Wspierajcie Energie Zmiany, nie Uzdrawiajcie Ich!

.

Chyba nigdy nie zrozumiem czemu my, jako świetlni pracownicy czy też Istoty świadome, odczuwamy potrzebę wysyłania uzdrawiającej energii wydarzeniom, które mają na celu zwiększyć energię Ziemi. Pamiętam, jak byłam w Rupert w stanie Idaho w 2004 roku, kiedy planowano wielkie wydarzenie uzdrawiające w pobliżu miejsca, w którym przebywałam. Zapomniałam, jak to się nazywało, ale wielka grupa ludzi miała się zebrać w okolicach pasma gór Grand Teton i rozprzestrzenić się w kole o średnicy 1000 km, łącząc się w modlitwie o uzdrowienie Ziemi.  Byłam zdecydowana stać się częścią tego uzdrawiającego kręgu, gdyż zwłaszcza wtedy wypełniało mnie wielkie pragnienie aktywnego uczestnictwa w tego rodzaju działalności.  Zanim wyszłam, by wsiąść w samochód i odbyć dwugodzinną podróż do najbliższego kręgu ludzi, weszłam w stan medytacji i spytałam Matkę Ziemię, czego potrzebuje (jak często w ogóle to robimy?).  Bardzo wyraźnie powiedziała mi, że nie jest chora, tylko jest w ciąży.  Wyjaśniła również, że energie, jakie wysyłamy dla uzdrowienia, w istocie spowalniają jej postęp. Od razu przypomniałam sobie, jak rodziłam mojego syna.  Poród był ciężki i ludzie z personelu szpitala zaproponowali mi zastrzyk w kręgosłup, aby ulżyć mi w bólu (rodziłam już od 10 godzin).   Najpierw zapytałam ich, czy ten zastrzyk nie spowolni bądź nie zatrzyma porodu.   Zapewnili mnie, że tak się nie stanie.  Zgodziłam się na ten zastrzyk i zasnęłam na dwie godziny, a gdy się obudziłam, cały poród musiałam rozpocząć od nowa.   Po 18 kolejnych godzinach i absolutnej odmowie przyjmowania jakichkolwiek środków chemicznych urodziłam mojego syna.  Zatem nie pojechałam na to grupowe uzdrawianie.  Już nigdy więcej nie wysłałam Matce Ziemi uzdrawiającej energii.  Ona nie jest chora, jest w zaawansowanej fazie porodu.  Powinniśmy być jej akuszerkami i pomóc jej przeprowadzić ten proces, a nie ją przed tym chronić.

Widziałam kilka apeli o przyłączenie się do wspólnego uspokojenia energii huraganu „Irena” i niestety to podziałało (tak, jesteśmy AŻ TAK potężni, że możemy wytłumić energię rozwoju, gdyż boimy się, jak może wyglądać ten rozwój dla nas, ludzi).  „Irena” miała spełnić swój cel energetyczny, powinna była dotrzeć do brzegu jako huragan 3-go stopnia.  Gdy widziałam wczoraj suche powietrze, przenikające do źródła jej energii, zapytałam Archanioła Michała, czemu tak się dzieje? Odparł po prostu: „To energia modlitw”.  Dotarła zatem do nas jako huragan 1-go stopnia.  Nie rozumiem, jak możemy się ekscytować tym, że jesteśmy częścią Przemiany Wieków i równocześnie tak się bać pełnej energii tejże Przemiany Wieków.  To dualizm w swym najlepszym wydaniu.  Jeśli zastąpimy nasze modlitwy o uzdrowienie modlitwami wspierającymi, dużo da się zrobić na płaszczyźnie energetycznej w taki sposób, jaki jest naprawdę potrzebny do dokonania tego procesu.  Celebruję tę chwilę i wdycham energię „Ireny” podczas, gdy oczyszcza ona nasz krajobraz na powitanie większych rzeczy, które nadchodzą.

Namaste

Lisa Gawlas

Przetłumaczyła Wika

Comments are closed.

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: