, że podążając za jedną z nich, po raz pierwszy zapadła w sen i zapomniała o połączeniu ze Świadomością.

    Obudziła się z krzykiem (z krzykiem?), uczuciem bólu (bólu?) powodowanego uciskiem (jakim uciskiem ?), było jej zimno (zimno, co to jest zimno?), została rzucona w miejsce (miejsce?), w którym dane jej było po raz pierwszy doświadczyć Oddzielenia.

    Sekwencja, która ją tu przywiodła, prowadziła bowiem prosto do narodzenia się jako niemowlę w świecie fizycznym. Niemowlę dorastało i Ciekawość, wciąż podążając za tą sekwencją, nieświadomie połączyła się z miejscem, gdzie panowała dwoistość: gorąco i zimno, ciemność i światło, wilgoć i uczucie suchości.

    Po narodzinach wpływ ziemskiej rzeczywistości i reguły życia na Ziemi szybko wymazały z pamięci Ciekawości, kim i czym była. Ciekawość zgodnie ze swoją naturą podążała za każdym szczegółem tego wzorca sekwencji tak intensywnie, że zatraciła całkowicie pamięć tego, że mogłaby być czymś innym niż żywą istotą w obrębie tej sekwencji. Świat fizyczny, w którym się znalazła, miał słońca, planety, księżyce, gwiazdy i galaktyki krążące w olbrzymim, wydającym się nie mieć końca wszechświecie. Planeta, na której żyła, Ziemia, miała powietrze, którym można było oddychać, pokarm, który się spożywało, rzeczy, których można było dotykać. Oddzielenie od świadomości tego, kim i czym naprawdę była, miało też swoje dobre strony. Ciekawość nie musiała już dłużej słyszeć pisków i odczuwać nieprzyjemnego drapania emocjonalnych energii wszystkich innych oddzielonych istot w Przyciąganiu. Teraz Ciekawość mogła z łatwością koncentrować się na sekwencji, z którą się połączyła. Nie była już świadoma całej tej kakofonii hałasów. Co najlepsze, były tam też inne oddzielone istoty, z którymi mogła grać w Grę.

    Ciekawość przeżyła swoje pierwsze życie, gromadząc wszystko, na cokolwiek się natknęła. W końcu, stara i chora, umarła. Z powrotem znalazła się w horrendalnym hałasie Przyciągania, bez ochrony nieświadomości. Bycie martwą było raczej szokujące! Ciekawość czym prędzej zanurkowała we względnie spokojną nieświadomość, żeby uniknąć okropnego hałasu Przyciągania. Umierając, zabrała ze sobą wszystko to, co zgromadziła, całą wiedzę zdobytą za życia. Pozostało to przy niej już na zawsze.

    Miała za sobą swoje pierwsze życie na Ziemi. Tak wiele rzeczy niedokończonych, niezbadanych i niepoznanych. Najsilniejsze z nich dotyczyły nierozwiązanych spraw emocjonalnych pomiędzy nią a innymi oddzielonymi istotami w obrębie Przyciągania. Ciekawość, ciągle pogrążona we śnie, musiała wrócić na Ziemię, jeszcze raz i jeszcze raz, żeby odnaleźć istoty, z którymi była wcześniej związana. Miała do naprawienia krzywdy, do spłacenia długi. Miała także do odebrania długi innych. Możecie zgadywać, co się wydarzyło. Za każdym razem, gdy Ciekawość powracała, rodziła się w nowym ciele i nowych okolicznościach, zaplątywała się w ową emocjonalną sieć jeszcze bardziej niż poprzednio. Tworzyła nowe wzory postępowania, łączyła je ze starymi. Możliwości było nieskończenie wiele. Na szczęście czas nie miał większego znaczenia. Pierwsza, niemal niekończąca się pętla doświadczeń trwała eony lat.

    Kiedy już wyczerpały się prawie wszystkie możliwości sekwencji, którą podążała, Ciekawość po raz pierwszy zaczęła sobie przypominać, kim naprawdę była. Krążąc w przestrzeni, w niewielkiej odległości od Ziemi, nagle się przebudziła. Minęło trochę czasu, zanim zdała sobie sprawę z tego, co się wydarzyło. Większość hałasu ucichła. Ciekawość prawie odzyskała stan świadomości i spoglądała w dół, ku Ziemi, gdy nagle dotarła do niej pamięć wszystkich poprzednich wcieleń. Można przypuszczać, że Świadomość maczała w tym palce, ale nikt nie wie tego na pewno. Ciekawość zobaczyła wszystkie swoje życia na Ziemi, jedno po drugim. Przypomniała sobie wszystko, co miało miejsce od chwili, gdy po raz pierwszy podążyła za Przyciąganiem. Przypomniała też sobie, dlaczego to zrobiła. Doświadczyła krótkiego wglądu i wiedziała już, że była sondą wypuszczoną przez Świadomość. Jej zadaniem było badanie siebie samej i kolejnych obszarów Niepoznanego. Pamiętała, jak została wchłonięta przez emocjonalne energie Przyciągania i jak wyciszała swoją świadomość, żeby móc gromadzić wszystko, na co natrafiała. Przypomniała sobie chwilę, w której po raz pierwszy zapadła w sen i zagubiła się w oddzieleniu. W tej właśnie chwili Ciekawość zaczęła rozumieć i poznała istotę Przyciągania.

    Kiedy po raz pierwszy znalazła się w orbicie Przyciągania, hałas był głośną, przypadkową mieszaniną bardzo wielu, zbyt wielu różnych rzeczy jednocześnie. To było tak, jakby słuchała miliona różnych stacji radiowych nadających jednocześnie przez jeden odbiornik. Ciekawość była całkiem przytomna i dochodziło do niej jednocześnie tak wiele dźwięków, że nie była w stanie wyłapać żadnego i podążyć za jedną, wybraną radiostacją. Uśpiła trochę swoją świadomość, nie wyłączając jej całkiem, aż prawie wszystkie radiostacje stały się łatwym do zignorowania szumem. W tym stanie mogła już dostroić się do myśli i uczuć pojedynczej sekwencji pośród bezmiaru hałasu. Mogła podążać za nią, jako że ten pojedynczy wzór pomagał jej zbliżać się do celu (który na razie wydawał się jej dziwny i zagmatwany). Wyłączenie świadomości było oddzieleniem, które pozwalało jednostce przetrwać i badać pośród obezwładniającego hałasu Przyciągania. Ciekawość pojęła wtedy, że wszyscy żyjący fizycznie na Ziemi musieli po prostu wyłączyć swoją świadomość. Wszyscy w mniejszym lub większym stopniu żyli w oddzieleniu. Inaczej byliby bez przerwy bombardowani horrendalnym, obezwładniającym hałasem. Czuliby i słyszeli myśli i emocje wszystkich żywych istot zamieszkujących fizyczny wszechświat. Nie byłoby już miejsca na ich własne myśli i uczucia. Jednak wyłączając świadomość, Ciekawość straciła kontakt ze Świadomością. Zapomniała o bezpośrednim połączeniu pomiędzy nimi. Co za tym idzie, musiała też zapomnieć o swej prawdziwej tożsamości.

    Ciekawość wiedziała, że energie emocjonalne wciągają i zbijają z tropu; mogą prowadzić w wiele dziwnych miejsc. Mimo to gromadziła wiedzę o nich przez eony wcieleń. Świadomość przez cały ten czas, dzięki połączeniu, zdawała sobie oczywiście sprawę z kłopotliwego położenia, w jakim znalazła się Ciekawość. Nie mogła jednak nic zrobić. Ciekawość wybrała przecież odłączenie.

    Tak czy inaczej, świadomie lub nie, Ciekawość wciąż realizowała swój cel, jakim było gromadzenie najdrobniejszych szczegółów dotyczących egzystencji w miejscu zwanym Ziemskim Systemem Życia. Nie było więc najmniejszej potrzeby, żeby Świadomość jej w tym przeszkadzała.

    Koncentrując się na wyłaniającej się z obezwładniającego hałasu sekwencji, pierwszej, którą zaczęła badać, Ciekawość przewidziała, że wszystkie pozostałe sekwencje będą również musiały zostać zbadane. W całym obszarze Przyciągania było jeszcze wiele rzeczy, których można się było nauczyć. Ciekawość nie miała jednak ochoty ponownie zasnąć i zatracić się w jakimś starym wzorze sekwencji. Postanowiła, że podczas dalszych eksploracji pozostanie świadoma tego, kim i czym jest naprawdę.

    Przypominała sobie wszystko, co zgromadziła podczas swojego snu w oddzieleniu. Odkryła, że w swoich kolejnych wcieleniach postępuje zgodnie z podobnymi wzorcami energii emocjonalnej. Każde wcielenie uczyło ją nowych szczegółów na temat tych wzorców. Czasami były to wręcz bestie, czasami święci, było też wiele innych pośrednich postaci. Ciekawość zaczęła łączyć wszystkie swoje „ja” w grupy, z których każda realizowała w swoim życiu podobny wzorzec. W trakcie tego procesu uformowała się podstawowa, spójna osobowość. Gdy już wszystkie „ja” Ciekawości były posortowane i pogrupowane, utworzyło się dziesięć, może dwanaście odrębnych wzorców energetycznych – osobowości. Ciekawość stworzyła z nich konstelację Poznania, którą można nazwać Dyskiem (inaczej Ja Tam, Wyższym Ja czy Gronem). Dysk stał się nieodłączną częścią tego, za co teraz uważała się Ciekawość. Stał się częścią jej samej.

    Patrząc na tę całą kolekcję osobowości, na swój Dysk wypełniony doświadczeniami kolejnych wcieleń, Ciekawość zastanawiała się, jak mogłaby zebrać i zarejestrować więcej wglądów. Zabawiała się łączeniem tych odrębnych osobowości w nowe wzorce energetyczne. Odkryła, że prowadzi to do pojawienia się nowych, niepowtarzalnych osobowości. Każda z nich różniła się od tych, których już doświadczyła w obrębie Systemu Życia Ziemskiego. Każdej z nich przyświecał jednak ten sam cel, odziedziczony po tym, czym była Ciekawość na samym początku tej podróży. Każda z nich badała Niepoznane i gromadziła wszystko, cokolwiek w nim odnajdywała. W nagrodę owa kombinacja energii emocjonalnych mogła być włączona do Przyciągania według specyficznego wzorca w Systemie Życia Ziemskiego, który Ciekawość pragnęła eksplorować. Najlepsze zaś było to, że sama Ciekawość mogła pozostawać przy tym w bezpiecznej odległości, w miejscu, gdzie Przyciąganie nie było na tyle silne, żeby musiała ratować się przed nim, ponownie zapadając w sen.

    Ciekawość była zachwycona prostotą swojego planu. Pozwalał jej on bezpiecznie eksplorować pozostałe sekwencje Przyciągania. Stworzyła na swój własny wzór próbki, sondy siebie samej. Każda z nich połączona była z nią cienkim włóknem świadomości. Wysyłała sondy w kolejne cykle inkarnacyjne na Ziemię, gdzie emocjonalne wzorce energetyczne – osobowości – skłaniały je do odpowiednich zachowań. Ciekawość natomiast, za pomocą cienkich włókien świadomości, sama w bezpiecznej odległości, gromadziła wszystko, czego doświadczały sondy.

    Nie podlegając prawom czasu i przestrzeni, Ciekawość mogła wysyłać swoje sondy w dowolne miejsca w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Wysyłała je do czasów i miejsc w świecie fizycznym, wskazując jeszcze nie do końca zbadane wzorce w obrębie Przyciągania. „Jasne, będą one oddzielone i zagubione w Przyciąganiu – myślała Ciekawość – ale to nic, będą przecież mieć po drodze ciągle nowe wglądy”.

    Dzięki włóknom świadomości Ciekawość otrzymywała wglądy od swoich sond. Wglądy pojawiały się wraz z każdym uczuciem i myślą, z każdym wykonanym ruchem. Pod wpływem różnego rodzaju wydarzeń, zmian, każda z sond mogła utracić koncentrację na swoim celu, zejść z wyznaczonej drogi. Dlatego też Ciekawość w pewien sposób je prowadziła. Sonda mogła doświadczać tego prowadzenia w postaci uczuć, myśli, wizji, intuicji, snów i innych doznań, podpowiadających jej miejsca, które miała zbadać, rzeczy, które miała zrobić. Te same włókna przewodziły informacje od Ciekawości do sond i z powrotem.

    Ciekawość czuła od samego początku, że w końcu któraś z jej sond zacznie się budzić i przypominać sobie pochodzenie swojej ciekawości. Powracały do Dysku najczęściej w czasie snów. Budząc się, wkraczając z powrotem w chaos fizycznego świata, rzadko kiedy pamiętały, co się wydarzyło. Jednak to właśnie podczas ich snu Ciekawość miała jedyną możliwość bezpośredniego kontaktu z nimi. Tylko że nawet wtedy zamęt w ich umysłach spowodowany Przyciąganiem zakłócał komunikację do tego stopnia, że rzadko kiedy mogły kierować się wskazówkami Ciekawości w życiu fizycznym.

    Moment, w którym sonda zaczynała sobie przypominać swoje pochodzenie, był prawdziwym świętem. Zdarzało się to zwykle wtedy, gdy zaczynała się zastanawiać, kim i czym jest naprawdę. Część sond odnajdywała w ten sposób swój Dysk. Największa radość pojawiała się, kiedy któraś z sond była na tyle uważna, że mogła zapamiętać kontakt z Dyskiem. Im więcej zapamiętała, tym większe były szansę, że obudzi się naprawdę z własnej woli i że pozwoli jej to przypomnieć sobie źródło swojej ciekawości.

    Czasami inicjowało to proces, którego kulminacją było ponowne połączenie się sondy z Dyskiem. Stawała się wówczas jego nową, inną niż wszystkie, częścią, a jednocześnie wyjątkową jednostką Dysku. Obudzone sondy były indywidualnymi kombinacjami części niepowtarzalnego Dysku i powracały z nowym zrozumieniem Przyciągania. Nie omijała ich ogromna nagroda, jaką było wiele nowych możliwości, dzięki którym mogły zgłębiać Przyciąganie.

    Wszystko, co zgromadziły sondy powracające do Dysku, którym stała się Ciekawość, mogło być użyte do stworzenia nowych, potężniejszych sond. W miarę kontynuowania tej eksploracji gromadzona była coraz większa wiedza, a nowe sondy były w stanie objąć coraz większe obszary Przyciągania. Proces ten trwał bardzo długo. W końcu zgromadziły się tysiące części Dysku, tysiące części tego, czym stała się Ciekawość.

    Wiosną, w marcu 1975 roku, kolejna sonda odnalazła drogę do swojego Dysku. Leżała sobie na toboganie przyjaciela, odpoczywając po wysiłku fizycznym, jakim było ciągnięcie stali po śniegu. Była dokładnie w odpowiednim stanie umysłu, żeby zapamiętać to, co przekazała jej Ciekawość. Przytomna i zrelaksowana, wolna od hałasu świata fizycznego, chłonęła wizję Dysku. Ciekawość wysłała tę wizję za pośrednictwem łączącego je włókna i sonda odczytała przesłanie! Cóż za urzekający obraz, tak inny od wszystkiego, co widziała do tej pory. Nie mogła się oprzeć zgłębianiu go.

    Wizja była delikatnie kusząca, pociągająca. A owa sonda, podobnie jak Ciekawość, uwielbiała wszystko, co pociąga, uwielbiała podążać za Przyciąganiem.

    W chwili gdy sonda zastanawiała się nad znaczeniem wizji, rozpoczął się proces przypominania, który zaprowadził ją do pamięci tego, czym i kim była. Minęło szesnaście lat, zanim sondzie udało się nawiązać świadomy kontakt z Ciekawością. Zanim sonda usłyszała: „Kochamy cię” pośród przypadkowej mieszaniny dźwięków i szumów Przyciągania.

    Teraz ta sonda wie, że ma swoje Ja Tam, swój Dysk. Wie, że teraz jest już w mniejszym stopniu oddzieloną częścią totalnej Jedności, jaką jest Ciekawość. Ta sonda, ten mężczyzna, wie też, że w miarę gromadzenia informacji, które będą zmierzały do Celu, pewnego dnia połączy się ponownie z Dyskiem. Stanie się jego nową, wyjątkową częścią. Wie, że Dysk i Świadomość, która wypuściła Ciekawość jako sondę na długo przed początkiem tego wszystkiego, to Jedność.

    Oczywiście Świadomość przez cały ten czas zdawała sobie sprawę z tych badań, dzięki cienkiemu połączeniu z Ciekawością.

    Mam nadzieję, że byliście w stanie wczuć się w historię Ciekawości, że ci z was, którzy już ją znali, odnaleźli w niej tym razem coś nowego. Jeśli jednak przeczytaliście zaledwie suche słowa, prawdopodobnie wprawiły was one w zakłopotanie. Minęło pięć lat od chwili, gdy po raz pierwszy spisałem tę historię. Mówiłem wówczas, że zrozumiałem, iż wskazuje ona na nasze istnienie w wielu różnych miejscach i sytuacjach jednocześnie. Ciekawe – czasami musimy ponownie odwiedzić przeszłość, żeby zrozumieć przyszłość.
    Bruce Moen – „Podróż do ojca ciekawości”

    Pozostańcie w Miłości i Świetle!

    • wika
      Sier 15, 2012 @ 22:35:09

      Ach, jakże miło, że są ludzie, którzy przeczytali tę fascynującą książkę… 😀 Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak pełen miłości jest wszechświat – albo jak wygląda życie ras telepatycznych – albo jak dalece nasza świadomość i przekonania wpływają na każdy aspekt naszego życia i tu, i w tzw zaświatach – przeczytajcie. Piękne tłumaczenie Asi Mądrzak, inspirująca okładka, i za pół ceny w ezo-księgarniach…więc idealna też na prezent(y) 😛

    • freeheart
      Sier 16, 2012 @ 14:05:37

      Świetny, lekki tekst. Super! Co prawda historia nieobca ale wchłaniałam z zapartym tchem. Mniam. 🙂

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: