Mateusz, 23 kwiecień 2011r. (2)

.

Przekazała Suzie Ward

Przetłumaczył Tomasz Ługowski

19.  Mateusz: Matko, kolejną prezentację przedstawi dusza reprezentująca energię Lazarusa, która jest wysoce poważana w uniwersum. Tej ogromnej sile Bóg powierzył zniwelowanie destruktywnych efektów negatywizmu, który tak bardzo zatruł Ziemię, że niemal unicestwił jej planetarne ciało. Lazarus jest gotowy by zacząć swoją prezentację.

LAZARUS:  Dzień dobry panno Suzy.  Jesteśmy grupą dusz, która jest o wiele bardziej potężna niż wiele dobrych dusz, które zwyczajnie miały dużo mniej inkarnacji niż my, żeby ewoluować.

To ogromna przyjemność móc ponownie z tobą rozmawiać, Suzy!  Jest dokładnie tak, jak powiedział Mateusz, choć nie użył tych samych słów, ponieważ zazwyczaj używa delikatniejszych sformułowań niż ja.  Wasi naukowcy od oszustw znów są w akcji ze „swoją” technologią.  Użyłem terminu „swoją” w cudzysłowie, ponieważ tak naprawdę nie oni sami ją opracowali.  Dali im ją Małe Szaraki jako coś, co miało stanowić korzystną wymianę dla nich i dla Ziemi.  Jednak jak wiecie już od Mateusza, Szaraki zawarli niesprawiedliwy układ a przez to również wy, ponieważ Iluminaci użyli tej technologii jedynie na waszą szkodę.

Nie jesteśmy jeszcze w stanie całkowicie pokrzyżować ich działań jeżeli chodzi o manipulowanie pogodą, wywoływanie trzęsień ziemi, czy erupcji wulkanicznych (wiecie, ta sprawa z „wolną wolą”), jednak możemy zredukować wielkość spodziewanej przez nich szeroko zakrojonej destrukcji i liczbę ofiar śmiertelnych.  Stawiamy elektromagnetyczną siatkę, która absorbuje energię kinetyczną i przekształca ją w eteryczne związki.  Efekt wygląda tak jak niewielkie zmarszczki na powierzchni stawu, kiedy wrzucisz doń kamyk. Oczywistym jest jednak, że my nie mamy do czynienia ze „stojącą wodą”.  To, co robimy to zmniejszanie efektów tego, co działoby się ze stawem, kiedy wrzuciłbyś do niego głaz.  I nawet z naszym łagodzącym te działania wsparciem, Ziemia nadal uwalnia tę samą ilość negatywizmu, której musi się pozbyć.

SUZY: Liczyłam na twoją pomoc przez wiele lat Lazarusie.  Dobrze jest wiedzieć, że nadal tam jesteś i zapewniasz nam ją. Czy są to wspólne wysiłki z kimś jeszcze czy też twoje zastępy działają same na rzecz tego?

To wspólny wysiłek wyglądający niczym efekt obrotowych drzwi.  Każdy z zespołów jest przydzielony do monitorowania i podjęcia odpowiednich działań w określonym rejonie Ziemi w chwili, kiedy potrzebne jest równoważenie bądź rozpraszanie energii.  Kiedy siła, z którą mamy do czynienia jest potężniejsza, niż tylko pomruk wulkanu, czy niewielkie podwodne trzęsienie ziemi, nie ma potrzeby się w to angażować.  Kiedy jednak nabrzmiewa coś dużego, wówczas reszta grup ustala w jakim stopniu potrzebna będzie dodatkowa pomoc. Ponadto, geofizyczne wydarzenia nie są jedynymi, w które się angażujemy. Niwelujemy także siłę potężnych burz takich jak wasze huragany i tajfuny.  Zmniejszamy ich oddziaływanie w możliwie wysokim stopniu, jednak kiedy te potężne siły nad i pod ziemią zostają wprawione w ruch, nawet nasza najbardziej zaawansowana technologia nie może zapobiec wszystkim katastrofom i ofiarom śmiertelnym.

Gdyby pozwolono Matce Naturze poradzić sobie z uwalnianiem negatywizmu we własnym zakresie, robiłaby to w rejonach, gdzie miałoby to najmniej niszczące skutki zupełnie bez potrzeby naszej pomocy.  To te maniakalne wysiłki sterowane ręką ludzką powodują skierowanie tych zjawisk na gęsto-zaludnione obszary , gdzie nasza pomoc staje się przydatna.   Pozwolisz, że przytoczę tu przykład huraganu noszącego imię Earl.  W celu uwolnienia negatywizmu, Matka Natura wywołała go daleko na morzu, gdzie nie wyrządziłby żadnych szkód.  Jednakże szaleni naukowcy wkroczyli w ten akt zwiększając siłę wiatru, co doprowadziło do powstania ogromnej burzy i skierowali ją w stronę lądu. To był moment, kiedy wszyscy musieliśmy wkroczyć. Zmniejszyliśmy siłę wiatru na tyle, że mogliśmy zawrócić tę burzę na północ i nie pozwolić by uderzyła w ląd.  Była to jedna z bardziej dramatycznych naszych interwencji, lecz rozczarowała tych, którzy byli już pewni, że udało im się „wyczarować” wielką katastrofę.

Lazarusie, nie miałam co do tego wątpliwości, że w tym przypadku otrzymaliśmy pomoc istot pozaziemskich, co zresztą potwierdził już Mateusz.  Dziękuję wam i innym za to co zrobiliście.  Właściwie dziękuję za wszystko co dla nas robicie!  Czym jeszcze się zajmujecie?

Obserwujemy bacznie nikczemników, którzy próbują wysyłać swoje głowice nuklearne w różne miejsca i wyeliminowaliśmy jakiś tuzin z nich – oczywiście mamy na myśli głowice a nie tych drani!  Są też mniejsze akcje „czarnych operacji” jak je nazywacie, które całkowicie powstrzymaliśmy lub ograniczyliśmy ich zamierzone rezultaty.  Niektórzy z nas zneutralizowali wirusy stworzone w laboratoriach, że najbardziej rozgłaszane epidemie nigdy się nie wydarzyły.  Jednocześnie redukowaliśmy ilość toksyn w chemtrailach, radioaktywność w broni i inne szkodliwe dla zdrowia substancje.  Ach tak – mieliśmy także swój udział w ocaleniu Zatoki Meksykańskiej od całkowitego obumarcia po eksplozji na platformie wiertniczej.

Jesteśmy też w ciągłym pogotowiu wypatrując meteorytów i innych ciał niebieskich czy też kosmicznych śmieci zmierzających w waszym kierunku.  Sądzę, że bylibyście zaskoczeni ilością tych rzeczy, które od was oddaliliśmy.  Nie jesteśmy wszelako sami w tej pracy.  Niemal wszyscy z nas, którzy znajdowali się w pobliżu waszej planety zajmowali się tym rodzajem ochrony, która rozpoczęła się eony temu, kiedy Ziemia zaczęła schodzić do wrażliwej na uszkodzenia strefy trzeciej gęstości.  Opowiem wam o dość świeżym incydencie, który miał miejsce mniej więcej rok przed przełomem ostatniego wieku waszego czasu. Nasze zastępy nie brały co prawda udziału w tym konkretnym ocaleniu. ale oprócz waszej cywilizacji ten przypadek jest znany w całym uniwersum.  Bardzo duży, lecący z ogromną prędkością meteor został skierowany w waszą stronę przez najwyższe  ciemne siły, które zmęczone wolno posuwającym się podbojem planety zdecydowali, by ją unicestwić.  Kiedy wasi kosmiczni bracia dostrzegli, że ten meteor został wybity ze swojej normalnej orbity i skierowany w stronę Ziemi,  natychmiast zaalarmowali siły Menta, dysponującym możliwością rozbicia meteoru na małe kawałeczki.  Jego fragmenty spłonęły zanim jeszcze weszły w ziemską atmosferę.

Suzie:  I nikt z nas nigdy nie podejrzewał, że coś takiego się stało!  Być może jedynie kilku astronomów wychwyciło ten fakt, lecz jeśli nawet, musieli być zdumieni gdzie się podział ten meteor.

Lazarus:  Jeśli moglibyście to sprawdzić pytając tych, którzy to widzieli, dowiedzielibyście się, że odkryto go chwilę przed tym, jak już całkowicie „wyparował” i stwierdzono, że musiał to być jakiś rodzaj anomalii.  Wiecie przecież, że bardzo niewielu waszych naukowców dopuszcza możliwość istnienia inteligentnych istot w kosmosie.

Czy to się zmienia?

Niezbyt znacząco. Jednak gwarantuję wam, że zmieni się to w jednej, niesamowitej chwili, kiedy będzie dość bezpiecznie dla niektórych naszych załóg by wylądować.

Czy istnieje jakiś konkretny plan, kiedy miałoby się to wydarzyć?

Zdecydowanie tak.  Stanie się to gdy tylko będzie bezpiecznie dla was i lądujących załóg.  Rada Galaktycznej Federacji koordynuje to ze wszystkimi z nas, którzy przemierzają wasze niebo od przynajmniej 60-ciu lat.  Niektórzy z nich robią to znacznie dłużej a w niektórych przypadkach O WIELE dłużej.   Wasza Biblia, pomimo wielu błędów zawiera kilka odniesień do obecności istot pozaziemskich.  Znacie już dobrze Hattona i jego Plejadiańską flotę, która znajduje się w pobliżu waszej planety znacznie dłużej niż większość innych, a zwłaszcza tych pozostających w głębokiej przestrzeni kosmicznej, którzy skierowali swe potężne światło ku Ziemi jakieś kilka dekad temu w odpowiedzi na jej wołanie o pomoc.  Właściwie wszyscy z nas, którzy jesteśmy w pobliżu, ogólnie rzecz biorąc również zaangażowaliśmy się w ten akt i przekazaliśmy nasze technologiczne wsparcie. Jednym z zadań floty Hattona od tak wielu stuleci, że trudno mi je nawet zliczyć jest utrzymanie ochronnej tarczy wokół Nirvany, która rozciąga się do Ziemi podczas wszystkich wizytacji . Jej mieszkańcy odwiedzają was i vice versa, jednak właściwie nikt tam nie jest świadom tych podróży dusz.

Wiem już o tym od Mateusza. Jakie istoty pozaziemskie będą lądować?

Poza przedstawicielami Plejad, istoty z konstelacji Lyra, Arkturus, Syriusza i Vegi prawdopodobnie wylądują jako pierwsze, ponieważ ich statki znajdują się bardzo blisko planety, a także są oni waszymi pierwotnymi przodkami.  Znam treść przekazu Horiss’a, tak więc wiecie już, że niektórzy z was mają reptylianskich przodków* i niektóre z ich oświeconych dusz także przybędą.   Mówię „przybędą”, choć wiecie, że wielu z nas już tu jest.  Będą oni pełni entuzjazmu ujawniając w końcu po tak długim czasie swoją prawdziwą tożsamość a niektóre z nich, gdy zostaną odkryte naprawdę was zaszokują!

Masz na myśli to, że znamy ich tak dobrze przez stanowiska, które piastują?

Tak, dokładnie o to mi chodzi.

Jak sądzę, pewnie nie chciałbyś mi teraz powiedzieć kto jest kim. Choć może jednak?

Nie, ponieważ jest to ich a nie mój przywilej, aby to zrobić gdy nadejdzie czas.  Właściwie mogłabyś nawet nie być zbyt zaszokowana w niektórych przypadkach, Suzy, więc tu musimy na razie zakończyć dyskusję!

Dobrze Lazarusie. Tak bardzo nie mogę się doczekać, żeby to wszystko się już wydarzyło! Czy Ziemia znajduje się na stabilnej orbicie czy nadal musicie zapewniać jej wsparcie?

Nasza ukochana Gaja pozwoliła mi tu wtrącić pewną rzecz.  Gaja to imię duszy waszej planety, zaś starożytne nazwy jej planetarnego ciała to Terra i Szan.  My jednak nazywamy ją Ziemią tak jak wy, choć jest to zwyczajne wstawienie dużej litery Z do słowa opisującego ziemię po której chodzicie, co jest dziełem kilku wcześniejszych, pozbawionych wyobraźni cywilizacji.  Ta sama sytuacja miała miejsce z Bogiem.  Najwidoczniej dlatego, że on jest bogiem a nie boginią.  W każdym razie Suzy, tak, Ziemia odzyskała wiele ze swojej poprzedniej mocy wraz z napływającym światłem, lecz my nadal dodajemy jej naszego Światła w połączeniu z naszą technologią, aby zapewnić jej stabilność.  Jeszcze nie wszystkie wstrząsy w pozbywaniu się negatywności przez Ziemię się skończyły, dlatego nie ma sensu zmniejszanie naszego zaangażowania w tym względzie dopóki nie znajdzie się ona w pełni w wibracjach czwartej gęstości.  Wówczas wszyscy wykrzykniemy Alleluja!  Wtedy nasza praca na tym odcinku zostanie zakończona!  I na tym etapie wszyscy poznacie waszych galaktycznych braci i siostry.

————————————————————————————————

20.  Dziękuję Matko. Do tego co powiedział Lazarus dodam kolejne wartościowe działanie w twoim imieniu – ogromne światło jest do was kierowane od dusz w Nirvanie i innych niezliczonych bytów w innych duchowych światach.

Matko, mam jeszcze inną prośbę do ciebie.  Lazarus wspomniał w swoim przekazie o cywilizacji Menta. Aby czytelnicy mogli dowiedzieć się czegoś więcej o nich i wsparciu z ich strony dla was, wybierz proszę kilka właściwych fragmentów z jego prezentacji i przedstaw je tutaj.

22.  (MENTA): Jesteśmy rozległym i potężnym polem energii złożonym z miliardów kolektywnie połączonych dusz.  Kiedy wcielamy się w ciała, żyjemy na planecie nazywanej Retorno w galaktyce poza konstelacją Lyra.  Nasza ojczyzna jest jednym z wielu zamieszkanych światów, których nie dostrzegają jak na razie wasze teleskopy.  Wyjaśnię może czemu na przemiennie używam form „Ja” i „My”.  Dzieje się tak, ponieważ rozmawiam z wami jako pojedyńcza dusza, ale jednocześnie nigdy nie oddzielam się od naszego grupowego umysłu.  Żadna z dusz nie jest tu uważana za lepszą od innych, ponieważ wszystkie aspekty naszego umysłu są niezbędne dla stabilności naszego świata oraz naszej wciąż rosnącej świadomości.

Jako kolektywne jaźnie przypominamy bardziej drzewo niż istotę humanoidalną, jako że rejon naszej „głowy” wypełnia mrowie czułek, które wyglądają jak kwiaty zebrane w ściśle zwiniętą kiść. To jest „nośnik” grupowego umysłu.  Biel jest dominującym kolorem w rejonie naszej głowy, lecz można też dostrzec pastelowe kolory. Są to kolory rejonów specjalizacji takich jak sztuka, technologia, inżynieria, wychowywanie dzieci, itd.  Jesteśmy niczym matryca kolorów, które przy bliższym spojrzeniu okazują się być wspaniałymi talentami, umiejętnościami lub naszymi zainteresowaniami w danym momencie. Dlatego kolory te odzwierciedlają częstotliwość w jakiej operujemy.  Oznacza to, iż jest to jedna z płaszczyzn, która zostaje załamana w pryzmacie i pojawia się w formie barwy, określanej tą częstotliwością.

Połączeni z „nośnikiem”, będąc w skupisku i rozciągając się przez galaktyki, tworzymy miliardy pięknych „nici”. To nasze jaźnie wędrujące poprzez niebo w poszukiwaniu nowej wiedzy lub też mówiąc bardziej dokładnie – przypominające ją sobie, ponieważ na najwyższym poziomie świadomości duszy wszystko jest wiadome. Tak więc wszelkie odkrycia pojedynczych jaźni są natychmiast i automatycznie przesyłane do zbiorowego umysłu.

Jesteśmy potężniejsi niż wielu innych, którzy pomagają pełnią swych możliwości. jednak długość fal ich wibracji nie jest tak rozległa jak nasza.  Dlatego zgłosiliśmy się na ochotnika do podwójnej misji – kierujemy tym samym naszą energię oraz podtrzymujemy światło z innych źródeł, kiedy znajdzie się już w ziemskiej atmosferze.  Jest to bardzo istotne działanie, by wasze ciała mogły absorbować te świetlne promienie na poziomie komórkowym i dostosowywać się do wyższych częstotliwości w które wchodzi Ziemia.  Da wam to możliwość fizycznego przeżycia podczas procesu jej wznoszenia się, nazywanego przez niektórych „zmianą” a przez innych „oczyszczeniem”.

———————————————————————————————————

Dziękuję Matko

23.  Jeszcze raz podkreślam niezwykłą wagę tego, by pozostawać w stanie bez strachu.  Warto też skupić się na przeszłym, obecnym i przyszłym wsparciu ze strony istot pozaziemskich.  Wraz z wejściem Ziemi w ostatnią fazę istnienia w obszarze trzeciej gęstości, nadszedł czas żebyście przestali myśleć o sobie jako o jednostkach z odrębną osobowością, charakterem, talentami, nadziejami, marzeniami i dokonaniami.  Oczywiście jesteście tym wszystkim, ale jesteście też czymś o wiele większym.  Dlatego powinniście zacząć o sobie myśleć jako o potężnych, wielowymiarowych istotach, którymi w istocie jesteście!  Jesteście członkami kosmicznej rodziny wzajemnie połączonych dusz, na wieczność złączeni jako nieodłączne części Boga, a wasi bracia i siostry chcą, abyście poczuli z nimi osobistą więź, by wasze bliskie już spotkanie było radosnym rodzinnym zjazdem!

24.  Nasza miłość jest z wami w każdej chwili, kiedy przemierzacie ostatnie już krótkie drogi ku Złotemu Wiekowi na Ziemi.

POKÓJ i MIŁOŚĆ

Suzanne Ward

Strona Internetowa: The Matthew Books

* potwierdzone przez Bashara podczas rozmowy z kobietą, która była zaniepokojona, że posiada geny reptylianskie

[Notka od Suzy: Wielkie dzięki dla wszystkich tych, którzy wiedzieli, że Mateusz nie sieje dezinformacji jeżeli chodzi o ostatni przekaz, fałszywie mu przypisany przez zupełnie inne źródło. Dziękuję bardzo również tym, którzy określili mianem „absurdalne” posty twierdzące, że Mateusz i Salusa są oświeconymi mistrzami i zostali ocenzurowani przez jakąś radę. Najwyraźniej to co przekazuje Mateusz i Salusa bardzo kogoś irytuje!

Bycie do tyłu z czytaniem na bieżąco maili stało się moją codziennością, dlatego jestem wdzięczna za okazane zrozumienie, że nie będę w stanie odpowiedzieć na wiele z nich.

Od czasu do czasu informacje Hattona są częścią przekazów Mateusza, więc odpowiem na kilka pytań go dotyczących. Hatonn jest starożytną duszą, pochodzącą z konstelacji Plejad, gdzie mieszka od ostatnich kilku tysięcy lat. Jednakże on i jego rodzina częściej niż w domu przebywają na pokładzie ogromnego statku. Przez większość swojego życia jest on dowódcą międzygalaktycznej floty a mniej więcej przez ostatnich sto lat sprawował też funkcję dyrektora w kosmicznej komunikacji. Hatonn i ja rozmawiamy regularnie od czasu, kiedy moje telepatyczne zdolności w pełni się uaktywniły na początku 1994 roku. A ponieważ on i Mateusz stali się przyjaciółmi już na długo przedtem, Hatonn niekiedy odpowiada na pytania, które bardziej leżą w zakresie jego kompetencji niż Mateusza.  W połowie 2003 roku Hatton po raz pierwszy był przekaźnikiem materiału do mojej książki, a jakieś dwa lata później zaczął przekazywać mi informacje jako część przekazu Mateusza.]

29 Komentarzy (+add yours?)

  1. kwiat
    Maj 26, 2011 @ 00:32:10

    Zemianin- czytałam kiedyś tę ksiazke „MISJA i mam ją jeszcze jest wspaniała niesamowita czyta się jednym tchem.Polecam ją każdemu jest wątek o Jezusie i wiele,wiele ciekawych rzeczy. Pozdrawiam.

    • Ziemianin
      Maj 26, 2011 @ 04:25:33

      Kwiatuszku…

      Dzięki za wsparcie ! Dobrze by było, żeby jak najwięcej ludzików to przeczytało… 🙂

      Pozdrawiam i miłego dnia…

    • Sabrina
      Maj 26, 2011 @ 13:43:03

      Ja też czytałam. Jest niesamowita. Ale też czytałam „Anastazję” W. Megre (zdumiewające książki – polecam) i zobaczyłam, że te „przekazy” sobie totalnie przeczą, np. Anastazja twierdzi, że St. Testament to prawda i ona to czyta ze Wszechświata, z kolei M. Desmarquet („Misja”) twierdzi, że wysoko uduchowiona istota,( która zabrała go w tą niezwykłą podróż), powiedziała mu, że St. Testament ma mnóstwo przekłamań (i podaje tam przykłady), przy czym twierdzi, że zawsze nam pomagali.

      • Ziemianin
        Maj 28, 2011 @ 06:27:45

        http://zkosmosu.blogspot.com/
        Podróżnicy z kosmosu

        Rozdział;
        5.5 Zamierzone zniekształcenie świętych nauk

        /Ludzie sami, na przestrzeni historii, pod przewodnictwem tych niezrównoważonych sił, przekręcili, oraz usunęli kluczowe aspekty tych nauk i nie ma w waszych czasach ani jednego tekstu religijnego, który nie zostałby poddany tym manipulacjom. Z tego właśnie powodu, obecnie oferowanych jest wiele nowych informacji, lecz nawet przy współczesnych tłumaczeniach, musicie uważać na te zamierzone zniekształcenia./

        Pozdrawiam 🙂

  2. mary_celeste
    Maj 25, 2011 @ 12:46:16

    Sheldan Nidle
    May 10, 2011
    przeniesione na stronę główną – Krystal

  3. ruiz33
    Maj 25, 2011 @ 10:41:11

    Witam 🙂
    Wczoraj, z wtorku na środę miała miejsce audycja radiowa w Radio Katowice z udziałem uznanego terapeuty i mistrza gry na gongu i misach. Słuchało się tego świetnie, przewinęło się dużo interesujących tematów, a w tle słychać było dźwięki mis. Następna część ma być z czwartku na piątek (tj. 26.05 – 27.05), tuż po północy o godzinie 00:10 start (a może będą następne części?). Naprawdę warto posłuchać, poniżej link do Radio Katowice online. 🙂 Pozdrawiam 🙂
    http://www.radio.katowice.pl/index.php?id=3

  4. Kilmore Fisz
    Maj 25, 2011 @ 07:22:35

    A gdzie ewentualnie można by kupić tą elektromagnetyczną siatkę, do absorbowania energii kinetycznej i przekształcania jej w eteryczne związki.

    Pytam, bo chętnie bym nabył kilka metrów na własny urzytek.

    • Ktoś
      Maj 25, 2011 @ 09:55:26

      Kup sobie zderzak Łągiewki jest bardziej praktyczny, energię kinetyczną zamienia na moment obrotowy, a z kolei moment obrotowy możesz zamienić na energię elektryczną. A jak chcesz kupić to coś o czym mówisz pertraktuj z kosmitami, bo ziemska technologia, nie potrafi z energii elektromagnetycznej wytworzyć materii, jakieś próby były z antymaterią, ale następowało jedynie krótkotrwałe rozdzielenie na antymaterię i materię po czym znowu materia pod wpływem antymaterii ulegała anihilacji. Więc nie ma mowy o tym żebyś mógł coś takiego kupić. Poza tym mam nadzieje, że się dobrze bawisz.

      • Ziemianin
        Maj 26, 2011 @ 04:44:43

        Ktoś do Fisza…
        /Kup sobie zderzak Łągiewki jest bardziej praktyczny…/

        Hehehe ! Super riposta, uśmiałem się do łez… :-))) (znam ten zderzak…)

        P.S.
        Ale bez urazy Kilmore Fisz, cóż pocznę skoro mnie to tak bardzo rozśmieszyło.
        Jeśli Cię to zabolało to SORRY bracie…

        Ziemianin

  5. kwiat
    Maj 25, 2011 @ 05:53:38

    Nie mogę się już doczekać naszych braci i siostr.Wspaniały przekaz.Dziękuję.Moim marzeniem od dziecka jest ujrzec na niebie statek,może kiedyś będzie mi dane.

  6. Teddy
    Maj 25, 2011 @ 05:26:38

    Ktoś ma jakieś wiarygodne info odnośnie dzisiejszego protestu 25 maja w Polsce? Bo w Mediach i na portalach internetowych nic o tym nie ma. Jak sytuacja się rozwija? Wie ktoś?

  7. wedrussa
    Maj 25, 2011 @ 04:55:14

    Witajcie kochani!
    Mam dla was rewelacyjny fragnent z przekazów Anastazi – dokładniej z książki „Stworzenie” – w którym oprócz stworzenia człowieka i Gai, porusza ona inne tematy np. światy-cywilizacje oraz potrzebę szczegółowego, szybkiego a przede wszystkim dokładnego myślenia.
    W tym fragmencie Anastazja pomogła przenieść się Władimirowi na inną planetę – poczytajcie, proszę:

    „INNE ŚWIATY

    Widziałem inny świat, inną planetę precyzyjnie i dokładnie. Zapamiętałem wszystko, co się tam działo, ale jednocześnie w głowie pojawiła się myśl, że zobaczyć coś takiego jest rzeczą niemożliwą. Wyobraźcie sobie, mój umysł mówi, że niemożliwe jest zobaczenie czegoś takiego, a one, widma i obrazy, do tej pory są we mnie. Teraz postaram się je dla was opisać. Stałem na gruncie podobnym do ziemskiego. Dookoła nie było absolutnie roślinności. Mówię, że stałem, ale czy można to tak nazwać, trudno powiedzieć. Nie miałem ani rak, ani nóg, nie było ciała, a jednocześnie wydawało mi się, że odczuwam stopami przez podeszwy kamienistą, nierówną powierzchnię. Naokoło, jak daleko sięgnąć wzrokiem, nad gleba wznosiły się podobne do metalowych, jajowate i kwadratowe jak klocki maszyny. Mówię: maszyny, dlatego że najbliższa mnie, jak gdyby cicho terkotała. Z. każdej z nich odchodziło w głąb gruntu mnóstwo węży różnej grubości. Niektóre z nich lekko drgały, jakby wysysano przez nie coś z głębi, a inne leżały nieruchomo. W pobliżu nie było żadnych żywych
    istot. Nagle ujrzałem, jak z boku dziwnego mechanizmu rozsunęły się skrzydła i z nich powoli się wysunął jakiś dysk, podobny do rzucanego przez sportowców, ale znacznie większy. Średnica dysku miała około czterdziestu pięciu metrów. Zawisła w powietrzu, zawirowała opadła a następnie wzniósł się on zupełnie bezgłośnie i przeleciał nade mną. Inne stojące w oddali mechanizmy uczyniły to samo i jeszcze kilka dysków przeleciało nad moją głową w ślad za pierwszym i znowu pustka, tylko brzęk i potrzaskiwanie dziwnych maszyn. Wszystko to ciekawiło mnie ale jeszcze bardziej przerażało swoją martwotą.
    – Niczego się nie bój Władimirze – ku mojej radości niespodziewanie usłyszałem głos Anastazji.
    – Gdzie jesteś, Anastazjo? – zapytałem.
    – Obok ciebie, jesteśmy niewidzialni. W tej chwili są tu obecne nasze zmysły i uczucia, rozum i wszystkie inne niewidzialne energie. Znajdujemy się tu bez swoich materialnych ciał. Nikt nam nie może nic zrobić. Obawiać się można jedynie siebie, skutków własnych odczuć.
    – Jakie mogą być skutki?
    – Psychiczne. To jakby czasowo zwariować.
    – Oszaleć?
    – Tak tylko na jakiś czas, na miesiąc lub dwa. Bywa, że widok innych planet wzburza umysł i świadomość człowieka. Ale nie bój się, tobie to nie grozi. Ty to wytrzymasz. Nie bój się tu niczego. Uwierz i zrozum, Władimirze, oni są dla ciebie, ale ciebie dla nich nie ma. W tej chwili jesteśmy niewidzialni i przez wszystko możemy przeniknąć.
    – Przecież się nie boję. Lepiej mi powiedz, co to są za maszyny, które tak brzęczą wszędzie naokoło? Do czego służą?
    – Każda z tych jajo podobnych maszyn jest fabryką. Właśnie one produkują tak interesujące cię latające talerze.
    – A kto kieruje tymi fabrykami i je obsługuje?
    – Nikt. Od początku są zaprogramowane do produkcji określonego wyrobu. Rurami, które wchodzą w głąb, zasysa się niezbędny surowiec w odpowiedniej ilości. W niedużych komorach odbywa się stapianie, stemplowanie, następnie składanie i na zewnątrz wychodzi całkowicie gotowy produkt. Taki zakład jest bardziej racjonalny niż jakikolwiek ziemski. Odpadów z jego pracy praktycznie nie ma. Nie trzeba się zajmować dostawą odpowiedniego surowca z odległych miejsc, nie trzeba taszczyć oddzielnych elementów do miejsca, gdzie składa się całość. Cały proces produkcji odbywa się w jednym miejscu.
    – Niesamowite! Ach, gdyby nam dano coś takiego. A kto kieruje wyprodukowanym talerzem? Widziałem, że wszystkie lecą w tym samym kierunku.
    – Nikt nimi nie kieruje. Same lecą w miejsce magazynowania.
    – Niewiarygodne! Prawie jak żywa istota.
    – Właśnie nie ma w tym niczego niewiarygodnego nawet dla technologii ziemskich. Przecież na Ziemi też są samosterujące rakiety i samoloty.
    – Przecież nimi i tak kierują ludzie, z ziemi.
    – Już od dawna są na ziemi takie rakiety, zaprogramowane wcześniej na określony cel. Wystarczy tylko nacisnąć przycisk START i rakieta sama startuje i leci do określonego celu.
    – No, może i są, faktycznie, co ja się tu tak mocno dziwię.
    – Jeżeli trochę pomyśleć, to niekoniecznie trzeba być tym zdziwionym, ale w porównaniu z technologią ziemską jest tu znaczny progres. Te zakłady, Władimirze, są wielofunkcyjne. Mogą produkować wiele, poczynając od produkcji żywności, a na potężnej broni kończąc.
    – Z czego mogą produkować żywność? Przecież tu nic nie rośnie.
    – Wszystko znajduje się w głębi. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, niezbędne soki maszyna wyciągnie z głębi rurami, zgranuluje i sprasuje. W tych granulkach znajdują się wszystkie składniki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu.
    – A czym ta maszyna się odżywia, co daje jej energię elektryczna? Przecież nie widać żadnych przewodów.
    – Energię również sama dla siebie produkuje, wykorzystując wszystko, co ja otacza.
    – Ale patrzcie, jaka mądra! Mądrzejsza od człowieka!
    – Wcale nie jest mądrzejsza. Przecież to zwykła maszyna. Jest podporządkowana ustalonemu programowi. Bardzo łatwo ja przeprogramować. Chcesz, pokażę ci, jak to się robi.
    – Pokaż.
    – To chodź, zbliż my się do jednej z nich. Staliśmy metr od ściany ogromnego jak dziewięciometrowy dom mechanizmu. Wyraźnie słychać było jego terkot. Wiele giętkich jak macki ośmiornicy rur wchodziło w głąb i poruszało się. Powierzchnia ściany nie była całkowicie gładka, zauważyłem koło o średnicy około metra, gęsto utkane cienkimi jak włosy przewodami, ruszającymi się samodzielnie.
    – To jest antena skanera. Wychwytuje ona energoimpulsy mózgu, które są wykorzystywane do tworzenia
    programów zdolnych wykonywać otrzymane zadania. Jeżeli twój mózg wymodeluje jakaś rzecz, maszyna będzie musiała ją wyprodukować.
    – Każda rzecz?
    – Każdą, którą będziesz w stanie dokładnie sobie wyobrazić, jakby zbudować ja we własnych myślach. – I każdy samochód?
    – Tak, pewnie.
    – I ja właśnie teraz mogę to wypróbować?
    – Tak. Przybliż się do odbiornika, najpierw w myślach zmuś antenę, aby skierowała na ciebie wszystkie włoski. Jak tylko to się stanie, zacznij wyobrażać sobie to, czego pragniesz. Stałem obok owłosionej anteny i, płonąc z ciekawości, w myślach, jak przykazała Anastazja, pragnąłem, żeby wszystkie włoski skierowały się w moja stronę. One lekko drgnęły, skierowały swoje końcówki ku mojej niewidzialnej głowie i zamarły. Teraz trzeba było wyobrazić sobie jakakolwiek rzecz. Nie wiem dlaczego, zacząłem sobie wyobrażać samochód, ładę, siódmy model– właśnie taki, jaki miałem w Nowosybirsku. Wszystko dokładnie starałem się sobie wyobrazić, szyby, maskę, zderzak, kolor i nawet tablice. W ogóle wszystko długo sobie wyobrażałem. Kiedy mi się znudziło, odszedłem od anteny. Ogromna maszyna zabrzęczała głośniej niż zwykle.
    – Musimy poczekać – tłumaczyła Anastazja.
    – Teraz demontuje niedokończony wyrób i programuje się, aby wykonać twój zamysł.
    – Jak długo to potrwa?
    – Myślę, że niedługo. Podchodziliśmy do innych maszyn. W momencie kiedy oglądałem różnokolorowe kamienie pod nogami, głos Anastazji poinformował mnie:
    – Myślę, że produkcja twojego pomysłu została zakończona. Chodź, zobaczymy, jak maszyna sobie poradziła z tym zadaniem.

    Przenieśliśmy się ku znajomej maszynie i staliśmy, wyczekując. Za jakiś czas otworzyły się szyby i po gładkim trapie stoczyła się na glebę łada, ale do piękności ziemskiego samochodu tej brzydulce, co stała przede mną, było bardzo daleko. Po pierwsze, miała tylko jedne drzwi, od strony kierowcy. Zamiast tylnych foteli jakieś motki drutów i kawałki gumy. Okrążyłem ją, czyli przemieściłem się dookoła stojącego wyrobu. Samochodem to nie można było tego określić. Z prawej strony brakowało dwóch kół. Przedniej tablicy i zderzaka też nie było. Maska, na to wyglądało, nie podnosiła się. Stanowiła jedna całość z karoserią.
    Prawdę mówiąc, ten unikatowy zakład wyprodukował nie samochód, lecz jakaś karykaturę nieznanego przeznaczenia. Wtedy powiedziałem:
    – Też mi produkt wyprodukowało przedsiębiorstwo z innej planety. U nas za coś takiego wszyscy ziemscy inżynierowie i konstruktorzy zostaliby zwolnieni. W odpowiedzi zabrzmiał śmiech Anastazji, a następnie jej głos zakomunikował:
    – No, pewnie, że zostaliby zwolnieni. Ale przecież głównym konstruktorem, w tym przypadku, byłeś ty, Władimirze, i widzisz teraz owoc swojej pracy.
    – Przecież chciałem normalny, nowoczesny samochód, a ona co mi tu wypluła?
    – Nie wystarczy chcieć. Wszystko powinieneś sobie wyobrazić w najdrobniejszych szczegółach. Ty nawet nie zaprojektowałeś w swojej wyobraźni drzwi dla pasażerów, pomyślałeś tylko o jednych drzwiach, dla siebie.
    Byłeś już zbyt leniwy, żeby przyczepić koła z drugiej strony, podejrzewam, że nie pomyślałeś również o silniku.
    – Nie pomyślałem.
    – Nie ma więc w twojej konstrukcji silnika. To po co obrażasz się na producenta, jeżeli sam ustaliłeś tak niedoskonały program? Nagle zauwałyłem albo poczułem zbliżajśce się do nas trzy latające aparaty. “Trzeba spadać” – przemknęło mi przez głowę. Ale uspokoił mnie głos Anastazji:
    – Oni nas nie zauważą ani nie poczują, Władimirze. Otrzymali informację o zastoju w pracy zakładu i przypuszczam, że teraz będą to rozpatrywać, a my możemy sobie spokojnie obserwować żywych obywateli tej planety. Z trzech niewielkich latających aparatów wyszło pięciu ufoludków. Byli bardzo podobni do ziemskich ludzi. Dobrze zbudowani, żadnego przygarbienia, prosto i dumnie trzymały piękne głowy ich atletyczne ciała.
    Mieli włosy na głowach i brwi na twarzach, a jeden nawet miał dobrze przystrzyżone wąsiki. Ubrani byli w przylegające do ciała, cienkie, kolorowe kombinezony. Kosmici podeszli do wyprodukowanego przez ich zakład samochodu, jeżeli można to tak nazwać. Stali obok niego, milcząc, i patrzyli bez emocji. “Chyba nad czymś medytując – pomyślałem. Od grupy odszedł z wyglądu najmłodszy, jasnowłosy kosmita, podszedł do drzwi samochodu i próbował je otworzyć. Drzwi nie poddawały się. Przypuszczam, że zamek się zaciął. Jego dalsze czyny były zupełnie ziemskie i bardzo przypadły mi do gustu. Jasnowłosy dłonią walnął w okolicy zamka, jeszcze raz mocniej szarpnął za klamkę i drzwi się otworzyły. Usiadł w fotelu kierowcy, chwycił za kierownicę i wnikliwie zaczął się przyglądać urządzeniom deski rozdzielczej. “Zuch chłopak, mądrala” – pomyślałem, a na potwierdzenie swojej myśli usłyszałem głos Anastazji:
    – Jest to bardzo wybitny zgodnie z ich miarą naukowiec, Władimirze. Bardzo prędko i racjonalnie pracuje jego myśl w kierunku technicznym. Dodatkowo bada byt kilku planet, w tym Ziemi. Nawet imię ma podobne do ziemskiego, nazywa się Arkaan.
    – Dlaczego nie ma na jego twarzy żadnych oznak zdziwienia ani nic, że ich zakład wyprodukował nie to, co należy?

    – Mieszkańcy tej planety nie posiadają uczuć ani emocji. Umysł ich pracuje racjonalnie i równo. Nie ulegają wybuchom emocjonalnym i nie uchylają się od realizacji wytyczonego celu.

    • Ktoś
      Maj 25, 2011 @ 05:30:39

      Aż mam chęć powrócić do praktykowania OOBE. No niezłe podróże miała ta Anastazja i Władimir, a książkę zacząłem czytać i bardzo mi się podoba.

    • Ziemianin
      Maj 25, 2011 @ 09:44:20

      Witaj kochana…

      Ten fragment, który wkleiłaś przypomniał mi książkę;

      „NOEMI i Latające Dyski”
      Inż. Andrzeja Kraśnickiego, którą dawno czytałem.

      Akcja dzieje się na naszym satelicie Księżycu. Książka jest tak wciągająca że nie można się od niej oderwać… (przynajmniej ja czytałem od „dechy do dechy” nim ją odłożyłem). Polecam, bo bardzo pobudza wyobraźnię i daje obraz możliwości Istot we Wszechświecie bardziej rozwiniętych od nas. Kiedy dojdzie do spotkania z naszymi Przyjaciółmi z Kosmosu to ich technika i możliwości już nas tak nie zaskoczą, po takiej lekturze. Poniżej podaję skorowidz dla szybkiego wglądu w treść książki i fragment opisu budowy bazy która przypomina fragment, jaki podałaś z przekazu Anastazi. Książkę można pobrać tu:
      http://www.sm.fki.pl/Krasnicki/Krasnicki.php?nr=ufoforum2006

      SKOROWIDZ
      Wstęp
      Lot i lądowanie
      Miasto
      Stacja pojazdów
      Lot próbny
      Houston
      Przyjęcie u Noemi
      Miasto Życia
      Miasto Techniki
      Budowa Bazy
      Rozmowy z Ziemią
      Przygotowania do wojny
      Bank Rozumu
      Operacja rwanie zębów
      Dary Demiurgów
      Próbna wojna
      Pożegnanie Demiurga
      POSŁOWIE
      ————–
      ” Zapadła więc wspólna decyzja, akceptowana przez Demiurga –
      tu budujemy! I rozpoczęła się budowa, jakiej nie oglądało jeszcze nigdy ludzkie oko!
      Archi, z krążącego nad terenem pojazdu, uruchomił olbrzymi wir grawitacyjny, który jak pompa ssąca porwał z obszaru kilku tysięcy metrów kwadratowych nagromadzoną od miliardów lat grubą na kilka metrów warstwę regolitu. Ogromna trąba powietrzna, składająca się właściwie z drobnych skalistych ziarenek i większych odłamków skalnych o całej gamie rozmiarów, sterowana przez Demiurga oczyściła teren budowy z przyległościami i usypała w pobliżu wielką hałdę.
      Pojazd wylądował obok hałdy zebranego materiału i z jego przepastnego wnętrza wyjechały większe i mniejsze maszyny. Największe ruszyły szeregiem na oczyszczony plac, wyrównując teren, ścinając laserowymi płomieniami wystające nierówności i uzupełniając płynną materią wszelkie wgłębienia, pęknięcia i rowy.
      Archi w tym czasie w sterowni kombajnu budowlanego ładował do jego komputera program budowy Bazy przegrany na kryształowe nośniki informacji z komputerowych, ziemskich dyskietek.
      Zaprogramowany kolos zjechał po pochylni na wyrównany plac, o kształcie idealnego koła. Podjechał, a właściwie prześlizgnął się na grawistatach, pod pryzmę zebranego materiału i rozpoczął pracę.
      Berni jeszcze nigdy w życiu nie widział czegoś takiego! Również pozostała trójka w sterowni promu z rozdziawionymi ustami patrzyła w niemym podziwie na to, co działo się na placu budowy.
      Z przepastnej gardzieli kombajnu wyskakiwały gotowe elementy konstrukcyjne, które roboty chwytały w locie i niosły na ustalone programem miejsca. Elementy dolne, fundamentowe, zostały wpuszczone w roztopioną skałę, która stygnąc, błyskawicznie łączyła się w trwały szkielet konstrukcji. Inne maszyny wstawiały całe kompletnie urządzone i wyposażone pomieszczenia, jak klocki, w ściśle ustalone miejsca. Cała konstrukcja dosłownie rosła w oczach. Niektóre elementy górnego pokrycia ,,same” przenosiły się na swoje miejsca. Oczywiście, przenosiło je pole grawitacyjne sterowane programem komputerowym, ale dla patrzących z zapartym tchem ludzi wyglądało to tak, jakby te części same wiedziały, gdzie się mają ułożyć. W miarę postępu robót gwałtownie malała ogromna hałda zgromadzonego uprzednio żwiru, piasku i kruszywa.
      Właściwa baza już stała, gdy Demiurg powiedział: a teraz dostaniecie coś nadprogramowego, czego nie było w waszym projekcie, a co okaże się bardzo przydatne do życia i pracy w Bazie. Za chwilę sami zobaczycie, co to będzie.
      I wtedy z kombajnu zaczęły wyskakiwać przezroczyste elementy kopuły. Fruwały niesione polem, jeden płat po drugim, a małe latające agregaty łączyły je ze sobą molekularnym spawem. Miejsca łączenia stawały się równie przeźroczyste, jak lite płaty i wkrótce idealnie półkolista czasza kopuły pokryła cała budowlę.
      – Archi, nie możemy wyjść z podziwu! – odezwali się Toni i Noemi. Helena nie mówiła nic, patrzyła tylko szeroko otwartymi oczami.
      – To niesamowite – wyjąkała wreszcie! – Wiecie ile czasu upłynęło od ich wyjazdu? Jest piętnaście minut po dziesiątej. Budowa trwała godzinę i piętnaście minut! To jest wręcz niemożliwe!
      – Berni, weź z sobą kamerę wideo. My też chcemy zobaczyć wnętrze Bazy. Nagraj wszystko na taśmę prześlemy film na Ziemię. My tutaj w sterowni Discovery nagraliśmy cały proces budowy. To dla wszystkich niedowiarków na Ziemi! – czegoś takiego nikt nawet w powieściach SF nigdy by nie wymyślił!
      Część maszyn i agregatów, które zakończyły swoją pracę, wracało do ładowni pojazdu transportowego. Niektóre automaty sprawdzały jeszcze szczelność połączeń kopuły z podłożem. W kilku miejscach, na obwodzie kopuły, widniały otwory śluzy zamknięte hermetycznie specjalnymi drzwiami-zasuwami. Dwie wielkie śluzy przeznaczone były do ruchu pojazdów i transportu towarowego, pozostałe, mniejsze, dla osób.
      – No, zostało nam tylko napełnienie kopuły, odpowiednią dla ludzkich płuc mieszanką powietrza – powiedział Demiurg.
      – Proponuję, abyś założył ten skafander, Berni, przygotowany specjalnie dla ciebie. Ochroni cię przed panującym na zewnątrz zimnem i brakiem powietrza. Te pudełka znajdujące się na plecach to agregaty wytwarzające tlen i azot, którymi oddychacie, oraz baterie ogrzewające i zasilające klimatyzację.
      Za chwilę wejdziemy do wnętrza bazy, aby sprawdzić, jak się nam udała budowa. SYNTY teraz wytwarzają wewnątrz niezbędną aparaturę, zapasy żywności i wody oraz uzupełnią wszystko to, co zostało przewidziane w projekcie. No, może trochę więcej. Na przykład oświetlenie: oprócz waszego, elektrycznego, zasilanego z agregatów i zespołu awaryjnych akumulatorów, macie dodatkowo, w prezencie od Demiurgów luminescencyjne.
      Wszystkie instalacje, szczególnie te podtrzymujące życie, zostały zdublowane na wypadek awarii. Dodatkowo wyposażyłem bazę w molekularną wytwornicę tlenu, aby wam nigdy nie zabrakło tego życiodajnego gazu. No, chodźmy wreszcie zobaczyć nasze dzieło.
      Berni szybko nałożył skafander, dopiął uszczelniacze hełmu i zameldował gotowość do wyjścia.
      – Archi, a ty nie zakładasz skafandra?
      – Nie jest mi potrzebny – odrzekł Archi. – Moje obecne ciało odporne jest na zmiany ciśnienia, niską temperaturę oraz nie wymaga uzupełniania tlenu. Energię czerpię z wirtualnego pola siłowego wytwarzanego MOCĄ Demiurgów. Jak więc widzisz, jestem przygotowany do działania nawet w próżni kosmicznej. Nic mi nie grozi w drodze ze statku do Bazy. Mógłbym nas przenieść bezpośrednio do wnętrza Bazy, ale myślę, że krótki spacer dobrze nam zrobi. Uważaj tylko, gdyż po wyjściu z naszego pojazdu, mającego sztuczne pole grawitacyjne o natężeniu zbliżonym do ziemskiego, znajdziesz się w sześciokrotnie słabszym polu Księżyca. Również w Bazie siła przyciągania będzie sześciokrotnie niższa niż na Ziemi, gdyż wasi projektanci nie przewidzieli (nie mają), agregatów do wytwarzania sztucznego pola grawitacyjnego. Możemy ją (stację) wyposażyć w takie urządzenia, ale będziecie musieli nam powiedzieć, czy chcecie je zainstalować………. ”

      Pozdrawiam Was wszystkich kochani i…miłego czytania 🙂

      • Ktoś
        Maj 25, 2011 @ 11:36:34

        To co dałeś jest SUPER, aż mam chęć się dokształcić i być może kiedyś coś skombinować, bo temat grawitacji zawsze bardzo mocno mnie fascynował.

  8. Ktoś
    Maj 25, 2011 @ 03:44:22

    Normalnie uwielbiam kosmitów. 😀

    • Ziemianin
      Maj 25, 2011 @ 22:08:18

      Ktoś
      /Normalnie uwielbiam kosmitów. :-)/

      Skoro tak, to polecam Ci Bracie ekscytującą książkę „MISJA” Michela Desmarqueta.
      Tyle że to nie jest już żadna powieść SF, ale relacja z podróży na Planetę 9-tej kategorii – najwyżej rozwiniętej Cywilizacji w Światach materialnych, (podróż rzeczywista, nie w astralu). Stamtąd przechodzi się tylko do Ducha Wszechświata i jednoczy się z nim, lub pozostaje na tej Planecie jeśli się tak postanowi. Wybór należy do ich mieszkańców. FASCYNUJĄCA – polecam !

      Pobrać można tu:
      http://www.sm.fki.pl/Michel_Desmarquet/Michel_Desmarquet.php?nr=misja_1
      —————–
      „Misja”

      SKOROWIDZ
      Przedmowa
      Thao
      Zagłada nuklearna
      Pierwszy człowiek na Ziemi
      Złota Planeta
      Uczę się żyć na nowej…
      Siedmiu Thaori i Aura
      Kontynent Mu…
      Psychosfera

      Nasza ‚tak zwana’ cywilizacja
      Człowiek o innym wyglądzie
      Prawda i historia
      Złociste Doko
      Powrót do domu
      Postscriptum
      Tajemnica Herai
      Wybrane cytaty
      ———————
      Pozdrawiam 🙂

  9. Karmel
    Maj 25, 2011 @ 01:37:19

    Wyobrażacie sobie Jarka jako reptiliana? 😀 150 centymetrowy krępy smoczek 😀

  10. allright
    Maj 25, 2011 @ 01:29:32

    Pozdrawiam Was wszystkich przynależących do Wielkiej Kosmicznej Rodziny…coraz więcej nas przy stole…oj będzie to wielka uczta, kiedy podstawową strawą będzie Wielka Uczta Miłości…
    W anielskim uniesieniu
    allright, Gabi

  11. ArO
    Maj 25, 2011 @ 01:13:59

    Fajnie było by, poczytać przekazy o Polsce. Co tu się będzie dziać i co mamy robić? A po za tym nie jest przypadkiem że granice kraju są w kształcie serca 🙂

    • Ziemianin
      Maj 27, 2011 @ 02:15:04

      Przyjacielu…

      Jest tego sporo na necie, po co to dublować. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę temat i pożądane wieści wyskoczą. Ale nie łudź się że Polska jest Mesjaszem narodów i że będzie od morza do morza. To tylko złudne marzenia narodowców, i tyle.

      Pozdrawiam

  12. Jan
    Maj 25, 2011 @ 00:47:16

    Z utesknieniem czekamy przemian , kazdy przekaz jest zacheta do cierpliwosci i pogodnego duchowo oczekiwania na bytowanie w szczesciu

  13. Ziemianin
    Maj 24, 2011 @ 23:20:52

    Witajcie Przyjaciele… 🙂

    Nooo, będzie ciekawie, jeśli nie szok dla wielu, gdy wreszcie dowiemy się KTO jest KTO…
    Są tutaj w ludzkiej skórze, ale my nie wiemy kto jest kto, NA RAZIE …
    Ludzie są tak różni, że już dawno przyszła mi taka myśl do głowy że tu na tą Planetę Ziemia wcielają się Istoty z całego Uniwersum, aby uczyć się życia w symbiozie …

    Pozdrawiam

  14. Jacek
    Maj 24, 2011 @ 22:38:50

    Widać z tych przekazów, że nasze wzniesienie nie jest łatwym procesem – i nasze Siostry i Bracia z Kosmosu muszą wykonać ciężką pracę aby to wzniesienie stało się możliwe ?! Te przekazy niosą jednak wielką nadzieję, że wzniesienie się powiedzie i już niedługo doświadczymy prawdziwej radości i pokoju oraz dobrobytu dla wszystkich ?

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
%d blogerów lubi to: