Fale światła i miłości ponownie wzbierają

.

.

(Więcej tu o medytacji 6.6.2012 o 3.30 rano.  Sześciogodzinny przedział czasowy  tranzytu Wenus jest od 23.09 dziś wieczorem  do 5.09 jutro rano)

Nadszedł czas, abyśmy omówili zbliżającą się pełnię Księżyca i zaćmienie wraz z tranzytem Wenusa.  Jest obecnie wiele informacji na Internecie o astrologicznym znaczeniu tego czasu.  Ale prawdziwa istota jest w tym, co z tego zrobisz.

Nie damy żadnych konkretnych wskazówek w tej wiadomości, jako że jest to poruszane w każdym momencie i wszystkie części są już pookładane  idealnie w układance.  Co zrobimy, to zachęcimy was teraz do wejrzenia głęboko wewnątrz siebie i powrócenia do centrum serca.  Od tych dni będzie coraz bardziej ważne dla was, aby żyć, mówić i działać z waszych serc.  Będzie również konieczne, abyście byli połączeni ze sobą w pokoju i miłości.  To przyniesie wam wszystkim wsparcie jakiego potrzebujecie i również pokaże wam, jak  naprawdę jesteście potężnymi.

Wyobrażajcie sobie jak zachodzą teraz łagodne i niezbędne zmiany.  Przynieście potężne elektryczne niebieskie światło do waszej siatki ze Słońca Centralnego, przynieście z tym swoje żywe intencje i przenoście je do waszego świata podczas medytacji, którą zaplanowaliście.  Nauczyliście się dobrze.  Zapamiętaliście dobrze.  Zaplanowaliście dobrze.  Teraz nadszedł czas, aby zobaczyć te wyniki jako dokonane i pozwolić mocy wszechświata działać poprzez was.  Przyjmijcie to do siebie.  Pozwólcie, aby działało to poprzez was.  I okażcie wdzięczne serce, że możecie być częścią tego wszystkiego.

Żyjecie w niezwykle trudnych czasach, moi drodzy.  I czynicie cuda, zarówno te zewnętrzne jak  i wewnętrzne.  Dokonajcie także podsumowania w tę pełnię Księżyca i dajcie sobie pełną zasługę za to, co osiągnęliście w swoim życiu.  Wyraźcie intencję w tym czasie na dalsze zmiany, które chcecie zobaczyć w sobie.  Wyobraźcie sobie je jako dokonane i też podziękujcie za nie.  Poproście nas o pomoc, a otrzymacie ją z naszym błogosławieństwem.

Zaczynacie czuć fale światła i miłości wzbierające się ponownie, gdy czas się zbliża.  Odpoczywajcie, jeśli tego potrzebujecie i zwracajcie uwagę na potrzeby swojego ciała.  Jedźcie na kolejnych falach, gdy kontynuują one zmiany energii, w których żyjecie.  Zmieniliście się na wiele więcej sposobów, niż to zauważacie, ale jest to coraz bardziej widoczne.  Jest to kolejna okazja, aby dokonać kwantowego skoku do przodu, jeśli sobie tego życzycie.

Ponownie, wspieramy was na każdy możliwy sposób.  Jutro porozmawiamy znowu. Życzę dobrego dnia.

Michał przez Rona Heada, 3 czerwiec 2012, przetłumaczyła Krystal

http://oraclesandhealers.wordpress.com/2012/06/03/waves-of-light-and-love-build-once-again-michael-channeled-by-ron-head/

10 Komentarzy (+add yours?)

  1. dasendrije
    Czer 06, 2012 @ 10:04:53

    Ja wcześniej cały czas sobie myślałem, że z tymi dziurkami zatkanymi to może znak od organizmu, żeby przejść na zdrową żywność, dokładniej warzywa i owoce, bo coś mnie ostatnio ciągnie żeby stać się frutarianinem (owocożercą). A ciało wie co dla niego dobre.

  2. Grabowska
    Czer 06, 2012 @ 08:06:35

    Też słyszę w uszach/ w głowie te piski- wysokie C! Widzę,że nie jestem sama ….
    Pozdrawiam
    Graża

  3. aniołek
    Czer 06, 2012 @ 02:25:52

    erzająHa witam wszystkich. Od ponad roku mam podobne objawy. Eksperymentuję z jedzeniem i medytacjami itd. Dochodzę do wniosku że to jednak efekt transformacji. A właściwie wzrostu świadomości i wyczulonej intuicji ( znaczy się że organizm intuicyjnie reaguje na najdrobniejsze zmiany i nasza rozwinięta świadomość to rejestruje) . Sorki jeśli trochę nieskładnie to opiszę , może jestem już za bardzo oderwana od materii , bo czasami trudno jest mi dobrać słowa by opisać coś.
    Ktoś wspomniał o Candiidii – tak po nocy często jest przerost candiidii. Ale….. przerost candiidii następuje jak są toksyny w organizmie. Ten grzyb jest niejako przypisany do naszego organizmu jako system ochronny , który uniemożliwia wnikanie toksyn do narządów. Pozbędziemy się NADMIARU candiidii jak pozbędziemy się toksyn. A że ciała mamy wrażliwsze, więc bardziej czułe na toksyny, to problem może być częściej.
    Katar nie jest chorobą. Zatkany nos jest /suchy katar jest „znakiem drogowym informacyjnym” od naszego organizmu – oznacza że ORGANIZM ZACZYNA SIĘ WYZIĘBIAĆ. Natychmiast trzeba ogrzać od środka. Głównie płuca, oskrzela i przełyk. Nic nie robienie skutkuje tym że w końcu rozwinie się jakaś infekcja.
    Jak wyziębiamy organizm ????? – Hiperwentylacja – NADMIERNE wydychanie dwutlenku węgla . (Tak bywa dwutlenek węgla szkodliwy jak jest NADMIAR – ten gaz jest ciepły. [pod wpływem ciepła rozszerzają się naczynia i dochodzi do wylewu (jak za dużo), ale jak jest za mało to naczynia oskrzelowe, krwionośne, wieńcowe, mózgowe się kurczą – pojawia się zatkany nos, kaszel ,astma i duszności tzw ciężar za mostkiem, zapaść, zatrzymanie serca). Ja ratunkowo stosuję torebkę papierową w którą chwilę oddycham ciepłym powietrzem , co parę sekund wstrzymując oddech na chwilę. Do celowo trzeba się nauczyć prawidłowo oddychać.
    Kaszel – też nie jest chorobą. TO JEST TYLKO I WYŁĄCZNIE NATURALNY MASAŻ DLA SERCA. A masaż jest potrzebny jak są obkurczone naczynia , trzeba dostarczyć ciepłą żeby naczynia się rozszerzyły.
    Ph organizmu . Ph zdrowia jak mówią lekarze to ph 7,5 . Mi się wydaje że ph7 (neutralne). W środowisku kwaśnym rozwijają się wirusy, bakterie i grzyby. W środowisku zasadowym rozwijają się pasożyty.
    Tyle, i tylko tyle wiedzy pozwala mi unikać wszelkich chorób.
    A i dzwoni w uszach w głowie. Dzwoni, dzwoni i dzwoni. Zawszy gdy robię coś wbrew sobie i ze szkodą dla organizmu, wbrew prawom natury. Nie tylko o jedzenie chodzi, ale i o emocje i myśli. Przekonania, stare nawyki itd.
    Po medydacji( uwolnienie od napięć i stresów ) i oczyszczeniu organizmu jak zjem moją sałatkę i rybę to trochę odpuszcza na parę dni.
    Moja sałatka – kapusta pekińska , cebula, szczypior, koperek, tarkowana marchewka ,zielona/żółta papryka tarkowana, tarkowana rzodkiweka (kilka małych), tarkowane jabłka , jajko , zielonych ziół i przypraw do woli. Imbir, sół (nie jarzynka) , trochę cukru do smaku , pieprz , mielone siemię lniane (sama mielę w młynku bardzo krótko . chodzi o to by nie był to pył tylko by trochę łusek było) i solidną porcję oleju lnianego 8-10 lyżek (jest najlepszy, ale od biedy może być oliwa z oliwek) . WAŻNE ŻEBY TARKOWANE. Szybciej puszczą soki, organizm łatwiej wchłania i przyswaja (szybciej przestanie dzwonić) mniej energii zużywa na trawienie. A że teraz mamy mocno przeciążone organizmy to warto poświęcić chwilę na przygotowanie. Jest smaczna i zdrowa (zielone są alkaliczne , nie powinno się mieszać z czerwonymi a przynajmniej nie za dużo). Do tego smażę rybę ( a co tak smażę , taką lubię) , kromkę chleba z masłem. Papu żarełko.
    Jest tylko jeden problem z jedzeniem. Jest bardzo zanieczyszczone. Chemicznie, genetycznie i energetycznie. Mój organizm wyczuwa już najdrobniejsze zanieczyszczenia. Np. kukurydza jest dla mnie już totalnie nie przyswajalna. W żadnej postaci. A takich ptaszków, będzie się pojawiać więcej.
    Przyjdzie nam przejść na …. niejedzenie.

    A i jeszcze jedno. Mięso. Wiem że krzyczą niektórzy że nie jadać itd.
    Mięso dostarcza bardzo dużo energii i ciepła. Jak komuś miałoby stanąć serce to niech nie ma wyrzutów i je to mięso. Z umiarem i rozważnie. W naszym klimacie jest chłodno i zwłaszcza zimą i w chłodne dni ciężko było (a może być ciężej) dostarczyć odpowiednio dużo ciepła ogranizmowi. Jak jest gorąco ( i bliżej pustyni) raczej nikt się nie obżera. I nie tylko mięsem.

    A…. mózg i stawy trzeba naoliwić. Olej lniany, orzechy, migdały, pestki dyni i słonecznika.
    Wapno i magnez. Mamy teraz zwiększone zapotrzebowanie na produkty z wapnem i magnezem. Medytacje i transformacja to zwiększony przepływ energetyczny. Jak nie chcemy żeby kable się poprzepalały to trzeba trochę więcej tego dostarczyć. Czasem nawet w tabletce.

    I WAŻNE. TO SĄ MOJE SPOSTRZEŻENIA I OBSERWACJE. Jak ktoś chce przetestować i zastosować to robi to na własną odpowiedzialność.
    Ja to sobie tak poukładałam. Sprawdzałam i szukałam wiedzy gdzie się dało. Nie będę tu wklejała żadnych linków. Jak ktoś chce to niech sam szuka. Na zdrowie tylko wyjdzie. Jak nie chce to nie musi nic robić.
    Wychodzę z założenia, że każdy sam jest dla siebie mistrzem i przewodnikiem. To jest tylko taka podpowiedż w którym kierunku. Bo już sporo ludzi mówiło o dzwonieniu itd.
    Moim mottem jest cytat Paracelsusa ….” wszystko co jemy, pijemy, każde zioło i minerał MOGĄ BYĆ LEKIEM JAK I TRUCIZNĄ. Zależy tylko od dawki w jakiej się poda. ”

    I chyba przyjdzie nam z tym (dzwonieniem) wytrzymać aż …… będzie nowy początek. Pozdrawiam i powodzenia.

  4. planetariusz
    Czer 05, 2012 @ 23:41:48

    Dzwoni mi w uszach od 87 roku lewa dziurka w nosie zatyka mi się od 10 lat nie ma na to rady.Ale nie sadzę,że to ma coś wspólnego z transformacją.

  5. Oualander
    Czer 05, 2012 @ 20:04:00

    Witaj „dasendrije”

    Mam (z małymi przerwami) to samo od ponad 1mies, zaczęło się jak zwykła infekcja, po czym na chwile znikło, by po 1 dniu powrócić ze zwiększoną siłą, najciekawsze jest to że jest to tylko i wyłącznie rodzaj suchego kataru, zatykającego na przemian raz jedno raz drugie nozdrze, bez żadnego kaszlu lub rozprzestrzeniania się infekcji na gardło, oskrzela czy płuca, po prostu czuje się dobrze (na początku było lekkie osłabienie) nawet po dużym wysiłku fizycznym.
    W moim przypadku jest to tym bardziej dziwne że nigdy wcześniej nie miałem suchego kataru (zapomniałem dodać że robiłem sobie b.dokładne badania na alergie więc odrazu to wykluczyłem) jeżeli już był to tylko mokry przez 2-4 dni i zawsze towarzyszyło temu rozprzestrzenianie się infekcji na gardło co później powodowało kaszel.
    Bez przerwy od samego początku (prawie tydzień) próbowałem to zwalczyć wszelkimi znanymi naturalnymi metodami (znam wiele takich naturalnych metod leczniczych) po czym stwierdziłem że trzeba się udać (pierwszy raz od 13 lat) do medyka ponieważ nic tego nie ruszało.
    Wybrałem dobrze znaną prywatną przychodnie, aby uniknąć nieprofesjonalnego podejścia do sprawy, lekarz okazał się jednak standardowy (mało profesjonalny) ponieważ po dokładnym osłuchaniu przepisał mi antybiotyk + dwa leki osłonowe i sól morską w spreyu do udrożnienia nosa, niestety po 5 dniach takiej terapii katar dalej dawał znać o sobie (zwłaszcza rano) i nic nie zapowiadało poprawy, a perspektywa przepisania mi kolejnego antybiotyku lub nawet dwóch nie za bardzo wyganiała mnie znowu do lekarza. Wtedy z pomocą przyszła mi intuicja, z racji tego że nie odżywiam się zbyt logicznie (jem zwyczajnie tak jak większość społeczeństwa, jednakże pod wpływem stresu pomimo szczupłej budowy ciała potrafię wrzucić w siebie mnóstwo pokarmu, czasami różnorodnego, co w efekcie zazwyczaj przynosi ociężały stan przejedzenia) czasami się przejadam, postanowiłem świadomie to kontrolować, po tygodniu katar zniknął, ale kiedy tylko 3 dni później się odrobinę przejadłem ta pseudo infekcja tak jakby znowu wróciła.

    Dla mnie jest to wszystko bardzo dziwne i nie zrozumiałe, aczkolwiek radzę sobie z tym właśnie w powyżej opisany sposób i mam nadzieje że niedługo przejdzie całkowicie, czy to ma związek z silnym napływem kosmicznej energii? nie wiem, jeżeli więcej osób na tym blogu doświadcza czegoś podobnego być może tak, czuje się dobrze więc przestałem przywiązywać do tego większą uwagę, jedynie pozostała kontrola tego co jem a przede wszystkim ilości w jakich to spożywam.
    Tak czy siak wychodzi na to że mam zanieczyszczenia komórkowe organizmu i trzeba to po prostu usunąć, wtedy ten katar zniknie całkowicie.

    Pozdrawiam cię serdecznie 🙂

    Piotr.

    • dasendrije
      Czer 05, 2012 @ 21:21:30

      Coś w tym jest co piszesz. Ostatnio miałem 4 dni roboty po conajmniej 18h na dobę i mało jadłem.
      I nos mam prawie odetkany, leciutko prawa dziurka teraz zatkana, ale w sumie normalnie płynie powietrze.

      Dzięki za odpowiedź, sprawdzę to i być może będzie to zbawienna informacja od Ciebie.
      Pozdrawiam 🙂

  6. chinka
    Czer 05, 2012 @ 19:58:33

    I u mnie też coś się dżiwnego dzieje . Nigdy dotąd czegoś podobnego nie miałam. otóż 29grudnia wieczorem słuchałam przekazu przedstawiciela cywilizacji pozaziemskiej / na yotube/ w końcowych słowach przekazu powiedział – ” i zobaczycie za 3 dni co się będzie działo „” i 1 stycznia tego roku zaczęło mi dziwnie piszczeć w głowie na tak zwanym „wysokim C ” Słyszę ten dżwięk nawet w okropnym hałasie ulicznym , jadąc głośnym tramwajem czy będąc w gwarze wielkiej galerii handlowej . Ja ciągle słyszę ten dżwięk . Jest on chwilami lekko modulowany. Czy jestem podłączona do jakieś energii?? Czy ktoś może wie o co chodzi ?? Z serca wszystkich pozdrawiam !

    • dasendrije
      Czer 05, 2012 @ 21:17:12

      I ja słyszę ten dźwięk. Myślę, że nieustannie, nieraz po prostu o nim zapominam, gdy jestem skupiony. Już nawet nie wiem kiedy mi się to pojawiło. Ale na pewno dawno temu.
      Czasem przechodzi na kilkanaście sekund w basowy, ciężko wibrujący. A tak wieczny piskoszum w uszach, takie C właśnie.

  7. dasendrije
    Czer 05, 2012 @ 18:16:10

    Ja mam pytanie z innej beczki trochę. Być może to objawy przemiany.

    Od kilku miesięcy mam cały czas zatkaną jedną dziurkę nosa. Zwykle lewa, ale czasem jest prawa. W chwili gdy piszę, to właśnie prawa.
    Lekarze nic nie potrafią z tym zrobić, nic nie pomaga.

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: