Rola muzyki klasycznej w transformacji

.

.

Drodzy Czytelnicy,

zwróciłam się do Krystal z inicjatywą umieszczania na stronie Transformacja 2012 materiału do słuchania muzyki, wybranych przeze mnie utworów z muzyki klasycznej oraz medytacyjnej.  Jako muzyk z wykształcenia zajmuję się obecnie takim właśnie zadaniem; wyszukiwaniem z inspiracji odpowiedniej muzyki różnych kompozytorów oraz w najlepszych dostępnych na YouTube wykonaniach.  Korzystam z tego portalu, gdyż jest tam ogromna muzykoteka i każdy ma do niej dostęp.  Może czasem też dołączę nagrania Mp3.

Dzięki akceptacji i pomocy Krystal zapraszam do „Galaktycznej Świątyni Dźwięku”, w której będę zamieszczać raz w tygodniu pakiet kilku wybranych utworów.  Zachęcam do wielokrotnego wsłuchiwania się w każdy z nich tak, aby dźwięki muzyki dotarły do głębokich pokładów w komórkach oraz DNA i poruszyły najgłębsze emocje.

Pragnę zachęcić też do przeczytania zamieszczonego poniżej artykułu, w którym znajdziecie głębokie uzasadnienie roli muzyki na nasze (i nie tylko) organizmy oraz w procesie transformacji.  Zamieszczam w nim wiele cytatów z dostępnych materiałów na ten temat.

Jako motto zacytuję co Kiesha Crowther pisze w swojej książce ” Plemię Wielu Kolorów” na temat  muzyki

„Jeśli utknęłam w mentalnych rozważaniach…i chcę naprawdę połączyć się z moim Wyższym Ja, słucham muzyki, która porusza moje najgłębsze emocje. Jeśli udaje mi się dotrzeć do takiego miejsca, że wzruszam się do łez – w pełni poddając świadomość muzyce- wtedy zawsze znajduję pomoc, której potrzebuję. Jeśli mogę STAĆ SIĘ muzyką i usunąć siebie z drogi, umożliwiam kontakt moim duchowym przewodnikom. Tak naprawdę dostrajam się wówczas do wyższej częstotliwości.”  ( Rozdział 11, Z umysłu do serca)

Na początek proponuję 2 utwory, które pomogą nam ugruntować się mocno w Ziemi, jako że są w tonacji C-dur, a dźwięk C jest dźwiękiem odpowiadającym czakrze podstawy.

http://www.youtube.com/watch?v=SgKoBmQ8r80&feature=related   (J.S. Bach- Aria na strunie G)
http://youtu.be/OHh4NJH0w0s   (M.Ravel – Bolero)

Życzę wspaniałych doznań  duchowych i artystycznych.

Z Miłością

Ludmiła

____________________________________________

ROLA MUZYKI W PROCESIE  TRANSFORMACJI

” Muzyka jest sztuką „Świętą”, oddaje rzeczywisty, obiektywny, wibrujący przekaz… dociera do właściwej istoty. … To dzięki Muzyce otrzymujemy klucze do wewnętrznych tajników architektonicznego mistrzostwa natury…
Wspaniała muzyka naszej planety pozostaje w zgodzie zarówno z wibracjami Nieba i Ziemi, jak też fizyczną wibracją emanacji wnętrza kompozytora. Muzyka ta przekracza czas…. Słuchając muzyki różnych kompozytorów obcujemy z unikalnym wkładem jakim każdy z nich wzbogaca ogólną świadomość….”

„Muzyka musi służyć prawom natury i kosmosu oraz do harmonizowania ludzi z nimi.. jest środkiem komunikacji pomiędzy wszystkimi poziomami: między ludźmi,  jednostką i społeczeństwem, społeczeństwem i natura, naturą a gwiazdami i planetami, tymi ostatnimi a człowiekiem.  Ma łączyć Ziemię i Niebo, gdyż alikwoty docierają do ciał subtelnych innych planet.  Dzięki instrumentom akustycznym dostrajamy się nie tylko do pięciu elementów Ziemi, ale także do ciał subtelnych planet. ….

To ześrodkowanie  powoduje, że muzyka działa tak silnie nawet na najmniej uduchowione istoty ludzkie, …przygotowuje drogę światu duchowemu i przywraca nam krystaliczną  budowę, byśmy mogli stać się kanałami harmonii tu na Ziemi”….

 (Fabien Maman ” Rola Muzyki w XXI wieku”)

 „Muzyka jest językiem,  który w bezpośredni sposób przekazuje komunikaty niemożliwe do wyrażenia słowami.  Kiedy natykasz się na reprezentację rytmu, melodii, barwy, tonu, harmonii — elementy składowe muzyki – twoim pierwszym odruchem jest poddanie się językowi z nich płynącemu.  Wkraczasz w tajemniczy świat ich kreatywnej obecności, gdzie uruchamiana jest możliwość wznoszenia pomostów oraz formowania spoideł integrujących pomiędzy tymi dwoma światami.

W kręgach zajmujących się obszarami ezoteryki, już od dawien dawna muzyka uważana jest za najskuteczniejszy sposób na wyjście poza ramy oddzielenia i na ponowne rozpalenie poczucia integracji pomiędzy komponentami systemu: serce-umysł-ciało-dusza.  Muzyka, odpowiednio dostrojona i zorkiestrowana jest jak igła z nicią zszywająca razem te komponenty istoty ludzkiej nie do postaci permanentnej unii, lecz do stanu interaktywnego zestrojenia i koherencji.

Instrument ludzki wchłania dźwięki obecne w muzyce i, jeśli muzyka jest odpowiednio dostrojona, może on uformować rezonans współbrzmiący z daną muzyką.  Podobnie jak dwa kamertony rezonujące z tą samą częstotliwością przy tylko jednym wprawionym w ruch, tak też instrument ludzki może funkcjonować jako system rezonacyjny, którego struktura komórkowa i atomowa ładowana jest przez muzykę — czy też ściślej ujmując — przez częstotliwości wibracyjne zawarte w alikwotach muzyki.

Struktura atomowa instrumentu ludzkiego to wibracyjny system alikwotowy. Jądro atomu wibruje, elektrony na orbitach wibrują w rezonacji z jądrem, ale w rezonacji z czym wibruje samo jądro? Co stanowi pierwotną wibrację ustanawiającą ekspresję wibracyjną instrumentu ludzkiego? Czy jest możliwe zmienić tę wibrację i zaadoptować ją — w sensie migracji na nowe poziomy wibracyjne, które są bardziej dostrojone i wspierające dla duchowego celu, który dusza ludzka wybrała, aby się inkarnować?”

(James – Wingmakers -Koherencja Ewoluującej Świadomości)

 Muzyka a organizm

 Wpływ muzyki na emocje i nastroje jest powszechnie znany i potwierdzony przez liczne badania.  Muzyka może działać zarówno uspokajająco jak i pobudzająco, może wzbudzać określone nastroje.  Wiadomo też, że odpowiednia muzyka może wpływać na redukcje stresu, obniżenie ciśnienia, wzrost odporności, czy równowagi jak i na pobudzanie rożnych obszarów mózgu powodując na przykład lepszą zdolność uczenia się, większą kreatywność, czy odmienne stany świadomości.

Muzykolog Julius Portnoy stwierdził w badaniach, że muzyka wpływa na takie procesy w ciele człowieka jak tempo metabolizmu, energię mięśni, ciśnienie krwi, trawienie.  Wykazał ponadto, że muzyka wpływa silniej niż jakikolwiek inna stymulacja (oprócz chemicznej).
Badania Instytutu Szkoły Pielęgniarskiej w Los Angeles wykazały, że dzieci w łonie matki szybciej przybierają na wadze i efektywniej wykorzystują tlen słuchając łagodnej muzyki.

W jaki sposób muzyka działa na organizm?

 Jest kilka znanych zjawisk, które tłumaczą wpływ muzyki na różne funkcje ciała.  Wiadomo, że nerwy słuchowe mają najwięcej połączeń z innymi, że w odbiór muzyki (niezależnie od wykształcenia) zaangażowane są obydwie półkule mózgowe.  Szerokie pobudzanie wpływa na produkcję endorfin (naturalnie łagodzących ból) i S-IgA – cząsteczek,  które zaangażowane są w systemie immunologicznym.  Produkcja tych związków może wpływać na odporność organizmu, wpływać na prace narządów wewnętrznych itd.

Wiadomo, że nerwy słuchowe to najwrażliwsze z ludzkich zmysłów.  Badania prowadzone na Uniwersytecie w Stanford potwierdzają ich dominację, nie tylko na poziomie fizycznym i podświadomości, ale także w dziedzinie przeżyć transcendentalnych.  Udowodniono, że tego rodzaju przeżycia najczęściej występują pod wpływem muzyki.
Specjaliści twierdzą, że wpływ muzyki na sferę emocjonalną człowieka jest o wiele silniejszy niż oddziaływania typu werbalnego czy sztuk wizualnych.

Neurolog Macdonald Critchley stwierdził, że zmiany w ciele spowodowane muzyka mają tendencje do utrwalania się w miarę przedłużania się działania muzyki.

Muzyka dobra na … myślenie

Podstawą prawidłowego funkcjonowania jest współgranie różnych inteligencji – językowej, przestrzennej, kinestetycznej, interpersonalnej, matematycznej, duchowej.  Badania dowodzą, że doskonałym narzędziem stymulującym wszechstronny rozwój jest muzyka.  Oprócz pobudzania różnych inteligencji łączy obie półkule i wprowadza stan równowagi.

Naukowcy odkryli, że pewien rodzaj muzyki wpływa na umysł i pamięć, uwalnia od stresu, pomaga w koncentracji oraz otwiera podświadomość.  Zauważyli, że muzyka barokowa largo czy andante, utrzymana w rytmie 60 uderzeń na minutę, pomaga w procesie przyspieszonego uczenia się.  Spokojne tony largo obniżają ciśnienie krwi, zmniejszają liczbę uderzeń serca, dzięki czemu odzyskuje ono normalny rytm.  Obniża się poziom stresu, pobudzany jest system immunologiczny, zmieniają się również fale mózgowe.  Muzyka barokowa synchronizuje więc umysł i ciało. Rozluźnione ciało i pobudzony mózg stanowią idealny stan do optymalnego uczenia się.

Na podstawie wielu badań dowiedziono, że zastosowanie muzyki może pomagać w leczeniu zaburzeń słuchania, dysleksji, zespołu zaburzeń uwagi, autyzmu.  Muzyka pozwala zredukować stres wywołany chorobą, może również zredukować ból. Coraz częściej w leczeniu takich schorzeń jak migrena, nerwice, depresja, uzależnienia wykorzystywana jest muzykoterapia.

W latach 1972 – 1992 przeprowadzano wiele badań, które wykazały, że słuchanie muzyki wspomaga czytanie, naukę języków obcych, matematykę; poprawia samoocenę, kreatywność, rozwija zdolności percepcyjno – motoryczne, psychosomatyczne oraz kompetencje społeczne.  Studenci, którzy słuchali muzyki klasycznej byli bardziej ożywieni intelektualnie, zwiększały się ich zdolności twórcze, mieli większe poczucia własnej wartości, lepszą koncentrację, skupienie uwagi, a ich pamięć zwiększyła się o ponad 90% .

Klasyczna muzyka wzmacnia pamięć, wyobraźnię przestrzenną, rozumowanie, logikę. Dzieje się tak między innymi dlatego, że pod wpływem muzyki zwiększa się poziom katecholamin oraz serotoniny, neuroprzekaźników biorących udział w procesie uczenia się.  Badania wykazują, że słuchanie muzyki instrumentalnej we wczesnym dzieciństwie wspiera również rozwój zdolności matematycznych.  Muzyka ulepsza i utrwala proces zapamiętywania, ponieważ stymuluje układ limbiczny, który jest emocjonalnym centrum mózgu i ma ścisły związek z uczeniem się.

Badania takie rozpoczął w latach 50-tych XX wieku we Francji znany otolaryngolog prof. Alfred Tomatis, który wykorzystywał muzykę do pracy z dziećmi z zaburzeniami mowy i komunikacji.  Badacz ten wykazał, że ucho jest organem nie tylko do słyszenia i słuchania, a przede wszystkim organem, który naładowuje korę mózgową energią elektryczną.  Owo dynamizowanie kory mózgowej poprzez dźwięki niesie za sobą wiele niezwykle pozytywnych dla człowieka aspektów jak poprawa koncentracji uwagi, wzrost kreatywności, poprawa zapamiętywania, ułatwienie nauki czytania i pisania, podwyższenie motywacji, opóźnienie objawów zmęczenia, harmonizowanie napięcia mięśniowego, poprawę koordynacji ruchowej, czy nie popadanie w depresję.

W pracy swojej Tomatis sprawdzał oddziaływanie muzyki wielu różnych kompozytorów, ale okazało się, iż muzyką, która najlepiej stymuluje mózg są utwory Mozarta i chorał gregoriański. W latach 90-tych wyniki jego pracy były już wykorzystywane w setkach ośrodków terapeutycznych na całym świecie, a muzykoterapia stawała się coraz popularniejsza.  Muzykę Mozarta zaczęto wykorzystywać do walki z takimi chorobami jak epilepsja, autyzm, dysleksja, zaburzenia emocjonalne, nadpobudliwość psychoruchowa (ADD i ADHD) i wieloma innymi.  Na oddziałach szpitalnych, w których przez 15 minut dziennie puszczano muzykę relaksacyjną odnotowywano zmniejszone zapotrzebowanie pacjentów na środki znieczulające i uspokajające.  Stwierdzono także, że muzyka oddziaływuje również na człowieka pogrążonego w śpiączce.  Nie jest cudownym lekarstwem, ale potrafi stymulować powrót do zdrowia lub łagodzić objawy choroby.

Stwierdzono, że muzyka stymuluje rozwój ośrodkowego układu nerwowego, wpływa, nawet gdy śpimy na układ brzeżny mózgu (działając na narządy wewnętrzne), twór siatkowaty (odpowiedzialny za pracę mięśni), podwzgórze.  Japońscy neurolodzy twierdzą, że muzyka słuchana w dzieciństwie ma wpływ na odbieranie bodźców dźwiękowych w ciągu całego życia.  Dowiedziono także, że słuchanie muzyki we wczesnych latach życia pomaga budować neuronalne drogi, które mają wpływ na rozwój języka, pamięci i poczucia przestrzeni.  Osoby obdarzone tzw. słuchem absolutnym posiadają zwiększoną aktywność lewej półkuli mózgu, która odpowiedzialna jest za wypowiedzi słowne.  Być może dlatego osoby słuchające muzyki łatwiej uczą się języków obcych.

Terapeuci polecają wszystkim codzienne słuchanie muzyki, co może ułatwić osiągnięcie równowagi duchowej, zwiększyć zdolność komunikowania się, zmniejszyć poczucie strachu, napięcia i zapobiec depresji.

Muzyka a woda

Japończyk Masaru Emoto pokazał w swoich doświadczeniach, że gdy poddamy wodę oddziaływaniu tworzonej przez człowieka muzyki, to okazuje się, że w zależności od rodzaju muzyki, skrystalizowana woda także przybiera różne kształty.  Najprościej mówiąc – harmonijna muzyka tworzy harmonijne kształty, a muzyka oparta na dysharmonii i dysonansach tworzy chaotyczne kształty kryształków wody.
Łatwo sobie wyobrazić, że jeżeli nasze ciało składa się głównie z wody, każdy dźwięk, oddziałując bezpośrednio na wodę w naszym ciele wpływa na komórki i poprzez to natychmiastowo wpływa na całe ciało. Informacja przekazywana przez dźwięk rozchodzi się w ludzkim ciele błyskawicznie.

Muzyka i rośliny

 Wiele badan wykazało, że rośliny reagują pozytywnie na muzykę klasyczną, rozwijając się i kwitnąc szybciej, niż bez muzyki. Bardziej agresywne formy muzyki np. heavy metal powodują opóźnienie wzrostu, a nawet obumieranie roślin. Związek roślin z człowiekiem może wydawać się odległy, jednak należy pamiętać o tym, że na wielu płaszczyznach istnieje ta sama chemia i procesy – np. komórkowe.

Dorothy Retallack testowała wpływ muzyki klasycznej i acid rocka (nagrania z dwóch stacji radiowych) puszczanych petuniom z taką samą siłą i częstotliwością w pomieszczeniach klimatyzowanych. Przy muzyce klasycznej petunie wypuściły kwiaty, (wszystkie skierowane w stronę głośników). „Słuchające” muzyki acid-rockowej obumarły w przeciągu miesiąca.

45 komentarzy (+add yours?)

  1. Adela
    wrz 15, 2012 @ 16:54:39

    uwielbiam muzykę Toma Kenyona – działa na mnie niesamowicie – relaksuje i wycisza, staram się nie słuchać jej za często, by się od niej nie uzależnić – ale mogłabym ją delektować się codziennie , pozdrawiam adela

  2. beata
    wrz 15, 2012 @ 11:11:37

    Jeszcze ja cos dodam od siebie dla was wszystkich kochani a szczegolnie dla Krystal za jej cudowna strone <3

    <3 kr

  3. Kamila
    wrz 14, 2012 @ 23:15:10

    kocham taka muzyke:) relaksujemy sie co wieczor z coreczka i kotem bbo jak gra to zaraz przybiega kladzzie sie slucha i mruczy:) to jest niesamowite:) kochani serdecznie was sciskam:)

  4. Ludmiła
    wrz 14, 2012 @ 14:51:21

    Kochani

    Bardzo się cieszę, że materiał dotyczący roli muzyki klasycznej spotkał się z tak szerokim oddźwiękiem, wywołał tyle dyskusji, głównie na temat stroju i częstotliwości. Znakomicie też, że dzielicie się swoimi ulubionymi utworami, tak może powstać baza do słuchania dobrej muzyki.
    Ja zgadzam się z argumentacją Wiki. Załączam poniżej skopiowaną z internetu jedną z wypowiedzi, która też wyjaśnia jak doszło do ostatecznego ustalenia stroju wg 440 Hz. Czy to wynikało z konspiracji, nie wiem. Dla mnie jest ważne, że muzyka wielkich kompozytorów, którzy w różnych epokach inkarnowali się na Ziemi z misją sprowadzania poprzez swoje genialne , harmonijne utwory wysokich wibracje równoważących wiele burzliwych wydarzeń i kojących dusze. Żyjemy w czasach, kiedy te arcydzieła są wykonywane przez wielkich artystów wydobywających ich głębie i ich przekaz. Nie jest przypadkiem, że właśnie teraz urodziło się tylu geniuszy jako interpretatorzy i współtwórcy, gdyż każda interpretacja jest inna i wnosi wielki potencjał ich własnego geniuszu, który w połączeniu z geniuszem kompozytora tworzy te dzieła jeszcze bardziej genialnymi. I sądzę, że to co ta muzyka wnosi w nasze dusze,jakie emocje wyzwala, jak z nami rezonuje jest ważniejsze niż sama kwestia w jakim stroju jest odtwarzana. Działa i to jest ważne, a dowodem na to, że działa i jak działa jest reakcja wody i roślin na rodzaj muzyki jaką się im gra. Właśnie chodzi bardziej o jakość tej muzyki, bo doświadczenia z roślinami pokazują, co dzieje się z nimi pod wpływem destrukcyjnej muzyki jak Heavy metal, czy muzyka POP. A więc słuchajmy tylko naprawdę wartościowej muzyki i jeśli ktoś lubi doświadczać empirycznie, nie tylko duchowo, to polecam poddawać wodę działaniu określonej muzyki, którą ktoś faworyzuje i sprawdzać po zamrożeniu jak krystalizuje. Ja od roku zajmuję się wyborem odpowiednich utworów w najlepszych dostępnych nagraniach dla naszej grupy medytacyjnej ( zawsze przesłuchuję wszystkie jakie mogę znaleźć na youtube danego utworu i długo decyduję, którą interpretację wybrać) . Są to wybory jakie otrzymuję z wewnętrznego przekazu. Praca okazała się bardzo owocna. Dlatego zaproponowałam Krystal umieszczanie linków do moich propozycji słuchania określonych utworów, aby większa ilość zainteresowanych osób mogła z tego skorzystać.
    Ktoś zapytał o Jazz. Prawdziwy jazz w dobrym wykonaniu jest też wartościowy. To jest muzyka afrykańskiego folkloru zaadaptowana w Stanach. Bardzo też cenię muzykę kubańską.
    A Eli obiecuję, że będę załączać też utwory o jakie prosi, o ile będą dostępne. Bardzo podoba mi się Twoja wizja.
    Pomysł z muzyką dostarczy nam możliwości dzielenia się nie tylko różnymi utworami, ale też swoimi wrażeniami. Zapraszam!!

    A teraz ta wspomniana dodatkowa informacja na temat strojów.

    Fragment maila od pewnego muzyka do Shieldera. Muzyk ten wypowiedział się w tej sprawie: ” Strojenie instrumentów do A = 440Hz (…) Otóż przed XIX wiekiem nie było żadnych standardów w tej kwstii i mogły się zdarzyć A4 jako 380 Hz albo nawet 480 Hz (organy J.S.Bacha w Lipsku, Hamburgu i Weimarze). Dopiero w 1711 roku wymyślono kamerton. Pierwsze kamertony również były totalnie różne, między 400 a 450 Hz. To zresztą naturalne, biorąc pod uwagę, że wówczas nie istniały metody pomiaru częstotliwości, które mogłyby tę wartość dokładnie określić. Np. jednostka „Hz” została wprowadzona dopiero w XX wieku. W pierwszej połowie XIX wieku w Austrii (opera wiedeńska, itd.), Niemczech i Włoszech powszechnie przyjętą wysokością dla A4 były częstotliwości między 423.2 Hz (opera drezdeńska 1815) a 451 Hz (La Scala w Mediolanie). Czym dalej w las tym wyżej, ponieważ muzykom zależało na uzyskaniu brzmienia „łamiącego kryształ” w operze. Ówczesne metody wytwarzania strun i stroików do instrumentów faworyzowały zresztą wysokie dźwięki pod względem ich klarowności (niższe częstotliwości często nie dały się do końca dobrze nastroić). Tendencja rosnącego A4 została powstrzymana ostatecznie przez śpiewaków, którzy się denerwowali, że nie wyrabiają. Jednocześnie, bardzo niefajną tendencją w posiadaniu tak dużego wachlarza częstotliwości były problemy z dostrojeniem instrumentów do siebie (część była wyprodukowana w taki sposób, że po prostu brzmiały poprawnie podciągnięte pod „starą filharmoniczną” A4 (452 Hz), podczas, gdy inne instrumenty nie dały się nastroić wyżej niż na „nową filharmoniczną” (439 Hz). Wielką zmianę przyniosły dwa pojedyncze wydarzenia. Pierwsze z nich to fala strajków wokalistów operowych, która spowodowała, że w lutym 1859 roku francuski rząd przyjął uchwałę określającą A4 jako 435 Hz. Do dzisiaj takie strojenie nazywa się „francuskim” i produkowane są „klarnety francuskie”, które mają dodatkowy pierścień, który możesz ściągnąć, żeby mieć 440 Hz, a razem z nim masz 435 Hz. Miałem taki klarnet Jako ciekawostka, w uchwale przepadła propozycja 430.54 Hz jako zbyt skomplikowana. Wywodziła się ona natomiast z ustawienia środkowego C dokładnie na 256 Hz (2^8, no nie?). Posiadanie środkowego C jest wciąż uważane za „doskonałe” pod tym względem, że akurat ten dźwięk ma tę właściwość, że jego kolejne oktawy są potęgami dwójek (C5 byłoby idealnie 512 Hz). Mówię, że tylko C ma tę właściwość, bo wówczas powszechnie używane skale nie były do końca chromatyczne (tzn. kolejne dźwięki miały trochę inne odległości między sobą – w konsekwencji nie dało się po prostu transponować muzyki z jednej tonacji w drugą). Co do 256 Hz, do dzisiaj takie strojenie nazywa się „filozoficznym” lub „naukowym” i czasem stosują je współcześni kompozytorzy. Drugie z istotnych wydarzeń, które wpłynęło na ustalenie częstotliwości A4 to przestrojenie organów w Queen’s Hall w Londynie. Wszyscy muzycy angielscy chcieli móc grać właśnie tam, a żeby to zrobić na swoim instrumencie musieli być zgodni z tamtejszym sprzętem. Jako ciekawostka: organy w rzeczywistości podczas koncertów grały niżej, bo strojenie do 439 odbyło się na wczesną wiosnę w temperaturze 15 stopni wewnątrz. Rozgrzana sala mogła obniżyć rzeczywiste A4 nawet do 435 Hz. W każdym razie właśnie wtedy ustanowiono konsensus, że instrumenty (i struny, stroiki, itd.) będą produkowane z nastawieniem do strojenia między 430 a 440 Hz. No i teraz jest najlepsze, co totalnie obala ten bullshit o Rockefellerze i jego diabolicznych zamiarach: – jak opisałem wyżej, Francuzi ustalili 435 Hz – Londyńczycy przestroili się na 439 Hz – nikt nie wiedział, w jakiej temperaturze powinno być mierzone francuskie 435 Hz i powszechnie przyjęty konsensus był taki, że skoro jest to „koncertowa” wysokość, to powinna być mierzona w rozgrzanej sali. Rozgrzana „Queen’s Hall” miała około 435 Hz, co stało się nieformalnie dodatkowym „dowodem” na takie traktowanie francuskiej częstotliwości – w konsekwencji: zaczęto używać na przemian albo 435 Hz albo 439 Hz (w zależności od interpretacji powyższego konsensusu), z czasem popularniejsze stało się to drugie, bo było wyższe i dawało bardziej „krystaliczny” dźwięk (cokolwiek to znaczy ) – ustalenie 439 Hz było BARDZO kłopotliwe dla producentów kamertonów i stroików, bo 439 jest LICZBĄ PIERWSZĄ i trudno wyliczyć dokładną wysokość potęgując wcześniejsze wartości. Stąd, w 1939 zdecydowano o rekomendacji dla 440 Hz jako o wiele łatwiej reprodukowanej wysokości. Najlepsze, że do dzisiaj podczas koncertów po pierwsze stroi się całą orkiestrę od oboju, a nie kamertonu. Ponadto, niektóre orkiestry specjalnie stroją się do ich własnych „rozpoznawalnych” wartości (wiedeńska – 445, bostońska – 442). Tyle Rockefeller. Pozostały wywód o 528 można pokrótce zamknąć tak: – przy strojeniu A4 @ 440, na gitarze (najbardziej masowy instrument lat 1940 – 1990) od dźwięku A o wiele łatwiej chwycić akord mollowy – przy strojeniu A4 @ 440, wyższy dźwięk C (z naturalnym akordem durowym odpowiadającym mollowemu A440) ma w teorii wysokość 523,251Hz – w praktyce tak nie jest, bo strojenie pianin i gitar zna fenomen ściskania spektrum, które pokrótce można wyjaśnić tak: wyższe struny są cieńsze i przez to mimo, że nastroisz je idealnie pod względem matematycznym, to w faktycznym rezonansie muzycznym z innymi nutami fałszują – to w końcu tylko fale mechaniczne) – w konsekwencji oktawy się „rozciąga” (tzn. że nie mają stosunki 2:1, ale raczej 2.01:1, 2.02:1 lub inny podobny). Przy takim rozciągnięciu C5 najczęściej oscyluje bardzo blisko 528 Hz. Czy idealnie trafia czy nie to nie ma znaczenia, bo jak doskonale wiesz, na postrzeganą wysokość dźwięku wpływ ma też temperatura i wilgotność powietrza. Tak więc cała teoria o 528, pomijając wywodzenie tej liczby z kodu Biblii czy jakiegoś innego mistycznego planu boskiego, opiera się na ciekawym i faktycznie nieodkrytym fenomenie: – dlaczego akord a-moll (i inne mollowe) brzmi „smutno” – dlaczego akord C-dur (i inne durowe) brzmią „wesoło” To jest element bardzo długiej debaty i muzycznej, i naukowej. Dotąd nierozstrzygnięty. Głównie porusza się argumenty społeczne (od małego słuchasz muzyki „w kontekście” i faktyczny odbiór akordów staje się odruchem nabytym). Ale jednak jest to tylko hipoteza. Resztę pominąłem, bo skoro podstawy są tak miałkie to nie ma sensu tracić czasu na wywody oparte na tych podstawach. (…)
    http://davidicke.pl/forum/post3655.html#p3655 Harmoia sfer: http://swietageometria.info/harmonia-sfer?start=6 pozdrawiam”

  5. ela
    wrz 14, 2012 @ 14:12:39

    Kochani, troche innych propozycji muzycznych:
    Ismael Lo- Tajabone ( live in Paris) You Tube
    Hang Massive- Once Again- 2011 You Tube

    Polecam,
    Ja sie przy tym rozplywam. Ismael Lo koniecznie wersja z koncetru, robi wrazenie.

    Ela

  6. marcin95w
    wrz 14, 2012 @ 13:51:55

    Ja często słucham muzyki klasycznej z gry HOI

  7. wika
    wrz 14, 2012 @ 03:25:45

    Tak mnie zanęciliście tymi linkami, że znalazłam moje ulubione concerto grosso Corellego (Arcangelo mu było na imię, czyli ‚archanioł’ i podobno miał anielską cierpliwość, tzn nie rzucał peruką, jak wielu innych w podobnym czasie :D) – tu jest tylko połowa, ale wykonanie dobre, bo nie za szybkie (to ciekawe, że prawie wszystkie inne nagrania, które znalazłam, brzmiały jak fast-food ;) a z tempem podobnie jak z wysokością stroju – mała zmiana, i już zupełnie inna jakość, to magiczne…)

  8. basik
    wrz 13, 2012 @ 23:00:28

    http://www.youtube.com/watch?v=96pA2-OdXNI jestem pewna ze podnosi wibracje i jaka piekan wizja nowego swiata

  9. kamil
    wrz 13, 2012 @ 18:45:14

  10. ss.ss
    wrz 13, 2012 @ 18:33:22

    Robert Monroe opracował system dźwięków zwany hemi sync. Polega on na tym, że dzięki wprowadzeniu różnych częstotliwości dźwięku do uszu, w mózgu powstaje trzeci. Dźwięki te mają na celu synchronizować pracę półkul mózgowych, zmieniając fale elektromagnetyczne wytwarzane przez mózg. Dowiedziono w wielu eksperymentach, że odpowiednie dźwięki wywołują odpowiednie stany, są utwory które powodują relaks, ułatwiają zasypianie. Nie było by w tym nic zaskakującego gdyby nie fakt, że z hemi sync podążono o krok dalej. Zostało to wykorzystane nawet na sali operacyjnej zamiast narkozy. Dowiedziono że pacjenci słuchający hemi sync o wiele szybciej wracali do zdrowia, ich rany goiły się szybko. Do tego stopnia, że pewna kobieta niedługo po operacji była w stanie skoczyć z samolotu ze spadochronem.

    Takich przykładów jest wiele i są udokumentowane. Nasuwa się kilka pytań, które powinny zastanowić niektóre osoby. Skoro istnieje metoda, która jest nieinwazyjna, nie powoduje skutków ubocznych i nie kosztuje właściwie zupełnie nic, każdy może ją stosować w domu i tam wracać do równowagi, zamiast np leżeć tygodniami w szpitalu, to dlaczego jej się nie doskonali, nie robi się dalszych eksperymentów, nie stosuje się jej? Dlaczego nikt lub prawie nikt o tym nie słyszał? Zamiast tego trzeba fortunę wydać na leki, które maskują jedną chorobę, ale najczęściej obciążają wątrobę. Są drogie, a w dodatku niektóre z nich stają się zupełnie nie dostępne w danym kraju. Dla nas odpowiedź jest oczywista, dla osób które się zbudziły takich absurdów jest wiele, a cierpią oczywiście ludzie.

    • kimba70
      wrz 13, 2012 @ 19:32:51

      Zgadza się jest leczenie dzwiękami w przekazach o Atlatydzie , na resztę sobie odpowiedziałeś.

    • DublerRocco
      wrz 13, 2012 @ 20:33:42

      Nie na wszystkich ludzi działa hemi sync, na mnie nie, możesz podać jakiś link do nagrania, które znasz, albo Ci pomogło? Chętnie posłucham, wyprubuję

  11. Bliss Spreader
    wrz 13, 2012 @ 18:15:00

    Witam.
    Jestem muzykiem i komponuję m.in. utwory które się nadają do relaksu. Może coś komuś się spodoba szczególnie polecam utwór pt: „Ocean Brothers”.
    Dwa pierwsze nadają się raczej do relaksu ruchowego ale resztę można jak najbardziej słuchać dla odprężenia.
    Od razu zaznaczam że nie jest to forma promocji ! :) Fakt że wiele lat chciałem i marzyłem aby to przynosiło mi chleb ale niestety nie było mi dane.
    Dlatego teraz udostępniam to dla dobra publicznego poprzez stronę www bo na razie nie ma możliwości ściągnięcia mp3.
    Zapraszam

  12. wika55maitri
    wrz 13, 2012 @ 17:09:29

    „w stroju temperowanym np. na fortepianie ta częstotliwość daje w skali dur 3 święte pitagorejskie wysokości a w molowej harmonicznej 4 dźwięki na 11″ – a które to są dźwięki? No i co masz na myśli pisząc „4 dźwięki na 11″?…których 11, skoro skala ma 7?…

    Powracają też moje pytania dotyczące, że tak powiem, absolutności częstotliwości… skoro częstotliwość to ilość drgań na sekundę, a sekunda to czas, a czas skraca się i znika, to DO CZEGO to wszystko miałoby się odnosić??… Proporcja Fi zostaje, bo jest proporcją – porównaniem czegoś do czegoś, a nie niezmienną wielkością – nie jest wielkością, jest STAŁĄ, to nie to samo… Ale w stosunku do czego mielibyśmy mierzyć teraz te wszystkie dźwięki?…skoro wszystko się zmienia, i planeta, i układ słoneczny etc. Kiedyś częstotliwość własna Ziemi była tak stabilna, że dostrajano do niej różne inne wielkości, ale już się tak nie da. Czy masz może jakieś dane n/t jakiegoś bardziej stabilnego kosmicznego punktu przyłożenia tego wszystkiego?

    Dzieci kończą niżej może dlatego, że struny głosowe się rozluźniają po jakimś czasie wysiłku…a one są spontaniczne, i na siłę nie ‚trzymają formy’, tylko podążają za ciałem…:p

    Określenie a1 ma sens w ramach jakiejś konwencji – jest to konwencja europejska i to bardzo niedawna w porównaniu do całych wieków muzyki; nie rozumiem, co miałoby to w ogóle oznaczać w muzyce bez nazw dźwięków i w zupełnie innych skalach, np. ćwierćtonowych (dla naszych uszu brzmi to jak ‚fałsz’, ale w wielu kulturach jest to stosowane, w basenie Morza Śródziemnego było to chyba dość powszechne, a najbliżej do nas to chyba na Litwie czy Łotwie). Poza tym jaki sens miałoby a1 tak obniżone, że aż staje się prawie gis1?…:p To wszystko jest sprawa naszej umowy, która zwłaszcza w czasie przemiany częstotliwości może kompletnie stracić znaczenie, no chyba że jest podczepiona pod coś ‚większego’ – ale to większe też się zmienia… Chodzi mi przede wszystkim o to, żeby nie robić wrażenia, że dźwięki są jakimiś rzeczami, które można wziąć w garść, bo przypiszemy im jakąś liczbę czy nazwę. Rzeczy zresztą też nie są niczym ‚stałym’, jak wiadomo. To jest podejście 3w. Płyniemy wszyscy we wspólnym nurcie, który się zmienia. Stare kompasy nie działają. Dźwięk jest pierwotnym źródłem wszechświata, więc jest super-ważny, ale wszystkie nasze dźwięki są i tak jego odbiciami, a teraz są przestawiane lustra. Mój umysł bardzo chciałby się zaczepić o coś ‚stałego’, o jakiś zgrabny matematyczny wzór, ale nawet matematyka nam się zmienia, skoro dowiadujemy się, że 1+1+1+…..=1…

    • wika55maitri
      wrz 13, 2012 @ 17:11:21

      To były pytania do amferona, tylko wskoczyło nie tam, gdzie chciałam :)

    • amfereon
      wrz 13, 2012 @ 21:54:23

      Wika,
      Dziękuję Ci za zainteresowanie. Najlepiej zobrazuję tym utworem , jak niewielka jest różnica między 432 a 440 Hz Piszesz, że a1 jest prawie gis1 . Jest to bardzo naciągane i wręcz nieprawda. Posłuchaj :

      Bardzo niewielka , ale kolosalnie ważna jest ta różnica . Myślę , że nie należysz do tych , którzy lubią mieć podane na tacy . O wiele bardziej ciekawe jest odkrywanie samemu , a w internecie jest tego mnóstwo .
      Podałem sposób wyszukiwania i nie chcę Ci psuć przyjemności zweryfikowania albo zgodzenia się z tym zagadnieniem.
      Jestem szczerze zachwycony Twoim tematem

      • wika55maitri
        wrz 13, 2012 @ 22:43:34

        Dzięki za link, zaraz sobie posłucham :)

        Oczywiście 432 i 440 są bliziutko, mnie chodziło o to ‚a1’=417Hz

        Właśnie rozmawiałyśmy z Ludmiłą o sprawie tej przemiany częstotliwości, i że to wszystko zmienia, z dźwiękami na czele – tylko co z naszą ludzką percepcją? co teraz naprawdę słyszymy, skoro czas przyspiesza? jakiś ‚powidok’ starych wrażeń słuchowych? to jest naprawdę interesujące… ;) Wiesz, ja jestem ze szkoły pitagorejskiej i szczerze wierzę w ‚muzykę sfer niebieskich’, tylko pytanie czym TERAZ warto się zajmować, czy czystym odczuwaniem tej harmonii i intuicyjnym dostosowywaniem się do niej – na tym polega przepływ, a w przemianie jest tylko on – czy mamy próbować uchwycić to jednak w szerszy teoretyczny porządek? Z muzyką jest pod tym względem dość zabawnie, powiedziałabym, gdyż matematyczna teoria nie odpowiada praktyce, zrozumiałam to dopiero, gdy usłyszałam jakieś stare organy w stroju naturalnym, a nie temperowanym, i przy 4.-5.oktawie wszystko się rozjeżdżało, bas nie stroił z sopranem, niewiarygodny kociokwik… – a piszczałki o długości zgodnej ze ścisłą matematyczną proporcją, oczywiście… ;) Chińczycy całymi wiekami usiłowali coś z tym zrobić, ale im jakoś nie szło, choć podobno każdy cesarz z ambicji zaczynał swe panowanie od nakazu przestrojenia wszystkich instrumentów w państwie :P Drunvalo fajnie to tłumaczy – że mamy dwie spirale, Złotego Środka, czyli niebiańską, i Fibonacciego, czyli spiralę życia, służącą do budowy form, i ona właśnie zmierza asymptotycznie ku złotej proporcji, ale uwzględnia pewne ‚niedoskonałości’ gęstszej materii, dokładnie tak jak system temperowany. Ciekawe, czy w 5w te dwa porządki będą miały jakoś bliżej do siebie, w muzyce również?… :) Pozdrawiam Cię serdecznie! :D

      • wika
        wrz 15, 2012 @ 05:33:21

        Przesłuchałam wczoraj obie wersje, które podałeś w linku, a dziś przeczytałam artykuł n/t strojów, załączony przez Ludmiłę w komentarzu. Mowa tam jest, że strój wyższy był preferowany, bo ‚brzmiał bardziej krystalicznie’. Otóż to. Niższy strój ma więcej głębi, ale jest ‚ciemniejszy’, wyższy ma więcej światła w moim odczuciu. Ja jestem dzieckiem słońca i najchętniej podkręciłbym jeszcze wyżej niż 440 :D Jak wynika z tego artykułu, takie stroje też bywały, np. 452Hz. Myślę, że to kwestia bardzo fizjologiczna, jeden typ ciała woli wyżej ,inny niżej (oczywiście to też się może zmieniać zależnie od warunków, a może nawet charakteru utworu.) Jak ktoś gra, a zwłaszcza śpiewa za nisko, to moje ciało po prostu spływa. Jak ktoś zawyża, jest to tylko odrobinę dla mnie drażniące, ale w pełni akceptowalne. Nie przepadam za tonacjami bemolowymi, które schodząc w dół po kole kwintowym robią się tak gęste, że wręcz metaliczne…:p (np. Des-dur czasem kojarzy mi się z plombą amalgamatową;) Zdecydowanie wolę pofrunąć w górę, przy A-dur już jestem bardzo szczęśliwa, przy E-dur robi mi się radośnie jak w przedszkolu, przy H-dur zaczynam mieć odloty, a Fis-dur to już klimaty wręcz anielskie… :D Za to paru moich znajomych ma odwrotnie – lubią bemole, za krzyżykami nie przepadają, i są to sami mężczyźni. Więc choć jestem ze szkoły pitagorejskiej i chętnie uwierzę w większą ‚świętość’ pewnych dźwięków, to jednak myślę, że równie dobrze mogą one odpowiadać ‚dźwiękom przejścia’ – o kórych wspominał Gurdżijew, mówiąc, że są one ‚pomiędzy półtonami’ – a niekoniecznie dźwiękom jakiejś konkretnej skali europejskiej. Ale może jeszcze zmienię zdanie, jak wreszcie przeczytam ten przekaz od Ariel deAngelis pt 432Hz… :P

  13. Sunlion
    wrz 13, 2012 @ 16:59:24

    …no to może ciąg dalszy koncert życzeń…
    ..dla Wiki…za tamte „krzaczki” … ;-) { i jak na orderze podwiązki ; „Hańba temu kto źle o yym myśli” ;-) :-) }

    • wika
      wrz 13, 2012 @ 23:51:03

      No proszę, jak ładnie utrafiłeś z tym kawałkiem… :P bardzo go lubię, w dodatku graliśmy to z orkiestrą tuż po mojej maturze, gdy byłam właśnie w euforii Wielkich Wakacji… :D tak sobie myślę, że po wzniesieniu tego rodzaju klimat będzie na porządku dziennym…nieustanne wakacje, i nieustanny blask spływający na nas takimi nektarowymi, przeplatającymi się smugami…i będzie można się w tym nurzać i tarzać do woli, heej… :)

      Tak miło się zrobiło, że nawet mi się nie chce pisać o tych ‚krzaczkach’…może kiedy indziej, jeśli Bardzo będziesz pragnął ciągnięcia za wąsy… ;) (ale kota zostaw w spokoju, skoro woli Polo-Cocktę:)

  14. Sabrina
    wrz 13, 2012 @ 16:39:11

    Dziękuję za wyjaśnienie :-). Widać temat Cię bardzo interesuje, bo sporo o tym wiesz :-)

  15. Włodek
    wrz 13, 2012 @ 13:48:58

    Bardzo ucieszyłem się, że wiedza o relacji człowiek – muzyka staje się tematem ważnym. Sam od „zawsze” byłem z muzyką. Do poprzednich postów chciałbym dodać, że poza muzyką tzw. klasyczną, wielką moc ma każda muzyka, która nas porusza do głębi serca. Przykładem niech będzie Himekami „Evening Poem” – jest na YT.
    Muzykę ulubioną łatwo przestroić na tonację 432 Hz wykorzystując program AudaCity i pliki MP3.
    A na koniec coś co ja serdecznie polecam do posłuchania i wyrównania sobie energii czakramów:

    http://www.sourcevibrations.com/Downloads.html#chakratuners

    Pozdrowienia

  16. ramzes
    wrz 13, 2012 @ 11:29:02

    Jak dla mnie REWELACJA :)))
    Cóż mogę dodać kochani poza tym, że to naprawdę działa :))
    Od dawna słucham muzyki klasycznej przeważnie w samochodzie, bo dużo się przemieszczam – nie jest to wprawdzie taka jakość jak w domu, ale efekt pozostaje :
    wycisza i wprowadza w stan równowagi i harmonii, ale …
    pamiętajcie – nic na siłę :))
    tzn. nie trzeba się zmuszać – jeśli komuś odpowiada inny typ muzyki to też OK.
    Bo w muzyce najważniejsza jest…
    muzyka, która brzmi w zgodzie ze słuchającym :)))
    Jeszcze tylko ciekawy link i już mnie nie ma :)))

    http://strefatajemnic.onet.pl/apokalipsa/co-po-21-grudnia-2012-roku,1,5243952,artykul.html

    I uwierzycie, że takie rzeczy piszą teraz na „oficjalnych” portalach ? :)))

    Pozdrawiam Was Światłem

  17. bejbi
    wrz 13, 2012 @ 11:15:39

    oj przepiękne dzięki miłego dnia

  18. bluedragon
    wrz 13, 2012 @ 10:46:17

    Ja polecam sluchac stacje Rmf Clasic

  19. ela
    wrz 13, 2012 @ 10:01:10

    Ludmila, Galaktyczna Swiatynia Dzwieku, swietna sprawa. Przez kilka minut odplynelam w marzeniach lepszego swiata. Zobaczylam wizje swojej farmy uzdrowiskowej, z wodospadami czystej krystalicznej wody, papugami skaczacymi po drzewach pomiedzy ludzmi , jedzacymi placki po wegiersku i degustujacych sie muzyka. kazda wizyta w tym miejscu powodowalaby oczyszczenie i powolne odmladzanie sie cial ludzkich poprzez przebywanie tylko prze z jakis czas w tych wysokich wibracjach tego miejsca .Od czasu do czasu wystep zespolu ludowego w rytm muzyki np. Bregovica, ktorego uwielbiam, ogolnie muzyke balkanska, pelna temperamentu. To tylko taki delikatny upust wlasnych marzen. Takich slowianskich rytmow bardzo mi brakuje na codzien, jako ze mieszkam w kraju germansko jezycznym o innej metalnosci i innym temperamencie.
    Za wskazanie muzyki na you tubie w moich ukochanych rytmach z gory dziekuje.

    Ela

  20. Ivo
    wrz 13, 2012 @ 09:42:46

    to i ja dodam coś miłego :)

    wszystkiego co najlepsze i miłego słuchania ;)

  21. Sonia
    wrz 13, 2012 @ 08:32:00

    a co z łagodnymi balladami rockowymi i jazzowymi? podnoszą wibracje czy nie? w artykule jest mowa o szkodliwości muzyki agresywnej, ale przecież nie każdy utwór rockowy jest agresywny! a tak się składa, że młodzież jednak woli słuchać rocka niż klasyczną muzę… co do mnie, chociaż nie jestem młodzieżą :) to jednak najbardziej wzruszam się słuchając nieagresywnej, ale żywej muzyki rockowej, więc czy autorka artykułu mogłaby się szerzej wypowiedzieć w kwestii rocka?
    może wrzucę coś dla przykładu, żeby było wiadomo, o jaką muzę chodzi:

    pozdrawiam serdecznie :)

  22. Wioletta Grigorijew
    wrz 13, 2012 @ 07:48:57

  23. amfereon
    wrz 13, 2012 @ 05:23:35

    Kochana Crystal .
    Chciałbym się podzielić moimi odkryciami odnośnie muzyki klasycznej: Dowiedziałem się , że w 1913 roku Fundacja Rockefellera zmieniła dotychczasowy strój a1=432 Hz na a1=440Hz przy ostrym sprzeciwie muzyków szczególnie śpiewaków operowych. Ostatecznie mimo dużego oporu muzyków usankcjonowano prawnie ten sztuczny strój 440 Hz w 1952 roku jako obowiązujący na całym świecie w zbiorze miar i wag SI (Systeme Internationale)
    Dlaczego to zrobiono? żeby zniszczyć lecznicze działanie muzyki i spowodować , żeby dźwięki oparte na systemie pitagorejskim (święte podziały częstotliwości ) nie rezonowały z ciałem ludzkim i jego narządami wewnętrznymi. Więcej można dowiedzieć się wpisując w wyszukiwarkę „muzyka 432Hz” lub tylko 432 Hz
    Są piękne nagrania na Youtubie Mozarta i innych właśnie w tym stroju .
    Dziękuję za przeczytanie

    <3 Kr

    • wika55maitri
      wrz 13, 2012 @ 06:27:10

      Od 2 miesięcy przymierzam się do przetłumaczenia przekazu o tym, może już czas nadszedł… :) Pytanie jest tylko takie: wzniesienie jest zwiększeniem częstotliwości, więc być może i PODWYŻSZENIEM WSZYSTKICH DŹWIĘKÓW??… Czyżby istniał ‚uniwersalny strój kosmiczny’?… (strój jako model wysokości dźwięków) Jedynym możliwym porównaniem byłaby jakaś PROPORCJA – ale czego do czego, skoro nawet wszystkie nasze ciała się zmieniają? Częstotliwość własna Ziemi wzrasta już od paru dobrych lat – ale jeśli nasza też, to właściwie nie powinniśmy odczuwać specjalnej różnicy… No to parę takich luźnych zapytań na dobranoc… :P
      PS. A w muzyce lepiej za wysoko niż za nisko…wyższy dźwięk jakoś się da usprawiedliwić fizjologicznie, za niski jest nieznośny. No przynajmniej moje ciało tak reaguje:)

      • kamil
        wrz 13, 2012 @ 11:29:53

        Tak Tak Tak kiedy się wznosisz a wraz z tym wznosi się twoja świadomość dzwieki które słyszysz stają się bardziej wyraziste bardziej realne bardziej niesamowite chociaż słuchasz tych samych dźwięków które wcześniej słuchałaś sam dźwięk się nie zmienia tylko gdy świadomość wkracza w nowy poziom zmienia się doznanie, wszystko jest w tobie pa

      • kamil
        wrz 13, 2012 @ 11:33:24

    • Robert S
      wrz 13, 2012 @ 09:20:20

      Dzięki amfereonie za ciekawą informacje o 432 Hz. Praca z dźwiękiem jest mi bliska, choć nie mam tzw słuchu. Pogrywam dla przyjemności na bębnach. Szukam materiałów, ćwiczń do pracy z głosem (w formie zabawy), np. śpiew samogłosek, sylab, prostych dźwięków. Gdyby ktoś coś … to jestem wdzięczny :)

    • Artur
      wrz 13, 2012 @ 12:22:21

      Nie doszukiwałbym się tu spisku ale wszystko zależy od nas w co wierzymy
      oto link do merytorycznego forum w tym temacie http://www.eis.com.pl/virtual/modules.php?mop=modload&name=Forum&file=viewtopic&topic=27775&forum=13

    • Sabrina
      wrz 13, 2012 @ 15:05:25

      Ja też o tym czytałam. Tylko zastanawiam się, czy te zmiany Iluminatów objęły każdą muzykę klasyczną np. Mozarta, Beethovena itd?

    • Bliss Spreader
      wrz 13, 2012 @ 18:19:06

      Potwierdzam to co napisałeś. Ja mam w swoich aplikacjach do tworzenia muzyki zmienione na 8 Hz niżej. Pozdrawiam :)

  24. Tranz Easthor
    wrz 13, 2012 @ 00:56:56

    To może dorzucę parę moich ulubionych:

    pozycja obowiązkowa:

    i z trochę innej beczki:

    enjoy :)

  25. Sabrina
    wrz 13, 2012 @ 00:18:58

    Super :-) Dziękuję :-)

    • amfereon
      wrz 13, 2012 @ 16:33:37

      Nie chodzi o konkretnego kompozytora , chodzi o to, że fizyczny organizm ludzki zbudowany jest w/g liczby Fi (Phi) czyli złotego podziału .I ten organizm wchodzi w rezonans wibracyjny tylko z niektórymi bardzo dokładnymi częstoliwościami , przykładem jest , np brzęczenie szyby lub szkła w kredensie podczas grania określonych dźwięków np. na pianinie. Ten strój wrócił w XIX wieku (bo był już znany od czasów Pitagorasa) dzięki genialnym akustykom Hetrzowi (ten od Hz) i Helmholtzowi , którzy odgrzebali ten stary święty strój we współpracy z G.Verdim oraz Steinway’em i innymi , którzy zostali wielkimi zwolennikami tego stroju. W 432 Hz śpiewano opery we Włoszech i Polsce (Moniuszko – Straszny Dwór i Halka brzmią w nim wręcz niesamowicie ) Myślę ,że opery narodowe i związane z tym doznania szczęścia i podniesienia wibracji nie podobały się Illuminatom , bo podnosiły wibracje szczęścia w ludziach , którzy tłumnie chodzili do oper. Ciekawą obserwację poczyniłem w szkolnych chórach : Kiedy dzieciom poda się początowe a1=440 Hz , zaczną śpiewać w tej częstotliwości , ale po kilku minutach skończą utwór niżej. Bynajmniej nie są bez słuchu , tylko struny głosowe same się dostosowują do naturalnej częstotliwości . Albo muzyka szamanów i każda ludowa jest w naturalnym współdrgającym z częściami ciała stroju , niekoniecznie a1=432 Hz ,ale np. a1=417 Hz .
      Dlaczego w XIX wieku 432Hz? Bo w stroju temperowanym np. na fortepianie ta częstotliwość daje w skali dur 3 święte pitagorejskie wysokości a w molowej harmonicznej 4 dźwięki na 11 , jest to maksymalne połączenie systemu równomiernie temperowanego i know how .
      Byłem w roku 1991 na wykładzie w Warszawie , w Akademii Muzycznej , prowadzonym przez pana Lutza Reibeholza oraz pana Stutz’a (Sztyc) z firmy Steinway&Sons z Hamburga – Altony i stąd mam te wiadomości o eksperymentach ze strojem w fortepianach Steinway&Sons i zaproszeniem do współpracy w 1852 roku najlepszych akustyków Hertza i Helmholtza oraz Dopplera (ale głowy nie daję). Łączyło się to z wspólnym opracowaniem menzury strun czyli stosunku długości , grubości do siły naciągu. Ale to już zbyt zaawansowane w tym miejscu.
      Dziękuję za uwagę.

PRAWA AUTORSKIE Copyright (C) by Krystal Freeman 2010. Do wszystkich przeze mnie przetłumaczonych tekstów na tym blogu, chyba, że zaznaczono inaczej. Rozpowszechnianie moich tekstów jest dozwolone i mile widziane pod warunkiem podania linku do oryginalnego tekstu na moim blogu i bez zmian tekstu.
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 827 obserwujących.

%d bloggers like this: