„Sekret Niewinności” – historia Dajamantiego

.

„Sekret Niewinności” – Moje słowa dla Was.

Moi Kochani, korzystając z okazji, w ostatnich akapitach chciałbym pozostawić moje własne słowa, dzieląc się z Wami moimi doświadczeniami i obserwacjami.

Ja tak samo jak i Wy, od zawsze szukałem czegoś innego, niż to, co miałem obecnie. Moja wiedza którą zdobyłem od moich rodziców, od społeczeństwa, od moich „zwyczajnych” doświadczeń, nie była tą wiedzą, jaka dyktowało mi moje serce. W moim wnętrzu zawsze istniała iskierka nadziei, oczekująca na odnalezienie tej Wielkiej prawdy. Dzisiaj zrozumiałem, iż wszelaki porządek większej logiki całości, nie znajduje się na zewnątrz tylko wewnątrz danej osoby, oraz odkryłem sekret „Niewinności”. Co to znaczy? Niewinność była stanem bycia, która towarzyszyła nam w okresie dzieciństwa. Bawiliśmy się wszystkim tym, co dorośli nazywali „głupotkami”. Byliśmy szczęśliwi, ponieważ szukaliśmy okazji do zabawy na każdym kroku. Kiedy przytłoczyła nas dorosłość, zapomnieliśmy jak utrzymywać ten radosny stan i jak bawić się zabawkami, stworzonymi przez nas samych.

Gdy byłem małym dzieckiem, pamiętam jak piękne miałem sny. Jak cudownie ułożone zabawy każdego dnia. Bardzo rzadko bawiłem się zabawkami dziecięcymi, a wyszukiwałem „istotę koloru” w pięknej pogodzie i przyrodzie. Pamiętam jak padał deszcz, a ja mając jedynie 6 lat wybiegłem na podwórko, aby móc skakać w rytmie spadających kropel. Robiłem to do czasu, dopóki moja Mama nie zabroniła mi tego robić. Wychowywałem się na wsi, dlatego miałem tak bogate pole do moich zabaw. Za moim domem znajdowała się kilkuhektarowa łąka, która była moim całym światem. Na samym środku tej łąki rosły trzy drzewa, które służyły za moje „tajne” bazy. Gdy wspiąłem się na jedno z tych drzew, miałem dokładny widok na cały horyzont. Skowronek który znajdował się na gałęzi obok, nagle poderwał się do lotu, i wzbił się w powietrze. Z rozkoszą uniosłem moje małe ręce i zacząłem udawać poruszanie skrzydełek ptaka. Wyobrażałem sobie, że ja sam jestem takim skowronkiem, który potrafi wzbić się w powietrze i polecieć bardzo daleko. Byłem szczęśliwy, ponieważ lekkie i radosne było moje życie. Tak było do czasu, kiedy „zaszczepiony” wiekiem dorastania, coś zaczęło dziać się z moim ciałem.

W okresie 12 do 17 roku mojego życia, nagle zacząłem chorować. Moje choroby były tak niewdzięczne, że gdy skończyła się jedna, zaczęła następna. Przeszedłem jedną dość poważną operację w wieku lat 13, na kilka następnych Rodzice nie wyraziły zgody, ponieważ były związane z moim sercem przy jednoczesnym otwarciu klatki piersiowej. Szukaliśmy pomocy u innych specjalistów. Każdy oferował wszelakie terapie i bogaty zestaw leków, które musiałem zażywać. Nie było takiej części ciała, które by mi nie odmawiała posłuszeństwa. Miałem poważne kłopoty ze sercem i z płucami. Mój żołądek nie pracował jak należy. Miałem tendencje do łamliwości kości. Liczba złamań moich kończyn górnych jak i dolnych, była znaczna. Głowa często bolała. Był to czasami tak mocny ból, że w wieku 12 lat, potrafiłem stracić przytomność. Związku z tymi dolegliwościami, miałem braki w szkole, ponieważ zamiast uczęszczać normalnie jak inne dzieci, ja uczęszczałem regularnie na wizyty do różnych placówek leczniczych. Nie byłem wtedy szczęśliwy. Przeklinałem wszystkich i nienawidziłem. Nienawidziłem tych szpitali, do których tak często byłem przyjmowany. Nienawidziłem lekarzy i przeklinałem Boga za moje życie. Miałem dość wszystkiego i wszystkich, pragnąłem jedynie powrócić do okresu, gdzie moje życie było „niewinne” i takie radosne.

Z uwagi na zły stan zdrowia, dużo czasu spędzałem w domu. Nie poddawałem się, chciałem być taki jak kiedyś. Bawiłem się często z moim ukochanym pieskiem. Gdy zacząłem go tak po prostu obserwować, zauważyłem coś niezwykłego. Ten pies, nie chciał niczego od życia tylko miski jedzenia i dużo zabawy. Gdy popatrzymy na siebie samych, możemy dostrzec że nie wystarcza nam tylko pokarm do życia, potrzebujemy również szybkiego, pięknego samochodu, wspaniałe ubrania, dużego domu i Bóg wie czego jeszcze. Do tego człowiek dąży, tak został nauczony. Gdy bawiłem się z moim kochanym pieskiem, zauważyłem iż potrafi bawić się bardzo długo, kończąc wtedy, kiedy ja kończyłem. Miałem wrażenie, że niczego innego nie potrzebował do szczęścia tylko zabawy. Wtedy zrozumiałem coś, co na długo utkwiło mi w pamięci. Zrozumiałem że ten zwierzak w głębi duszy jest „niewinny”, a „niewinność” jest jego prawdziwą naturą. Zrozumiałem, że człowiek w głębi duszy również jest niewinny i słodki, a ta cała dorosłość to efekt pogrążania się w zasady i normy społeczne. Człowiek uczy się co mu wolno a czego nie. Jak powinien się zachować, a niektóre „niewinne” zachowania w mniemaniu społeczeństwa, są po prostu nie na miejscu. Nie wiedziałem wtedy aż do teraz, że ta zwykła obserwacja tak zmieni moje życie.

Pobiegłem na moją „zapomnianą” łąkę, która znów stała się całym moim światem. Pomimo iż nie dałem rady wtedy wspiąć się na drzewo, ponieważ byłem bardzo słaby, nie załamywałem się tym tak bardzo. Podziwiałem horyzont takim jakim był, z mojej perspektywy stojącej. Zacząłem wdychać ciepłe, czyste powietrze. Moje samopoczucie stopniowo poprawiało się, a ja zacząłem przypominać sobie całe moje dzieciństwo. Obserwowałem ptaki, które krążąc w powietrzu, co jakiś czas spoczywały na gałęziach drzew. Nagle wiatr zerwał się, zmieniając stosunkowo szybko kierunek, dlatego ciężko było określić z której strony wieje. Powiedziałem w duchu: „Tak to jest moja chwila”. Uniosłem więc moje schorowane 16-letnie ręce do góry, zacząłem udawać że lecę razem z ptakami, biegając wokół moich drzew, śmiejąc się na cały głos. Byłem szczęśliwy. Nie myślałem wtedy o moich chorobach, chciałem się tylko bawić, odzyskując swoją „zagubioną” niewinność. Robiłem to codziennie, aż w końcu poczułem się na tyle pełen energii, aby móc znowu wspiąć się na drzewo, jak to robiłem w czasach dzieciństwa.

Moje zdrowie stopniowo zaczęło się poprawiać. Słuchałem lekarzy dumnie twierdzących, iż leki zaczęły działać. Nie myślałem wtedy o lekach ani o dolegliwościach. W mojej głowie utrzymywała się tylko myśl wspólnej zabawy z moich ukochanym psiakiem i uczucie radości. Moi rodzice nie raz powtarzali mi w wieku lat 17, nie zachowuj się jak małe dziecko, czas dorosnąć. Nie zwracałem na nich uwagi, pragnąłem tylko zabawy. Nauczyłem się śmiać ze wszystkiego. Przestałem nienawidzić lekarzy. Przestałem przeklinać Boga za moje życie. Znów wszystko nabrało kolorów. W wieku 18 lat, poczułem się tak wspaniale, że lekarze robiąc mi badania, wyciągali bezwładnie ręce. Kompletnie nie wiedzieli co o tym myśleć. W ciągu 2 lat, od mojego odkrycia „sekretu niewinności”, nastąpiło cudowne uzdrowienie wszystkich moich narządów i części ciała. Moje zdrowie nie poprawiło się tylko trochę, lecz stałem się 100% zdrowym i sprawnym człowiekiem. Niektóre choroby, które miały u mnie trwać długie lata, po prostu zniknęły. Łamliwość kości zakończyła się. Serce i płuca wróciły do swojej normalnej pracy. Co takiego „cudownego” zrobiłem? Stałem się znowu niewinnym i słodkim dzieckiem, pełnym radości i zabawy.

Obecnie mam 24 lata i z pewnością o wiele mniej niż większość z Was, czytających te słowa. Niektórzy z Was mieli bogatsze lub podobne życie, i zapewne niejedno interesujące doświadczenie z własnego życia zdobyliście. Dlatego nie chcę nikogo pouczać ani dawać rad. Pragnę jedynie, abyście przeczytali moją historię i razem ze mną, odkryli ponownie „sekret niewinności”.

W lutym skończę 25 lat, ale nikt z moich znajomych, nie daje mi tyle. Moje ciało zachowało młodość, gdy poczułem się dzieckiem. Żaden z moich znajomych nie daje mi więcej niż lat 17. Pamiętam jak pewnego dnia, moja znajoma zapytała mnie: co takiego robię, że jestem takim zdrowym i młodym człowiekiem? Odpowiedziałem: Jestem dzieckiem i pragnę się bawić. Tak to wszystko.

W mojej osobie nie występuje słowo: „poważny”. Nie mam nic wspólnego z powagą osobistą. Jestem i całkowicie czuje się dzieckiem. Jestem słodki i z pewnością jestem niewinny. Kocham moje życie bo jest wspaniałe. Kocham Was, bo możemy się wspólnie tutaj bawić. Kocham moje otoczenie, ponieważ nauczyło mnie prawdziwej radości. Życie to zabawa i tak należy naprawdę na nie patrzeć. Życie staje się skomplikowane, kiedy sami je komplikujemy. Życie staje się poważne, kiedy sami jesteśmy poważni. Życie jest cierpieniem, kiedy sami cierpimy. Życie jest słodkie, kiedy sami jesteśmy słodcy.

Będę najszczęśliwszy na świecie, kiedy osoba taka jak Ty, zda sobie sprawę dlaczego bycie niewinnym i słodkim człowiekiem jest takie ważne. Możesz odzyskać swoją młodość i mówię całkiem dosłownie. Twój świat i twoje ciało zachowują się w zgodzie z twoimi postawami, których się tak bardzo trzymasz, o których ciągle mówisz. Zmień siebie, a zmieni się wszystko to, co niedawno było Twoją codzienną, zwykłą egzystencją. Nigdy nie jest za późno.

Bądźcie słodcy i niewinni, a wtedy cel waszego życia zostanie postawiony przed Waszymi oczami i poznacie prawdziwe znaczenie słów: Bóg, Życie, Miłość.
Życzę Wam wszystkim, powodzenia i wytrwałości.

Dziękuję.

34 komentarzy (+add yours?)

  1. Fiołek, Irys i Róża
    Kwi 20, 2013 @ 00:26:25

    Dawno nie bylam w takim szoku jak po przeczytaniu tego tekstu. Po prostu szczeka mi opadla…

  2. Krzysztof
    Kwi 19, 2013 @ 21:42:43

    Świetny artykuł, a przede wszystkim dajesz i pokazujesz co jest lekarstwem na nasze piękne, wspaniałe i wesołe życie. Dziękuję!

  3. M.
    List 18, 2012 @ 02:16:13

    Ten artykuł… Był odpowiedzią na coś, czego szukałam, a o czym zapomniałam…. Aż czuję, że bardzo chciałabym z Tobą porozmawiać, bo mam Ci tyle do opowiedzenia! Chociaż się nie znamy… Ale to, co odkryłam kilka miesięcy temu jest podobne do Twojego odkrycia. To jest piękne, że mogłam znowu trafić na znak, którym był Twój artykuł! Dziękuję, że go napisałeś :).
    M.

  4. Fred.
    Lu 03, 2012 @ 21:44:36

    Wspaniałe rzeczy publikujesz w darze dla poszukujących.Warto połuchać każdej historii, bo ukrywają się w nich perełki wzbogacające naszą wiedzę i wyobraźnię.
    Sam szukam, bo coś mi nie pasuje w „realu”.Na całe szczęście trafiłem na wskazówki kierujące mnie do wnętrza samego siebie.To nie przypadek! Kto szuka
    ten znajdzie! W moim przypadku trwało to trochę dłużej niż u Ciebie.Podróż trwa nadal i powoli odkrywam źródła niezadowolenia tkwiące w przeszłości. We wczesnej
    „dorosłości” nasiąknąłem przekonaniem, że nie powinienem być taki dziecinny.Sami
    wiecie jaki wpływ ma na nas otoczenie i trudno mu nie ulec.Słyszysz dookoła, taki duży, a taki dziecinny.Przy wzroście 189cm głupio jest się bawić samochodzikami, lub kolejką miniaturką.Świat oferuje „dorosłe” zabawki dla dorosłych i chcąc niechcąc zaczynasz się nimi bawić.Pełen zapału, niesiony zaufaniem we własne siły wkroczyłem na plac zabaw.Długo nie mogłem znaleźć reguł, według których wszystko się kręci.Ciągle brakowało mi szerszego spojrzenia, większej ilości danych, nie dopinało się, by zbudować z tego logiczną całość.Możecie zapytać
    gdzie już byłem, a raczej ja sam chcę Wam to powiedzieć.Dotarłem do wielu pięknych i przerażających miejsc.Wachania nastrojów unosiły mnie na kilka do kilkudziesięciu dni w ekstremalne położenie.Pięknie było przez trzy tygodnie, gdy czułem się jak w raju i przerażająco przez dwa dni w piekle.Ani tu, ani tu nie byłem świadomy gdzie tak na prawdę jestem.Raj to raj, ale piekło! Leżałem przez dwa dni
    mając w świadomości swą całkowitą niemoc w kierowaniu własnym życiem.Przez ułamek sekundy zobaczyłem szary, zwężający się świat, tak jakby zapadał się w pustkę.Przestraszyłem się jak nigdy w życiu i zapragnąłem uciec z tego miejsca.
    Długo nie wiedziałem co to było.Domyślacie się? Zobaczyłem w jaki sposób sam
    tworzę swój świat! Taki byłem jaki obraz mignął mi przed oczami.To ja sam w poszukiwaniu wiedzy, dotarłem do źródła! Nie byłem przygotowany na taką prawdę,
    dlatego tak mnie przeraziła.Nadal idę przed siebie w poszukiwaniu nieodkrytego,
    mając doświadczenie jako skarb w świadomości.Odkryłem, że nie mam wrogów!
    To poczucie jedności z całym światem powoduje zanik strachu przed nieznanym.
    Zamieniam strach w poczucie ekscytacji. We wszystkim co mnie czeka dopatruję się
    tylko korzystnych dla siebie sytuacji.One właśnie takie są,takie jakimi je widzimy.
    Drogi czytelniku, nie daj się wkręcić w to, że coś Ci zagraża lub coś Ci na tej Ziemii
    szkodzi! To wyłącznie Twoja decyzja jaki program przyjmiesz do realizacji w życiu.
    Pięknie to opisuje stronka „Zero ograniczeń”.
    Wracam do bycia dzieckiem, wracam do marzeń, do radości z życia, do życia w jedności po doświadczeniu oddzielenia!!!

  5. Margot
    Sty 13, 2012 @ 13:45:53

    W piątek trzynastego
    stworzyłam coś takiego:

    http://galeria-na-stryszku.bloog.pl/id,330750801,title,TRZYNASTEGO-W-PIATEK,index.html

    z dedykacją dla Dajamantiego 😀

    • Dajamanti
      Sty 14, 2012 @ 13:40:30

      Dziękuję za dedykację, Kochana Margot.

      Komentarz zostawiłem na Twoim blogu.

      Z Miłością.

  6. Bozka
    Sty 12, 2012 @ 20:44:00

    Dziękuję ci Dajamanti za przypomnienie o niewinności dziecka w nas. Zapomniałam co to radość miłość śmiech, … Jestem bradzo zmeczona problemami i powagą życia, tak bardzo brałam je na serio i się wystraszyłam. Dziękuje za słowa które skierowałeś do Any, to mi wiele wyjaśnia i daję nadzieję. Pozdrawiam cię z Miłością
    Bożka

  7. GOSIA
    Sty 11, 2012 @ 07:01:10

    Dajamanti!
    Kiedy czytalam Twoje slowa ,mialam bardzo mile uczucie moje cialo usmiechalo sie i czulam przeplywajaca radosc przeze mnie a moje serce powtarzalo- KOCHAM .Dziekuje ze JESTES w cudowny sposob laczylam sie z tym co piszesz-zycie jest piekne.Pozdrawiam !

  8. Dafidoo
    Sty 09, 2012 @ 22:06:10

    Aż mi poleciały łzy jak to czytałem :). Niedawno po pewnym zwrotnym momencie w moim życiu (rozstanie z dziewczyną, z którą myślałem, że spędzę resztę życia) trafiłem m.in. na tą stronę. Wcześniej byłem już na tej ścieżce ale sprawy życia codziennego trochę mnie przytłoczyły i nie poświęciłem temu tyle uwagi. Miałem trudne chwilę ale w pewnym momencie wszystko jakby puściło – i poczułem się tak jak Dajamanti – jak małe dziecko. Było we mnie tak wiele spontanicznej radości i niewinności. Niestety powróciły pytania o przyszłość itd. i staram się ponownie odszukać w sobie tą radość i niewinność. Czasami rano przed pracą medytując czuje się super przez jakiś czas ale nie potrafię tego stanu utrzymać przez cały dzień. Mam chwilę słabości – jestem na szczęście coraz bardziej świadomy własnych myśli. Czasami warto sobie popłakać – jest to proces niezwykle oczyszczający – nie brońmy się przed tym. Wszystkie zdarzenia w naszym życiu pozwalają nam wzrastać i jeśli człowiek sobie to uświadomi to może przyspieszyć ten proces. Pozdrawiam was cieplutko 🙂

  9. Filip z Sudetów
    Sty 09, 2012 @ 13:33:31

    Dajamanti jesteś super!!
    Wiem, że masz zupełną rację tańcząc wśród drzew. Proszę więc – zarażaj nas dalej tym swoim wirusem dzieciństwa, aby poważnych panów zaczęło szybko ubywać w szeregach Ziemian.

  10. Teresa Sodol
    Sty 09, 2012 @ 02:00:20

    Poznajcie Dajamantiego…i nie zabijcie czasami w sobie takiego.!:))))

    • Dajamanti
      Sty 09, 2012 @ 09:52:14

      Kochana Tereso, Piękny Aniele,

      Widać jak dobrze czujesz się w ciele,

      Twoja postawa jest więc wzorowa,

      Niech wszyscy widzą, Cię taką dookoła.

      Moje słowa są tylko słowami,

      I nie mam talentu, na zabawę z wierszykami.

      Jednakże jest coś, co chciałbym Tobie powiedzieć,

      Utrzymuj swoją Miłość, a wszystko będziesz wiedzieć.

      Z Miłością.

  11. Teresa Sodol
    Sty 09, 2012 @ 01:53:24

    Dajamanti…W sam czas piszesz a ja czytam Cie. Nie dajmy sie!:)) Nikt dziecka w nas zabic po prostu nie moze…bo gdyby nie ono caly ten swiat bylby „pozal sie Boze” :))) A ja nie lubie smutkow, chorob, slabosci….i nie potrzebne mi lzy ani slowa litosci…Ja chce sie bawic w kolory kazdego dnia…bo taka juz moja natura:)))

  12. Lucy
    Sty 09, 2012 @ 00:44:44

    Drogi Dajamanti,jesteś wspaniałą istotą Światła. Dziękuję za podzielenie się swoją historią, i za to, jak pięknie piszesz o zdrowiu i chorobie.
    Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych,a my,Boże dzieci,też w głębi siebie posiadamy moc, moc uzdrowienia wszystkiego. Mamy moc uzdrawiania swojego ciała,jak i różnych życiowych sytuacji. Tak pięknie przypominasz,że podstawą jest nierozmawianie o rzeczach złych,o chorobach, i że musimy przypomnieć sobie swoja dziecięcą radość i ufność,a wtedy wszystko jest możliwe,wszystko da się naprawić i uzdrowić. Nasze doświadczenia w tym życiu mogą być wspaniałe i radosne, zależy to tylko od nas.
    Pozdrawiam Cię z miłością.

  13. Margot
    Sty 08, 2012 @ 23:04:07

    Dziękuję Dajamanti za przypomnienie tego o czym doskonale w głębi siebie wiem, a o czym zdarza mi się jeszcze zapominać 😀

    Twoje słowa: „Kocham moje życie bo jest wspaniałe. Kocham Was, bo możemy się wspólnie tutaj bawić. Kocham moje otoczenie, ponieważ nauczyło mnie prawdziwej radości. Życie to zabawa i tak należy naprawdę na nie patrzeć. Życie staje się skomplikowane, kiedy sami je komplikujemy. Życie staje się poważne, kiedy sami jesteśmy poważni. Życie jest cierpieniem, kiedy sami cierpimy. Życie jest słodkie, kiedy sami jesteśmy słodcy” – niechaj zapiszą się trwale we mnie i każdym, kto tego dla siebie pragnie 🙂

  14. Mira
    Sty 08, 2012 @ 20:45:45

    Witaj drogi Dajamanti. Ciesze sie, dziekujac Ci zarazem, ze przedstawiles nam swoje zycie, wtajemniczajac nas w sekret niewinnosci, ktory jest w moim pojeciu niczym innym, jak swiadomoscia odkrycia Boga w nas. Ten sekret odkrylam przed kilkoma laty, bedac w podeszlym juz wieku, z doroslymi juz dziecmi. I wiesz co? Choc zawsze bylam niepoprawna optymistka, ta moja ponownie rozbudzona dziecieca radosc i umiejetnosc cieszenia sie chwila traktowana byla przez otoczenie z duzym dystansem. Dlaczego? Bo nauczylam sie wyrazac swoje marzenia, radosci, przestalam przejmowac sie problemami wiedzac, ze one mina, bo zawsze znajdzie sie rozwiazanie. No i ono rzeczywiscie sie znajdowalo, marzenia zaczely sie realizowac, zycie stalo sie lekkie i coraz bardziej niezalezne od dobr materialnych. A to wszystko nie pasowalo po prostu do zestresowanego srodowiska. Tak wiec, zdecydowalam sie pozostac dzieckiem, zmieniajac srodowisko na glusze i cisze. Teraz moimi kompanami sa ptaszki, inne zwierzaczki, piekna natura i moja WJ. Nie jest to przepiekne? Dziekuje Ci kochany mlodziencze o wielkim sercu :))))

  15. Sabrina
    Sty 08, 2012 @ 18:50:09

    Dziękuję Dajamanti 🙂 Całą swoją duszą czuję, że masz rację 🙂

  16. beza
    Sty 08, 2012 @ 17:42:36

    Mam nadzieję,że wybaczycie mi,że wklejam to w tym miejscu kiedy tego odsłuchacie. A trzeba się spieszyć bo w każdej chwili ta opowieść może zniknąć.http://www.youtube.com/watch?v=J_-Afcb7Ya8&feature=related

  17. ada
    Sty 08, 2012 @ 17:03:48

    Dajamanti piękne przekazy,dziękuję.
    Mam małe pytanie ,a co z 3 dniami ciemności? może zapytasz o nie swoją WJ?
    Z całą pewnością trzech dni ciemności nie może przeoczyć nawet największy sceptyk,
    wspominają o nich między innymi Majowie,choć wiele źródeł zaprzecza .
    Ciekawe jak to będzie?

    A poniżej ciekawe przesłanie :

    Przepowiednie Księżnej Japonii na rok 2012 [PL]

  18. tomek
    Sty 08, 2012 @ 16:49:00

    Dajamnati piekny tekst,piekne wyznanie,piekne prawdziwe słowa. dzieki;))

  19. bramin
    Sty 08, 2012 @ 16:46:15

    Drogi Dajamanti.
    W zupełności popieram Twoje podejście do życia. Mimo tak młodego wieku przemawia przez Ciebie doświadczenie człowieka,który przeżył już 57 wiosen:) /mam na myśli siebie/. W ciągu mego już dojrzałego wieku byłem pod wozem i na wozie, byłem w „piekle i w niebie”. Jednak od wielu lat żyję w błogiej świadomości,iż nie liczy się pogoń za dostatkiem, lecz wewnętrzne obcowanie z naszym Światłem jakim jesteśmy. Sam wiesz jakie to wspaniałe, kiedy odczuwasz jedność ze wszystkimi i ze wszystkim, kiedy pomagając innym wzmacniasz siebie, kiedy wszystko dookoła „rozświetla” się „Twoim” Światłem.
    Tak. trzymajmy się naszego wewnętrznego Światła, a wszystko będzie się układać po „naszej” myśli.
    Życzę nam wszystkim wytrwania w tym Świetle, a koniec tego roku będzie naprawdę wspaniały.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, a Tobie Krystal dziękuję za trud prowadzenia tego bloga 🙂

  20. Smoother
    Sty 08, 2012 @ 16:23:34

    Odnalezienie w sobie dziecka to najwspanialszy sposób na złagodzenie swojego charakteru, stłumienie osądów na temat świata poprzez przyjmowanie go z radością takim, jaki się jawi. Rodzice mówią, że trzymają się mnie głupoty, że zachowuję się czasem nieodpowiedzialnie, a ja jakos nie mam ochoty powaznie podchodzić do świata. Teraz przekonałem się, że nie jest to do końca takie złe

  21. ewa
    Sty 08, 2012 @ 14:48:36

    DAJAMANTI – to bardzo piękne co piszesz, dziękuję. Całym sercem czuję, że masz całkowitą rację. Jesteś młodym i mądrym człowiekiem, bardzo lubię czytać Twoje wypowiedzi. Jednocześnie zrobiło mi się smutno, bo uświadomiłam sobie lub może raczej w Twojej wypowiedzi znalazłam potwierdzenie tego, co zawsze czułam, że żyję jak w matni, w takiej patowej sytuacji, którą oczywiście mam na własne życzenie, a której nie mam jak dotąd, dość odwagi by zmienić, nie rujnując wokół siebie wszystkiego.
    Już teraz życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji Twoich 25 – tych urodzin, wiem, że osiągniesz więcej niż mogę sobie w ogóle wyobrazić. Nie znam Cię osobiście /czy aby na pewno?/ ale pisząc w tej chwili zobaczyłam Cię? /postać/ całą w świetle, to chyba coś znaczy?
    serdeczności

    • Elunia
      Sty 08, 2012 @ 22:10:13

      Ewuniu! Poproś swojego Anioła Stróża i grupę opiekuńczą i samego Stwórcę każdego dnia o każdej porze, kiedy tylko Ci się przypomni, o prowadzenie. Działa niesamowicie. Każde „złe” wydarzenie przynosi zmianę na dobro. Obserwuj i koniecznie dziękuj, zwłaszcza, kiedy zorientujesz się ,co „zło” wywołało dobrego.

    • Dajamanti
      Sty 09, 2012 @ 21:45:17

      Kochana Ewo, Dziękuje bardzo za życzenia. Tak naprawdę, znamy się wszyscy razem, ponieważ Jesteśmy Jedną Wielką Rodziną. Ty jesteś Moją Siostrą, ja Twoim bratem. Ja jestem cząstką Ciebie, a Ty moją. Znamy nawet tych, którzy myślą że nas nie znają. A jesteśmy tutaj wszyscy razem po to, aby móc poznać „dokładnie” naszego Ojca, tak naprawdę, to jest właśnie ten najważniejszy cel każdego życia.

      Dziękuję również wszystkim innym, za wszelkie miłe słowa.

      Dziękuję.

  22. Halina
    Sty 08, 2012 @ 13:56:33

    Dzięki, Dajamanti! to piękna spowiedź, dziękuję!
    zachowałam dziecko w środku i to takie piękne!

  23. freeheart
    Sty 08, 2012 @ 13:37:16

    Witaj Dajamanti.
    Nazwałeś to co najistotniejsze w nas. Radość życia i miłość jest lekarstwem dokładnie tak jak o tym piszesz. Jesteśmy przekonani, że musimy być poważni bo jesteśmy dorośli i nie wypada zachowywać się inaczej. Wielu z nas chciałoby robić głupstwa, zaszaleć, pokazać światu swoje dziecięce pomysły. Boimy się, wstydzimy. Wiem z własnego doświadczenie, jak postrzegane są takie „frywolne” istoty. Nie przejmujmy się tym!!! Zarażajmy swoją radością i miłością do życia. Na pewno uda się przekonać kogoś lub znaleźć podobnych do siebie. Kiedy pomyślę jak mogłoby być wesoło wokół ….
    A tak na marginesie Dajamanti, cóż za „rozczarowanie”. 25 lat! Byłam pewna, że jesteś znacznie starszy. To naprawdę miło wiedzieć, że można mieć w tym wieku takie zrozumienie i taką świadomość jaką mają ludzie .. no wiesz ….
    🙂 Pozdrawiam z miłością.

  24. Ania
    Sty 08, 2012 @ 13:32:45

    Piękna historia. Ja dopóki uważałam się za dziecko i się bawiłam czułam się dobrze, ale po 12 urodzinach stwierdziłam, że już nie wypada się bawić i zaczęłam chorować, czułam się jakbym miała 80 lat i czekała na śmierć. życie było takie poważne, ponure. teraz próbuje przywrócić dziecięcą radość życia.

    Mimo, że bardzo nie lubię Biblii to ciągle pamiętam słowa Jezusa, który powiedział „Kto nie stanie się jak dziecko nie wyjdzie do Królestwa Bożego”. W każdej chwili możemy do niego wejść, bo ono cały czas tu jest i czeka na nas.

  25. ana
    Sty 08, 2012 @ 13:01:10

    Niesamowite… A ja byłam przekonana Dajamanti, że masz (conajmniej!) około 30-tki i że na pewno „nie wiesz co to choroby” 🙂 Sama mam sporo więcej lat niż Ty, a ludzie od zawsze dają mi mniej i chociaż teoretycznie powinnam się z tego cieszyć, to zwykle tak wychodzi, że w jakiś sposób zbieram za ten wygląd (oraz sposób bycia ) cięgi i jestem niezadowolona, karcę sama siebie. Może więc i u mnie ta „wewnętrzna walka ” jest przyczyną chorób?
    Nigdy wcześniej na to nie wpadłam, a próbowałam już naprawdę wielu metod leczenia…
    Dziękuję Ci za ten post i pozdrawiam 🙂 ❤

    • Dajamanti
      Sty 08, 2012 @ 20:21:36

      Droga Ano,

      Twoja dolegliwości są uleczalne, mimo iż twierdzisz że jest inaczej. W głębi Twojej „prawdziwej” duszy, istnieje światło, które potrafi je uzdrowić. Niejednokrotnie ogarniało Cię zrezygnowanie, ale zachowałaś siłę. Wykorzystaj Ją.

      Postaraj się być lepszą Teraz, niż byłaś wcześniej.

      Twoja choroba ma miejsce w twoim umyśle, i źle zinterpretowana może przejawić się w coś innego. itd. itd. Więc w takim razie, co robić? Przestać interpretować.
      Ciągłe zastanawianie się, co mi jest? powoduje dodatek energii, do danej dolegliwości. Odwróć uwagę od dolegliwości. Gdy to zrobisz, nie będziesz dodawała więcej energii do Twojego obecnego stanu, a to spowoduje zanik choroby.

      Zastanawiałaś się czasem, że być może lekarze nie mają racji? Że być może jedyną osobą, która może wyleczyć się jesteś Ty? Zgodnie z prawem, jeżeli masz moc stworzenia choroby, to w takim razie możesz ją również usunąć z Twojego życia.
      Odwróć własną uwagę od tego problemu. Poszukaj jakiejś pasji. Spróbuj potańczyć, zaśpiewać a Twoja dedykacja, niech zawsze będzie skierowana do Stwórcy.

      Usuń ze swojej codziennej koncentracji, słowa: Choroba, dolegliwość, leki, lekarze.
      A jeżeli musisz iść do lekarza, zrób to z uśmiechem i lekkością, niech spojrzy na Ciebie, czując że jednak mylił się w stosunku do Twojego stanu, że jednak jesteś pełna zdrowia, promieniująca życiem. Gdy będziesz stale utrzymywała taki stan, zatrzymasz proces, który ma obecnie miejsce w Twoim ciele.

      Twoja prawdziwa natura fizyczna, to zdrowie w całej okazałości. Jeżeli doświadczamy choroby, pragniemy pobrać z niej istotną naukę. Ale nie musimy ją utrzymywać na długo. Tylko istota, która jest nieświadoma, nie ma żadnej władzy nad swoimi dolegliwościami. Ale Ty, moja Droga jesteś świadoma tego procesu. Wykorzystaj ten fakt.

      Z Miłością.

  26. sansi
    Sty 08, 2012 @ 08:36:30

    Sama mam niewiele ponad 20 lat, a czułam się przez długi czas na co najmniej dwa razy tyle – „jesteś tym, kim myślisz, że jesteś”. Zabrakło w moim życiu śmiechu, radości i miłości. Ale to się zmienia z każdym dniem… 😉 czasami odnoszę wrażenie, że „dziecinnieje”, i bardzo dobrze!

    Dziękuje za Te słowa! 😉

    • Assa
      Sty 08, 2012 @ 12:12:51

      Dołączam się… w zeszłym roku odkryłam na nowo radość tworzenia obrazów. Skutek był taki, że im bardziej się w tym wprawiałam po dłuższej przerwie, tym bardziej wyluzowaną w ogóle osobą się stawałam. Nie obchodzi mnie wartość „artystyczna” moich rysunków, chcę tylko wypuszczać ze swojego wnętrza intensywne, żywe kolory. Dziękuję i pozdrawiam! 🙂

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d bloggers like this: