Bashar – Zdanie innych o tobie (PL)

.

8 Komentarzy (+add yours?)

  1. Leo
    Lip 12, 2012 @ 23:55:20

    Witajcie Promyki. 🙂 Nie rozumiem tylko jak to się dzieje, że żyjemy w hologramie SAMI, przecież mamy być jednością ze wszystkim, co istnieje. Jak być jednością ze wszystkim, co istnieje skoro istnieję tylko ja w mojej rzeczywistości? chodzi chyba o bycie w jedności z samym sobą :). jak to rozumiecie?

  2. Paq
    Lip 12, 2012 @ 10:52:08

    Jeśli te sny są prawdziwe jak mówią to u mnie była taka jedna blond, która pytała czy odrzucam wpływy masonerii na rzecz „wpływów słońca”. Nad wyraz dobitnie ujęte. Pozdr.

  3. Gabi
    Lip 12, 2012 @ 09:19:41

    Czuję, że generalnie boimy się być miłującymi i dobrymi bo wprogramowano nam,że okazujemy wtedy słabość. Od dzieciństwi, w dorosłość wpajano – musisz byś silny .Nikt nie powiedział,że ta siła ma brać się z ducha a nie umysłu. Nawet jeżeli ktoś mówił / JPII/, to rozpływało się to gdzieś w chaosie i szumie codzienności.
    A teraz jest ten moment właściwego zrozumienia i trzeba jak pisze idea.b odrobić tą lekcję. A zdolni jesteśmy, uczyliśmy się długo więc damy radę. Nie ma innej drogi. Pozdrawiam wszystkich z Miłością.

  4. idea.b
    Lip 12, 2012 @ 08:16:24

    Bóg jako doskonale miłujący stwarza wszystkich doskonałymi i doskonale równym w tej doskonałości. Jako Miłość nie mógłby inaczej. Odwrócenie od Boga powoduje utratę poznania rzeczywistości, a więc utratę widzenia tej Doskonałych i doskonałej równości wszystkiego.

    Wtedy inni widziani są nierzeczywiście, jako lepsi lub gorsi. W świadomości stwarzane są więc wizerunki innych, fałszywe obrazy ukrywające prawdę. Nie ma więc ciemnych i jasnych, gorszych i lepszych. Są tylko doskonali – na obraz i podobieństwo Boga.

    Codzienna lekcja – czy widzę coś innego prócz doskonałości innych, prócz doskonałej równości wszystkich? Tak. Więc lekcja trwa. Rozumiejąc to, wiem że poza wszystkimi nadziejami i scenariuszami, poza wszystkimi ideami, na dzisiaj najważniejsza jest ta praktyczna lekcja. Czy patrząc na kogokolwiek, czuję i widzę cokolwiek innego niż Miłość, którą każdy jest? Czy przechodzę obojętnie, czy złość lub smutek innych widzę jako cokolwiek innego niż moją fałszywą ocenę, mającą ukryć Bożą Rzeczywistość? Chwila po chwili, sekunda po sekundzie uczę się zachowywać czujność przeciwko fałszywym wizerunkom, stwarzanym przez moje ego. Ponieważ każdy umysł jest potężny, gdyż został stworzony przez Boga, mogę oszukiwać się okrutnie, wciąż i wciąż stwarzając fałszywe wizerunki. Atakując siebie i innych poprzez odmówienie widzenia Prawdy.

    Żadna nadzieja na multiwymiarowe wszechświaty nie zastąpi odrobienia tej lekcji.

    Peace&Love 🙂

    • Krzysztof
      Lip 12, 2012 @ 20:41:32

      Czesc idea.b
      Twoje slowa zarezonowaly we mnie, postanowilem przyjzec sie im w ciszy aby lepiej zrozumiec co chcesz nam przekazac, nie zamierzam polenizowac, pisze do Ciebie aby lepiej to zrozumiec:)
      Ok postaram sie zwiezle, wrzuce pare watkow z Bashara, jego film pojawil sie w doskonalym momencie dla mnie dzieki Krystal!:D
      1. stoi przed nami lekcja aby uswiadomic sobie, iz wszyscy ktorych spotykamy w swym zyciu sa w 100% doskonali rowni nam sobie nawzajem i w istocie sa miloscia. a nawiazujac do Bashara nie moze byc inaczej bo przeciez sa odbiciami nas samych czy tez naszymi kreacjami/wyobrazeniami a skoro my jestesmy Światłem Źródła to oni tez nim sa.
      2. jeszcze raz Bashar, gdy spotyka nas cos przykrego z ich strony co przeczy naszemu zamiarowi postrzegania ich jako pelnych milosci i doskonalych to swiadczy to o tym, iz w nas samych brakuje milosci do samego siebie w odniesieniu do tego co zarezonowalo w nas podczas naszej interakcji z innymi.
      3. zgadzam sie i tu cytat z Ciebie: „Rozumiejąc to, wiem że poza wszystkimi nadziejami i scenariuszami, poza wszystkimi ideami, na dzisiaj najważniejsza jest ta praktyczna lekcja” 100% zgody, tak mi sie nasunelo, iz do poki nie przerobimy tej lekcji, nie zrozumiemy, ze to my jestesmy przyczyna wszystkiego co nas spotyka a jest to w istocie doskonale bowiem pokazuje nam w ktorym momencie/aspekcie nie darzymy siebie samych miloscia. wiec patrzac z szerszej perspektywy kazde doswiadczenie jest dla nas blogoslawienstwem bowiem daje nam szanse otoczenia siebie samych glebsza bezwarunkowa miloscia.
      4. w nawiazaniu do porzedniego punktu zmaina naszej osobistej rzeczywistosci moze okazac sie pasmem frustracji i nie spelnionyc oczekiwan gdy nie przerobimy lekcji o ktorej mowisz. lecz gdy sie tak stanie i ta lekcja bedzie za nami gdy dostrzezemy prawde a nasze postrzeganie innych ulegnie zmianie to w pewien (mam nadzieje) „magiczny” sposob pewnego dnia ockniemy sie i powiemy sobie kurcze to sie stalo zmiany ktorych pragnalem sa moja rzeczywistoscia stalo sie to tak lagodnie, ze prawie tego nie zauwazylem… tak mysle postaram sie to sprawdzic;p
      to chyba tyle z tego co chcialem napisac pewnie o czyms zapomnialem,
      sory, ze sie tak rozpisalem ale mam prosbe jesli przeczytasz moj wpis wyjasnij mi prosze co rozumiesz przez te slowa: „Czy przechodzę obojętnie, czy złość lub smutek innych widzę jako cokolwiek innego niż moją fałszywą ocenę, mającą ukryć Bożą Rzeczywistość?”
      fajnie sa Twoje spostrzezenia musze Ci za nie podziekowac, bardzo dobre przypomnienie z Twojej strony dla mnie wiec Dziekuje i pozdrawiam:)

      • idea.b
        Lip 12, 2012 @ 22:32:26

        Dziękuję za Ciepłe słowa. To co napisałem, jak zresztą wszystko co mógłbym sensownego napisać, jest tym czego zostałem nauczony. Czasami przekażę lepiej, a czasami gada ego. Nie są to moje idee. Moje idee to: „ja, ja, ja, moje, moje, moje, dla mnie, dla mnie, dla mnie”.

        Odpowiadając na Twoje pytanie. W jakiejś zwykłej sytuacji, ktoś jest „bez sensu”, nieadekwatnie zły i niemiły. Zwykła reakcja ego to niechęć, skrzywienie, negatywna ocena. On złości się bo jest frustratem, bo nie rozwija się duchowo, bo to, tamto, jest winny swej złości i obarcza nią także mnie. Jak by było miło bez tych frustratów. Bez tych co nie chcą się budzić, ble, ble, ble. Gra ego.

        Inna gra ego, to pewna doza zrozumienia i współczucia. No tak, rozumiem, ludziom jest ciężko, mają traumy, mają różne sytuacje. Niby współczucie, ale gdzieś głębiej niezwerbalizowane odczucie, że sam sobie jest winny, a ja jestem bardziej samoświadomy.

        Cały czas ego przegląda się w ego, widzi w istocie samo siebie.

        Trochę dalej: pojawia się empatia, nie tylko myśli. Czuję ciężar sytuacji innej osoby i współczucie jest bardziej rzeczywiste, z serca. Ale to wciąż ego. Nie ma we mnie miłości, którą mógłbym dzielić. Współdzielę cierpienie. Cierpi przecież ego i choć nie jest to już tak ciężkie i zamknięte, jest pewne „przełamanie” zupełnego wyobcowania ego w jego lodowym zamku, to wciąż postrzeganie następuje przez ego.

        Dalej. Pojawia się rzeczywiste współczucie, przepełnione miłością. Mijam kogoś, czyiś smutek odczuwam w sobie, ale czuję, że to mój własny smutek. Pojawia się fala miłującego współczucia i tuż za tym miłość. Ego jest już nieco przełamane, bo choć trochę odczuwam, że „inny” to ja, a ja to „inny”.

        I jeszcze inna perspektywa. Odczuwam w sobie spokojną radość, pewność Boga i Jego opieki, pewność drogi i szczęśliwego rozwiązania dla wszystkich problemów wszystkich istot. Widzę smutek innej osoby, ale go nie współdzielę, trwam w swoim spokojnym zrozumieniu. Czuję i widzę, jak smutek znika, jak mój spokój i pozytywne przeświadczenie, że wszystko jest dobrze, a będzie wspaniale, udziela się tej innej osobie. Tu też wciąż jest ego, choć w kagańcu. Chce sobie przypisać zasługę spokoju, zrozumienia i pomocy „innemu”.

        Będzie zaś tak, choć nie wiem czy zajmie to pół roku czy milion lat (obstawiam pół roku;) Wiesz/wiem, poznajesz/poznaję i doświadczasz/doświadczam Miłości Boga, Widzisz/widzę ją wszędzie widzisz/widzę ją w każdym. To budzi Ciebie/mnie, a światło Boga dane „innemu”, lśniące w Tobie/we mnie, budzi „innego”. Jest tylko miłość, radość i pokój.

        Teoria, która jest moją wiarą, wierzę w to jak umiem najmocniej i inaczej wierzyć nie będę: Bóg nie stwarza cierpienia i zła. Gdy widzę cierpienie (złość, smutek) innych (i odwrotnie: inni widzą moje cierpienie, złość, smutek), to razem współpracujemy w ukrywaniu prawdy, że cierpienia nie ma, w skrywaniu Boga, Miłości za zasłoną iluzji. Gdy ktokolwiek zobaczy światło Miłości – czyli Rzeczywistość, to co naprawdę istnieje, bo zostało stworzone przez Boga – gdy zobaczy światło Miłości w innym, to to światło budzi obu/obie/oboje. Potrzeba co najmniej dwóch, gdyż ego to stan oddzielenia, więc zniknięcie ego to zjednoczenie. Zjednoczenie rzeczywistego z rzeczywistym, Miłości z Miłością. Czy raczej powrót świadomości Jedności.

        Pewnie trochę za długo i nie wiem czy ta odpowiedź jest jasna i satysfakcjonująca. Mam nadzieję, że tak.

        Pozdrawiam

        Pokój&Miłość 🙂

    • Adriano
      Lip 12, 2012 @ 23:08:49

      Pieknie powiedziane i daje do myslenia, dziekuje za ten wpis, pozdrawiam

  5. horoskop-ek
    Lip 12, 2012 @ 06:39:55

    Na początku nawet nie widziałem, że ten facet mówi wykorzystując channeling, bo cały czas ma zamknięte oczy.

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: