Prawda i Przekonania

także 6-ty przekaz z serii Uzdrawianie właśnie opublikowany na niedzielną lekturę:  Radzenie sobie z Emocjami

—————————————————————————————————-

.

Przekazane przez Jill Harrison

Przetłumaczyła Wika

.

Pozdrowienia, JAM JEST Metatron

Przez cały czas ludzkość poszukiwała poza sobą odpowiedzi na wyzwania, jakie życie przynosi.  Jako że proces wznoszenia się przyspiesza, jest to pora, byście zapytali siebie czy rządzicie swym osobistym przeznaczeniem, czy też oddaliście to prawo innym.

Wielu ludzi żyje niestety w polu iluzji. Wierzą oni, że ich partnerzy się o nich zatroszczą; że rządy tego świata zagwarantują, że nie stanie im się żadna krzywda. Wielu z was ślepo wierzy w to, czym was karmią mass-media, i bardzo niewielu, tak niewielu ludzi, zatrzymuje się by spytać, czy to, co im powiedziano, albo czego doświadczają, jest prawdą.

Kiedy pierwszy raz zaczęliśmy się kontaktować przez to medium (Jill), aby w dalszym ciągu pomagać ludzkości w przebudzeniu się, mówiliśmy o tym, jak ważne jest poszukiwanie prawdy dla samych siebie, jak również położyliśmy duży nacisk na to, jak istotne jest bycie samo-wystarczalnymi.

Wszyscy zostaliście obdarzeni wolną wolą, a przy odpowiedniej determinacji wasze możliwości, by rozszerzać swój poziom świadomości, są nieograniczone. Każde z was posiada potężne wibracje, które umożliwiają wam odkrywanie najpełniejszego sensu doświadczeń życiowych, więc pora już zapytać: „Dlaczego tak wielu doświadcza życia jako nieustannej walki?”

Jeśli w ciągu najbliższych miesięcy uznacie, że świat fizyczny stawia wam wysokie wymagania, ZATRZYMAJCIE SIĘ i zapytajcie, czy zmierzacie we właściwym kierunku. Wiele waszych dzisiejszych wyborów będzie rządzić waszym dniem jutrzejszym, i jeśli zaplątaliście się w negatywnej spirali, aby to zmienić, musicie „chętni”, by wyłamać się z uwarunkowań i utożsamić się z tym, co jest wam potrzebne.

Dostrzegamy, że każdy człowiek jest na innym etapie swojego rozwoju. Nikt nie doświadcza dokładnie takich samych sytuacji w tym samym czasie; ale cała różnica polega na tym, w jaki sposób decydujecie się patrzeć na dane doświadczenie.

Słyszymy wiele modlitw o pomoc. Raz po raz mówicie nam, że nie macie wyboru. Ale „nie” wybieranie czegoś także jest wyborem.

Zdajcie sobie sprawę, że wybieracie, z kim żyjecie.

Wybieracie, gdzie mieszkacie.

Wybieracie, w jaki sposób spędzacie czas i wykorzystujecie swoje własne zasoby i cechy osobiste.

I właśnie te wybory, a nie my, decydują o życiu, jakie prowadzicie.

Słyszymy wiele modlitw z prośbami o pomoc, ponieważ ktoś inny nie pozwoli wam robić tego, co chcecie.

Mówicie nam, że nie możecie czegoś zrobić, ponieważ komuś innemu się to nie spodoba.

Zauważcie, że jeśli to o was mowa, nie żyjecie swoim życiem, wasza dusza nie jest wolna, żyjecie życiem kogoś innego.

Zgodnie z prawami duchowymi możemy wam doradzać. Możemy was prowadzić we właściwym kierunku, ale jeśli jesteście pełni samozadowolenia i wykazujecie ignorancję co do wyborów, które naprawdę leżą w waszym zasięgu, my nie możemy wam pomóc.

Często mówimy o byciu samowystarczalnymi, ale co to oznacza być samowystarczalnym? Oznacza to, że nie potrzebujecie żadnych rzeczy od innych ludzi. Oznacza to, że możecie zaopatrzyć się sami – czy przez uprawianie pożywienia dla siebie, zbudowanie własnego schronienia, zapewnienie sobie dochodów finansowych. Z samowystarczalności bierze się własna moc, a ona daje wam władzę by wybierać…z kim dzielicie swe życie i co robicie, bez ograniczania osoby, którą jesteście.

Wszechświaty przyglądają się temu i uczą się na wyborach, których wy dokonujecie. Ci, którzy pytają, poszukują prawdy i wiedzy, są tymi, którzy są zawsze na wszystko przygotowani. Abyście mogli w coś uwierzyć, musi zawsze istnieć emocja, połączona z tym, co decydujecie się zaakceptować, co jesteście skłonni odczuć jako prawdę. Człowiek często decyduje się zaakceptować cudzą prawdę, ale nie słucha swojej własnej wewnętrznej prawdy.

To czas, ukochani, by się obudzić. Otwórzcie oczy i odkryjcie swe własne prawdy. Zetrzyjcie sen z powiek i weźcie swe życie w posiadanie. Ponieważ świat wchodzi w ostatnie etapy procesu wznoszenia się, możecie być pewni, że waga, jaką przywiązuje się do pieniędzy i instytucji finansowych, wywoła serię desperackich prób utrzymania status quo przez tych, którym daliście władzę.

Chciwość oraz potrzeba posiadania i dominowania spowodowały tę karmiczną tendencję, której teraz doświadczacie. To dobre pytanie: „Dlaczego?” Po prostu fakt, że tak wielu z was okazało zadowolenie z wyborów, jakich rządy tego świata dokonały, oznacza, że wy wszyscy przyjmujecie na siebie taką samą odpowiedzialnością za ich rezultaty.

Ludzkość nie może już dłużej tylko brać i brać – czy chodzi o krew życia Matki Ziemi (ropę naftową), którą chcecie wyssać do końca, czy o środowisko, które wszyscy zanieczyszczacie swoimi torbami na jedzenie na wynos i nadmiarem opakowań na żywność, czy o wykorzystywanie siebie nawzajem…czas wyrównywania rachunków jest już niedaleki.

Uświadomcie sobie, że nadszedł czas decydowania w mądry sposób, co robicie ze swoim czasem, swoimi pieniędzmi, swoimi bogactwami osobistymi, a nade wszystko jakich wyborów dokonujecie dzisiaj. Nie jesteśmy tu po to, by was pouczać. Nie jesteśmy tu po to, by machnąć czarodziejską różdżką i zmienić wszystko, co uznajecie za niewłaściwe. Wiemy, że wielu ludzi dalej będzie żyło po omacku aż do czasu, gdy osłabną do reszty, i wtedy usłyszymy ich wołania o pomoc. Uczynimy co w naszej mocy, by przynieść światło i pomoc, ale ta magiczna różdżka, jakiej poszukujecie, nie znajduje się u nas, lecz w was samych. Dlatego też, ukochani, proszę, działajcie teraz.

Upewnijcie się, że jesteście samowystarczalni. 2009 to rok na to, by wziąć swe życie w swoje ręce, i im wcześniej podejmiecie pierwsze kroki ku uzyskaniu swej mocy i samowystarczalności, tym szybciej zaczniecie manifestować takie życie, jakiego powinniście doświadczać.

Bądźcie błogosławieni.

http://lifeafteryear2012.blogspot.com/2011/04/truth-and-believes.html

73 komentarze (+add yours?)

  1. Krzysztof
    Czer 07, 2011 @ 06:20:48

    Mialem pierwszy sen o gosciach z kosmosu. Snil mi sie tylko trojkatny statek i choc gosci tam nie widzialem, to moze jest to zapowiedz wizyty?

    • Ziemianin
      Czer 07, 2011 @ 07:32:57

      A mi się śnił już parę lat temu w kształcie świecącej (jak słońce) powiększającej się kuli podczas zbliżania się jej do mnie z wielką prędkością i jak mi się wydawało prosto na mnie. Byłem wtedy na jakiejś plaży, stałem, patrzyłem na nią i pomyślałem zaraz mnie rozwali. Ale wylądowała gdzieś z boku za horyzontem, a za chwilę z tamtego miejsca zaczął się powoli i majestatycznie unosić bezdźwięcznie duży statek jakim latają Plejadianie. Zrobiło mi się smutno, że mnie nie zabrali i pomachałem im ręką, hehehe… 😀

      • Krzysztof
        Czer 07, 2011 @ 11:55:43

        hehe Fajnie, Ziemianin. ciekawe czy(sny) to ktos to przesyla a my odbieramy czy ‚podlaczeni’ jestesmy do globalnej swiadomosci i odbieramy mysli ktore dzieja sie komus w glowie…?

  2. wedrussa
    Czer 06, 2011 @ 06:06:28

    Posłuchajcie co Anastazja mówi o czystości myśli i materii na poziomie duchowym 🙂 Wywód Wlładimira daje do myślenia:-)

    w miłości …

  3. allright
    Czer 06, 2011 @ 04:47:49

    Zajrzałam dzisiaj na Terrę i już wiem co powinnam zostawić…może i Wam ta lista obciażeń okaże sie pomocna na drodze ku światłu…1. fałszywe myślenie o bezpieczeństwie

    2. wątpliwość

    3. niezdecydowanie

    4. lenistwo i ociężałość

    5. nawyki

    6. system wierzeń

    7. martwienie się

    8. strach

    Wasza siostra
    allright, Gabi

  4. Jacek
    Czer 06, 2011 @ 02:02:05

    Samowystarczalność – piękne słowo – prawie jak perpetum mobile ? I myślę, że gdy Przemiana nastąpi staniemy się perpetum mobile – stwórcami w ludzkich ciałach.

  5. Ktoś
    Czer 05, 2011 @ 15:30:37

    Kochani po prostu „muszę” z wami się podzielić tymi filmami:


    Odczułem, że ten przekaz ma niesamowitą moc!

    • Ziemianin
      Czer 05, 2011 @ 16:45:49

      No, są super. Przekaz S. Germaina słuchałem wiele razy. Też polecam. 🙂

    • Iemand
      Czer 06, 2011 @ 11:07:19

      A co oznacza ten znak, który prezentuje ręką Saint Germain na końcu przekazu? Pytam bo swego czasu, nasłuchałem się że to znak trzech szóstek ale zapewne ktoś chciał by postrzegano ten znak negatywnie, więc pytam co tak naprawdę on oznacza. Mam na myśli złączenie palca wskazującego i kciuka, podczas gdy reszta placów jest w górze.

      • Mariusz
        Czer 06, 2011 @ 11:53:32

        To mudra czakry podstawy. Nie jest szkodliwa, wręcz przeciwnie. 🙂

        • Iemand
          Czer 06, 2011 @ 12:05:17

          Dzięki za odpowiedź. 🙂 Ale czy nie powinna ta dłoń być zwrócona do dołu, tak że powstają jakby trzy dziewiątki? Tak jest zazwyczaj przy medytacjach. Dłoń jest zwrócona do dołu tworzące ten znak co ten mężczyzna. Zresztą niepokojące były dla mnie też te fotografie w tle. Nie tylko dla mnie, podobne wrażenie miał mój znajomy któremu przesłałem ten link.

          Przepraszam, że pytam, ale po analizie wideoklipów jestem przeczulony na punkcie promowania symboliki illuminati na którą bez przerwy trafiam w telewizji i zwyczajnie mam zasiany w sobie lęk przed tym. Widząc ich poczynania nie wątpię, że sieją zamęt nie tylko w chanellingach ale również tego typu przekazach. Wolę więc być ostrożny i lepiej rozumieć wykonywane symbole.

        • Sabrina
          Czer 06, 2011 @ 13:56:34

          Na mnie tez bardzo negatywnie oddziaływają te fotografie. Kojarzą mi się z fotografiami osób zaginionych, zmarłych…

    • Ktoś
      Czer 06, 2011 @ 14:19:27

      On powiedział, żeby pozwolić „sercu ocenić”. Oceniajcie wiec co czujecie, wobec klipu.

  6. wedrussa
    Czer 05, 2011 @ 15:29:41

    Jeden z ostatnich znaków w zbożu 🙂 napawa mnie spokojem, a was?

    • Sabrina
      Czer 06, 2011 @ 07:59:08

      Niesamowite 🙂 Szkoda, że nie ma tłumaczenia na polski. Domyślam się, ze chodzi o czakry, energie, DNA…

  7. Pracownik Światła
    Czer 05, 2011 @ 14:17:47

    Chyba dochodzimy do etapu kiedy stworzymy duchowe grupy w naszych miejscowościach, nie sądzicie?? Nie wiem jak wy ale ja odczuwam, że czas dojrzał ku temu i już ustawiam intencję, myśli w celu integracji, zjednoczenia Świetlików na początek w moim mieście, żeby uczestniczyć w takiej duchowej grupie wzajemnie się wspierającej oraz zasilającej tylko to co najlepsze w ludzkości. Myślę że tylko współpracując z prawdziwego zdarzenia w jedności na rzecz bezinteresownej pracy dla najwyższego Dobra Wspólnego ten świat może odrodzić się jako boska planeta z oświeconą ludzkością. W pojedynkę, kierując się tylko osobistymi pragnieniami, jesteśmy za słabi i utwierdzani w wypaczonych uwarunkowaniach, co widać po komentarzach co niektórych…

    • Karmel
      Czer 05, 2011 @ 14:19:53

      Ano. Ja na zlocie Harmonia Kosmosu spróbuję kogoś namierzyć ze swojego regionu. Trzeba się łączyć w grupki.

    • eMKa
      Czer 05, 2011 @ 14:44:37

      Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z moją przyjaciółką na ten temat 🙂

      Jakiś czas temu uczestniczyłam w Kręgach Kobiet. Było świetnie, fajnie nam się rozmawiało w kobiecym gronie i wymieniało doświadczeniami zdobywanymi na ścieżkach duchowego rozwoju. Jednak w tym wszystkim brakowało mi Mężczyzn…
      Później pojawiły się sny ukazujące takie grupowe spotkania w kręgu, w których uczestniczyły kobiety, mężczyźni, z czasem także dzieci – by wspólnie pracować nad własnym rozwojem oraz by wysyłać połączoną energię bezwarunkowej Miłości do wszystkich istot i Ziemi.

      Wtedy moje znajome z Kręgu nie były zainteresowane takimi wspólnymi działaniami, więc pozostawiłam temat na jakiś czas. Ostatnio coraz częściej ten pomysł do mnie powraca – widocznie sytuacja do tego dojrzała, by wprowadzić go w życie 🙂

      • wika
        Czer 05, 2011 @ 15:11:00

        Dobrze mówicie!:D ja w czasie, gdy te wpisy się pojawiały, myłam sobie gary i dumałam nad tym, jak miło byłoby doczekać się wreszcie wielu takich grup, a najlepiej wspólnot duchowych, „samowystarczalnych” na dodatek, jak Metatron sugeruje:p Na świecie już jest trochę takich rzeczy, u nas zdaje się z tych niepodlegających pod jakąś religię tylko parę, ale wedle licznych przepowiedni będzie tego coraz więcej. Takie „rozszerzone rodziny” o wspólnych przekonaniach rozwiązują zwłaszcza problem samotnych rodziców i w ogóle normalnej opieki nad dziećmi, pozwalają na urozmaicenia w pracy, no i naturalnie ich priorytetem jest rozwój duchowy zharmonizowany z życiem ziemskim. Gdy materiały na temat urządzeń do produkcji taniej energii (a jest tego podobno na pęczki włącznie z jakimś średnoiwiecznym jeszcze „grawitacyjnym perpetum mobile”!) ujrzą wreszcie światło dzienne, cała sprawa błyskawicznie nabierze rumieńców.

        • wedrussa
          Czer 06, 2011 @ 03:02:23

          Anastazja bardzo szeroko omawia to zagadnienie – to dlatego zachęca do tworzenia siedzib rodowych i gromadzenia wokół siebie ludzi o podobnym myśleniu i postępowaniu. Samowystarczalni, mający czas dla dzieci – tworzący rzeczywistość. Polecam 🙂

        • Sabrina
          Czer 07, 2011 @ 07:38:13

          Tak Anastazja to bardzo pięknie przedstawia i rozbudza w ten sposób marzenia o własnym raju 🙂 Tylko – jeśli chodzi o Polskę – żeby móc urzeczywistnić to piękne marzenia, wpierw trzeba być osobą – przynajmniej zamożną.

        • wika
          Czer 07, 2011 @ 09:28:25

          Pare lat temu moi znajomi kupili kawałek ziemi w Beskidzie Niskim za 15tys i zbudowali tam piętrowy dom o dwóch dużych izbach za kolejne 30tys. To nie jest jakaś niewyobrażalna kasa… Teraz ceny pewnie wzrosły, ale przy odpowiednich intencjach wyjdzie tak, jak z fotelikiem Ramzesa – w oczach stanieje…z różnych powodów ludzie się przenoszą i sprzedają to, co mają, a pieniądze pojawiają się czasem w tak dziwny sposób, że można by siedzieć i w głowę się drapać, jak to było możliwe… Gdy miałam 20lat i stwierdziłąm, że to już najwyższa pora wyprowadzić sie z domu, zrobiłam dokładnie jeden duży rytuał – i po trzech tygodniach, gdy pojechałam do rodziny, objawił sie tam kuzyn ze Stanów, którego przedtem widziałam tylko raz, gdy miałam 8 lat, i spytał, czy może byłabym tak miła i zaopiekowała się mieszkaniem, jakie miała w moim mieście…:P No więć byłam tak miła!:D Mieszkałam tam przez całe studia i nawet przez 3lata byłam w stanie zapłacić za czynsz z mojego stypendium. Zatem: zdarza sie! Porządna intencja, porządna oprawa, działająca na podświadomość, i to, co nam jest naprawdę potrzebne, możemy dostać (działają nawet zapisane w zeszycie afirmacje typu „chcę mieszkać w pokoju z komodą, fotelem bujanym i puchatą wełnianą narzutą”…napisałam kiedyś parę takich rzeczy, a po paru latach okazało sie, że dużo się w międzyczasie spełniło! z jedną poprawką: w okolicach tej komody nie napisałam, że chcę być w tym mieszkaniu szczęśłiwa…i nie byłam:p więc warto ten element też uwzględnić, jak widać:P)

      • Ziemianin
        Czer 05, 2011 @ 15:12:35

        I tu masz rację eMKa …

        http://jeszua.blogspot.com/
        Przesłania Jezusa – Męska i Żeńska Energia .
        —————————————————-
        ENERGIA MĘSKA I ŻEŃSKA SĄ OD SIEBIE ZALEŻNE !
        Bardzo dobrze przedstawia to symbol jin-jang.
        Energia męska i żeńska stanowią CAŁOŚĆ, są dwoma aspektami Jedności i razem celebrują pełną radości manifestację jaką ma stanowić Kreacja.

        • eMKa
          Czer 05, 2011 @ 15:26:10

          No właśnie! Dokładnie tak to czuję od dawna 🙂

          Cieszę się, że nie jestem w tym odczuwaniu odosobniona :))

          Kobiety i mężczyźni tak pięknie uzupełniają się nawzajem. W głębi siebie każdy doskonale o tym wie. Potrzeba sobie tylko o tym przypomnieć… 😉

          I być może między innymi na tym ma się opierać nasza grupowa praca?

          A teraz idę śnić piękne i mądre sny… :))

  8. Dajamanti
    Czer 05, 2011 @ 13:30:45

    Ukochani,

    Kiedy czytam te wszystkie komentarze mam ochotę zamieścić swój, i nie dlatego że jeszcze nie komentowałem a dlatego że chciałbym jakoś rozwiązać Wasz problem. Macie nieograniczonego Boga w swoim wnętrzu i ten Bóg wykreuje Wam każdą iluzje tego świata zewnętrznego. Widzę że główny problem owija się wokół pieniędzy. Archanioł Metatron wspomniał o własnych bogactwach oraz o wibracjach, i to wystarczyło aby w moim odczuciu przyjąć przekaz pozytywnie. Ponieważ Wibracje są główną siłą sprawczą wszelkich doświadczeń, kreacji oraz wzniesienia. Jeżeli odczuwasz że w Twojej rzeczywistości brakuje Ci na przykład pieniędzy, wiedząc że jesteś Nieograniczonym Bogiem, zmaterializuj je. I nie pisze tego tylko dlatego żebyście poczytali kolejną lekcję na temat Praw Wszechświata, tylko żebyście zrozumieli że można się świetnie bawić, rozwijać duchowo i mieć nieograniczony dostęp do pieniędzy. Pamiętajcie, cokolwiek chcesz stworzyć przy wykorzystaniu przytomnej świadomości, rozwijasz się duchowo. I tutaj moja rada. Zapisz na kartce pewną sumę pieniędzy którą chcesz zdobyć i poczuj, pokreślę jeszcze raz, POCZUJ że już te pieniądze są Twoje. I nie mówię tu o myśleniu o bogactwie, ponieważ każde myślenie powoduję że umysł daje wyraźne znaki że jeszcze ich nie posiadasz, i rodzą się wątpliwości. Po prostu POCZUJ że te pieniądze są Twoje, poczuj wszystkimi zmysłami, a potem wróć do swojej codzienności trzymając te wibracje szczęścia. Wszechświat nie będzie miał wyboru, czy to mu się podoba czy nie ale będzie musiał wysłać wam „coś” co będzie powodowało to samo uczucie, które zaistniało w waszym ciele, aby wibracje były podobne, w tym wypadku najbliżej uczucia bogactwa, są pieniądze. Gdy wykreujecie sumę pieniędzy które sobie zapisaliście, albo pół tej sumy i będziecie czerpali z tego procesu radość, wiedzcie że wasza świadomość pnie się w górę a Wy rozwijacie się duchowo po drabinie ewolucji. Kochani, zaprawdę można mieć rodzinę, różne kłopoty finansowe ale ta iluzja życia, nie jest przeszkodą na drodze rozwoju ducha. To również iluzja. Ojciec dał nam dwa największe skarby jakie tylko można dać swoim dzieciom: Wolna wola i zdolność do odczuwania, przy pomocy których możemy stworzyć wszystko i być Wszystkim Co Jest.

    Pozdrawiam

    „Pieniądze są iluzją. Iluzja jest z Boga. Człowiek jest Bogiem”

    • Ziemianin
      Czer 05, 2011 @ 14:24:14

      Czytałem swego czasu o tej technice, w książce „Prawa obfitości i bogactwa” autor –
      Deepak Chopra, ale to nie działa. Próbowałem z czystej ciekawości i Wszechświat nie zadziałał … nie ma się co łudzić … Chyba że ze mnie taki nieuk, więc spróbujcie Wy Kochani, może Wam się uda … 😀

      • Dajamanti
        Czer 06, 2011 @ 01:24:12

        Wszechświat zawsze działa, w Twoim przypadku na pewno były nie podtrzymywane wibracje szczęścia, co jest bardzo ważnym elementem w tworzeniu.

        • ramzes
          Czer 06, 2011 @ 03:36:38

          Miałem już nic nie pisać do tego tematu, ale nie wytrzymałem :)))
          Ostatnio mam wrażenie (Wy też ? :)) , że komentarze stały się niezłym uzupełnieniem przekazów :)))
          Ziemianinie – Dajamanti ma rację … musisz „tylko” uwierzyć :)))
          „Nie działa” powiadasz ?
          No to co powiesz o tym ?
          Wiem, że w skali kosmicznej to drobna wręcz błaha rzecz,
          ale jednak …
          Od dawna święcie wierzę w materializację myśli,
          ale od wczoraj sam jestem w szoku :)))
          Od jakichś trzech tygodni intensywnie myślałem o rzeczy,
          która była nam bardzo potrzebna,
          (porządny fotelik samochodowy dla naszej małej niuni) – problem w tym, że markowe (a co za tym idzie bezpieczne i wygodne)
          foteliki są dość drogie (kosztują średnio 500- 700 zł i niestety nie stać mnie)
          Szukałem na allegro używanych (też ok. 300 zł ale już do przyjęcia)
          No i wczoraj przyszli znajomi – siedzieliśmy na ganku, gwarzyliśmy i rozkoszowaliśmy się pięknym niedzielnym popołudniem i spontanicznie wpadliśmy na pomysł, żeby rozpalić grila :)))
          Trzeba było skoczyć i kupić coś do pieczenia, bo w domu nic nie mieliśmy …
          Wpadliśmy więc na chwilę do pobliskiej Biedronki – wchodzę i oczom nie wierzę …
          Na stoisku promocja !!!
          Fotelik dokładnie taki jakiego szukałem !!!
          Taka kolorystyka jaką chcieliśmy (dla dziewczynki)
          Taki zakres wagowy jaki był nam potrzebny !!!
          Nie był znanej firmy, ale był dobrej jakości z systemem regulacji
          i wszystkimi certyfikatami bezpieczeństwa !!!
          A wszystko za małe pieniądze !!! – za fabrycznie
          nowy fotelik zapłaciłem 159 zł !!!
          I jeszcze jedno …
          Był tylko jeden !!!
          Tak jakby specjalnie dla mnie !!!
          Dokładnie taki jak chciałem :)))
          Oczywiście możesz powiedzieć, że to zwykły zbieg okoliczności :)))
          Jednak ja już w zbiegi okoliczności nie wierzę…
          Kiedyś tak, ale już nie dziś – zbyt wiele widziałem i doświadczyłem…
          Myślisz, że to przypadek, że kiedy czujesz się tak potwornie samotny,
          nagle jakiś zabłąkany kot łasi się do Twoich nóg albo motyl siada Ci na ramieniu?
          Ja uważam, że w życiu nic nie dzieje się bez powodu.
          Każdy gest, słowo, zdarzenie ma swój sens tylko trzeba umieć go dostrzec.
          Czasami dostajemy odpowiedź , zanim jeszcze zdążymy zadać pytanie.
          Wystarczy tylko, że otworzymy swoje serce i zechcemy ją usłyszeć,
          nawet wtedy, gdy nam się nie spodoba.
          A może właśnie, szczególnie wtedy….

          Pozdrawiam Wszystkich Światłem

        • Sabrina
          Czer 06, 2011 @ 07:53:24

          Gratuluję Ci zmaterializowania tego fotelika 🙂 Oczywiście, że to nie był przypadek, tylko zadziałało prawo przyciągania. Mnie też niejednokrotnie przydarzały się niezwykłe „zbiegi okoliczności”, stąd się utwierdzam jeszcze bardziej w przekonaniu, że to nie przypadek. 🙂

        • Ziemianin
          Czer 06, 2011 @ 08:10:05

          Witam ramzes…

          Odnośnie komentarzy to rzeczywiście masz rację, chociaż „uzupełnienie” to mało powiedziane, bo to wiedza i doświadczenie z wielu źródeł i płynąca z serc wszystkich czytelników oraz często podawane inne linki o podobnej tematyce, czy filmiki. To naprawdę super sprawa, to wszystko tętni życiem i wzajemnie się wspiera. Nikt chyba na początku nie myślał że tak będzie. Myślę nawet że wcześniej czy później z anonimowych czytelników o różnych nickach wyłoni się wielka duchowa rodzina.

          Jeśli chodzi o drugi temat to z tym bywa różnie jak zauważyłem. Ty mówisz że intensywnie myślisz o tym co jest Ci potrzebne i potem się to „materializuje”. Deepak Chopra natomiast uczy inaczej, poleca wyobrazić sobie rzecz, czy problem, oddać go Wszechświatu i o nim więcej nie myśleć a nawet o nim zapomnieć i wtedy ta rzecz, czy rozwiązanie problemu w odpowiednim czasie się pojawi. Pewnie są różne szkoły, różne podejścia i trzeba próbować. Przecież się dopiero uczymy. Powiem Ci że to o czym Ty wspominasz też parę razy mi się zdarzyło, ale jednak idzie to zbyt topornie, długo nieraz trzeba na to czekać, a przydało by się już teraz. Tak to jest.

          Wklejam Ci i wszystkim czytelnikom zarazem, bardzo ciekawy wywiad
          z Williamem Tuckerem, warto przeczytać: krótki cytat z całości…
          ————————————————————————-
          /Kluczem jest to, że Bóg ma wobec Ciebie takie plany jakie ty masz wobec siebie. Można powiedzieć, że Bóg jest jak Dżin w lampie Aladyna – da ci wszystko w co WIERZYSZ!/
          ————————————————————————-
          Miej cierpliwość przeczytać to do końca …

          William Tucker

          Zapraszam do przeczytania wywiadu z Williamem Tuckerem, człowiekiem, który jako ateista odkrył Boga i sekret czynienia cudów. Bill był dwukrotnie opisany w książce Neala Walscha „Chwile Łaski”. Jest autorem własnej autobiograficznej książki „Miracles Made Possible” (http://www.miraclesbook.com/),

          gdzie opisuję swoją niezwykłą drogę od zbankrutowanego ateisty do głęboko wierzącego cudotwórcy. Oprócz cudów medycznych, dokonał także innych spektakularnych rzeczy – na przykład będąc bankrutem w ciągu 14 dni otrzymał czek na milion dolarów.

          Spotkałem pana Tuckera na anglojęzycznym forum dyskusyjnym. Z radością zgodził się na udzielenie mini-wywiadu dla polskich fanów RzB. Niestety jego niezwykła książka nie jest na razie wydana po polsku – ale, jeśli czyta to jakiś wydawca chętny wydać jego książkę, to z panem Tuckerem można nawiązać kontakt: http://www.friendsofcwg.com/forum/viewtopic.php?t=5956

          WYWIAD:

          1. Jesteś człowiekiem opisanym w „Chwilach Łaski” Neala Walscha. Uzdrowiłeś swojego chorego na raka ojca. Dokonałeś też wiele innych zadziwiających cudów. Uzyskać milion dolarów w 14 dni? Trochę ciężko w to uwierzyć. Na czym polega twoja wyjątkowość?

          Nie jestem „wyjątkowy” Po prostu „poszczęściło” mi się (choć tak naprawdę nie ma to nić wspólnego z tak zwanym „szczęściem”)

          Jak udało mi się stwarzać cuda kiedy chce?

          W skrócie było to tak: odnosiłem sukcesy jako biznesmen, miałem wysokie wykształcenie, wspaniałą rodzinę (żonę i dwie córeczki) a także służyłem w Marynarce . W rezultacie miałem domek na przedmieściu, dwa samochody, trzy telewizory – krótko mówiąc dobre zamożne życie.

          Nagle moja teściowa zachorowała na raka. Błagała swoją córkę (moją żonę) aby „uratowała jej życie” ponieważ moja żona była dyplomowaną pielęgniarką. Niestety pomimo wysiłków żony teściowa zmarła. Moja żona czuła się tak bardzo winna jej śmierci, że wpadła w kliniczną depresję i zgłosiła się do szpitala psychiatrycznego. Bez mojej wiedzy szpital pochłonął wszystkie nasze oszczędności i całą wartość naszego domu. Żona popełniła samobójstwo. Moja firma zwolniła mnie, ponieważ nie chciała mieć pracownika, którego żona popełniła samobójstwo, wojsko groziło mi sądem za niesubordynacje, bank wszczął postępowanie zmierzające do odebrania mi domu, a urzędy państwowe zaczęły grozić odebraniem dzieci. Ten stres spowodował pogorszenie mojego zdrowia. Byłem bankrutem i byłem sam. Życie dla mnie było skończone. Game over. Przegrałem.

          W rozpaczy i gniewie zacząłem dyskutować z niewidzialnym Bogiem. Skierowałem na Niego swój gniew. Rzuciłem mu wyzwanie, mówiąc, że mam dosyć bólu i cierpienia przez resztę życia, dlatego zdecydowałem się zagłodzić się na śmierć (Poza tym i tak nie miałem pieniędzy aby kupić jedzenie) Bóg przyjął moje wyzwanie i stał się cud – przez miesiące ktoś przynosił mi żywność za darmo. To był mój pierwszy cud.

          Wracając do pytania – mój gniew i rzucenie wyzwania Bogu aby mnie powstrzymał przed samobójstwem połączyły mnie z Nim i rozpoczęły proces nauki jak wywołać cud.

          2. O czym jest twoja książka

          Moja książka „Miracles Made Possible” uczy każdego czytelnika, że oni również mogą sprawić cuda kiedy tego chcą, dzięki prostemu „przepisowi”. który odkryłem przez przypadek.

          3. Co byś powiedział osobie, która nie ma pieniędzy, nie ma pracy i uważa, że nic nie jest w stanie tego zmienić…

          „OTRZYMASZ to w co WIERZYSZ!” („You RECEIVE what you BELIEVE!”)

          Uwierz, że nic nie zmieni twojego obecnego życia a Bóg sprawi, że faktycznie nic go nie zmieni!

          Ale jeśli uwierzysz, że Bóg Cię kocha i spełni twoje pragnienia, On nie będzie miał wyboru i spełni to co pragniesz!

          Tak jak zapisano w Biblii w Ew. św. Marka 11:22-25: Bóg NIE odpowiada wszystkim modlitwom. On odpowiada WSZYSTKIM CO WIERZĄ! Na przykład: jeśli masz raka i WIERZYSZ że umrzesz na raka – Bóg uczyni wedle twojej wiary. Ale jeśli masz raka i UWIERZYSZ że Bóg UZDROWI cię, to Bóg sprawi ten cud!

          Kluczem jest to, że Bóg ma wobec Ciebie takie plany jakie ty masz wobec siebie. Można powiedzieć, że Bóg jest jak Dżin w lampie Aladyna – da ci wszystko w co WIERZYSZ!

          4. Czy trudno przeciętnemu człowiekowi sprawić cud?

          To PRAWIE niemożliwe! Najtrudniejszą sprawą jest posiadanie absolutnej WIARY w niewidzialnego, wszech-kochającego Boga, który da nam wszystko w co WIERZYMY. „Wiara” nie kosztuje, nie wymaga siły ramion ani innym czynności tego typu. Wszystko czego trzeba to bezwarunkowej szczerej wiary… ale dla ludzi perspektywa absolutnego zawierzenia Bogu budzi pewien lęk. To nie w Bogu leży problem. Problem jest w nas.

          Jesteśmy swoimi najgorszymi wrogami, ponieważ boimy się wierzyć!

          5. W książce piszesz, że żeby sprawić cud, trzeba PRZED zaistnieniem cudu mieć absolutna pewność, że cud już się wydarzył. To prawie niemożliwe mieć taką wiarę!

          No właśnie! „Prawie” niemożliwe… to nie niemożliwe! Tak naprawdę trzeba jedynie ABSOLUTNEJ wiary w Boską miłość wobec nas. To najtrudniejsze zadanie przed jakim stoi człowiek.

          Jak można się tego nauczyć?

          Trzeba całkowicie powierzyć nasz problem Bogu. To znaczy – gdy już powiemy Bogu, jakiego cudu pragniemy, musimy wyrzucić ten problem z głowy i więcej o nim nie myśleć (tak, aby nasze zmartwienia nie zakłócały naszej wiary i nie wysyłały Bogu sprzecznych sygnałów na temat naszej wiary)

          Jak sprawić, aby nie myśleć o czymś co jest dla nas bardzo ważne?

          Sprawiając, że będzie to dla nas NIE-ważne. Po prostu nie dbajmy o to więcej (ponieważ WIEMY, że Bóg już załatwił nasz problem)

          Niektórzy ludzie nazywają tą wiedzę „akceptowaniem, iż Bóg już sprawił cud”

          „Zanim zawołają, Ja im odpowiem; oni jeszcze mówić będą, a Ja już wysłucham.” Izajasz 65:24

          6. Czy uważasz, że każdy może sprawić cud? W Biblii tylko kilku największym postaciom udało się sprawiać cuda.

          Nie ma „największych postaci”. Wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi – tak mówi Biblia. Jezus nauczał, że jego zadaniem na Ziemi jest nauczyć ludzkość jak za pomocą Boga sprawiać cuda. Jezus nie czynił cudów „sam”. Zwracał się z tym do Boga.

          I gdy ktoś przyszedł do Jezusa w nadziei na cud, ten mu odrzekł: „Idź do domu. Twoja wiara już sprawiła ten cud”

          7. Jaki jest pański największy cud?

          Trudno określić, ponieważ miałem setki tak wspaniałych cudów, ale najbliższymi mojemu sercu, prawie niemożliwymi cudami było uzdrowienie mojej córki z paraliżu tak szybko jak nigdy dotąd na świecie. Ona była wiolonczelistką. Lekarz powiedział że już nigdy nie zagra. W ciągu miesiąca wyzdrowiała i co więcej niedługo potem wygrała konkurs muzyczny!

          Drugim najbliższym mi cudem było spowodowanie powrotu ze śmierci klinicznej 15-miesięcznej dziewczynki, której lekarze orzekli, że nie żyje od 40 minut. Trzecim było uzdrowienie 7 ludzi umierających na nieuleczalnego raka – ich nowotwory znikły przez noc. Wśród tych osób był mój przyjaciel umierający na raka mózgu.

          8. Ktoś mógłby powiedzieć: „Jestem ateistą. Nigdzie nie widzę Boga. Nie ma go na Ziemi, nie ma w kosmosie. Gdzie on jest? Skąd mam mieć pewność, że nie opowiada pan bajek aby zarobić parę groszy?”

          Cóż, zaczynając od końca – czy wielki ogólnokrajowy Wydawca opublikowałby moją książkę bez konkretnych dokumentów, dowodów moich cudów?

          Gdzie jest Bóg? On/Ona jest wszędzie, lecz nigdzie w szczególności. Panie ateisto, Bóg nie potrzebuje TWOJEJ wiary aby istnieć. Ona/On istnieje. Twoim jedynym wyborem jest albo WIERZYSZ (bez dowodów) i otrzymujesz boże łaski, albo NIE WIERZYSZ i nie otrzymujesz nic. Zasada brzmi

          „Wiara Najpierw… dowód potem!”

          Jednakże, gdybyś mnie spytał czy ateista może sprawić cud, musiałbym odpowiedzieć „Tak”

          Jak? Po prostu WIERZĄC że otrzyma ten cud niezależnie od źródła pochodzenia. Bóg nie potrzebuje „honorów” — wszystko czego potrzebuje to WIARA.. w cokolwiek. Ponieważ Bóg ma wiele nazw – Bóg, Allach, Budda, a nawet „hej TY!” – On jest Jedynym Bogiem co jest Wszystkim. Możesz nawet myśleć o Nim jako o „Czymś” w co można wierzyć.

          9. Niektórzy ludzie uważają, że w życiu nie ma nic za darmo. Za wszystko kiedyś trzeba będzie zapłacić.

          Taka osoba mogłaby rzec: „Skąd pewność, ze to Bóg czyni te cuda? Może to szatan, który chce twojej duszy? Teraz diabeł podsuwa ci milion dolarów a po śmierci przyjdzie zabrać twoją duszę.. Myślał Pan o tym?”

          Po pierwsze, niektórzy ludzie też uważali, że cuda Jezusa to diabelskie sztuczki. On odpowiedział im, że diabeł nigdy nie mógłby uczynić cudu W IMIENIU BOGA.

          Po drugie, półżartem mówiąc, diabeł nie może zabrać czyjejś duszy bez zgody tejże osoby.

          Mówiąc serio, nie ma takiej osoby jak „Diabeł”. To jest tylko ludzka wymówka, usprawiedliwienie ludzkiego złego zachowania.

          Czemuż kochający Bóg miały stworzyć takiego stwora?

          Tak samo jak nie ma diabła nie ma też „Piekła”! W rozdziale pierwszym Biblii, w wierszu pierwszym czytamy: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” Koniec. Tylko niebo i ziemię – bez trzeciego miejsca. Bez „piekła” (Co za książki Ci ludzie czytają?)

          10. Czy twoja książka jest sprzeczna z Biblią?

          Absolutnie nie! Moja książka mówi o tym o czym mówili Jezus i apostołowie. Biblia uczy że gdy Jezus uczynił cuda, nauczył swoich apostołów jak je czynić i zachęcił ich aby wyszli do ludzi, zdobyli własnych apostołów kiedy jego już nie będzie i również ich nauczyli jak czynić cuda. Ideą było przekazanie tej cudownej wiedzy całej ludzkości. Niestety kiedy zabito Apostołów, nauka o sprawianiu cudów poszła w zapomnienie na 2000 lat.

          Ale dziś ta wspaniała wiedza powróciła!

          11. Jaka jest najlepsza książka jaką czytałeś? (poza RzB)

          Uwielbiam wiele, wiele książek, ale ŻADNEJ nie da się porównać z „Rozmowami z Bogiem” czy moją książką. Jeśli chodzi o film podoba mi się „Bruce Wszechmogący” z Jimem Carreyem!

          12. Ostatnie pytanie – czy jest coś co chciałbyś powiedzieć polskim fanom „Rozmów z Bogiem”?

          Kochajcie Boga choćby dziesiątą częścią tego jak On was kocha a wasze życie będzie pełne słońca i radości

          Bill

          William Thomas Tucker

          Autor „Miracles Made Possible”

          Steve’s free web templates

          Nigdy nie utrzymuj negatywnych myśli w swoim umyśle. Stwarzasz własną rzeczywistość poprzez wibrację, poprzez energię jaką wysyłasz.

          Home with God

          TWÓRCZA MOC JEST W NAS

          Pozdrawiam 🙂

  9. Ktoś
    Czer 05, 2011 @ 12:49:25

    Na Gaja Terra w przekazie pod tytułem „01.06.2011 Szach-Mat. Część II. NORIAS ET TE AH’N (z Rady 72)” jest taki mądry cytat:
    „(…) „Fałszywych Proroków” rozpoznacie dziś przez to, że cały czas czerpią ze Struktury Czasu. To oznacza, że proroctwa obecnych wydarzeń na Gaia TERRA Xx wynikają z ich dotychczasowych przyzwyczajeń postrzegania.

    Zanim coś nastąpi w Czasie, potrzebuje nieco dłużej niż zostało przewidziane na ten czas. Nawet My nie wiemy zawsze dokładnie KIEDY będą oddziaływać na Rzeczywistość zmieniające się intencje ludzkie. My znamy każdy detal, jednak w Czasie i Przestrzeni rządzą Prawa, których wynikiem są od czasu do czasu „niespodzianki”. (…)”.

  10. tera
    Czer 05, 2011 @ 12:31:36

    Patrzysz w lustro wszechswiata z ponura mina i oczekujesz ze odbicie bedzie sie usmiechalo— powiedzialas.
    Pomiedzy ponura mina i ijej odbiciem jest caly wszechswiat zrozumienia.
    Wiekszosc z nas mysli swoim swiatem i swoim doswiadczeniem i..
    „zle myslisz, zle widzisz, zle sie ciezysz, zle rozumiesz, Ty ciagle zle i to.. twoja wina”—- nie pomaga.
    Ten kto doznal bolu do tkanki najglebszej nie opowie drugiejemu jak to bylo.
    Kto doznal uniesienia czy zrozumienia nie opowie drugiemu jak to bylo.
    Opowie swoje.
    To co „pracuje ” dla mnie, jak mnie dopadna”ciemne chmury” robie cos o czym uczy Abracham, staram sie zmienic moje wlasne wibracje, fizycznie.
    Wlaczam dobra komedia , ide do psa po rade,jem lody, albo tancze sobie sama. Pomaga.
    Pomocy nam trzeba, bo to i duzo wszystkiego i roznorodnosc ogromna.
    Wszystko bedzie dobrze.
    najbardziej irytuja mnie te motylki co jak Dulska perfumki uniesienia-zrozumienia rozpylaja.No i mam robote !
    P.S To chyba dobrze ,ze mamy wzloty i upadki, po kazdym upadku wiecej widac.

  11. mira 69
    Czer 05, 2011 @ 11:52:16

    może tak;wiele tu huraoptymizmu,ale mimo tego,że od dawna pracuję nad sobą,żadna czekolada nie chce mi się zmaterializować, żadnych wibracji i wyższych energii nie mogę odczuć .A w sercu smutek. No to w takim razie szukam wszędzie Boga,modlę się cierpliwie o serce pełne mądrości i mam nadzieję,że może kiedyś prawdziwe oświecenie będzie mi dane…kocham ludzi i staram się żyć najlepiej jak potrafię .szukam nadziei…

    • Sabrina
      Czer 05, 2011 @ 13:39:20

      Kochana Mira, Boga nie szuka się wszędzie, tylko i wyłącznie w sobie!!!! Jeśli będziesz Go szukała wszędzie to nigdy Go nie odnajdziesz. On jest w Twoim wnętrzu, w ciszy – tam go szukaj i bądź konsekwentna i zdeterminowana, a zobaczysz że Go odnajdziesz. Kiedy Go odnajdziesz, to wraz z jego „odnalezieniem” odczujesz spokój i radość ducha. Czego Ci z całego serca życzę 🙂 Nigdy nie rezygnuj z odnalezienia Boga.

      Ps. ja kiedyś też tak miałam.

  12. krystal28
    Czer 05, 2011 @ 10:06:32

    Zamieszczam tu komentarz eMKI z blogu Jezusa. Myślę, ze dokładnie rozumie co Mistrzowie i duchowi Kosmici chcą tak bardzo nam przekazać. Jednak decyzja należy do nas, czy zechcemy przyjąć i wprowadzić w życie te idee. K

    Sporo emocji w Twoich słowach, Anonimowy… Warto każdy tekst czytać ze zrozumieniem i do końca. A pod koniec powyższego przekazu są takie oto słowa:

    „Możecie bardzo łatwo zaobserwować, czy są w was emocje, które cenicie tak wysoko, że uznajecie je za prawdę, zamiast za to, czym one są naprawdę: wybuchami nieporozumienia. To są te emocje, z którymi się utożsamiacie. Paradoksem jest to, że często są to emocje, które wywołują w was wiele cierpienia. Na przykład: bezsilność („nic nie jestem w stanie z tym zrobić”), kontrola („ja to załatwię”), gniew („to ich wina”) albo żal („życie jest beznadziejne”). Te wszystkie emocje, chociaż są bolesne, na innym poziomie dają wam coś specjalnego, czego się trzymacie.
    Rozważmy bezsilność albo czucie się „ofiarą”. Ten emocjonalny wzorzec może mieć zalety. Może dawać wam poczucie bezpieczeństwa. Zwalnia was z pewnych obowiązków czy odpowiedzialności: „Nic na to nie mogę poradzić, no nie?”. Siedzicie w ciemnym kącie, ale wydaje się on bezpieczny. Niebezpieczeństwo identyfikowania albo „stapiania się” z takim emocjonalnym wzorcem przez dłuższy czas polega na tym, że tracicie kontakt ze swoją własną prawdziwą wolnością, z waszym najgłębszym boskim jądrem.”

    Opowiem Ci troszkę o sobie, Anonimowy:

    – pracuję u kogoś, nie u siebie,
    – nie mam „elitarnego” zawodu,
    – nie posiadam oszczędności finansowych, własnego mieszkania, domu, drogiego samochodu (nie mam żadnego samochodu) itp., itd.,
    – spłacam kredyty (dość spore),
    – mam uczące się dzieci, będące na moim utrzymaniu,
    – pracuję za niewiele więcej, niż wynosi najniższa krajowa pensja i…
    – nie czuję się wyzyskiwana przez pracodawcę (bardzo lubię swoją pracę i z radością ją wykonuję),
    – daję innym wtedy, kiedy czuję w sercu taką potrzebę i nie mam potrzeby otrzymywania czegoś w zamian,
    – jestem świadoma odpowiedzialności za własne wybory oraz tego, że sama tworzę moją rzeczywistość poprzez to co myślę, mówię, czuję,
    – akceptuję wszystko takim, jakie jest,
    – nie narzekam, promieniuję spokojem i radością,
    – kocham siebie, wszystkie istoty, cały świat,
    – i mam coraz mniejsze potrzeby ;))

  13. Poszukująca
    Czer 05, 2011 @ 10:03:38

    Całkowicie przyznaję rację Ziemianinowi.Myślę dokładnie tak samo.A swoją drogą czyżby Metatron nie znał realiów naszego żywota na Ziemi ? Jesteśmy totalnie ograniczeni w naszych możliwościach .Posiadamy podobno niezwykłe możliwości ale dotrzeć do nich jest wyjątkową sztuką a przecież każdy by chciał wiedzieć jakie ma zdolności i ukryte talenty.
    Serdecznie pozdrawiam ze światłem

    • Chris
      Czer 05, 2011 @ 10:25:32

      Nie szerzmy defetyzmu, to po pierwsze. Po drugie właśnie rozwój duchowy nie jest pestką, wymaga naprawdę wielkiego zaangażowania, odwagi, pracy osobistej a nie każdy jest na to gotowy, z racji braku szczerości, wytrwałości i pewnego lenistwa, bo wygodniej jest mimo wszystko być na starych układach i zwalać wszystko na świat za jego zło…

  14. mira 69
    Czer 05, 2011 @ 09:33:24

    Witam Wszystkich,od dłuższego czasu śledzę tą stronę.Ze smutkiem przyznaję rację Ziemianinowi .przeciętny człowiek musi walczyć o środki na życie,gdzie tu miejsce na rozwój…jesteśmy uciskani ze wszystkich stron. mam wrażenie ,że niektóre przekazy są dziwne i nierealne.Pozdrawiam Was serdecznie.jakoś nie widać powodów do radości. Wiele ludzi cierpi.

    • Ktoś
      Czer 05, 2011 @ 09:57:58

      No nie przesadzajmy z użalaniem się nad sobą, miejsce na rozwój znajdzie się wszędzie. O i właśnie masz okazję do pracy nad sobą- uczynić swoje życie takim aby mimo tych trudności były powody do radości.

      • wika
        Czer 05, 2011 @ 11:46:30

        No i Bardzo Dobrze!…P od razu z nas wyłażą stare lęki… niech wyjdą, niech się trochę poopalają na słoneczku…:p Zwróćcie uwagę, jak nasze nastroje się zmieniają zależnie od dnia – 3 dni temu był taki miód, że już prawie 5W, a może nawet 6, wszyscy sobie z dzióbków jedli, wszyscy uduchowieni jak jedna żona (bo dlaczego zawsze tylko mąż?…;), a potem łup! i wychodzi na to, że wcale nie jest jszcze aż tak słodko…

        Ziemianinie, powiem Ci, z czego Cię pamiętam: „Wy wszystkie jesteście pikne anioły…” (to z komentarza do tekstu ze zdjęciem pani opartej o drzewo…zapomniałam nazwiska, dość niedawno to było) Bardzo mnie wzruszył ten Twój tekst i przez chwilę pomyślałam sobie „No tak! tak właśnie jest, ten facet widzi jasno, jak poćwiczę, może też na codzień będę mieć o sobie takie zdanie”…i to jest dokładnie to, o co nas niemalże błagają ci wszyscy aniołowie, ufoludki i mistrzowie: żebyśmy uwierzyli w siebie!…wreszcie… Jak mam dobry dzień, widzę, że naprawdę wszyscy mają stertę tych „bogactw osobistych”, o jakich była mowa, i czuję się wtedy jak klejnot w skarbnicy klejnotów!!!:D i to MÓGŁBY być nasz stan codzienny, a że jeszcze nie jest…no cóż, to są te zaciemnienia, te szmaty na złotym posągu Buddy etc które niniejszym właśnie zdejmujemy, razem i osobno. Gdy one opadają, ludzie na codzień mają takie stany, jak opisuje Terry Andrews („Wielce oczekiwany napływ nowej energii”). I wtedy naprawdę wszystko możemy, sami z siebie, ze swojej prawdziwej natury. Wtedy zdarzają się „cuda”, czyli szef proponujący nam podwyżkę albo sąsiad nieoczekiwanie uśmiechnięty etc etc…albo cud polegający na zrozumieniu (przynajmniej na chwilę), że ja też jestem „piknym aniołem”…:P
        Pozdrawiam Cię serdecznie i jeszcze raz dzięki za tamten tekst!:D

        • Ziemianin
          Czer 05, 2011 @ 13:51:32

          Nooo, przynajmniej Ciebie nie poirytował mój wpis, huśtawka nastrojów na nas działa, to fakt i Ty to potrafisz zrozumieć jak widzę. To wielka zaleta móc z humorem na to spojrzeć i bez oceny swobodnie sobie pogaworzyć… Też jesteś piknym Aniołem 🙂

          Pozdrawiam serdecznie

        • wika
          Czer 05, 2011 @ 14:46:26

          Dzięęęki!…:)))) (no i widzisz, jakie masz „bogactwa osobiste”? nawet nieznajomym dziewczynom w prawie-średnim wieku umiesz dogodzić…:P)a jak jeszcze dwa lata temu przy każdym otwarciu okna miałam ochotę pofrunąć, też byłam piknym aniołem, tylko trochę słabo to czułam…(czwarte piętro, trochę za nisko, dlatego uznałam, że jednak jeszcze nie będę testować swych potencjalnych skrzydeł…:p) Wszystko to świetnie pamiętam, dlatego nie dziwię się, że przy tak mocnych energiach, jakie teraz na nas spływają, dopadają nas różne emocje – one mają wyjść, to jest ok, byle ich sobie nie nakręcać. (a moje „jazdy” zaczęły mijać, gdy zaczęłam na dzień dobry robić słownie pięć-dziesięć minut medytacji harmonizującej – i w ciągu paru dni zaczęły się dziać małe cuda, i potem wszystko w dośc krótkim czasie się ułożyło –
          czego życzę wszystkim , którzy aktualnie przerabiają podobne lekcje!)

      • Ktoś
        Czer 05, 2011 @ 12:00:42

        Nie mówiłem o zakwestionowaniu tego świata tylko o użalaniu się. Niby to samo a jednak dwie różne rzeczy. Słuszne masz poglądy na temat, rzeczywistości i bynajmniej jest to stwierdzenie faktów. Użalanie się nad sobą jest rozczulaniem się i użalaniem nad sobą, żeby wzbudzić w innych ludziach współczucie. Więc spokojnie dobrze, że poruszasz takie tematy, da to do myślenia.

      • Ktoś
        Czer 05, 2011 @ 12:14:22

        Właśnie czytam sobie przekazy Saint Germaina i tam pisze, żeby śmiało mieć w d***e drobne sprawy codzienności, czyli mogę się, np. nie stresować egzaminami i zaliczeniami bo nie mają znaczenia :D, a najwyżej potem będzie „ciekawie”. Zdam to zdam, nie zdam to nie zdam, a od wysiłku i stresu to mogę co najwyżej mieć ciepło w spodniach :D. O to chyba w tym wszystkim chodzi, żeby mimo tych wszystkich niedogodności nie zamartwiać się błahostkami codzienności. I muszę powiedzieć, że działa taki „tumiwisizm”. Czyli Ziemianinie nie łam się i przestań dosłownie zakrzątać sobie głowy tym całym syfem jaki spotykasz, ja cię nawet rozumiem bo sam mam syfiastą sytuacje, ale gdybym się tym gó***m zamartwiał to bym osiwiał i się smucił, a i tak by się nic nie zmieniło, bo co miało by mi niby przybyć. A jak jesteś zadowolony to przynajmniej masz dobry humor i zdrowe podejście do wszystkiego.

        • Mariusz
          Czer 06, 2011 @ 00:15:28

          Nie poirytowałeś. Oto dowód, że sam stworzyłeś sobie taką rzeczywistość. My nie czujemy się poirytowani, a Ty nas tak odbierasz. Wiesz już skąd to się bierze? 😉

          I przestań wreszcie przepraszać. Światło dla Ciebie. 🙂

    • Chris
      Czer 05, 2011 @ 10:16:01

      Bardzo ważne pytanie jest takie: czy realnie działasz żeby temu zapobiec i czy możesz zrobić dużo, dużo więcej aby ten stan zmienić, pracować bardziej nad sobą, czy tylko wykorzystujesz pewne usprawiedliwienie-wymówkę aby już nic nie robić i poprzestać na tych wynaturzonych uwarunkowaniach i koncepcjach? No bo można zwalić na świat, masę ludzi cierpi, bo system jest za to odpowiedzialny, nie my itd… Taką jednak drogą to wszyscy pójdziemy do nikąd. Musimy podjąć jeszcze większy wysiłek, nawet jeżeli wydaje się nam że zrobiliśmy już wszystko. Pracownicy światła muszą się zjednoczyć, podjąć indywidualny i zbiorowy wysiłek uniezależnienia się od tego systemu społeczno-ekonomiczneg… Myślicie że to może się udać?

  15. wedrussa
    Czer 05, 2011 @ 08:00:57

    Ten przekaz był dobry ale osobiście dla mnie na rok 2009, teraz odczuwam inaczej przekazy, w bardziej pozytywnym dla ludzi świetle i uniesieniu.
    Pozdrawiam Wszystkich w świetle
    P.S Tłumaczmy najbardziej aktualne przekazy kochani, mam taką małą prośbę.

    • karolina
      Czer 05, 2011 @ 08:48:29

      W 2009 r. dopiero zaczynałam interesować się tematyką transformacji, dlatego z wielkim zainteresowaniem czytam również starsze teksty. Myślę, że jest sporo osób, które chcą poznać ważne przekazy z poprzednich lat.

  16. kwiat
    Czer 05, 2011 @ 06:40:53

    Pozdrawiam:) Ale mogę zmienić się sam…

  17. gabriel 33
    Czer 05, 2011 @ 05:02:13

    Witaj Ziemianinie!
    Witaj, tej cudownej, słonecznej niedzieli, pełnej zapachów kwiatów, pomidorów kwitnących na balkonie, śpiewów ptaków, cudownego orzeźwiającego wietrzyku przy tym upale. Jak czytasz, MÓJ ŚWIAT jest pełen kolorów i miłości, nie ma w nim miejsca na gniew i niechęć. Błogosławię każdą chwilę tego cudu życia, jaki przyszło mi doświadczać. Jest to świat jaki stworzyłem, korzystając z rad Istot Świetlistych (między innymi Metatrona) i teraz uczę ludzi, jak tworzyć TAKI właśnie ŚWIAT. Tak wygląda mój.
    Masz rację, po stokroć rację. Skoro myślisz, że tak jest, to tak będzie w TWOIM ŚWIECIE. I właśnie o tym mówi w przekazie Metatron. Każdy ma taki ŚWIAT jaki myśli, że on jest.
    Zmień myślenie, Ziemianinie. Zacznij widzieć kolory świata, a nie tylko jego mroczne strony. Te zmiany, o których mówi Metatron, należy zacząć od swojego wnętrza.
    Pozdrawiam wszystkich w Miłości

    • Baszka
      Czer 05, 2011 @ 06:41:25

      „Każdy ma taki ŚWIAT jaki myśli, że on jest.” Tak, po stokroć tak 🙂 Dziękuję za to przypomnienie. Pozdrawiam serdecznie, Baszka

    • eMKa
      Czer 05, 2011 @ 10:36:45

      Tak samo to odbieram – każdy ma takie „bogactwo” (w cudzysłowiu, bo różne formy bogactwo może przybrać), jakie sobie sam stwarza 🙂

      I jeszcze odnośnik do słów Ziemianina „O JAKICH OSOBISTYCH BOGACTWACH ON MÓWI ? DO KOGO TA MOWA ??? NA PEWNO NIE DO UDUCHOWIONYCH LUDZIKÓW !”

      Moim największym osobistym bogactwem, Ziemianinie, jest BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ. A jakie jest Twoje osobiste bogactwo?

      P. s.: Dziękuję Ci Krystal za przytoczenie moich słów z blogu Jeszua. Napisałam to, co czułam i co jest moją wewnętrzną prawdą.

      Jednak każdy ma swoją własną prawdę… 😉

      Światło i Miłość z Wami, kochani :))

      • Ziemianin
        Czer 05, 2011 @ 11:28:34

        /eMKa – A jakie jest Twoje osobiste bogactwo?/

        Nie mam żadnego eMKa … 🙂
        Za to „poczułem” od Ciebie eMKa falę Światła i Miłości, za co dziękuję i pozdrawiam…

        Ziemianin

        • eMKa
          Czer 05, 2011 @ 14:28:09

          Proszę bardzo – do usług 🙂 Światła i Miłości jest we mnie dostatek, z radością je rozdaję na prawo i lewo 😉

          I nie przepraszaj już tak ciągle Ziemianinie za swoje słowa – wszystko po coś jest na tym pięknym świecie i do czegoś się przydaje 😉

          Mnie na przykład Twoja wypowiedź nie zirytowała – pomogła mi coś sobie uświadomić 🙂

          Pozdrowionka 🙂

        • Ziemianin
          Czer 05, 2011 @ 17:04:56

          Hehehe…Ok eMKa, postaram się … 😀

          Dzięki

  18. Ziemianin
    Czer 05, 2011 @ 02:19:06

    Witam Kochani …

    Ten Metatron też przedstawia nam iluzje, mówiąc że posiadamy wolną wolę, że posiadamy moc, i takie tam bzdety… Jesteśmy w systemie tak uwikłani i od niego zależni że mówienie o wolności i mocy człowieka to po prostu pusta, jałowa gadanina. Na dobrą sprawę to nawet namiotu nie można byle gdzie rozłożyć bo wszystko jest prywatne, albo państwowe. Jak bym powiedział; STAŃ SIĘ TO I TAMTO i tak by się stało to bym uznał że mam MOC, ale póki co zaczynać od uprawy żywności sochą to mi się nie uśmiecha. Trzeba mieć kawałek ziemi odpowiedni sprzęt, itp. rzeczy. W tym Świecie prawdziwą MOC ma jak na razie tylko DUŻA KASA ! Jeśli takową posiadasz masz wszystko jak za zaklęciem DŻINA. Metatron powiada że wybieramy , gdzie mieszkamy i że w ogóle ciągle wybieramy tylko nasze wybory są złe. A ja powiadam że tak naprawdę wybory mają tylko ludzie ZAMOŻNI. Przeciętni obywatele jeśli jako tako egzystują w tym PATOLOGICZNYM ŚWIECIE, to mają wybór co najwyżej zerwać z tym systemem i wybrać tułacze życie bezdomnego. Będą wówczas WOLNI i NIEZALEŻNI, choć nie do końca bo zdani na użebrane „co łaska”. Tylko że takie życie nie warte jest „funta kłaków” !
    Dalej powiada Metatron, cytuję;
    ——————————————
    / Ludzkość nie może już dłużej tylko brać i brać – czy chodzi o krew życia Matki Ziemi (ropę naftową), którą chcecie wyssać do końca, czy o środowisko, które wszyscy zanieczyszczacie swoimi torbami na jedzenie na wynos i nadmiarem opakowań na żywność, czy o wykorzystywanie siebie nawzajem…czas wyrównywania rachunków jest już niedaleki./ Uświadomcie sobie, że nadszedł czas decydowania w mądry sposób, co robicie ze swoim czasem, swoimi pieniędzmi, swoimi bogactwami osobistymi, a nade wszystko jakich wyborów dokonujecie dzisiaj. /
    ——————————————
    O JAKICH OSOBISTYCH BOGACTWACH ON MÓWI ? DO KOGO TA MOWA ??? NA PEWNO NIE DO UDUCHOWIONYCH LUDZIKÓW !

    Moja odpowiedź na to jest taka; niech Metatron SWOJĄ MOCĄ wciśnie w umysły tych wszystkich OLIGARCHÓW, którzy mają NIEBOTYCZNĄ NADWYŻKĘ WSZYSTKICH DÓBR, aby PRZESTALI JUŻ BRAĆ bo nawet ich potomkowie tego „nie przejedzą”, bo tyle tego jest.
    Nie podbudował mnie tekst tego przesłania… raczej mnie WKURZYŁ PRZY TEJ NIEDZIELI … Może z Wami jest inaczej Kochani, może Was rozpiera NIEBIAŃSKA RADOŚĆ. Napiszcie coś na ukojenie mego zbuntowanego DUCHA … Chętnie poczytam.

    Pozdrawiam serdecznie Was wszystkich 🙂

    • Ktoś
      Czer 05, 2011 @ 04:46:26

      No i muszę przyznać, że Ziemianin masz totalną racje, popieram twój bunt i się pod nim podpisuje obiema rękami i nogami, tak samo to odczułem. Cieszy mnie, że niektórzy widzą sprawy takimi jakimi są w rzeczywistości. Tego co napisałeś lepiej bym nie ujął.
      Ale może ten przekaz jest skierowany do zamożnej części populacji, albo Metatron widzi takie alternatywy, które nam się w głowach nie mieszczą bo nie mamy punktu odniesienia.

    • Ktoś
      Czer 05, 2011 @ 04:52:39

      No to teraz coś na ukojenie twojego zbuntowanego DUCHA: Bierz grilla i kiełbaski lub inne przysmaki i zorganizuj sobie przyjemne popołudnie. To najlepsza forma duchowego rozwoju, jeszcze spacer w słoneczny dzień jest dobry. Wszystkie medytacje wymiękają przy dobrze spędzonym dniu.

      • Ziemianin
        Czer 05, 2011 @ 09:49:25

        Dzięki Przyjacielu, ale pomimo wszystko uśmiech mi nie znika, (nie jestem typem smutasa…) mam dystans do wszystkiego, jak zresztą i Ty Ktosiu, jak zauważyłem…ale dzięki, spacerek, jazdę na rowerze na łonie natury to uwielbiam, relaksuje mnie to.

        Pozdrawiam 🙂

    • Karmel
      Czer 05, 2011 @ 08:59:46

      Ta tylko to fałszywe przekonanie to że jesteś uzależniony od kasy czy państwa. Chcesz coś no to to masz tylko może to potrzebować więcej czasu, energii i tak dalej. Wszystko jest uzależnione od kilku czynników, głównie wibracji, ale w gruncie rzeczy możesz mieć co chcesz.

      • Ziemianin
        Czer 05, 2011 @ 10:25:51

        Witaj Karmel …

        Powiadasz; /fałszywe przekonanie…że jesteś uzależniony od kasy czy państwa / …wszystko jest uzależnione od paru czynników, głównie WIBRACJI/.

        Hmm… co Ci pomogą Twoje WIBRACJE, jak nie będziesz miał kasy na opłatę czynszu, na posiłek żebyś mógł żyć, a już nie wspomnę o utrzymaniu rodziny jeśli takową założyłeś ?… Posilasz się już samym ETEREM ?… Nawet jeśli masz swoją posiadłość i nie musisz płacić czynszu, to spróbuj nie zapłacić podatku, to przekonasz się o zależności od KASY i PAŃSTWA …

        Pozdrawiam

        • krystal28
          Czer 05, 2011 @ 10:54:03

          Ziemianinie, według mnie nie łączysz, ze wysokie wibracje tworzą Twoją rzeczywistość jaką preferujesz, pomimo, ze prawie każdy przekaz o tym mówi. Ja i wielu Czytelników może podać Ci liczne przykłady ze swojego życia, ze taka jest prawda. Oznacza to, ze osoba o prawdziwie wysokich wibracjach otrzyma pieniądze na czynsz, jeśli będzie taka jego/jej intencja. Polecam wielokrotnie przesłuchać „Podstaw” Bashara, jeśli naprawdę chciałbyś zmienić swoje przekonania i swój świat. W tej chwili patrzysz w lustro (wszechświat) z ponurą miną i oczekujesz, ze odbicie się będzie do Ciebie uśmiechało.

        • Dajamanti
          Czer 05, 2011 @ 12:45:43

          To szczera Prawda, Krystal 😀

        • Ziemianin
          Czer 05, 2011 @ 12:54:54

          No tak Krystal, ale to tylko idea i z teoretycznego punktu widzenia ta idea nie jest mi obca. Gorzej natomiast z realiami i nie chodzi tu o mnie Krystal, o mój byt, bo w miarę, umiarkowanie starcza mi na trwanie w tym Świecie. Natomiast to co widzę, na co muszę patrzeć przebywając między ludźmi to zasadniczo odbiega od tej idei. Mówisz, że osoba o wysokich wibracjach otrzyma co trzeba jeśli będzie taka intencja. Można by z tego punktu widzenia wysunąć wniosek, że wszyscy oligarchowie i różne inne ciemne typy, to osoby o wysokich wibracjach bo wszystko przychodzi im z łatwizną, wręcz płynie do nich to co dobre. No, ale wszyscy wiedzą i są świadomi jakimi sposobami zdobyli te wszystkie posiadane materialne środki, a o ich duchowym bogactwie nie wspomnę, bo jedno przeczy drugiemu. Prawdą jest natomiast, BRAK AKCEPTACJI z mej strony tego, o czym wspomniałem wyżej i wydaje mi się że nigdy nie zaakceptuję tego co się zwie ZŁYM (oczywiście można w nieskończoność filozofować, że nie ma zła i dobra, są tylko dwa oblicza JEDNOŚCI, itp…). W takim razie wolę z tych dwóch tylko jedno oblicze, ma się rozumieć że dobre. eMKa napisała że wyraziła to co czuje, i jak wyczułem moja wypowiedź ją poirytowała (Ciebie zdaje się też …), ale ja też wyrażam to co czuję, aczkolwiek w trochę innym stanie ducha a inne wypowiedzi mnie nie irytują, jeśli są w tonie przyzwoitej konwersacji. Wiesz Krystal, to trwanie w tym Świecie zabiło we mnie poczucie radości, choć uśmiecham się jeszcze bo z natury nie jestem smutasem i za smutasami nie przepadam. Mogę Wam Kobietom tylko „pozazdrościć” tego niebiańskiego ducha radości, nawet wtedy gdy radować się nie ma z czego. „Podstawy” Bashara odsłuchałem, ale nie chodzi tu o zmianę przekonań jak piszesz (to nie dzieje się automatycznie, na zasadzie; odsłuchasz i zmieniasz przekonania bo ktoś tak i tak mówi…), ale chodzi o swoje odczucia. Chyba najpierw trzeba coś odczuć swą własną istotą, żeby potem zmienić przekonania.
          Tak myślę (w przekazach zawsze podkreśla się, by kierować się swoimi odczuciami, a ja tak właśnie to odczuwam), ale może się mylę, sam nie wiem… 🙂

          Pozdrawiam serdecznie
          Mieczysław

        • Krzysztof
          Czer 05, 2011 @ 13:33:55

          Wlasnie ‚ zwolnilem’ sie z pisania na niedziele i zamierzalem sie udac na upragniona sjeste po poznym lanczu, kiedy przeczytalem wasze komentarze. Pomyslalem sobie ze ‚temat’ ten mi tez pasuje…dlaczego? bo mialem te same rozwrzania w swoim zyciu, nie tak dawno, przeciez. postanowilem sie podzielic.
          Przez wiekszosc swojego zycia wydawalo mi sie ze swiat wokolo mnie jest zly, ludzie sa beslitosnie glupi i nic sie nie dzieje aby pomoc mi w staniu sie szczesliwym. Przezylem w tym przekonaniu kilkadziesiat lat, nic mi nie wychodzilo, robilem za to duzo zamieszania wokol siebie, duzo narzekalem i
          wiem teraz ze zranilem kupe istot… jedynie po to aby czerpac energje aby byc co mi sie wydawalo szczesliwym. W koncu, jak to tu sie mowi, ‚uderzylem w kamienne dno’… depresja, rozgoryczenie, pesymizm, rozczarowanie i to nie tylko swoje… do tego stopnia ze chcialem ‚odejsc’ bez checi zycia, wspolzycia, robienia czegokolwiek. Psychiatra, leki antydepresyjne.
          Czulem sie ze stalem sie ofiara spisku… a ktoz mialby spiskowac przeciwko mnie. Szybko wydedukowalem, ze spiskowcami jest caly swiat. Rzad, urzednicy tam pracujacy, pracodawcy, rodzina, wszyscy ludzie, oprocz tych ktorzy przyznaja mi racje, oczywiscie… inne ofiary. Caly swiat zniknal mi z oczu, grunt uciekl mi spod nog, apatia znow i depresja. Koniec swiata.

          Ofiara, buduje przekonania, wznosi niewidoczne sciany by czuc sie bezpiecznym w swoim ‚umarlym’ swiecie, przyciaga do siebie ludzi, sytuacje, koncepty zyciowe ktore go upewniaja ze wlasnie to on ma racje, ze on jest taki nieszcesliwy.
          W rzeczywistosci to on sam wybiera swoj cel, to on sam buduje swoje marne ograniczone zycie, on sam tez, przez swoja krotkowzrocznosc buduje niewidoczne mury i w efekcie wiezienie wokolo siebie, az do momentu kiedy te mury zawalaja sie na niego, i nic nie zostanie z jego swiata,…
          Upadek ten, jak sie okazuje jest zaprojektowany przez jego wyzsze Ja, nie tylko po to aby zrozumial swoja ‚nedze’ umyslowa, nie tylko aby ‚zagiac’ jego ego, ale przede wszystkim wdrozyc plan ‚odbudowy’, otworzyc choc male okno, by ta ofiara zobaczyla w koncu troche swiatla. Nie jest to latwy proces,
          jak wiadomo nasz osobnik nie ma za duzo dobrych kart do gry…jego swiat sie zawalil.
          Otwartosc na nowe pomysly, koncepty, niosodzanie, cirpliwosc, widzenie Boskosci we wszyskim i wszyskich odgrywaja duza role w odbudowie nowego jasniejszego swiata. Bedac ofiara nie jest sie w stanie widziec nic nowego, cala energja jest pochlonieta przez wznoszenie to nowszych scian iluzji, aby czuc sie bezpiecznym. Ofiara broni sie przed zmiana jak tyko moze stwarzajac to nowe iluzje bezpieczenstwa.
          Smierc emocjonalna jest poczatkiem czegos nowego, czegos pieknego, otwartego, przezroczyscie transformacyjnego – wyjsciem na swiat bez morow bez potrzeby obrony i w koncu kreacji zdrowego, bezpiecznego zycia. Wszechswiat zostal tak wlasnie zbudowany…popatrz sie na niebo i gwiazdy w bezchmurna noc. Caly ten Boski Organ kreci sie, oscyluje w milosci, respektujac kazde male stworzenie w nim, dajac mu miejsce do rozwoju, przyczyniajac sie do Wspolnego Piekna Calosci.

          Czy myslisz, ze cos Tu powstalo, z niewiary, narzekania, i braku kasy?

          Zawsze i w kazdej sekundzie naszego zycia mamy szanse wybierac, jak chcemy zyc. Wybor ten i otwartosc myslenia jest naszym przyrodzonym prawem, nawet gdy rodzimy sie w wiezieniu. Jak sie to teraz okazuje jest to naszym obowiazkiem… dlaczego? po prostu nie jestesmy sami w tym swiecie. Moje slowa, uczynki,’ dotykaja’ osobe obok mnie tak samo.
          Niech to beda Boskie Slowa

        • Karmel
          Czer 05, 2011 @ 14:07:53

          „Smierc emocjonalna jest poczatkiem czegos nowego, czegos pieknego, otwartego, przezroczyscie transformacyjnego”

          Coś w tym jest, zauważyliście, że po okresie doła zwykle u mnie trwającego z 3-5 dni nagle przychodzi chęć do życia. Zawsze tak jest. Nawet jak jak już rezygnujesz ze wszystkiego, nie roztrwaniasz energii na „ja chcę” to po krótkiej chwili przychodzi ukojenie a po nim następne doładowanie które pcha Was na poprzednio obrane tory. No tak przynajmniej było zawsze u mnie. 😛

    • Mariusz
      Czer 06, 2011 @ 00:06:40

      Metatron jak powiedziała Krystal, jedynie potwierdził nauki Bashara. Nie musisz pokonać Illuminati żeby być szczęśliwy, jakakolwiek walka jest zbędna. Kiedy już uśmiechniesz się naprawdę (bez żadnych ale) do tzw. „rzeczywistości”, zrozumiesz, że to naprawdę działa. Póki co uśmiech nosisz tylko na twarzy.

      Pozdrawiam Cię Serdecznie.

  19. ramzes
    Czer 04, 2011 @ 23:19:30

    Trzeba Metatronowi przyznać, że nie „owija w bawełnę ” :)))
    Super przekaz .

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d bloggers like this: