Kosmiczne spojrzenie na ziemską „rzeczywistość”.

.
z Fejsbuka, źródło niezidentyfikowane
.
„…W dalekiej galaktyce, w środku kosmosu, żyją oświecone istoty, które wykonują odpowiednie zadania Stwórcy uczestnicząc w doskonałym ładzie Wszechświata. Co jakiś czas któraś z nich jedzie na wakacje. Pewnego razu przyszła kolej na Arona. Aron udał się do biura podróży, by znaleźć dla siebie miejsce na spędzenie urlopu.- No cóż, Panie Aron – rzekł agent – mamy wolne miejsca na dalekich krańcach naszego systemu gwiezdnego, na „Czerwonej” planecie. Może Pan tam leżeć do góry brzuchem i cieszyć się wszystkimi przyjemnościami życia.- Byłem tam ostatnio i jest tam wspaniale, ale wolałbym coś bardziej egzotycznego – odpowiedział Aron.- To może będzie Panu odpowiadała „Zielona” planeta w sektorze gwiezdnym 381. Można tam odpoczywać w idealnym spokoju i ciszy. Ostatnio jest to bardzo popularne miejsce.- Nie – odrzekł Aron – wolałbym okolicę, w której mógłbym stawić czoło jakimś wyzwaniom, aktywnie i ekstremalnie spędzić urlop. Agent zastanowił się przez chwilę i powiedział:

– Myślę, że mam coś takiego. Na dalekich krańcach kosmosu znajduje się bardzo mały sektor gwiazd zwany „Drogą Mleczną”. Jest w nim ciekawa „Niebieska” planeta zwana Ziemią; można tam bawić się z samym sobą i innymi Pana kolegami, którzy spędzają tam swój urlop.
Główną rozrywką jest „zabawa w chowanego”. Jest bardzo popularna. Zanim Pan tam pojedzie, powinien Pan wybrać, zdecydować i zatwierdzić własnym podpisem program pobytu na Ziemi: ile żyć chce Pan otrzymać i jaką rolę odgrywać w danym życiu, jakiego ziemskiego „surwiwalu” doświadczyć, wybrać rodziców, krewnych, płeć, ciało, narodowość, kraj, klimat, i wiele innych szczegółów.
Ponieważ w naszym wymiarze czas nie istnieje, może Pan dostać tyle żyć, ile Pan zechce.
Tam całkowicie zapomni Pan, kim jest i jaki jest prawdziwy świat, aby mógł Pan na nowo szukać siebie, Boga, oświecenia i sensu życia za każdym razem – w każdym życiu od nowa – to ta popularna „zabawa w chowanego”.
W każdym życiu są bardzo fajne gry i zabawy zwane „rodziną” lub „zawodem miłosnym”, „karierą zawodową”. Te to dopiero potrafią człowieka rozśmieszyć i rozbawić!

Aron się zainteresował:
– To brzmi wspaniale i wyjątkowo. Proszę mi jeszcze powiedzieć o innych grach i zabawach, w których mogę uczestniczyć, podczas gdy będę szukał siebie, Boga i sensu życia.

– Och, jest ich dużo. We wszystkich może Pan wziąć udział podczas swoich wakacji. Bardzo popularna jest „zabawa w wojownika”. W tej zabawie może Pan zobaczyć, ile razy można Pana zabić w bitwie albo w innych okolicznościach, w których pomaga Pan innym sprawdzić to samo. To bardzo zabawna gra, a najzabawniejsze jest w niej to, że wszyscy traktują ją potwornie serio. Większość bierze w niej udział tysiące razy tak się podoba. Mówię Panu, można umrzeć za śmiechu, taka jest fajna.

Jest też zabawa w biznes. Pokazuje, ile razy można się wzbogacić, a później wszystko stracić i znowu się wzbogacić, a duże pieniądze ciągle nie będą dawały szczęścia. Bardzo interesująca, pyszna rozrywka.

Jeśli wybierze Pan płeć żeńską, może Pan sprawdzić, ile razy będzie „bolała głowa” zamiast radości z seksu, ile razy potrafi urodzić dzieci i bez przerwy o nie się niepokoić i martwić, posprzątać dom, ugotować i wyprać zanim zużyje się ciało oraz ile lat po śmierci męża będzie narzekać na jego egoizm i brak zrozumienia dla ciężkiej pracy żony w domu.

Jeśli wybierze Pan płeć męską może Pan sprawdzić, ile razy na godzinę potrafi Pan myśleć o czymś innym niż seks oraz ile lat wytrzyma ciało stałej presji niszczącego stresu zapewnienia rodzinie utrzymania oraz odreagowania frustracji od nieustających urazów swojej męskiej dumy.

Ale jest jeszcze lepsza: „zabawa w studiowanie” – zobaczy Pan w niej, ile teorii naukowych, filozoficznych i religijnych można włączyć do swojej kolekcji podczas jednej gry w odnajdywanie siebie. Jeśli stanie się Pan w niej dobry, może przekształcić się w „zabawę w guru”, w której uczestnik pomaga innym urlopowiczom bawić się w „rozwój duchowy” już przecież doskonałej Istoty boskiej.

Lecz najpopularniejszą rozrywką jest, niech Pan słucha uważnie, zabawa, która trwa równocześnie z innymi zabawami. Nazywa się „zabawą w ofiarę i męczennika na padole łez”. Tu się Pan dopiero uśmieje! Boki zrywać! Zobaczy Pan, ile zwykłych neutralnych sytuacji potrafi Pan przekształcić w tragedię, urazy i katastrofy, ile razy może Pan popełnić samobójstwo poprzez jakąś wymyśloną przez siebie chorobę, np. raka, ile razy spowodować, że będzie Pan, jak tam nazywają, „NIESZCZĘŚLIWY”.
Przy tej grze trzeba tak wytrenować umysł, by potrafił negatywnie oceniać i osądzać doskonałą Boską rzeczywistość, a zamiast pokory i korzystnego działania myśleć w kategoriach walki „dobra ze złem”. Dla nas w ogóle to jest abstrakcja! Przecież Bóg jest Miłością i jest we wszystkim co istnieje, a dobro i zło jest iluzją podziału wszechmogącego Boga na pół! Zdaje się, że w tym celu wysyłają urlopowiczów do specjalnych szkół, by się porządnie nauczyli być „nieszczęśliwymi”. Ale pierwsze nauki pobiera się u tych wczasowiczów, którzy bawią się w rodziców i już doskonale umieją być „nieszczęśliwymi”. Jak Pan trochę poćwiczy, to na pewno Pan się zorientuje, o co im chodzi i osiągnie ziemski sukces – Panu się też uda stać „nieszczęśliwym”. Wierzę w Pana!

– Bycie „nieszczęśliwym” – to brzmi kusząco i tak egzotycznie – wykrzyczał Aron! Proszę mnie natychmiast wysłać na Ziemię! Dam radę!…”

9 Komentarzy (+add yours?)

  1. Janina Pachuła
    Maj 19, 2012 @ 17:16:06

  2. K
    Maj 19, 2012 @ 13:52:32

    To cytat z książki „Alpha Human” Mateusza Grzesiaka – lidera NLP w Polsce.

  3. Madzia
    Maj 19, 2012 @ 10:56:53

    Fajne . Kiedys dawno temu juz to czytalam a wlasciwie cos podobnego 🙂
    Zastanawia mnie jednak dlaczego istota oswiecona pozostaje bez zadnego wplywu na wakacyjna manipulacje i jakie to stwarza mozliwosci .W jakim swietle stawia istote oswiecona ?
    Troche tez nie potrafie zrozumiec dlaczego istota oswiecona poddaje sie czynnosci ktora nie ma zadnego sensu , nawet istoty prymitywne prawie nigdy tego nie robia swiadomie .W tym opowiadaniu istota oswiecona zachowuje sie podobnie (wybaczcie za okreslenie) jak sfrustrowany uzytkownik gry komputerowej ktory nie ma nic ciekawszego do roboty , ewentualnie jest znudzony wlasnym zyciem i postanawia pobawic sie w cos co jest bez sensu ale odwraca jego uwage od nudy .
    Wszyscy chyba domyslimy sie szubko ze taki scenarusz koliduje z naszym wyobrazeniem oswieconej istoty z oswieconego swiata .

    Trzeba na tym jeszcze popracowac .Mozliwosci jest naprawde wiele i ja sama znam lepsze , glebsze i cekawsze .Lepiej jednak byloby rozwijac je w spolnie bo to swietna zabawa 🙂

    Co wy na to ?

    • Mariusz
      Maj 19, 2012 @ 16:23:58

      Opis jest dość luźno napisany, taki trochę nie w duchowym wzniosłym stylu.

      Patrząc na to z nieco wyższej perspektywy, to doświadczenie jakościowo ani gorsze, ani lepsze od tych bardziej „oświeconych”. Nowe a to jest dla Uniwersalnej Świadomości najważniejsze, bo rozszerza ją o nowe, nieznane dotąd obszary. Tak długo jak wszystko kończy się happy-endem (powrót do Źródła), wszystko jest absolutnie w porządku.

      Podziel się proszę swoją wersją. 🙂

      • Kate
        Maj 20, 2012 @ 23:43:55

        „W dalekiej galaktyce, w środku kosmosu, żyje grupa istot zwanych Władcami Czasu. Pilnują oni całego stworzenia. Są odpowiedzialni za utrzymanie ewolucji wszystkich form życia w całym swoim dominium. Co jakiś czas któryś z nich jedzie na wakacje. Pewnego razu przyszła wreszcie kolej na Kroba. Krob udał się do agencji podróży, by znaleźć dla siebie miejsce na spędzenie urlopu.
        – No cóż panie Krob – rzekł agent – mamy wolne miejsca na dalekich krańcach naszego systemu gwiezdnego, na „Czerwonej” planecie. Może pan tam leżeć do góry brzuchem i cieszyć się wszystkimi przyjemnościami życia.
        – Byłem tam ostatnio i jest tam wspaniale, ale wolałbym coś bardziej egzotycznego – odpowiedział Krob.
        – To może będzie panu odpowiadała „Zielona” planeta w sektorze gwiezdnym 401. Można tam odpoczywać w idealnym spokoju i ciszy. Ostatnio jest to bardzo popularne miejsce.
        – Nie – odrzekł Krob – wolałbym okolicę, w której mógłbym stawić czoło jakimś wyzwaniom.
        Agent zastanowił się przez chwilę i powiedział:
        – Myślę, że mam coś takiego. Na dalekich krańcach kosmosu znajduje się bardzo mały sektor gwiazd zwany „Drogą Mleczną”. Bóg jeden wie, skąd wzięli taką nazwę. Jest w nim „Niebieska” planeta; można tam bawić się z samym sobą i innymi Władcami Czasu, którzy spędzają tam swój urlop. Główną rozrywką jest „zabawa w chowanego”. Jest bardzo popularna. Zanim pan tam pojedzie, musi pan zdecydować, ile żyć chce pan otrzymać i jaką rolę odgrywać w danym życiu. Ponieważ w naszym wymiarze nie istnieje czas, może pan dostać tyle żyć, ile pan zechce. Tam zapomni pan, kim jest, aby mógł pan szukać siebie za każdym razem – w każdym życiu od nowa. Pomiędzy życiami musi pan wybrać, w co się chce bawić w następnym życiu. Musi pan także wybrać dla siebie płeć. W każdym życiu są bardzo fajne gry i zabawy zwane rodziną lub relacjami. Te to dopiero potrafią człowieka rozśmieszyć!
        Krob się zainteresował:
        – To brzmi wspaniale. Proszę mi jeszcze powiedzieć o innych grach i zabawach, w których mogę uczestniczyć, podczas gdy będę próbował odnaleźć siebie.
        – Och, jest ich dużo. We wszystkich może pan wziąć udział podczas swoich wakacji. Bardzo popularna jest „zabawa w wojownika”. W tej zabawie może pan zobaczyć, ile razy można pana zabić w bitwie albo w innych okolicznościach, w których pomaga pan innym sprawdzić to samo. To bardzo zabawna gra, a najzabawniejsze w niej jest to, że wszyscy traktują ją serio. Większość bierze w niej udział około 200 razy. Mówię panu, można umrzeć ze śmiechu, taka jest fajna. Jest też „zabawa w kupca”. Pokazuje, ile razy można się wzbogacić, a później wszystko stracić. Bardzo interesująca, pyszna rozrywka. A co by pan powiedział na „zabawę w woła roboczego”? Polega ona na tym, że robi się to samo codziennie przez osiem godzin przez około 50 lat i dostaje się za to tyle pieniędzy, by nakarmić rodzinę i od czasu do czasu się upić. Jeśli wybierze pan płeć żeńską, może pan sprawdzić, ile razy potrafi posprzątać dom i ugotować, zanim zużyje pan swoje ciało. Nie bardzo to rozumiem, ale mam wrażenie, że ta gra ma także pomóc innym urlopowiczom w zabawie, którą nazywają „narodzinami”. Ale jest jeszcze lepsza: „zabawa w studiowanie” – zobaczy pan w niej, ile teorii filozoficznych można włączyć do swojej kolekcji podczas jednej gry w odnajdywanie siebie. Jeśli stanie się pan w niej dobry, może przekształcić się w „zabawę w guru”, w której uczestnik myśli, że jest oświecony, i pomaga innym urlopowiczom bawić się w studiowanie. Lecz najpopularniejszą rozrywką jest, niech pan słucha uważnie, Zabawa. która trwa równocześnie z innymi zabawami. Nazywa się „zabawą w ofiarę i cierpiętnika”. Tu się pan dopiero uśmieje! Boki zrywać! Zobaczy pan ile zwykłych sytuacji potrafi pan przekształcić w tragedię, ile razy może pan umrzeć na jakąś chorobę, ile razy spowodować, że będzie pan, jak tam mówią, nieszczęśliwy. Zdaje się, że przy tej grze trzeba tak wytrenować umysł, by potrafił negatywnie oceniać i osądzać różne rzeczy. Ja w ogóle nie mogę jej pojąć. Zdaje się, że wysyłają urlopowiczów do specjalnych szkół, by się dobrze jej nauczyli. Ale pierwsze nauki pobiera się u tych wczasowiczów, którzy bawią się w rodziców. Jak pan trochę poćwiczy, to na pewno pan się zorientuje o co niej chodzi.
        – To brzmi wspaniale. Proszę mnie zapisać.

        Przestań traktować życie tak poważnie!

        Każdy szuka prawdy, Boga, prawdziwej rzeczywistości. W swych poszukiwaniach możemy rozpoznać formę, strukturę, lecz przeoczyć istotę. Porzuć te poszukiwania i zajmij się raczej odnalezieniem przeszkód, które blokują drogę.
        Kiedy obserwujesz przeszkodę bez żadnego przywiązania, ona znika, a co zostaje? Prawda, którą przedtem szukałeś.”

        Colin P. Ssson
        „Wewnętrzne przebudzenie”

  4. auranti
    Maj 18, 2012 @ 22:50:19

    …jA hyba nie uważałem na tych szkoleniach bycia nieszczęśliwym 🙂
    I mam nadzieję, że to płatny urlop !! :))))))

    Dziękuję że Jesteście…. Mistrzowie Gier

  5. Kate
    Maj 18, 2012 @ 21:25:03

    Ten tekst niedawno przeczytałam w książce C.P. Sisson „Wewnętrzne przebudzenie” 🙂 Swoją drogą bardzo ciekawa i pomocna książka.

  6. Oualander
    Maj 18, 2012 @ 20:35:02

    Świetny tekst, pokazujący spojrzenie z właściwej perspektywy 🙂

    Pozdrawiam

    Piotr 😀

  7. freeheart
    Maj 18, 2012 @ 20:16:30

    No, to witamy w naszej piaskownicy. Zbudujemy zamek z piasku, pogramy razem w gumę, pobawimy się w chowanego, w wojnę, w szare komórki do wynajęcia … U nas zawsze można zarobić niepowtarzalną śliwę pod okiem, czasem całkiem za darmo. Pobawimy się w dom, no w lekarza to wyższa szkoła ale możemy uzdrowić misia np. No co? Przecież jest naprawdę rozrywkowo … 😉

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: