Zadanie dla pracowników Światła polega na przewodnictwie

.

Przetłumaczyła Anna Bogusz-Dobrowolska

.

Najdrożsi, chcielibyśmy omówić sprawę, która zaprząta wielu z was.  Ciągle odczuwacie potrzebę bycia kimś, kim nie jesteście, po to by podobać się innym, którzy także nie żyją swoimi marzeniami.
Mówiliśmy wam przy kilku okazjach, że nadszedł już czas, abyście wejrzeli w siebie i szli ścieżką życia „nieskazitelnego” – po trosze jakby „drogą wyłożoną żółtą kostką”.  Wy nadal kwestionujecie mądrość tych słów.  Nie dlatego, że to uważa się za słuszne.  Powód jest inny: ci, których macie w wielkim poważaniu, mówią wam na wiele sposobów, że jeśli słuchacie głosu serca, przyniesie to niemiłe konsekwencje.

Nie macie już czasu na wahania lub dociekanie, jakie działanie macie podjąć, aby było jak najlepsze. Ten czas jest przeszłością.  TERAZ – usilnie ponagla: musicie zacząć słuchać swojego wewnętrznego głosu.  Nie chcemy was straszyć, tylko wykazać, że już przejechaliście przez skrzyżowanie, miejsce podjęcia decyzji.

Jeśli już nie chcecie być pracownikami Światła/pokazującymi drogę/przywódcami skautów, prosimy, zignorujcie resztę tego przesłania.  W tych okolicznościach postępowanie zgodne z postępowaniem całego społeczeństwa jest czymś całkiem poprawnym, aż do chwili, gdy poczujecie potrzebę przejścia.
Ci z was, którzy nadal chcą zdążać ścieżką pracownika Światła, nie mogą już dłużej stosować się do zasad uznawanych przez społeczeństwo.  Co się stanie, jeśli nadal będziecie tak postępować?  Nic, oprócz tego, że natychmiast zejdziecie ze swojej ścieżki pracownika Światła.  Możecie powrócić w przyszłości, lecz nie będziecie już częścią pierwszej fali pracowników Światła.  Dlatego nadchodzi czas (Posługujemy sie tym terminem bardzo lekko!), abyście rozpoczęli swoją misję.

Przygotowujecie się do waszej misji Pracownika Światła od miesięcy, jeśli nie lat.  Medytowaliście, uczyliście się i omawialiście sprawy do znudzenia, by przygotować się na te chwile. Ten czas nadszedł TERAZ.

Już nie potrzebujecie innych lekcji, książek lub nauczycieli. Jesteście samowystarczalnymi jednostkami, które wiedzą, co i jak powinno być zrobione.  Jest to czas wdrażania.  Wielu z was myśli, że nie są gotowi, że to niemożliwe, by od was oczekiwano wypełnienia tak ważnego zadania bez pomocy i dodatkowej nauki.  Wiedzą o tym ci z was, którzy pamiętają swoje odczucia podczas pierwszej pracy – czy to jako opiekunka do dziecka, czy jako pracownik marketu: radosny dreszczyk z
powodu otrzymania pracy często przekształcał się w obawy: „Ja nie jestem gotowy!  Tak naprawdę, to ja nie wiem, jak tę pracę wykonywać, ja tylko zrobiłem dobre wrażenie podczas rozmowy kwalifikacyjnej”.  Czy ktoś z was nie rozpoczynał pierwszego dnia nowej pracy, ponieważ myślał, że nie umie jej wykonywać?  Lub czy myśleliście – z wielkim lękiem – że może upłynie kilka tygodni, zanim oni odkryją, że się nie nadajecie?  To samo dzieje się teraz z wami. Jesteście w pełni przygotowani. Możecie popełniać jakieś błędy – lecz każda jednostka we wszechświatach ma swój pierwszy raz, kiedy staje się częścią tej dużej przemiany.

Póki kierujecie się głosem swego wnętrza/serca, osiągniecie wszystko, czego się od was oczekuje.
Musimy to podkreślić, wasza nowa praca jako pracowników Światła zaczyna się TERAZ.  Nie jutro lub pod koniec roku 2012, lecz teraz.  Tak jest w tym przypadku i nie bez powodu.  Wiele osób dołączy do pochodu pracowników Światła w ciągu najbliższych kilku miesięcy.  Jesteście na czele tego pochodu. Myślcie w takich kategoriach, jakbyście byli pionierami w Stanach Zjednoczonych w XIX wieku, którzy chcieli zamieszkać na terenach jeszcze niezbadanych.  Jeśli mielibyście rodziny i powiązania z jakąś
społecznością, czy nie chcielibyście jakiegoś zapewnienia, że nie spadniecie z ziemi, zanim się odważycie?  I tak samo jest z tymi, którzy zdecydują się iść po waszych śladach w Nowy Wiek Ziemi. Oni chcą iść za wami, lecz nie są zaprogramowani, by przewodzić.  Przewodzenie jest waszą misją – jeśli chcecie się jej podjąć.

Wiele powinno się zdarzyć podczas najbliższych kilku miesięcy.  Przeprowadzono z wami rozmowę kwalifikacyjną i zaakceptowaliście zaoferowane stanowisko.  Zaczynacie swoją nową pracę jako pracownicy Światła od DZISIAJ.  Niektórzy z was są ciekawi, jakie są obowiązki pracownika Światła. Posłuchajcie swojego serca, a będziecie wiedzieli.

Niektórzy z was powinni jedynie być sobą – sąsiad może być ciekawy, dlaczego wy zawsze jesteście tacy pogodni i jego ciekawość zaprowadzi go do Światła.  Być może macie pisać, malować, śpiewać, koordynować, rozwijać, badać lub tworzyć. Wasze wnętrze/serce powie wam, jak i kiedy.  Lecz wiedzcie, tak jak wiedzieliście to kiedy przyjmowaliście pracę w Starym Czasie, oczekuje się od was spełniania wymagań, jakie stawia przed wami wasza praca.  I może tak być, że podobnie jak podczas pierwszych kilku dni czy tygodni pracy w Starym Czasie, możecie bardziej czekać na zadanie do wykonania, niż naprawdę je wykonywać.  Teraz może być z wami dokładnie tak samo.

Otwórzcie serca. Pozwólcie swojemu wnętrzu rozpoznać, że w pełni akceptujecie swoją rolę pracownika Światła – a wasze wnętrze poprowadzi was tam, gdzie powinniście być.  Nie potrzebujecie stwarzać dla siebie pracy lub zadań.  Powinniście tylko słuchać swego wewnętrznego głosu a doprowadzicie swoje przydzielone obowiązki pracownika Światła do perfekcji.  Wasza nowa praca jako pracowników Światła zaczęła się i jesteście w pełni zdolni, by odegrać swoją rolę.
Oczywiście, możecie nadal studiować lub uczyć się.  Czyż nie jest to coś, co robiliście podczas wykonywania jakiegoś zadania, które kochaliście?  Lecz macie najistotniejsze zdolności – pozwólcie, aby ta myśl nawiedzała waszą istotę. Od dziś zaczynacie swoje zadania jako pracownicy Światła.  Nie jutro, nie w przyszłym tygodniu lub pod koniec grudnia. Dzisiaj.

My, ze świata nie-fizycznego, jesteśmy waszymi mentorami i nadal będziemy występować w tej roli tak długo, jak będziecie tego chcieli.  Lecz zdecydowaliśmy, że nie zamieszkamy w tym czasie na Ziemi.  Wy jesteście fenomenalnymi istotami, które to zrobiły.  Wiedzcie się, że macie większą wiedzę o tej transformacji niż my, ze świata duchowego.  Jesteśmy waszymi mentorami, nie współpracownikami.  Waszymi współpracownikami są pracownicy Światła, z którymi jesteście teraz lub wkrótce się połączycie.  Wszystko to z wewnętrzną-świadomością, że każdy ma swoją rolę – tak jak to się działo w firmach Starego Czasu.  Ta rola jest w cudowny sposób przez was wypełniana.  Niech tak będzie. Amen.

Brenda Hoffman dla www.LifeTapestryCreations.com,  9 stycznia 2012.

41 komentarzy (+add yours?)

  1. Syriusz
    Lu 15, 2012 @ 12:24:56

    Po przeczytaniu przekazu zadałem sobie pytanie: Co ja jako jednostka mógłbym zrobić, bo chyba nie z krzykiem Ludzieee..!!!!! wyjść na ulicę 😀
    Jak się dzisiaj obudziłem w nocy to dostałem odpowiedź:
    Codzienne rano o godz 8 00 robię sobie medytację białego światła.
    Np.dla początkujących coś w tym stylu:http://sklep.spojrzenie.com.pl/biala-medytacja-p-212.html
    Kładę się płasko lub siadam w pozycji medytacyjnej. Proszę Istoty Opiekuńcze o pomoc i ochronę podczas medytacji. Relaksuję się. Następnie proszę Boga – Nad świadomość – Wyższe Ja- cokolwiek uważasz- o Białe Światło pełne Miłości ,Radości, Pokoju i Oczyszczenia (lub inne wg. uznania). Światło spływa z góry i przez czubek mojej głowy wypełnia i uzdrawia całe moje ciało (po kolei wszystkie części ciała). Następnie Białe Światło wypełnia i oczyszcza całą moją aurę, czakry. Potem Białe Światło wypromieniowuje ze mnie i wypełnia całą przestrzeń, pokój, mieszkanie, dom, ulicę, miasto, państwo, kontynent. Wypełniam białym światłem całą Ziemię. Widzę, że wokoło mnie są też Inni. Wszyscy łapiemy się za ręce i nasze światło jest coraz silniejsze. Wypalamy nim wszystkie nieczystości, brudne i niepotrzebne energie. Uzdrawiamy Ziemię, podnosimy samoświadomość innych ludzi. Cała Ziemia jest wypełniona tym światłem. Następnie to światło rozszerza się na cały, kosmos, wszechświat. Wszystkie Czujące Istoty są już z nami i wszyscy wspólnie promieniujemy białym światłem. Miłość, Jedność, Wolność i Pokój………
    Gdy uczucie mija, dziękuję wszystkim za współuczestnictwo i pomoc. Pełen radości wracam do rzeczywistości. Jeśli ktoś miałby ochotę to zapraszam. Jeśli nie masz czasu o tej godzinie to można zrobić przeskok w linii czasowej i np. o godz 16 wyobrazić sobie, że jest 8 rano i dołączyć do medytacji. 🙂

    • Lalibela
      Lu 16, 2012 @ 13:34:27

      o, bardzo pięknie 🙂

    • Lalibela
      Lu 16, 2012 @ 13:44:43

      Ach, na tej stronie jest wiele medytacji, które wydaje się, że są bardzo fajne, ale niestety często są prowadzone głosem pijanej kobiety, co mnie osobiście bardzo drażni, i czego strasznie żałuję, bo mogłoby być tak fajnie. Dlatego też zdecydowałam się na Kelly Howell, mimo że zakup jej nagrań w Polsce kosztuje niemało. Również podkład muzyczny w jej nagraniach jest bardzo dobry, często bowiem w tzw muzyce relaksacyjnej jest mnóstwo tandety, która mnie osobiście irytuje zamiast relaksować. Tak więc osobom które są bardziej wymagające estetycznie jeśli chodzi o muzykę i głos polecam właśnie Kelly Howell, również Benjamina Iobsta (przez duże i) – tu tylko muzyka medytacyjna.

      • Syriusz
        Lu 17, 2012 @ 13:04:24

        Na początku stosowania tej medytacji też mnie ten głos drażnił, ale po doładowaniu światłem, przestajesz już w ten sposób myśleć, i jest naprawdę wspaniale. Jak się nauczysz, już co i jak to nie potrzeba już żadnych płyt. To jest po prostu duże ułatwienie. Jeśli mierzysz naprawdę wysoko to polecam prace Jonathana Goldmana. Np w Holy Harmony czy Waves of Light używa 9 prawdziwych odpowiednio strojonych kamertonów solfeżowych.
        Co do medytacji o 8 rano to chciałbym wszystkim podziękować, że jesteście. Gdy trzymamy się tak wszyscy za ręce po prost nie mogę powstrzymać łez. Kocham Was 🙂

  2. Ola
    Lu 15, 2012 @ 00:52:05

    Wierzymy niezłomnie w Moc Naszych Serc. Działamy tu i TERAZ . Nasz Umysł jest częścią Umysłu Boga….. serdeczności Kochani 🙂

  3. Kwiat Lotosu
    Lu 15, 2012 @ 00:16:39

    Witam wszystkich ludzi na tym blogu. Jestem od kilku lat buddystką tradycji Mahajany, ale zaglądam też na inne pozytywne strony i widzę że jest tutaj dużo ludzi dobrej woli. Dla was przybyłam i zdecydowałam się coś napisać. 🙂 Bardzo was szanuję i cenię za to kim jesteście i podobnie jak wielu z was, ja również pragnę świata w którym nie będzie już żadnego cierpienia i zła. 🙂 Każda droga do Boga, czy też do Absolutu, Wyższej Rzeczywistości jest właściwa jeśli tylko człowiek ma dobre, czyste intencje i pragnie najwyższego dobra nie tylko dla siebie, ale i dla wszystkich. Czy będzie to czytanie sutr (np mojej ulubionej Lotosu), mantr, medytacje czy też modlitw, różańców – ostatecznie czeka każdego nas na końcu drogi, zjednoczenie z Bogiem (dla buddystów: Nirwaną). Moją drogą okazał się buddyzm i odnalazłam w nim wartości, jakie nie mogłam w innych religiach; po prostu nauka Buddy dotarła najbardziej do mojej duszy i czuję że jest to dla mnie właściwa ścieżka. Doceniam jednak różnorodność w świecie i to że każdy ma swoją osobistą drogę. 🙂 Co do 2012 roku… nie jestem pewna czy transformacja ludzkiej świadomości na większą skalę, nastąpi akurat w tym roku, uważam że jednak przemiana i tak w końcu przyjdzie bo nic nawet cierpiący, nieszczęśliwy świat nie może trwać wiecznie 🙂 Pozdrawiam serdecznie, i życzę wam szczęśliwości Alina. 🙂

  4. tomekc
    Lu 14, 2012 @ 22:05:15

    zapraszam na facebooka do grupy :TRANSFORMACJA ŚWIADOMOŚCI/pozdrawiam;)

  5. freeheart
    Lu 14, 2012 @ 22:01:04

    Kosmito-kolorowy, pięknopióry ptaku, my też CIEBIE KOCHAMY.
    Michalina Kochanie – przed Tobą również coś niesamowitego. A skąd wiesz na jakim jesteś poziomie? Medytacja jest bardzo pomocna ale to nie wystarczy. Być może posiadasz już wszystko by znaleźć się w czołówce. Poza tym formy medytacji są różne i jestem pewna, że robiłaś to wielokrotnie nie zdając sobie z tego sprawy. Np. na spacerze, na wakacjach, w wolnej chwili, kiedy całkowicie pochłonęło Cię uniesienie z powodu śpiewu ptaków, urody kwiatów, szumu wiatru w koronach drzew. Głowa do góry. Wszystko jest tak jak ma być.
    Uściski dla Ciebie i wszystkich, którzy tu dziś zawędrowali.

    • Iskierka
      Lu 15, 2012 @ 22:45:08

      Architekt wykorzystuje wszelkiego rodzaju kamienie przy budowie Świątyni.

      Pewne kamienie przeznacza na fundamenty, i tych nikt nigdy nie ujrzy.
      Z tych bloków kamieni, które łatwo poddają się obróbce, zrobione zostaną ściany i filary Świątyni.
      Z jeszcze innych kamieni powstaną schody.
      Z niektórych z nich wzniesiona zostanie wieża Świątyni.
      Doborowe okazy kamieni, nadające się do rzeźbienia, staną się posągami bóstw i będą ustawione w różnych miejscach Świątyni.
      Kiedy kamień staje się częścią Świątyni, przestaje być zwykłym kamieniem a tworząc rzeźbę, dzieło sztuki, staje się unaocznioną Boskością.

      Podobnie dzieje się z ludźmi. W zależności od stopnia ich zawierzenia siebie, zostaną porozmieszczani i zajmą właściwe sobie miejsce.
      Wszyscy oni są jednakowo ważni.

      Gdyby nie było schodów, jak ktoś mógłby dostać sie do Świątyni?
      Gdyby nie było fundamentów, jak w ogóle mogłaby powstać Świątynia?
      Jak mogłaby zaistnieć wieża czy dzwonnica, gdyby nie wspierały jej filary?
      Dla architekta, dla rzeźbiarza, każdy kamień jest bezcenny i niezwykły.

      Sri Sri Ravi Shankar

  6. mary_celeste
    Lu 14, 2012 @ 20:43:22

    Przesłanie Jezusa o pracownikach światła

    http://jeszua.blogspot.com/2011/07/sciezka-pracownika-swiata.html

    Dziękuję KOSMITO, dziękuję Anno! Wszystkich Was z miłością pozdrawiam.

  7. L'an-nu
    Lu 14, 2012 @ 20:33:54

    Pewnie większość po przeczytaniu tego wpisu jak ja pomyślała, czy jest pracownikiem/wojownikiem Światła. No bo raczej bez powodu na tym blogu nie jesteśmy. 🙂

  8. Michalina
    Lu 14, 2012 @ 20:25:05

    Chciałabym być na takim poziomie jak Wy… Przed Wami coś ekscytującego! a ja mam wrażenie że jestem tylko jedną z wielu 🙂 dopiero zaczęłam medytować

    • Sabrina
      Lu 14, 2012 @ 22:45:34

      Kochana Michalino jesteś na właściwym poziomie 😉 Uwierz mi 🙂 😉

    • krutka
      Lu 14, 2012 @ 23:00:34

      Droga Michalino,

      pewnie wiekszosc z nas ma obiekcje… Nie jestes sama. Ja zabieralam sie za medytacje kilka razy, ale nic mi z tego nie wyhodzilo, za to lepiej wychodza mi modlitwy i to kontynuuje. Przeciez nic na sile. Sa rozne sposoby osiagania celu.

      Mam ochote wszystkich wysciskac. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i dodaje wyrazy milosci.

  9. Lancelot
    Lu 14, 2012 @ 17:30:48

    Kilka wybranych fragmentów książek Paulo Coelho
    http://prosperita.za.pl/wojownik.html

    Wojownik Światła medytuje. Siada spokojnie w swoim namiocie i z ufnością powierza się Boskiemu światłu. Nie myśli o niczym, odrywa się od pogoni za przyjemnościami, wyzwaniami, objawieniami i pozwala, by ukazały mu się w całej krasie jego talenty i umiejętności. Nawet jeśli nie dostrzega ich od razu, owe talenty i umiejętności rządzą jego losem i wpływają na dzień powszedni. Kiedy medytuje, nie jest już jedynie sobą, lecz nikłą jak iskierka cząstką Duszy Świata. Te chwile pozwalają mu pojąć, za co jest odpowiedzialny i działać zgodnie z tą wiedzą. Wojownik Światła wie, że w zaciszu jego serca istnieje pewien ład, który wskazuje mu drogę.

    Wojownik Światła dzieli się całym swoim światem z ludźmi, których kocha. Kiedy brak im odwagi, zachęca ich, by spełniali swoje marzenia. W takich chwilach pojawia się wróg z dwoma tabliczkami w dłoniach. Na pierwszej wyryte są słowa: „Myśl więcej o sobie. Zachowaj dla siebie swoje dobrodziejstwa, inaczej wszystko stracisz”. Na drugiej czyta: „Kim jesteś, by dawać rady innym? A może nie potrafisz dojrzeć swoich własnych wad?” Wojownik wie, że ma wady. Ale wie również, że nie sposób rozwinąć się w samotności, z dala od przyjaciół. Rzuca więc na ziemie obie tabliczki, nawet jeśli myśli, że zawierają one ziarenko prawdy. Zamieniają się w pył, a wojownik nadal przychodzi z pomocą bliźniemu.

    Wszystkie drogi świata prowadzą do serca Wojownika. Zanurza się on bez wahania w rzece namiętności, która przepływa przez jego życie. Wojownik wie, że wolno mu wybrać to, czego pragnie. Podejmuje więc decyzje z odwagą, bezinteresownością, a czasem – z odrobiną szaleństwa. Akceptuje swoje pasje i raduje się nimi z całego serca. Przekonał się, ze wcale nie trzeba wyrzekać się podbojów – stanowią one nieodzowną część życia i napawają radością tych, którzy biorą w nich udział. Jednak nigdy nie traci z oczu rzeczy nieprzemijalnych ani silnych więzi z ludźmi, zacieśniających się z biegiem czasu. Wojownik potrafi odróżnić to, co ulotne od tego, co wieczne.

    Wojownik Światła wie, ze nikt nie jest głupcem, i że każdy może nauczyć się wiele od życia – nawet jeśli wymaga to czasu. Daje z siebie zawsze to, co najlepsze, ale tez najlepszego oczekuje od innych. Stara się wydobyć na światło dzienne zalety i umiejętności każdego człowieka. Niektórzy znajomi mówią mu: „Świat jest pełen niewdzięczników!”. Wojownik nie daje się zbić z tropu i nie przestaje dodawać otuchy innym, bowiem to najlepszy sposób, by pobudzać do działania samego siebie.

    Wojownik Światła nie hańbi swego serca nienawiścią. Kiedy rusza do walki, przypomina sobie słowa Chrystusa: „Kochaj swoich wrogów”. I jest tym słowom posłuszny. Jednak wie, że przebaczać nie znaczy godzić się na wszystko. Wojownik nie może spuścić głowy, bo wówczas traci z oczu horyzont swoich marzeń. Odkrywa, że jego przeciwnicy są po to, by wystawiać na próbę jego odwagę, wytrwałość i zdolność do podejmowania decyzji. Są dla niego błogosławieństwem, ponieważ to wrogowie popychają go, by walczył w imię swoich marzeń. I właśnie to doświadczenie walki dodaje sił Wojownikowi Światła.

    Wojownik Światła potrzebuje miłości. Przywiązanie, przyjaźń i czułość są częścią jego natury, tak samo jak jedzenie, picie czy radość walki w imię dobrej sprawy. I jeśli o zachodzie słońca nie czuje się szczęśliwy, znaczy to, że nie jest z nim w porządku. Wtedy przerywa bitwę i rusza na poszukiwanie kogoś, kto razem z nim obejrzy zachód słońca. Jeśli trudno mu znaleźć przyjaciela, pyta sam siebie: „Czyżbym obawiał się bliskości z ludźmi? A może ktoś obdarzył mnie przyjaźnią i nawet tego nie dostrzegłem?” Wojownik Światła może wybrać samotność, ale nie może paść jej ofiarą.

    Dla wojownika Światła nie ma miłości niemożliwej do spełnienia. Ani milczenie, ani obojętność, ani odrzucenie nie są w stanie go onieśmielić. Wie, ze pod lodowatym pancerzem, za którym czasem kryją się ludzie, bije gorące serce. Dlatego wojownik podejmuje większe niż inni ryzyko. Bez wytchnienia szuka miłości, nawet za cenę wielu „nie”, licznych powrotów na tarczy i dojmującego poczucia odrzucenia duszy i ciała. Wojownik nie daje się łatwo zastraszyć, kiedy poszukuje tego, co mu niezbędne do życia. Wie, ze bez miłości jest niczym.

    Wojownik Światła bywa czasami niczym woda. Prześlizguje się pomiędzy licznymi przeszkodami, jakimi usłana jest jego droga. Czasami stawianie oporu znaczy tyle, co unicestwienie, więc wojownik dostosowuje się do okoliczności. Godzi się – bez cienia skargi – by przez góry wiódł go kamienisty szlak. W tym właśnie tkwi siła wody. Żaden młot nie jest w stanie jej roztrzaskać, ani nóż zranić. Cięcie najostrzejszej szabli nie pozostawia na niej śladu. Woda w rzece dostosowuje się do rzeźby terenu, nigdy nie zapominając o celu, do którego dąży – o morzu. Nieśmiała u źródła, czerpie powoli siłę z napotkanych potoków. I w końcu nabiera potężnej mocy.

    Wojownik Światła wierzy. A skoro wierzy także w cuda, to cuda zaczynają się wydarzać. Skoro ma pewność, ze jego myśli mogą odmienić jego życie, jego życie zaczyna się zmieniać. Skoro ufa, ze znajdzie miłość, to ta miłość pojawia się. Czasem traci złudzenia. Czasem wpada w rozpacz. Wtedy słyszy utyskiwania: „Jakiż on naiwny!”. Lecz wojownik wie, ze taka jest cena, którą musi zapłacić. W zamian za jedną porażkę ma na swoim koncie dwa zwycięstwa. I wszyscy ci, którzy wierzą, dobrze o tym wiedzą.

    Zdarza się, że zło podąża śladem Wojownika Światła. Wtedy spokojnie zaprasza je do swojego namiotu. Wojownik pyta zło: „Czy pragniesz zranić mnie, czy raczej posłużyć się tylko mną, by ranić innych?”. Zło udaje, że nie dosłyszało tego pytania. Przechwala się, że zna słabości jego duszy. Jątrzy nie zabliźnione jeszcze rany i wzywa do zemsty. Przypomina, że tylko ono zna subtelne zasadzki i trucizny, zdolne pomóc wojownikowi pozbyć się wszystkich wrogów. Wojownik słucha uważnie i wypytuje szczegółowo zło o jego zamiary. Po czym wstaje i odchodzi. Zło gadało jak najęte i jest tak zmęczone i tak puste, ze nie zdoła pójść za nim ani na krok.

    Wojownik Światła nie szczędzi sił, by stać się lepszym człowiekiem. W każdym cięciu jego szabli odbijają się całe wieki mądrości i ludzkich rozmyślań. Każdy cios ma siłę i celność na miarę wszystkich dawnych wojowników, którzy do dziś błogosławią walkę. Najmniejszy gest w bitwie jest hołdem dla dokonań poprzednich pokoleń. Wojownik doskonali piękno swoich ciosów.

    Wojownik Światła nosi w sobie iskierkę Boga. Dzieli los z innymi wojownikami, lecz bywa, ze musi samotnie ćwiczyć sztukę fechtunku. Kiedy jest daleko od przyjaciół, staje się jakby gwiazdą na niebie. Rozświetla tę część Wszechświata, która jest mu przypisana, upiększa galaktyki i całe światy dla tych, którzy spoglądają w niebo. Wytrwałość wojownika wkrótce będzie nagrodzona. Powoli zbliżają się do niego inni wojownicy, łącząc się w konstelacje pełne symboli i tajemnic.

    Wojownik skupia się na maleńkich cudach codzienności. Jeśli potrafi w nich dojrzeć to, co piękne, znaczy to, ze i on nosi w sobie piękno, bowiem świat jest zwierciadłem, w którym odbija się twarz każdego człowieka. I choć wojownik dobrze zna swoje wady i ograniczenia, robi co w jego mocy, by zachować pogodę ducha w trudnych sytuacjach. Ostatecznie, świat zawsze stara się przyjść mu z pomocą, nawet jeżeli wszystko wokół wydaje się temu przeczyć.

    Wojownik Światła wkłada całą duszę w jedno ćwiczenie – bardzo potrzebne na drodze duchowego rozwoju – skupia uwagę na tym, co zazwyczaj wykonuje machinalnie, jak oddychanie, mrużenie oczu czy oglądanie codziennych przedmiotów. Robi to zawsze, ilekroć czuje się zbity z tropu. W ten sposób pozbywa się napięcia i pozwala intuicji działać swobodnie. Wówczas dla niektórych problemów nie do rozwiązania, rozwiązanie się znajduje. Ból, który zdawał się nie do zniesienia, nagle mija. Sięga do tej techniki zawsze, kiedy musi stawić czoła trudnej sytuacji.

    Kiedy pragniemy czegoś, to cały Wszechświat działa na naszą korzyść. Wojownik Światła dobrze o tym wie. Z tego powodu zwraca baczną uwagę na swoje myśli. Za dobrymi intencjami kryją się często uczucia, do których nikt nie śmie się przyznać: zemsta, lęk przed wygraną, przewrotna radość z powodu cudzej tragedii. Wszechświat niczego nie sądzi, on po prostu działa na korzyść naszych pragnień. Dlatego wojownik ośmiela się zajrzeć w mroczne obszary swojej duszy i próbuje je rozjaśnić światłem przebaczenia. I zawsze bardzo uważa na swoje myśli.

    Wojownika Światła nie trzeba prosić, żeby dawał. Wiedząc to, niektórzy mówią: „Ten, kto potrzebuje, powinien się o to upomnieć”. Wojownik Światła wie, ze wielu ludziom nie udaje się – po prostu się nie udaje – poprosić o pomoc. Odkrywa wokół siebie ludzi, których serca są tak spragnione uczucia, ze padają łupem złej miłości. Potrzebują oni czułości, lecz wstydzą się to okazać. Wojownik zaprasza ich do ogniska, opowiada historie, dzieli z nimi swój posiłek i razem, w winie, topią smutki. Nazajutrz wszyscy czują się lepiej. Największymi nędzarzami są ci, którzy patrzą na cudzą nędzę obojętnym okiem.

    Wojownik przygląda się życiu z łagodnością i zdecydowaniem. Stoi bowiem w obliczu tajemnicy, dla której wyjaśnienie pewnego dnia znajdzie. Stawiając każdy krok mówi sobie w duchu: „Ludzkie życie to istne szaleństwo!”. I ma rację. Pochylony nad cudem codzienności, dostrzega, że nie zawsze potrafi przewidzieć skutki swoich poczynań. Czasami działa nie wiedząc nawet, że działa; ratuje nie wiedząc, że ratuje; cierpi nie wiedząc dlaczego jest smutny. Tak, nasze życie jest szaleństwem. Jednak największa mądrość Wojownika Światła polega na właściwym wyborze własnego szaleństwa.

    • Iskierka
      Lu 15, 2012 @ 23:17:54

      Uwielbiam dziękuję:)

    • Boginiwmini1
      Lu 17, 2012 @ 03:25:37

      Kazdy walczy na rozne sposoby. Ja gram role w serialu pt. SCHODY.Scenariusz kazdy dzien MI pisze…z muzyka ktora JA slysze. I tak 57 lat tasiemiec ten leci…w miedzyczasie urodzilam i wychowalam dzieci:) Zakonczyc ladnie by juz wypadalo.. problem tylko,gdzie schowac cialo? :))))

  10. dorota2
    Lu 14, 2012 @ 17:14:54

    czy ja tez jestem pracownikiem swiatla…?pytanie retoryczne.musze wsluchac sie w swoj wewnetrzny glos.kocham was.

  11. Mayan
    Lu 14, 2012 @ 15:09:27

    Nasza Kochana Krystal posiada bardzo wiele umiejętności.Wyczuwa nasz nastrój, wie kiedy się boimy, że nie jesteśmy gotowi , czy doskonali i wtedy pojawia się przekaz, który wyjaśnia nam że nie powinniśmy się bać ..A jeszcze do tego w „ciekawostkach ” po prawej stronie jest metoda Sedony.Świetna metoda która pozwala nam uwolnić się od niechcianych negatywnych programów.
    Kochana Krystal ! bardzo dziękuję i dziękuję również wspaniałym tłumaczom pozdrawiam ze Światłem Wszystkich.

    • krystal28
      Lu 14, 2012 @ 17:24:02

      Kochana Mayan, drogi bracie Jelnats, dziękuję Wam za Wasze szczodre słowa 🙂 i przesyłam walentynkowe serduszka dla wszystkich Czytelników

  12. Boginiwmini1
    Lu 14, 2012 @ 14:40:29

    Ciekawe czy ktos TERAZ zobaczy mnie..gdy stane na czele w „pochodzie” :)))) Dzis Walentego. Swieto Pana.Przybranego Taty mojego…TU jestem! Wszystkiego najlepszego:)))))

  13. Gami
    Lu 14, 2012 @ 14:21:28

    Tak jest,pracownicy Światła łączmy się…i do pracy:)

  14. Kornelia Popek
    Lu 14, 2012 @ 12:42:56

    🙂

  15. Eve
    Lu 14, 2012 @ 12:34:31

    Zanim przeczytałam ten przekaz myślałam podobnie, bo trafiłam na inspirujący materiał z konferencji ekipy Wolna Ludzkość, wiem, że wielu ludzi ma do zarzucenia Rajskim to i owo, ale nie w tym rzecz teraz, Wolna Ludzkość ma koncepcję aby rozpowszechniać informacje rzetelne na temat obecnego czasu, bo na główne media nie ma co liczyć, sama propaganda i zupełnie nieważne tematy, które spłycają ludzkie pojęcie świata. Dlatego też doskonałym pomysłem jest tworzenie mediów interaktywnych, tak aby jak najwieksza ilość osób miała wpływ na to jakie tematy są poruszane, żeby ludzie mieli mozliwość dyskusji bieżącej bez cenzury i żeby się dzielić swoimi pomysłami na działalność w duchu Nowej Ery, czyli np tworzenia akcji wymiany dóbr, aby każdy tym co ma mógł sie wymienić na to czego potrzebuje http://www.youtube.com/watch?v=6udOweJTguw&feature=related – tutaj od 44 minuty mozna obejrzeć preznetację tej idei, wg mnie coś kapitalnego
    a tutaj http://www.wolnaludzkosc.pl/article/index/100/nowa-ekonomia nowa ekonomia
    wczoraj był świetny program o tym co może dać człowiekowi wytworzenie podczas regularnych medytacji swojej wewnętrznej przestrzeni, do której można wracac za każdym razem kiedy jest taka potrzeba i co tam się dzieje, niezwykle cenne wskazówki i informacje http://www.youtube.com/watch?v=KesAGSKA-Ew&feature=plcp&context=C3f3348eUDOEgsToPDskJX8OFhCN3R-5kOomwKESN-
    Myślę że warto rozpowszechniać tą ideę, powiadac tylu ludzi ilu sie da, bo współpraca ze sobą to obecnie najwazniejsze oprócz medytacji, tworzymy TERAZ nową cywilizację 🙂

  16. ramzes
    Lu 14, 2012 @ 12:25:19

    „Wojownik Światła odkrywa swoją Drogę w chwili, gdy stawia pierwszy krok.
    Wita go każdy kamień, każdy zakręt.
    Rozpoznaje się w mijanych pagórkach i potokach.
    Widzi cząstkę swojej duszy w roślinach, zwierzętach i dzikich ptakach.
    I wtedy, z pomocą Boga i Boskich Znaków pozwala,
    by jego Własna Legenda wiodła go ku zadaniom,
    które na niego czekają.
    Bywają noce, kiedy nie ma gdzie spać,
    bywają takie, kiedy nie może zmrużyć oka.
    „Sam postanowiłem pójść tą drogą — myśli wojownik.
    A to cena, którą muszę za to zapłacić”.
    W takim sposobie myślenia tkwi cała jego moc.
    To on wybrał ścieżkę,
    którą teraz podąża i na nic zdadzą się skargi.
    Od tej chwili i przez kilka najbliższych stuleci
    Wszechświat będzie wspierał Wojowników Światła
    i bojkotował tych, którzy myślą stereotypami.
    Energia Ziemi łaknie odnowy.
    Nowe myśli potrzebują przestrzeni.
    Ciało i dusza pragną nowych wyzwań.
    Przyszłość stała się teraźniejszością i wszystkie marzenia
    prócz tych, które są wyrazem nietolerancji
    będą mogły się spełnić.
    Rzeczy istotne przetrwają,
    niepotrzebne przepadną bez śladu.
    Lecz wojownik wie, że nie jest powołany do tego,
    by osądzać marzenia bliźnich
    i nie traci czasu by potępiać ich decyzje.
    By wierzyć we własną drogę,
    wcale nie musi udowadniać,
    że droga innego człowieka jest zła.”

    Paulo Coelho „Podręcznik Wojownika Światła”

    Myślę Tomkan, że już dawno zaczęliśmy :)))
    Teraz po wielu trudach
    przyszedł w końcu czas na szczęśliwy finał :))

    Pozdrawiam Wszystkich Światłem

  17. freeheart
    Lu 14, 2012 @ 11:09:13

    Aniu, dziękuję. To najwłaściwsza chwila na te słowa.
    Tak tomkan – zaczynamy. 🙂

  18. anna
    Lu 14, 2012 @ 10:36:30

    __(█)(█)(█)_______(█)(█)(█)
    _(█)(▒)(▒)_(█)___(█)_(▒)(▒)(█)
    (█)(▒)_____(▒)(█)(▒)_____(▒)(█)
    (█)(▒)________(▒)________(▒)(█)
    _(█)(▒)__ WALENTYNKA _(▒)(█)
    __(█)(▒)_____DLA_______(▒)(█)
    ___(█)(▒)___WAS—-____(▒)(█)
    _____(█)(▒)_________(▒)(█)
    _______(█)(▒)_____(▒)(█)
    _________(█)(▒)_(▒)(█)
    ___________(█)(▒)(█)
    ______________(█)

  19. Cahetel
    Lu 14, 2012 @ 10:32:18

    Droga Anno !
    Wdzięczny Ci jestem za „wzmocnienie” Ducha tym tłumaczeniem !
    Ta huśtawka nastrojów, niepewność mimo pewności jest jeszcze, czasami moim udziałem.
    Droga Krystal !
    Mam wrażenie że Teraz, kiedy tak balansujemy na tej osi czasu, wszyscy potrzebujemy takiego twórczego, mądrego „pokrzepiania” .
    Pozdrawiam z Serca.

  20. KOSMITA
    Lu 14, 2012 @ 10:27:37

    Dzisiaj są Walentynki, więc posyłam wszystkim Paniom z tego forum duuużo MIŁOŚCI i całusków! KOCHAM WAS! 😀

    K.

  21. KOSMITA
    Lu 14, 2012 @ 09:35:47

    Hmm, …

    Całkiem słuszna uwaga w tym tekście. Odkąd telewizja wdarła się w życie obywateli, to młode pokolenia zaczęły małpować wszelkiej maści idoli, zamiast być sobą w całym calu. Przestali doceniać swoje niepowtarzalne istnienie i zapragnęli być „gwiazdami” jak te ich idole.

    Dorastając tak im to weszło w krew, że będąc już nawet dorosłymi nie akceptowali siebie, czując się wiecznie gorszym, więc zaczęła się głupawa gra i udawanie kogoś innego.

    Ta bańka ułudy najpewniej pękała po zawarciu związków małżeńskich, gdzie trzeba było zmierzyć się z prawdziwym życiem, chociaż niektórzy i w związkach próbowali grać dalej do momentu rozpadu.

    Nie znosiłem tych gierek i bardzo szanowałem ludzi którzy na co dzień byli tacy jacy byli naprawdę, serdeczni, otwarci, słowem – naturalni w swym obcowaniu z bliźnimi.
    Trzeba zaakceptować; – ‚jestem jaki jestem’ i koniec kropka.

    To o czym wyżej wspomniałem przekłada się na każdą dziedzinę życia i stąd ta rywalizacja i wyścig „szczurów”. Każdy chce być „gwiazdą”, najlepszym, żeby być podziwianym, oklaskiwanym, zawsze na świeczniku. Czyż nie jest to pragnienie EGO?

    Jak już wyżej wspomniałem, każdy jest piękny i ma swój niepowtarzalny urok i wdzięk, wyrażany na swój sposób, jak kwiaty są różne, ale wszystkie piękne.

    Mile pozdrawiam wszystkich Forumowiczów i cały zespół redakcyjny.
    K.

  22. VEGETA
    Lu 14, 2012 @ 08:27:10

    Ja w sumie ostatnio wspominałem o tym jak byłem na zjeździe, że lepiej, abyśmy przyjeli pomoc nawet jeśli byłoby to dla nas na pozór wielką obawą przed obraniem drogi ku nieznanemu. Wspomniałem też o naszych Braciach, ale to tak na marginesie. W okolicy nie ma zbyt wielu ludzi zainteresowanych tym wszystkim, dlatego będę musiał czekać na to, że choćby te media telewizyjne skończą z tym marnym przedstawieniem, jakie dalej kontynuują. Dobrze wiecie, że jak ktoś jest zbyt zamknięty to i nic do niego nie dotrze, choćby nie wiem jak bardzo używać języka kolokwialnego, dlatego zrozumcie, że musi się też coś wydarzyć (przynajmniej nieznacznego) w oparciu o trzeci wymiar, by liczyć na to, że przestaną uważać pewnych rzeczy za normalne. Wiem jaka jest u mnie sytuacja pod tym względem. Najgorzej to będzie im chyba pogodzić się dla wielu z tym, czemu tak naprawdę służy KK.

  23. Helena252
    Lu 14, 2012 @ 07:43:47

    Zaczynamy, i nic tylko czekać na prowadzenie serca, tak bardzo chciałabym wyraźnie słyszeć jego głos…. Życzę tego wszystkim na tym blogu i na całym świecie z całego serca:)

    • Lucjan Marosik
      Lu 18, 2012 @ 20:31:56

      Tak bardzo chciałbym wyraźnie słyszeć jego „SERCA” głos…. Życzę tego wszystkim na tym blogu i na całym świecie z całego serca:)♥♥♥

  24. tomkan
    Lu 14, 2012 @ 06:28:35

    no to zaczynamy 😉 pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: